Archiwum dnia: 15 sierpnia, 2014

Seks po 50 + to najpiękniejszy seks!

Dzieci starszych rodziców nie wyobrażają sobie seksu między nimi. Bo niby jak mieli by to robić, będąc już emerytami, a ich ciała są dalekie od doskonałości. Ludzie młodzi mają wrażenie, że seks jest zarezerwowany dla pięknych ciał i młodych, kiedy to nie ma obwisłych boczków i zbyt grubego tu i ówdzie. Nie wyobrażają sobie, że ich mama i tata to robią, a jeśli ich nakryją, to czują niesmak, jakby połączony z obrzydzeniem, bo niby jak to, kiedy mama ma za dużo kilogramów, a tacie zwisają dawne bicepsy.

Co robić w takiej sytuacji? Kochać się kiedy jest gwarancja, że nikt nas nie nakryje w intymnej sytuacji, bo skoro dwoje kochających się ludzi akceptuje swoje ciała i wciąż jest im wspaniale w łóżku, to czemu mają służyć pozory, że tego nie robią?  Przecież to byłaby hipokryzja i okłamywanie siebie, że nie robimy tego, bo dzieciom nie mieści się to w głowie!

Kochajmy się, my ludzie starsi, bo teraz możemy do woli i do końca. Nie grozi nam niechciana ciąża i możemy figlować bez żadnych prezerwatyw i pigułek antykoncepcyjnych. Kobiety nie muszą łykać tego chemicznego świństwa, od którego się tyje i owłosienie na ciele się wzmaga i grozi rakiem. Mężczyźni nie muszą udawać, że kochają się z kobietą przez jakąś blokadę w formie nieprzyjemnej gumki. Pełna spontaniczność i akceptacja swojego ciała, sprawia, że w końcu rozkosz jest rozkoszą, bez żadnych ograniczeń. To jest ten wytęskniony komfort, nie zagrożony niechcianą ciążą, sprawiający, że ludzie kochający się, oddając w akcie miłosnym wszystkie swoje skrywane emocje – nareszcie!

Leżę sobie tak po seksie i kurcze, mogę mieć trzy orgazmy raz po raz, co kiedyś było nieosiągalne, bo był życiowy stres, a teraz wciąż mi mało i mało, taka się zrobiłam łasa na pieszczoty. Kiedyś, kiedy byłam zaganiana, samo zbliżenie doprowadzało mnie do ogromnego wysiłku, aby zaspokoić swojego męża, a teraz wspólne igraszki sprawiają nam niesamowitą frajdę i kochamy swoje, niedoskonałe ciała.

To jest dla nas najpiękniejszy okres naszego małżeństwa, kiedy wreszcie możemy być sobą i nauczyliśmy cieszyć się, bez stresu naszymi ciałami. Kochamy się i cieszymy, że nareszcie możemy to robić, gdy nikt z za ściany nie krzyczy – mamo, chce mi się pić ha ha.

Nasz cichy i spokojny wieczór

 Lubimy takie ciche i swoje wieczory. Telewizor wyłączony, bo dość na dzisiaj tych wszystkich złowrogich wiadomości ze wchodu. Oboje czujemy przesyt i pragniemy odpocząć. Nasze dzieci na wakacjach z wnukami i niech odpoczywają, wszak im po roku pracy się należy. Wszyscy są nad morzem, a ja się cieszę, że odpoczywają.

Czasami tak fajnie pomilczeć obok siebie i zająć się czymś przyjemnym i tym, co interesuje, a więc ja szukam filmu dla siebie, a mąż szuka części do swojego, sportowego samochodu i jest fajnie.

Lubicie czasami tak razem pomilczeć, kiedy tam za oknem toczy się życie i czasami od tego oderwać, bo my uwielbiamy być tak ze sobą razem.

 

Ludmiła Mariańska

MAŁŻEŃSTWO

Jesteśmy sobie potrzebni jak ziemi
potrzebna woda, jeśli plon ma przynieść.
Ach, czy to miłość?
Jej owoce przecież
dawno dojrzały i mówimy o nich:
daleko padły jabłka od jabłoni.
A więc jałowe lata nas czekają —
dwoje wygnańców z miłosnego raju?
Tylko trud dzielić i codzienny chleb
czy potrafimy, aby nie był gorzki?
Spróbujmy jednak.
Po burzliwym dniu
cieszy łagodny i spokojny zmierzch.
Podaj mi rękę. Nie jesteśmy sami.
Jabłoń przekwitła, lecz pachnie jabłkami.

Za mundurem panny sznurem

Dziś jest Święto Wojska Polskiego i przez Warszawę przetoczyła się i przeleciała nasza narodowa siła. Zobaczyliśmy chłopców malowanych jak ta lala i nigdy się nie dziwiłam, że kobiety przepadają za widokiem mężczyzn w mundurach. Przystojni, wyprostowani, ogoleni, dopięci na ostatni guzik, a buty i broń wybłyszczone, że mucha nie siada. Piękny i budujący widok. To dzielni chłopcy, gotowi do obrony naszego kraju, choć moim skromnym zdaniem, oby nigdy już nie doszło do tego, aby ci chłopcy musieli ginąć za naszą wolność, choć czasy mamy wyjątkowo niespokojne i pełne obaw.

Zastanawiam się dlaczego w tym roku defilada w Warszawie była z takim rozmachem? Ano pewnie dlatego, aby pokazać światu, a najbardziej sąsiadowi na wschodzie, że nie jesteśmy tacy bezbronni i niech mają baczenie, że jesteśmy uzbrojeni, ale moim zdaniem to kropla w morzu, gdybyśmy naprawdę bronić się mieli. Wciąż potrzeba dużo pieniędzy na zakup nowoczesnej broni i by wyszkolić żołnierzy gotowych na każdą ewentualność. Ogromnie ubolewam nad tym, że świat wciąż się zbroi i wielkie koncerny zbrojeniowe na tym zarabiają ogromne pieniądze, a na świecie jest tyle ubóstwa i głodu. Tak dziwnie ułożony jest ten świat, że kolor khaki i różne jego odcienie królują wśród palety barw.

Maciek Maleńczuk chyba wyprzedził swoją piosenką, songiem dla Putina, choć w piosence dominuje wulgarne słowo, to jednak wklejam, gdyż chyba jako jedyny przewidział, że Putin ze światem cackać się nie będzie i tak też się stało. Putin chce być nie tylko Carem Rosji, ale i całego świata, bo tak to sobie obmyślił i świat bacznie teraz obserwuje każdy jego ruch. Nie pojmuję, co chce Putin udowodnić światu i do czego dąży, kiedy jego kraj składa się z przeciwności, gdzie żyją miliarderzy i skrajnie biedni ludzie. Czy nie dostrzega, że w jego kraju, żyją ludzie i dzieci na skraju ubóstwa, a on lekką ręką odbiera życie innym i gwałci wszelkie zakazy i nakazy międzynarodowe?  Nie wiem, co z nami będzie, jeśli nikt nie zdoła powstrzymać zapędów chorego człowieka na władzę!

To już mój trzeci wpis na temat aktualnych wydarzeń na Ukrainie i działaniach Putina, ale ja naprawdę boję się dyktatorów!

https://www.youtube.com/watch?v=zMfZK56OPMM

Wszyscy dziś śledziliśmy tę wspaniałą i widowiskową defiladę wojskową, ale nikt się nie zająknął ani słowem, o roli kobiety i żony żołnierza. Jakby wszyscy zapomnieli, że oni są w związkach małżeńskich i są mężami i ojcami swoich dzieci.

Przejrzałam fora dla takich kobiet i chyba nic się nie zmieniło od czasów dawno minionych, kiedy mężczyźni wojskowi siedzieli po kilka miesięcy na poligonach, gdy ich żony chowały w tym czasie dzieci i wszystkie obowiązki spadały na ich barki. To one pakowały rzeczy i meble, kiedy ich mąż dostawał przeniesienie do kolejnego, zielonego garnizonu. To one znosiły humory męża, który wracał z takiego poligonu i kompletnie nie potrafił się odnaleźć w rzeczywistości. To one wytrzymywały pijaństwo męża, bo nie umiał poradzić sobie ze stresem i często swoje frustracje wyładowywał na rodzinie. 

Wiem, o czym piszę, bo sama miałam Ojca i Teścia, którzy kompletnie sobie nie radzili poza koszarami, a moja Mama i Teściowa wiele lat próbowały utrzymać rodzinę, znosząc fochy faceta, który nic innego nie potrafił, narzucając swój dyktat swoim dzieciom i żonie.

Nie wiem jak jest obecnie, ale chyba niewiele się zmieniło, bo czytając fora dla kobiet wojskowych, w dalszym ciągu podnoszony jest temat pijaństwa i agresji podczas życia z wojskowym. Nie generalizuję, bo lekarz, czy nauczyciel, także może być tyranem, ale zawód wojskowego chyba najbardziej jest narażony na stres, bo rozkaz należy wykonać!