Archiwum dnia: 17 sierpnia, 2014

Wszyscy ratuj膮 mnie przed trollami he he

M贸j m臋偶u艣 wr贸ci艂 ze zlotu militarnego z pe艂nym aparatem zdj臋膰, a tak偶e film贸w, ca艂y happy, 偶e uda艂o mu si臋 zrealizowa膰 w tym roku swoje marzenie, kt贸re w sobie nosi艂 od lat, a z racji r贸偶nych przeciwie艅stw i pracy zawodowej umyka艂a mu ta impreza. Zi艣ci艂 swoje marzenie i nasyci艂 si臋 do woli, a mnie przywi贸z艂 taki prezencik i oznajmi艂 ze 艣miechem na twarzy, 偶e b臋d臋 mia艂a wreszcie swoj膮 bro艅 na ukochane trolliki i jakby co, on mi pomo偶e je odpali膰 w odpowiednim kierunku, oczywi艣cie wirtualnie, a wi臋c prezentuj臋 trzy, ostre jak brzytwa sztuki i jak zabraknie, to si臋 niech cho膰 b臋d臋 s艂u偶y艂y jako straszaki, 偶e babinki, trolliki pogubi膮 kaputki, co najwy偶ej he he. Cudny by艂 by to widok, zobaczy膰 jak spieprzaj膮 gdzie ro艣nie pieprz, gubi膮c jeszcze na dok艂adk臋 nadmiar kilogram贸w 馃榾

Ale spokojnie. Niech si臋 trolliki babuszki nie boj膮, bo to tylko zabawka, aby co najwy偶ej rozpali膰 ognisko i spali膰 wied藕my na stosie ha ha. Ciekawy widok by to by艂, gdyby tak trolliki fika艂y n贸偶臋tami i prosi艂y o przebaczenie i krzycza艂y, 偶e wi臋cej nie b臋d膮. 馃榾 Pomarzy膰 dobra rzecz i polecam marzenia wszystkim normalnym ludziom, kt贸rzy maj膮 na karku 艣wir贸w nie doleczonych, albo nie rokuj膮cych na wyleczenie. 聽Spodziewam si臋 w zwi膮zku z tym wpisem nowego ataku, ale rad臋 sobie dam, a ubaw mam po pachy!

Ratuje mnie te偶 m贸j wnusio, co to ka偶e mi wskakiwa膰 w poci膮g, zamkn膮膰 komputer i wzi膮膰 kamyk zielony i abym z m臋偶em wyruszy艂a zdobywa膰 g贸ry. Kto wie, bo silnik jest naprawiony, o wielkiej mocy i udamy si臋 zdobywa膰 jeziora, a偶 powstanie za nami siwy dym i pewnie poka偶臋 tutaj t臋 fal臋 i te emocje.

Dobrej nocy wszystkim dobrym ludziom. 馃檪

Spe艂nienie mi艂osne kobiety i wiara

Poznali si臋 na jednej z pielgrzymek do Cz臋stochowy. Mirka i Janek byli bardzo wierz膮cy i ka偶dego lata przemierzali wiele kilometr贸w, aby doj艣膰 do 艣wi膮tyni i pomodli膰 si臋 o swoje, ukryte gdzie艣 w duszy pragnienia i pro艣by. Ona modli艂a si臋 za zdrowie swojej mamy, kt贸ra zacz臋艂a lekko podupada膰 na zdrowiu, a on szed艂 by poprosi膰 o dobr膮 偶on臋, bo swoje lata ju偶 mia艂, a bardzo chcia艂 ju偶 za艂o偶y膰 rodzin臋.

Szli obok siebie i du偶o ze sob膮 rozmawiali i tak nawi膮za艂a si臋 mi臋dzy nimi ta ni膰 i iskierka uczucia, Pochodzili z innych miejscowo艣ci, oddalonych od siebie, ale po pielgrzymce nie zerwali ze sob膮 kontaktu. Kiedy tylko nadarza艂a si臋 okazja, odwiedzali si臋, by pozna膰 si臋 lepiej i poby膰 ze sob膮 cho膰by w czasie weekendu.

On zabiera艂 j膮 na wycieczki rowerowe, pokazuj膮c cudown膮 okolic臋 mazurskich okolic, a ona proponowa艂a mu p贸j艣cie do kina, kt贸re uwielbia艂a. Mija艂y miesi膮ce, a oni byli coraz bli偶ej ze sob膮 i by艂o im razem cudownie. Mieli wiele wsp贸lnych temat贸w, a wiara by艂a w ich rozmowach na pierwszym miejscu i bardzo ich do siebie zbli偶y艂a.

Postanowili si臋 pobra膰 po roku znajomo艣ci. Ona zaproponowa艂a, aby on zamieszka艂 z ni膮 i jej mam膮, gdy偶 nie mog艂a w chorobie jej zostawi膰. Przysta艂 na t臋 propozycj臋. Spakowa艂 swoje rzeczy, sprzeda艂 swoje mieszkanie i ju偶 mogli by膰 ze sob膮 na dobre i na z艂e. Szybko znalaz艂 now膮 prac臋, a 偶e by艂 dobrym fachowcem budowlanym nie mia艂 z tym 偶adnego k艂opotu.

Nie wsp贸艂偶yli przed 艣lubem, zgodnie z przykazaniami ko艣cio艂a i t臋 przyjemno艣膰 zostawili sobie na po 艣lubie, Mieli teraz siebie na co dzie艅, a wi臋c kiedy ona zadecydowa艂a na wsp贸ln膮, pierwsz膮 noc, on nie posiada艂 si臋 z rado艣ci.

Przygotowa艂a uroczyst膮 kolacj臋 ze 艣wiecami i stworzy艂a wyj膮tkowy nastr贸j, aby ten wiecz贸r i noc, na zawsze pozosta艂y w ich pami臋ci. To mia艂o by膰 co艣 wyj膮tkowego, takie zbli偶enie ich dusz i cia艂.

Kiedy rano si臋 obudzi艂a by艂a bardzo zawiedziona, bo jej m膮偶 w t臋 obiecuj膮c膮 noc szybko zacz膮艂 i szybko sko艅czy艂, a ona nie poczu艂a kompletnie nic! Nie by艂o w tym wszystkim niczego magicznego, ale wyt艂umaczy艂a sobie, 偶e pewnie jej ukochanego m臋偶a zjad艂a trema i nast臋pny raz b臋dzie taki jak, to wyczyta艂a w ksi膮偶kach, czytanych w ukryciu przed 艣wiatem i cho膰 by艂a wierz膮ca, to przede wszystkim czu艂a si臋 kobiet膮, a m膮偶 spe艂nienia jej nie da艂.

Nast臋pny i nast臋pny raz wygl膮da艂 tak samo jak pierwszy i cho膰 pr贸bowa艂a domaga膰 si臋 wi臋cej czu艂o艣ci, ich zbli偶enia ko艅czy艂y si臋 spe艂nieniem jej m臋偶a, kt贸ry zaraz szybko zasypia艂, kiedy ona potem d艂ugo szlocha艂a po cichu w poduszk臋, gdy偶 nie o takiej mi艂o艣ci marzy艂a. Czu艂a si臋 w tym wszystkim pomini臋ta i potraktowana jak przedmiot, ale ba艂a si臋 powiedzie膰 m臋偶owi, by po艣wi臋ca艂 jej wi臋cej w 艂贸偶ku czasu. Wstydzi艂a si臋 o tym z nim rozmawia膰, aby 藕le o niej sobie nie pomy艣la艂, a jednocze艣nie pot臋pia艂a siebie za brudne my艣li, bo ksi膮dz zawsze powtarza艂, 偶e zespolenie dw贸ch cia艂 powinno odbywa膰 si臋 tylko w celu prokreacji, a wi臋c czego偶 ona wi臋cej 艣mia艂a oczekiwa膰!

Urodzi艂a dwoje dzieci i pogodzi艂a si臋 z takim stanem rzeczy. Jan by艂 dobrym i pracowitym m臋偶em i bardzo kochaj膮cym ojcem, a wi臋c nie mia艂a prawa mie膰 do niego 偶adnych pretensji, tym bardziej, 偶e by艂o ich sta膰 finansowo prawie na wszystko, a dzieciom niczego nie brakowa艂o. Rok w rok wyje偶d偶ali rodzinnie na wakacje za granic臋, by posmakowa膰 innego 艣wiata i by pokaza膰 swoim dzieciom inne kultury. Jan nie szcz臋dzi艂 grosza na nowe meble do domu, coraz to nowocze艣niejszy sprz臋t, a tak偶e nie robi艂 jej wym贸wek, 偶e lubi艂a mie膰 du偶o 艂adnych rzeczy do ubrania. Szczyci艂 si臋, 偶e jego dzieci dobrze si臋 ucz膮 i by艂 szcz臋艣liwy, 偶e jego 偶ona uchodzi艂a w mie艣cie za elegantk臋. By艂 dumny, 偶e sta膰 ich na wi臋cej, ni偶 ich znajomych w mie艣cie, tym bardziej, 偶e lubi艂 swoj膮 prac臋 i jako fachowiec mia艂 wzi臋cie i wci膮偶 du偶o zlece艅 w urz膮dzaniu ludziom ekskluzywnych 艂azienek.

Kiedy ich dzieci opu艣ci艂y rodzinny dom, Mirka poczu艂a si臋 troch臋 samotna, gdy偶 nagle uby艂o jej domowych zaj臋膰, a dom sta艂 si臋 pusty i jakby za du偶y. Ucich艂o w jej domu i szuka艂a sobie zaj臋cia, aby ten czas jako艣 sobie wype艂ni膰.

Zapisa艂a si臋 na kurs uk艂adania kwiat贸w, a tak偶e na zaj臋cia z fotografii. Mia艂a zawsze dusz臋 artystyczn膮, a wi臋c cz臋sto wybywa艂a z 聽domu, aby robi膰 zdj臋cia aparatem, kt贸ry zafundowa艂 jej m膮偶, aby robi艂a to co lubi.

Za艂o偶y艂a bloga w sieci i tam pokazywa艂a swoje uchwycone dzie艂a, a jej blog zyska艂 wielk膮 popularno艣膰. Wk艂ada艂a w to bardzo du偶o serca i swojego talentu, poznaj膮c po drodze wielu innych ludzi, z kt贸rymi spotyka艂a si臋 w realu.

To by艂 jej czas i jej przyja藕nie, o kt贸re m膮偶 nie by艂 zaborczy i zazdrosny, a wr臋cz przeciwnie – kibicowa艂 jej, 偶e tak dobrze jej idzie. Szczyci艂 si臋 ni膮 w艣r贸d koleg贸w i znajomych, 偶e jego 偶ona odnalaz艂a si臋 w innej roli.

Pewnego dnia Mirka otrzyma艂a zaproszenie na 聽dwutygodniowy zlot dla fotograf贸w i za zgod膮 m臋偶a pojecha艂a na drugi koniec Polski. Zlot ten mia艂 za zadanie wymian臋 do艣wiadcze艅 w sztuce fotografii i oczywi艣cie integracji jej pasjonat贸w. By艂a szcz臋艣liwa, 偶e pozna nowych ludzi, a tak偶e si臋 podszkoli, bo uwielbia艂a fotografowa膰.聽

Spotkali si臋 wszyscy w bajkowych, bieszczadzkich okoliczno艣ciach, we wspania艂ym hotelu i 艂apali chwile w obiektywy. Ka偶dego wieczora spotykali si臋 na dansingach organizowanych specjalnie dla grupy fotograf贸w w ca艂ego kraju.

Na jednym z takich dansing贸w podszed艂 do niej m臋偶czyzna, oko艂o pi臋膰dziesi臋cioletni i zaprosi艂 do ta艅ca. Prowadzi艂 j膮 po parkiecie niczym wytrawny tancerz, z gracj膮 i elegancj膮, a wi臋c 聽czu艂a si臋 wyj膮tkowo. Nawi膮za艂a si臋 miedzy nimi wyj膮tkowa ni膰, a wi臋c nie opiera艂a si臋, aby przeta艅czy膰 z nim ca艂y wiecz贸r. 艢miali si臋 i rozmawiali i pili sporo wina, a ona poczu艂a, 偶e jego dotyk jest dotykiem bardzo przyjemnym i poczu艂a w sobie nieznany jej dreszcz.聽

Wyl膮dowali, nie wiedzie膰 kiedy u niego w pokoju. Delikatnie rozpi膮艂 jej bluzk臋, 艣ci膮gn膮艂 buty i po艂o偶y艂 na 艂贸偶ku, czemu si臋 nie opiera艂a. Chcia艂a prze偶y膰 co艣 wyj膮tkowego, a on by艂 tak bardzo delikatny, 偶e po prostu owin膮艂 j膮 sobie i pieszcz膮c, sprawia艂, i偶 ulecia艂a w przestworza, w jakich nigdy dot膮d nie by艂a i w swoim 偶yciu nie zazna艂a. Sprawi艂, 偶e odda艂a mu si臋 w ca艂o艣ci i bez reszty. By艂a taka szcz臋艣liwa w jego ramionach, i偶 pragn臋艂a, aby ta chwila nigdy si臋 nie sko艅czy艂a i ch艂on臋艂a ka偶dy jego dotyk i mu艣ni臋cia jej spragnionego cia艂a. To przy nim osi膮gn臋艂a sw贸j pierwszy w 偶yciu orgazm i za jego spraw膮 poczu艂a si臋 kobiet膮 spe艂nion膮, jak膮 nigdy nie by艂a przy swoim m臋偶u i nawet nie wyobra偶a艂a sobie, 偶e tak mo偶e czu膰 si臋 kobieta w ramionach m臋偶czyzny.

Wr贸ci艂a do domu, do m臋偶a, ale nigdy mu si臋 nie przyzna艂a do zdrady, gdy偶 uwa偶a艂a, 偶e by bardzo skrzywdzi艂a swojego m臋偶a, kt贸ry przez wiele lat j膮 szanowa艂 i niczego jej w 偶yciu nie odmawia艂. Nie pragn臋艂a jego krzywdy, bo na sw贸j spos贸b go kocha艂a, a tylko od czasu do czasu, wyje偶d偶a na „zloty” organizowane dla fotograf贸w, z kt贸rych wraca ca艂a w skowronkach. 馃檪