Archiwum dnia: 18 sierpnia, 2014

Moje 艂zy – moje dzisiejsze kino

Chcecie sobie pop艂aka膰, albo chwil臋 zatrzyma膰 si臋 na problemach tego 艣wiata, to zapraszam do obejrzenia filmu pt. „Mary i Marta”.聽

Szuka艂am filmu takiego na po obiedzie, kiedy to seniorka ma prawo sobie odpocz膮膰, a tak偶e z takiej wewn臋trznej potrzeby, bo dawno nic nie pisa艂am o filmie, a wi臋c nadrabiam.

Film zaczyna si臋 tak, i偶 matka widz膮c przemoc w szkole swojego dziecka i to, 偶e zatraca si臋 jej syn w grach komputerowych, postanawia pokaza膰 mu inne 偶ycie i zabiera go na p贸艂 roku do Afryki, udzielaj膮c mu samodzielnie edukacji.聽

Druga mama wyra偶a zgod臋 na wyjazd swojego, ukochanego syna na misj臋 do Afryki w szkole dla afryka艅skich dzieci. Ch艂opak jest szcz臋艣liwy i si臋 wspaniale aklimatyzuje.

Na jednej z afryka艅skich dr贸g spotykaj膮 si臋 te dwie kobiety, gdy偶 obie trac膮 swoje dzieci przez uk膮szenie komara i zabiera ich malaria.

Zatracone w b贸lu postanawiaj膮 walczy膰 ze skostnia艂膮 polityk膮, aby w swoich bud偶etach zwi臋kszyli 艣rodki finansowe na walk臋 z malari膮, aby chroni膰 dzieci przed t膮 艣mierciono艣na chorob膮 i udaje im si臋 to.

Ostatnie kadry, to ci臋偶ar贸wki za艂adowane moskitierami i lekarstwami jad膮ce do wioski, gdzie obie kobiety straci艂y swoich syn贸w.

Z filmu dowiadujemy si臋, 偶e rocznie na t臋 chorob臋 ubiera p贸艂 miliona dzieci, a wi臋c walka tych kobiet jest walk膮 z wiatrakami, ale zrobi艂y pierwszy krok.

Nie wiem, czy film jest na faktach, ale z pewno艣ci膮 jest bardzo potrzebny i zapewniam, 偶e jest 艣wietnie zrobiony i nie ma w nim heroicznego patosu, a jest przede wszystkim pokazany fakt, 偶e 艣wiat nie radzi 聽sobie z Afryk膮 wci膮偶 i nieustannie.

Polecam z czystym sercem to kino, daj膮ce tak wiele do my艣lenia i na chwilow膮 refleksj臋, 偶e tam, gdzie艣 bardzo daleko wci膮偶 jest tyle 艂ez na co zwyk艂y cz艂owiek nie ma wp艂ywu, ale 艣wiatowa polityka ju偶 tak!

Tworz臋 w kuchni :)

Dzie艅 dobry jesienne 馃檪

Dostali艣my od m艂odego s膮siada z klatki kilka 艣rednich kabaczk贸w, a wi臋c trzeba by艂o je jako艣 przetworzy膰, bo to jest taka pora roku, 偶e witaminy s膮 najwarto艣ciowsze zawarte w warzywach i owocach, a zw艂aszcza ze swojej dzia艂ki, a wi臋c chemii w nich raczej brak.

Pomy艣la艂am, 偶e zrobi臋 tak膮 lekk膮 zup臋 krem z tych kabaczk贸w, a wi臋c obra艂am je i po wyj臋ciu nasion – pokroi艂am w kostk臋,

Nast臋pnie pod n贸偶 posz艂a papryka i tak samo du偶a cebula, wszystko rach ciach, w kosteczk臋.

Rzuci艂am to na olej rozgrzany i wszystko 聽lekko poddusi艂am, a偶 warzywa pu艣ci艂y sw贸j sok. Potem posieka艂am dwa z膮bki czosnku, wrzuci艂am gar艣膰 zielonego kopru, pietruszki i selera. Dola艂am na oko, zagotowanej wcze艣niej wody i oczywi艣cie trzeba to wszystko posoli膰 i popieprzy膰.

Kiedy si臋 jeszcze podgotowa艂o – zmiksowa艂am r臋cznym mikserem i tadam!

M臋偶u艣 zrobi z chleba chrupki i obiad, a mo偶e tylko taka przek膮ska ju偶 jest.

Przepis zupe艂nie improwizowany, bez pomocy Internetu, ale pychota wysz艂a.

Polecam korzysta膰 z plon贸w, bo teraz s膮 najzdrowsze. 馃檪