Archiwum dnia: 23 sierpnia, 2014

Toksyczna matka w ma艂ym miasteczku

Kiedy sz艂a ulic膮 pani Bogusia, uk艂onom i pozdrowieniom nie by艂o ko艅ca. Wszyscy w miasteczku znali pani膮 Bogusi臋 i ogromnie szanowali. By艂a niezmiernie lubiana i znana ze swoich zawodowych dokona艅. Podziwiano j膮 za szyk i elegancj臋, gdy偶 codziennie by艂a inaczej ubrana, a na g艂owie nosi艂a twarzowe kapelusze. Porusza艂a si臋 z gracj膮 na nie wysokich szpilkach, kt贸re zawsze by艂y dobrane do pozosta艂ego stroju.

Pani Bogusia by艂a wysokim urz臋dnikiem w urz臋dzie miejskim i zarz膮dza艂a bardzo sprawnie miejskim cmentarzem, kt贸ry dzi臋ki niej by艂 doskonale zarz膮dzany i utrzymany. To do niej przychodzili ludzie i w swojej rozpaczy i wyp艂akiwali si臋 w gabinecie pani Bogusi. Zawsze mia艂a dla tych ludzi w 偶a艂obie wiele s艂贸w pocieszenia i empatii. Przychodzili do niej jak do psychologa, bo potrafi艂a do nich m贸wi膰 jak psycholog w艂a艣nie. Za to mia艂a ludzkie u艣miechy i podzi臋kowania.

Pani Bogusia zasiada艂a tak偶e w radzie miejskiej, uczestnicz膮c wiele godzin w sesjach i posiedzeniach. Potrafi艂a przem贸wi膰 do samego Burmistrza, kt贸ry liczy艂 si臋 z jej zdaniem. Wyg艂asza艂a p艂omienne przem贸wienia i zawsze by艂a przygotowana, perfect ze znajomo艣ci zarz膮dze艅 i ustaw, a wi臋c nikt nie m贸g艂 jej nic zarzuci膰. Pracowa艂a ci臋偶ko dla lokalnej spo艂eczno艣ci i robi艂a to z namacalnymi wynikami w samorz膮dowej pracy.

Pani Bogusia wychowywa艂a jedyn膮 c贸rk臋, kt贸ra obecnie liczy sobie 20 wiosen. M膮偶 pani Bogusi przebywa na wieloletnim, zagranicznym kontrakcie jako rozchwytywany in偶ynier i ci臋偶ko pracuje, aby niczego nie zabrak艂o jego rodzinie. To za jego przyczyn膮 pani Bogusia ma wielki dom, a w domu wszystko ze smakiem. Pani 聽Bogusia zajmowa艂a si臋 amatorsko dizajnem i wiedzia艂a, jak chce mieszka膰. Kupowa艂a najlepsze rzeczy i zadba艂a, aby jej dom by艂 na wysoki 聽po艂ysk. Kanapy, obrazy, dywany, to wszystko by艂o z najwy偶ej p贸艂ki. Ale 艂azienka pani Bogusi, to by艂 ju偶 szczyt marze艅 ka偶dej kobiety, a do tego ogromna garderoba, gdzie mie艣ci艂y si臋 ubrania i buty pani Bogusi i oczywi艣cie – kapelusze.

C贸rka pani Bogusi uczy艂a si臋 bardzo dobrze, bo to zdolna, po ojcu dziewczyna by艂a. Mia艂a matematyczne uzdolnienia i lubi艂a si臋 uczy膰, a w艂a艣ciwie musia艂a, bo pani Bogusia tego od niej wymaga艂a, a by艂o to tak:

Pani Bogusia, kiedy przekracza艂a progi swojego domu, zdejmowa艂a mask臋, razem z kapeluszem, bo uwa偶a艂a swoj膮 c贸rk臋 za niedorajd臋 偶yciow膮 i swoj膮 wielk膮, 偶yciow膮 pora偶k臋. Wpada艂a do domu i kiedy by艂a w domu jej c贸rka, obrzuca艂a j膮 niewybrednymi epitetami i mia艂a pretensj臋, 偶e to, czy tamto w domu jest nie zrobione. Wymaga艂a od niej perfekcji i wywi膮zywania si臋 kategorycznie z obowi膮zk贸w. Jej c贸rka by艂a dla niej brzydka i nie profesjonalna. Wszystko w niej krytykowa艂a od wielu lat i zn臋ca艂a si臋 nad ni膮 psychicznie, wyzywaj膮c od brzydot, a tak偶e, 偶e nigdy w swoim 偶yciu do niczego nie dojdzie. Dziewczyna wiele lat to znosi艂a, bo mia艂a wra偶enie, 偶e matka ma zawsze racj臋. Kuli艂a si臋 w swoim pokoju i zamyka艂a drzwi, aby nie dochodzi艂y do niej s艂owa krytyki, od najwa偶niejszej osoby w jej 偶yciu. Wbi艂a sobie do g艂owy, 偶e chyba faktycznie nie jest nic warta i odsuwa艂a si臋 od r贸wie艣nik贸w, maj膮c wra偶enie, 偶e jest brzydka i odpychaj膮ca.

Ojciec nic nie wiedzia艂, a kiedy przyje偶d偶a艂 do domu, dziewczyna kry艂a swoje emocje i nie chcia艂a mu si臋 zwierza膰, 偶e matka si臋 nad ni膮 zn臋ca psychicznie przez wiele lat. Zak艂ada艂a mask臋 szcz臋艣liwego dziecka, aby tylko ojciec si臋 niczego nie domy艣li艂. To by艂a jej gra, bo nie chcia艂a rozwala膰 ich ma艂偶e艅stwa, cho膰 po k膮tach wci膮偶 p艂aka艂a, kiedy ojciec wyje偶d偶a艂. Gra艂a swoj膮 rol臋 po mistrzowsku i faktycznie ojciec nie mia艂 bladego poj臋cia, co si臋 dzieje.

Chcia艂a nie raz si臋 wyprowadzi膰, ale matka zagrozi艂a, 偶e nie da jej ani grosza i nie b臋dzie 艂o偶y艂a na jej edukacj臋. Zastraszy艂a j膮, 偶e nie ma prawa 偶y膰 na w艂asny rachunek i ma si臋 jej s艂ucha膰 we wszystkim i wykonywa膰 karnie jej polecenia.

Pewnego razu c贸rka pani Bogusi zaprosi艂a swoj膮 sympati臋 do domu, bo matki w domu mia艂o nie by膰 kilka godzin. To by艂 bardzo fajny ch艂opak, troch臋 poraniony przez 偶ycie, bo ojciec jego nadu偶ywa艂 alkoholu i jego matka tkwi艂a w tym chorym zwi膮zku. Mo偶na powiedzie膰, 偶e si臋 w sobie zad艂u偶yli.

Nie wiadomo czemu, ale pani Bogusia wr贸ci艂a wcze艣niej i nakry艂a swoj膮 c贸rk臋 聽z ch艂opcem w jej domu. Zrobi艂a awantur臋 i ch艂opaka wywali艂a za drzwi, stwierdzaj膮c, 偶e jej c贸rka nie b臋dzie si臋 zadawa艂a z patologi膮 i tu dziewczyna p臋k艂a i napisa艂a na regionalnym forum taki wpis:聽

„Z pozoru jest idealna, moja matka, szanowana Bogusia, urz臋dniczka naszego miasta 聽– radosna, kochana, troskliwa, pracowita, uczciwa. Przekraczaj膮c pr贸g domu, zrzuca image. Zostaje sob膮. Matk膮 – potworem.
Mam ju偶 tyle lat, a nadal nie potrafi臋 przesta膰 p艂aka膰 na sam膮 my艣l o niej. O tym, co zrobi艂a, co powiedzia艂a. I co zrobi i powie.聽
Nigdy nie mog艂am na ni膮 liczy膰. Osoba, kt贸ra p艂acze nad rann膮 pszczo艂膮, z tak ogromn膮 pasj膮 niszczy swoj膮 c贸rk臋. Zawsze by艂am najgorsza. M贸j gust by艂 okropny, oceny najgorsze, w艂osy najbrzydsze a sympatie najg艂upsze.聽
„Pieszczotliwie” nazywa mnie聽wulgaryzm, szmat膮, suk膮.聽
Bro艅 Bo偶e nie mo偶e dowiedzie膰 si臋 o moim najmniejszym potkni臋ciu, bo z rado艣ci膮 zacznie rzuca膰 stekiem wulgaryzm贸w, wrzeszcz膮c przy tym i przeklinaj膮c Stw贸rc臋.
Nienawidzi wszystkiego, co moje. Ubli偶a ch艂opakowi, chocia偶 wcale go nie zna. Kiedy nie ma mnie w domu, potrafi dzwoni膰 setki razy i grozi膰, krzycze膰, straszy膰…聽
Zazdroszcz臋 ludziom matek. Powa偶nie. Kiedy widz臋, jak inne wspieraj膮 swe dzieci, to 偶al rozrywa mi serce. Jak pocieszaj膮, raduj膮 i zwyczajnie kochaj膮.聽
Moja bywa mi艂a, bardzo rzadko. Najcz臋艣ciej – przy obcych. Czasem, gdy co艣 mi si臋 uda.聽
Ale nigdy przenigdy nie da艂a mi oparcia. Gdy jest 藕le – dobija. Chyba nawet cieszy z takich moich ma艂ych nieszcz臋艣膰 i niepowodze艅.聽
Jaka b臋d臋 dla swoich dzieci? Czy mnie te偶 kiedy艣 czeka taka rola potwora? Czy b臋d臋 potrafi艂a normalnie funkcjonowa膰? Sk膮d bra膰 przyk艂ady? Jakim by膰 cz艂owiekiem, kiedy wci膮偶 serce przepe艂nia gorycz, nienawi艣膰 i smutek?”

Sta艂o si臋 tak, 偶e wielu ludzi powi膮za艂o ten wpis, zrozpaczonej c贸rki z pani膮 Bogusi膮, t臋 w radosnym kapeluszu, krocz膮c膮 dumnie przez ulice miasta i jako艣 coraz mniej tych dzie艅 dobry si臋 pojawi艂o, a tak偶e coraz mniej tego uwielbienia dla pani Bogusi. Ju偶 panowie nie uchylali swojego nakrycia g艂owy i nie szli wyp艂akiwa膰 si臋 jej r臋kaw 聽po stracie bliskiej osoby. Ostracyzm sta艂 si臋 bardzo widoczny, ale najgorsz膮 kar膮 by艂o to, 偶e jej m膮偶 zafundowa艂 jej mieszkanie w kawalerce. Sprzeda艂 dom, zabra艂 c贸rk臋 z jej narzeczonym i 艂o偶y艂 na ich dalsz膮 edukacj臋 za granic膮 i tak sko艅czy艂a swoj膮 karier臋 – pani Bogusia, bo Burmistrz ju偶 te偶 z ni膮 rozmawia膰 nie chce. Nie zwolni艂 jej, ale przeni贸s艂 na stanowisko, na kt贸rym robi ksero dla urz臋du i rozpisuje poczt臋 聽na poszczeg贸lne wydzia艂y.聽