Archiwa miesi臋czne: Wrzesie艅 2014

A kiedy prawo zabrania takich zwi膮zk贸w!

 

Stasiu i Ola byli nieroz艂膮czni, a ich mamy by艂y siostrami. Sta艣 i Ola jako ma艂e dzieci przebywali ze sob膮 ca艂e dnie na podw贸rku. Kiedy Ola si臋 sp贸藕nia艂a, to Sta艣 sta艂 pod jej oknem i wrzeszcza艂 w niebo g艂osy, aby si臋 pospieszy艂a, bo on nie umie si臋 bawi膰 sam, a tylko ze swoj膮 siostr膮 przyrodni膮 pragnie wymy艣la膰 now膮 zabaw臋.

Wsz臋dzie razem, a wi臋c razem wdrapywali si臋 na drzewa w parku i razem pokonywali wszelkie przeszkody takie jak p艂oty, by skubn膮膰 z ogr贸dka niedojrza艂e jeszcze jab艂ko, czy 艣liwk臋, a potem uciec by nie zosta膰 z艂apanymi. 艢miechu by艂o co nie miara, a ich zabawy i wiszenie na trzepaku codziennie roz艣miesza艂o innych, podw贸rkowych r贸wie艣nik贸w. Byli nieroz艂膮czni i lubiani na podw贸rku, a do tego byli bardzo do siebie podobni.

Kiedy Ola si臋 przewr贸ci艂a, to Sta艣 j膮 pociesza艂 i dawa艂 wsparcie, a kiedy Sta艣 si臋 pok艂贸ci艂 z koleg膮 o pi艂k臋, to Ola 艂agodzi艂a sp贸r i odci膮ga艂a go od zwady, t艂umacz膮c, 偶e nie powinien si臋 bi膰 z koleg膮 i zaraz wymy艣la艂a inn膮, ciekawsz膮 zabaw臋.

Byli ze sob膮 potem w szkole podstawowej i siedzieli w jednej 艂awce, a po lekcjach razem odrabiali zadane do domu lekcje i nikogo to nie dziwi艂o, 偶e tak bardzo dobrze si臋 rozumiej膮, a wr臋cz przeciwnie, bo wszyscy byli zadowoleni, 偶e te dwa szkraby tak fajnie si臋 z sob膮 dogaduj膮 i uzupe艂niaj膮.

Potem razem dostali si臋 do tego samego liceum. Sta艣 by艂 艣wietnym sportowcem i Ola mu bardzo kibicowa艂a, kiedy jej przyrodni brat gra艂 tak 艣wietnie w koszyk贸wk臋, a on podziwia艂 j膮 za zmys艂 artystyczny, bo Ola gra艂a na gitarze i by艂a dusz膮 towarzystwa na obozach i szkolnych wypadach za miasto.

Pewnego lata wyjechali z r贸wie艣nikami na ob贸z w Bieszczady i tam przy blasku ksi臋偶yca, z niebem b艂yszcz膮cych gwiazd – Stasiu pod wp艂ywem chwili pierwszy raz w swoim 偶yciu poca艂owa艂 si臋 z dziewczyn膮, a t膮 dziewczyn膮 by艂a w艂a艣nie Ola.

Wystraszyli si臋 oboje i jak oparzeni odskoczyli od siebie i w wielkim zawstydzeniu nie wracali do tego tematu. Nie chcieli i nie umieli roztrz膮sa膰 tej zakazanej mi艂o艣ci i temat zosta艂 zamkni臋ty na wiele lat. Jednak kiedy przychodzi艂 czas 艣wi膮t, kt贸re ich mamy zawsze wsp贸lnie urz膮dza艂y, trudno by艂o im si臋 b艂yszcz膮cym wzrokiem nie spotka膰 przy stole. Nikt niczego nie zauwa偶y艂, 偶e co艣 jest nie tak, a dalej wszyscy uwa偶ali, 偶e 艂膮czy ich niebywa艂a siostrzana i braterska ni膰 i tych dwoje 艣wietnie si臋 ze sob膮 dogaduje.

Przyszed艂 czas, 偶e pierwszy raz musieli si臋 rozsta膰, gdy偶 po sko艅czeniu liceum, Ola postanowi艂a studiowa膰 medycyn臋, a Sta艣 wola艂 by膰 in偶ynierem i pragn膮艂 budowa膰 wielkie statki. Nauka i doros艂e 偶ycie rozdzieli艂o ich na wiele, d艂ugich lat.

Ola na studiach pozna艂a ch艂opca i szybko si臋 zdecydowali na 艣lub, a Stasiu zwi膮za艂 si臋 z kobiet膮 i po zako艅czeniu studi贸w i otrzymaniu pierwszej pracy te偶 postanowi艂 zalegalizowa膰 sw贸j zwi膮zek. Potem u Oli pojawi艂y si臋 dzieci i Stanis艂awowi urodzi艂 si臋 syn.

呕ycie si臋 toczy艂o u obojga i zaganiani w codzienno艣ci od czasu do czasu do siebie dzwonili i opowiadali, co wydarzy艂o si臋 w ich ma艂偶e艅stwach. Opowiadali o pierwszych z膮bkach, pierwszych krokach ich dzieci. Opowiadali, 偶e kupili samoch贸d, albo planuj膮 wyjazd, czy te偶 remont. Byli ze sob膮 bardzo szczerzy i nie ukrywali przed sob膮 niczego. Czasami mia艂o si臋 wra偶enie, 偶e wi臋cej sobie m贸wi膮, ni偶 w艂asnym towarzyszom 偶ycia.

Mija艂y lata i dzieci ich ros艂y, a Stanis艂aw bardzo przepracowany dosta艂 skierowanie do sanatorium w mie艣cie, gdzie mieszka艂a Ola. Spotkali si臋 po latach na kawie i nie mogli si臋 ze sob膮 nagada膰. Potem wybrali si臋 razem do kina, a potem Sta艣 zaprosi艂 j膮 do swojego pokoju w sanatorium, aby zobaczy艂a jak mu si臋 odpoczywa. Nie wiedzieli kiedy, ale znale藕li si臋 w 艂贸偶ku i kochali si臋 nami臋tnie wiele godzin. Oboje zrozumieli, 偶e nie widz膮 dalszego 偶ycia bez siebie, gdy偶 byli jak dwie po艂贸wki jab艂ka, kt贸rych 偶ycie nie powinno by艂o rozdziela膰. Nie mogli si臋 rozsta膰 i p艂akali obydwoje, zdaj膮c sobie spraw臋 z tego, jaki wielki grzech w艂a艣nie pope艂nili. Jednak, mimo zakaz贸w etycznych i moralnych i wbrew prawu spotykali si臋 dalej na mi艂o艣膰, a偶 Stanis艂aw musia艂 ju偶 wyje偶d偶a膰 z sanatorium.

Nikt o niczym si臋 nie dowiedzia艂, ale oboje przechodzili m臋ki z tych najci臋偶szych, jakimi by艂a t臋sknota za sob膮 i wielkie cierpienie, 偶e nie mog膮 艣wiatu wykrzycze膰 swojej mi艂o艣ci. Wiedzieli, 偶e nie mog膮 zdradzi膰 nikomu swoich uczu膰 i da膰 si臋 pot臋pi膰 przez rodzin臋 i bliskich. Znowu zosta艂y im tylko telefony, aby w ukryciu wyszepta膰 sobie – t臋skni臋 i kocham!

Najpierw Ola si臋 rozwiod艂a z m臋偶em, poniewa偶 zrozumia艂a, 偶e jej 偶ycie przy nim sta艂o si臋 nudne i rutynowe. Przesta艂a go kocha膰 ju偶 wiele lat temu, ale ze wzgl臋du na dzieci, trwa艂a w tym zwi膮zku. Kiedy dzieci posz艂y na swoje, postanowi艂a sw贸j zwi膮zek zako艅czy膰 i pragn臋艂a 偶y膰 sama i nie oszukiwa膰 si臋 wi臋cej.

Stanis艂aw pewnego dnia do niej zadzwoni艂 i oznajmi艂, 偶e u jego 偶ony wykryto raka i w zasadzie nie ma ju偶 dla niej ratunku, cho膰 czeka j膮 chemia, lekarze rozk艂adaj膮 r臋ce. Syn Stanis艂awa by艂 razem z nim i oboje trwali przy 偶onie i matce do ko艅ca!

Min臋艂y dwa lata i Ola przyprowadzi艂a si臋 do mieszkania Stanis艂awa, aby zamieszka膰 z nim razem pod jednym dachem. Oboje mieli po pi臋膰dziesi膮t lat i wszystkim t艂umaczyli, 偶e mieszkanie razem, to mniejsze koszty utrzymania i wszyscy to kupili bezapelacyjnie. Nikomu nie przysz艂o nawet do g艂owy, 偶e Ola i Sta艣 偶yj膮 ze sob膮 jak stare, dobre ma艂偶e艅stwo.聽

Jednak ubolewaj膮 nad tym, 偶e nadal musz膮 swoj膮 mi艂o艣膰 ukrywa膰 przed 艣wiatem i on nie mo偶e jej prowadzi膰 za r臋k臋 podczas spaceru w parku i nie mo偶e si臋 ni膮 nigdzie pochwali膰, aby nie wzbudzi膰 niepotrzebnej im sensacji, a wi臋c 偶yj膮 razem i ukrywaj膮 swoj膮 mi艂o艣膰 przed wszystkimi, ale s膮 za to wreszcie 聽nies艂ychanie szcz臋艣liwi.

Co mnie si臋 dzisiaj wydarzy艂o?

https://www.youtube.com/watch?v=d7EV-urT-gQ

Prosz臋 obejrze膰 powy偶szy clip z reklam膮 o sklepie „Zalando” i prosz臋 na ko艅cu klipu zwr贸ci膰 uwag臋 na to s艂ynne „o”, kiedy dostawca jest bardzo zdziwiony i zawiedziony,a do czego d膮偶臋?

Wpis ten b臋dzie kr贸tki, ale musia艂am o tym napisa膰 i ju偶 opowiadam.

Podesz艂am do drzwi dzisiaj, aby przywita膰 mojego m臋偶a i naszego psa, kt贸rzy 聽byli za miastem, samochodem, aby pies si臋 wybiega艂 i za艂atwi艂, gdy偶 nasz pies nie za艂atwia si臋 na miejskich trawnikach i z tego tytu艂u nie musz臋 zbiera膰 z trawnik贸w jego kupki. Tak jest od 11 lat, 偶e nasz pies jest wywo偶ony za miasto i tam m膮偶 rzuca mu patyka, aby zgubi艂 troch臋 kalorii i tu chyl臋 czo艂a w kierunku mojego m臋偶a za cierpliwo艣膰 i konsekwencj臋, a do tego 偶aden s膮siad nam nie zarzuci, 偶e nasz pies sra na przydomowe trawniki i nie za nami takie numery Bruner!

Ale wracaj膮c do tych otwartych drzwi. Otworzy艂am w nadziei, 偶e ju偶 id膮, a na klatce siedzia艂a grupka dziewczynek w wieku oko艂o 12 lat i tak si臋 wystraszy艂am, 偶e to nie m贸j m膮偶 z psem, a niewinne dziewczynki i zareagowa艂am nerwowo tylko to s艂ynne z „Zalando” – „O” i szybko zamkn臋艂am drzwi do艣膰 wystraszona i sp艂oszona i wiecie co? Jak sobie u艣wiadomi艂am, 偶e ja starsza pani tak dziwacznie zareagowa艂am, usiad艂am w przedpokoju i my艣la艂am, 偶e udusz臋 si臋 z 艣miechu z samej siebie, ale ciekawe, co pomy艣la艂y o starszej pani te dziewczynki, 偶e chyba jej odbi艂o i do teraz si臋 艣miej臋, 偶e jestem wci膮偶 p艂ochliwa, kiedy mia艂am te偶 te 12 lat. 馃榾

Mo偶e pami臋tacie takie dziwne swoje 聽zachowania, kt贸re Was po czasie zdziwi艂o i przyprawi艂o o za偶enowanie, albo og贸lny 艣miech w towarzystwie, 偶e do dzi艣 sami si臋 sobie dziwicie i nie umiecie wyt艂umaczy膰 – dlaczego? 聽馃榾

Niekt贸re kobiety nigdy nie zm膮drzej膮!

Zauwa偶yli艣cie, 偶e 聽Internet opanowa艂 jaki艣 dziwny trend pod kryptonimem „taka sytuacja”? Z pocz膮tku kiedy czyta艂am notki na FB, czy TT z tym stwierdzeniem, pod kt贸rym pojawia si臋 聽zdj臋cie z wakacji, czy te偶 oboj臋tnie czego sytuacja dotyczy艂a, my艣la艂am, 偶e to jest jednostkowe i autor wpisu nie chc膮c si臋 rozpisywa膰, opatrzy艂 sw贸j wpis „tak膮 sytuacj膮”

Niestety, ale jest to chyba nowa moda i wiele os贸b podaje co艣 od siebie i zawiera w wiadomo艣ci 聽te dwa s艂owa, co nie za bardzo mi si臋 to podoba, ale i postanowi艂am pierwszy i ostatni raz opisa膰 tak膮 sytuacj臋 馃榾

Jest g艂臋boka noc i 艣pimy z m臋偶em sobie w najlepsze, a sen po p贸艂nocy podobno jest najlepszy i najwarto艣ciowszy, a tu ni z tego, ni z owego kto艣 dzwoni na telefon mojego m臋偶a.

Po drugiej stronie telefonu 聽odzywa si臋 be艂kocz膮cy, kobiecy g艂os, zach臋caj膮cy mojego m臋偶a do nocnych pogaw臋dek. Oczywi艣cie m膮偶 szybko pozby艂 si臋 tej rozmowy i jasno i wyra藕nie o艣wiadczy艂, 偶e to nie jest najlepsza chyba pora na nocnych Polak贸w rozmowy.

Dzwoni艂a z Irlandii dawna nasza znajoma, kt贸ra wyjecha艂a z Polski, a z kt贸r膮 zerwali艣my kontakty 艂adne par臋 lat temu z powodu jej alkoholizmu, z kt贸rego jak wida膰 nie wysz艂a i pije nadal. Ja wiem, 偶e mo偶e czu膰 si臋 nieszcz臋艣liwa, bo m膮偶 jej zgin膮艂 jakie艣 15 lat temu w wypadku, a syn powiesi艂 si臋 w wi臋zieniu. Ja czuj臋, 偶e ona jest nieszcz臋艣liwa i topi swoje smutki w alkoholu i nie wyci膮gn臋艂a dot膮d 偶adnych wniosk贸w, 偶e jako, zawsze pijana matka i 偶ona nie zdo艂a艂a uratowa膰 swojego 偶ycia i pogr膮偶a艂a si臋 w na艂ogu i pogr膮偶a. Ja czuj臋, 偶e t臋skni za krajem i jestem w stanie j膮 zrozumie膰, ale nie zrozumiem tego, 偶e skoro wyjecha艂a z kraju po lepsze 偶ycie i pieni膮dze – pije nadal.

Po tym telefonie na nowo przy艂o偶yli艣my si臋 do snu i zasn臋li艣my, zapominaj膮c o tej sytuacji, t艂umacz膮c sobie, 偶e po pijaku cz艂owiek jest zdolny do r贸偶nych zachowa艅.

Ale dzisiaj rano, par臋 minut po 8, kiedy jeszcze smacznie spali艣my, odezwa艂 si臋 telefon z tego samego numeru, a wi臋c akcja nawi膮zania pogaw臋dki nie zosta艂a odpuszczona mojemu m臋偶owi, bo skoro nie chcia艂 rozmawia膰 w nocy, to mo偶e skusi si臋 rozmawia膰 o 艣wie偶ym poranku?

M膮偶 odebra艂, a tam o tak wczesnej porze zn贸w odzywa si臋 be艂kocz膮cy i w amoku g艂os – no kurza twarz – sobie pomy艣la艂am. Co to znaczy, 偶e po prawie dziesi臋ciu latach nieutrzymywania kontaktu, ta kobieta sobie co艣 ubzdura艂a, a wi臋c trzeba wkroczy膰 i j膮 wyprostowa膰, bo m膮偶 sobie tego nie 偶yczy, a nie wie jak post膮pi膰, by si臋 delikatnie m贸wi膮c – odchrzani艂a, gdy偶 nie widzi sensu, aby ona traci艂a pieni膮dze dzwoni膮c z zagranicy pod wp艂ywem alkoholowego impulsu.

Dzwoni臋 ja, aby uzmys艂owi膰 pijanej kobiecie, 偶e sobie nie 偶ycz臋, aby nagabywa艂a mojego m臋偶a telefonami, a rozmowa wygl膮da艂a tak: 馃榾

– Czy to pani xxxx? – Tak – s艂ysz臋 be艂kot i przedstawiam si臋.

– Dlaczego wydzwaniasz po nocach do mojego m臋偶a – pytam stanowczo.

– Ja! – pada odpowied藕. – Chyba si臋 co艣 ci pomyli艂o – zaprzecza stanowczo.

– No to jak my艣lisz, sk膮d mam tw贸j numer? – zapyta艂am.

– No nie wiem! – konsternacja i jest zdziwiona.

– S艂uchaj, ja jeszcze 偶yj臋 i nie wysilaj si臋, poniewa偶 powtarzam, 偶e sobie nie 偶ycz臋, aby艣 budzi艂a nas w nocy!

– Ale XXXXX jest moim przyjacielem – mi臋knie i przyznaje si臋, 偶e jednak dzwoni艂a.

S艂ysz臋, 偶e ma dobrze w czubie o 贸smej rano!

– I ty te偶 jeste艣 moj膮 przyjaci贸艂k膮 – zaczyna mi po latach wyznawa膰.

– Nie jestem twoj膮 przyjaci贸艂k膮 i zaprzesta艅, bo powtarzam, 偶e nie 偶yczymy sobie twoich nocnych telefon贸w – cze艣膰 i zako艅czy艂am rozmow臋, ale za chwil臋 pijana kobieta ponownie dzwoni, ale ju偶 do mnie.

Nie odebra艂am, uwa偶aj膮c rozmow臋 z pijan膮 kobiet膮 za zako艅czon膮, cho膰 g艂owy nie dam sobie obci膮膰, 偶e telefon贸w ju偶 nie b臋dzie i tylko szkoda mi, 偶e po traumatycznych przej艣ciach w swoim 偶yciu, ta kobieta niczego w nim nie zrozumia艂a, a wci膮偶 brnie po r贸wni pochy艂ej, ku upadkowi, bo tak to si臋 sko艅czy!

Taka sytuacja!

Przemoc w szkole – nie lekcewa偶 偶adnych sygna艂贸w!

12 letnia Ania by艂a bardzo dobr膮 uczennic膮. Nale偶a艂a do kategorii uczennic cichych i spokojnych, a do tego bardzo dobrze u艂o偶onych. Nie sprawia艂a 偶adnych wychowawczych problem贸w, ani rodzicom, ani tym bardziej nauczycielom. Uczy艂a si臋 pilnie, bo uczy膰 si臋 lubi艂a, a cz臋sto sama si臋ga艂a po materia艂y, kt贸re nie nale偶a艂y do podstawowego programu. Wypo偶ycza艂a w bibliotece ksi膮偶ki poszerzaj膮ce jej wiedz臋 i to procentowa艂o, gdy偶 zapytana na lekcji, odpowiada艂a na sz贸stk臋, wtr膮caj膮c do odpowiedzi dodatkowe wiadomo艣ci z geografii, historii, czy innego przedmiotu. Rodzice byli z niej bardzo dumni, ale nie kole偶anki z klasy!

Kole偶anki z klasy nie lubi艂y tej kujonki, co to pozjada艂a wszystkie rozumy i postanowi艂y j膮 odpowiednio sprowadzi膰 na ziemi臋. Ania by艂a dla nich sol膮 w oku, bo niby taka m膮dra jest i zadziera nosa – ten mol ksi膮偶kowy nie b臋dzie im podnosi艂a poprzeczki i zbiera艂a wszystkie pochwa艂y od nauczycieli.

Na przerwach Ania nie mia艂a 偶ycia, bo kiedy przechodzi艂a korytarzem, by艂a specjalnie potr膮cana przez kole偶anki z klasy, a z czasem do艂膮czyli si臋 do szykan te偶 ch艂opcy. Szczypali i szturchali j膮 i nie szcz臋dzili niewybrednych epitet贸w.

Potem dobrali si臋 do jej strony na Facebooku i tam, pod zdj臋ciami wstawianymi przez Ani臋 szydzili z jej wygl膮du i ob艣miewali jej jeszcze do艣膰 p艂aski biust. W ko艅cu Ania musia艂a zamkn膮膰 sw贸j profil, gdy偶 by艂o jej bardzo przykro z powodu spadaj膮cej fali nienawi艣ci ze strony r贸wie艣nik贸w.

Kiedy Ania przebiera艂a si臋 w szatni, nagrano to i wrzucono do sieci, aby j膮 upokorzy膰 i kiedy si臋 o tym dowiedzia艂a, nie mia艂a si艂y rano i艣膰 do szko艂y, bo parali偶owa艂 j膮 ogromny l臋k, wymieszany ze wstydem, ale to nie koniec, bo…

kiedy korzysta艂a ze szkolnej toalety, te偶 j膮 nagrano jak siusia, a potem papierem toaletowym si臋 podciera. Filmik zosta艂 te偶 wrzucony o sieci i tego ju偶 dla Ani by艂o za du偶o.

Powiedzia艂a o tym swojej mamie, 偶e jest w szkole zaszczuta i chyba b臋dzie musia艂a zmieni膰 szko艂臋, gdy偶 d艂u偶ej tego nie wytrzyma. Po interwencji matki Ani w szkole odby艂a si臋 pogadanka, 偶e tak nie mo偶na si臋 zachowywa膰 i nakazano usuni臋cie filmik贸w z sieci i na tym si臋 sko艅czy艂o i Ani臋 przeproszono.

Interwencja podzia艂a艂a na kilka dni, a potem rozp臋ta艂o si臋 piek艂o, kiedy ch艂opcy na sto艂贸wce szkolnej, co艣 Ani wrzucili do kompotu i kiedy Ania poczu艂a si臋 藕le w drodze do domu, trac膮c zupe艂nie 艣wiadomo艣膰 – zaci膮gn臋li j膮 do parku i zgwa艂cili, a po fakcie zostawili tak膮 le偶膮ca w krzakach.

Kiedy si臋 ockn臋艂a i ogarn臋艂a, na trz臋s膮cych si臋 nogach, zrozpaczona i zbrukana, posz艂a na tory i rzuci艂a si臋 pod jad膮cy z wielk膮 pr臋dko艣ci膮 poci膮g!

Podobne piek艂o w szkole prze偶ywa艂 13 letni Pawe艂ek. Pawe艂ek by艂 troch臋 grubszy od swoich koleg贸w i dlatego by艂 kopany przez r贸wie艣nik贸w z klasy, kt贸rzy wyzywali go od grubych i 艣mierdz膮cych 艣wi艅. Najbardziej 艣miali si臋 z niego na lekcjach Wuefu, kiedy Pawe艂ek z trudno艣ci膮 wykonywa艂 polecenia nauczyciela od gimnastyki. Pokonanie koz艂a, czy te偶 bieg dystansowy, albo skok w dal, wywo艂ywa艂y u innych uczni贸w salw臋 艣miechu i by艂 wytykany palcami, 偶e taki t艂u艣cioch i nieudacznik jest z tego Pawe艂ka.

Szturchano go na przerwach i podszczypywano, nie daj膮c mu spokoju i z tej przyczyny Pawe艂ek ka偶d膮 przerw臋 sp臋dza艂 zamkni臋ty w toalecie, aby si臋 usun膮膰 z pola widzenia i mie膰 艣wi臋ty spok贸j.聽

Kiedy przychodzi艂 o domu, zamyka艂 si臋 w pokoju i p艂aka艂, uwa偶aj膮c, aby nie zauwa偶y艂a tego mama, kt贸ra samotnie go wychowywa艂a. By艂 dobrym i wra偶liwym ch艂opcem, kt贸ry kocha艂 swoj膮 mam臋 i nie chcia艂 sprawia膰 jej dodatkowych k艂opot贸w. Milcza艂 i nikomu si臋 nie skar偶y艂.

Kiedy wraca艂 ze szko艂y, trzech pot臋偶nych drab贸w, kt贸rzy byli bra膰mi jego koleg贸w z klasy, zmasakrowali Pawe艂ka w ciemnej bramie, tak, 偶e z ledwo艣ci膮 si臋 pozbiera艂.聽

Nie wytrzyma艂 i po powrocie do domu po艂kn膮艂 wszystkie tabletki jakie by艂y w apteczce jego mamy. Kiedy mama jego przysz艂a do domu, by艂o ju偶 za p贸藕no. Wezwany lekarz stwierdzi艂 zgon, a za 艣mier膰 Pawe艂ka nikt nie poni贸s艂 kary!

Pisz臋 o tym dlatego, 偶e nie udawajmy, i偶 przemocy w szkole nie ma, a gdzie艣 w sieci przeczyta艂am, 偶e szko艂y wiedz膮, 偶e jest przemoc w ich plac贸wkach, ale zamiataj膮 j膮 pod dywan, bagatelizuj膮c, aby si臋 tylko nie wyda艂o i nie skrzywi艂o tak cennej opinii dyrekcji i nauczycieli, ale mo偶e kto艣 napisa艂 nieprawd臋?

Sob贸tkowe rado艣ci jednej z wielu Bab膰 :)

Zagl膮dam do wielu blog贸w i czytam, co te偶 ludzie pisz膮 na nich. Zagl膮dam do blog贸w os贸b starszych, a tak偶e zupe艂nie m艂odych mam, kt贸re dopiero ucz膮 si臋 macierzy艅stwa, albo s膮 ju偶 mamami 聽sporych dzieciaczk贸w.

Lubi臋 czyta膰, kiedy mamy opisuj膮, co tam w domu piszczy w zwi膮zku z wychowywaniem swoich pociech, a s膮 to nieraz bardzo komiczne sytuacje, kt贸re warto zapisywa膰 na klawiaturze, poniewa偶 kiedy艣 ich dzieci b臋d膮 mia艂y jak na d艂oni jakimi to dzie膰mi byli, a do tego wpisy opatrzone s膮 ich zdj臋ciami, a to pami膮tka na ca艂e 偶ycie 聽– spisana spod serca ich mamy.

Ja nie mia艂am takiej mo偶liwo艣ci, bo nie by艂o jeszcze tej diabelskiej maszyny, ale za to nadrabiam jako babcia moich wnucz膮t i ka偶d膮 ich wizyt臋 u nas – dokumentuj臋 i staram si臋 zapisa膰 ten czas sp臋dzony z wnucz臋tami i zatrzyma膰 w kadrze.聽

Jestem babci膮 i co babcie na ca艂ym 艣wiecie najbardziej cieszy? Oczywi艣cie, 偶e to, i偶 ich wnuki rosn膮 i si臋 rozwijaj膮. Oczywi艣cie cieszy to, 偶e z niedawno jeszcze malutkich dzieci, zmieniaj膮 si臋 z roku na rok w coraz powa偶niejsze istoty. Moja najstarsza wnusia zamarzy艂a sobie nauk臋 gry na skrzypcach, a wi臋c rodzice po艣wi臋caj膮 jej 聽sw贸j napi臋ty czas i prowadz膮 聽na zaj臋cia, aby spr贸bowa艂a i, a n贸偶 jej si臋 spodoba i b臋dzie pilnie 膰wiczy艂a, a przy okazji jej babcia pierwszy raz w swoim 偶yciu mia艂a skrzypce tak blisko i sobie smyczkiem te偶 smyrn臋艂a, ale wysz艂o strasznie p艂aczliwie ha ha.

Wnusio chodzi na basen i te偶 mu si臋 ta zabawa podoba i chwa艂a dla ich rodzic贸w, 偶e po przedszkolu posy艂aj膮 swoje dzieci na dodatkowe zaj臋cia. Babcia si臋 cieszy ogromnie, 偶e mo偶e kiedy艣 doczeka si臋 specjalnego koncertu zagranego przez rodzon膮 wnuczk臋.

U nas dzisiaj by艂 dzie艅 po艣wi臋cony przeciwdzia艂ania k艂usownictwu i miasto od偶y艂o, tym bardziej, 偶e pogoda dopisa艂a, a wi臋c m贸j sob贸tkowy dzie艅 nabra艂 rumie艅c贸w z czego bardzo si臋 ciesz臋.

Czas na odpoczynek 馃檪

Dlaczego Maria Czubaszek to sobie robi?

聽Ten wpis le偶a艂 troch臋 w szkicach i ba艂am si臋 聽zahaczy膰 o ten temat, aby nie by膰 pos膮dzon膮 o jakie艣 tam animozje do osoby publicznej, bo Maria Czubaszek jest osob膮 publiczn膮 w medialnej przestrzeni. Mimo do艣膰 ju偶 s臋dziwego wieku, bo urodzi艂a si臋 w 1939 r., wci膮偶 jest aktywna i ma si臋 bardzo dobrze. Pisarka, blogerka, felietonistka, autorka tekst贸w do piosenek i tak dalej, 偶e nie wymieni臋, ale to mo偶na przeczyta膰 w Wikipedii.聽

Ludzie lubi膮 j膮 ze jej szczeg贸lne poczucie humoru i nale偶y do os贸b, kt贸r膮 jedni uwielbiaj膮, a inni nienawidz膮, za jej g艂o艣ne wypowiedzi na temat swoich aborcji, czego w kraju katolickim bodaj偶e nie powinno si臋 g艂o艣no m贸wi膰.聽

Osobi艣cie nic nie mam do Marii Czubaszek i podczytuj臋 jej bloga i ogl膮dam czasami „Szk艂o Kontaktowe” w niedzielny wiecz贸r, kiedy rozm贸wczyni膮 jest Pani Maria, cho膰 przyznam, 偶e bardziej mnie bawi Wojciech Zimi艅ski i Tomasz Sianecki, ale jak jak si臋 nie ma, co si臋 lubi, to si臋 lubi, co si臋 ma. Mnie humor Pani Mari w szkle nie podchodzi i czasami zupe艂nie nie bawi, bo mnie bardziej bawi jednak grono m臋skiego humoru i tu zahaczam o seksizm?

Raczej nie, poniewa偶 okropnie mnie razi druga twarz Pani Marii – ta z papierosem na ka偶dym niemal偶e zdj臋ciu w sieci. Nie mam nic do kobiet pal膮cych, bo ka偶dy jest doros艂y i pali za swoje i to jest jego zdrowie. Sama czasem lubi臋 sobie dymka pu艣ci膰, kiedy na przyk艂ad my艣l臋 o nast臋pnej notce na bloga, ale za 偶adne skarby nie zrobi艂abym sobie zdj臋cia z papierosem w ustach, a nawet w d艂oni. Nienawidz臋 takich zdj臋膰, a epatowanie Pani Marii swoim na艂ogiem jest tak nachalne i niesmaczne, 偶e chcia艂oby si臋 g艂o艣no krzykn膮膰 – po co sobie to Pani Mario robisz? I dodam, 偶e jest to tym bardziej niesmaczne, 偶e kobiecie, seniorce tym bardziej nie wypada.

No ale mo偶e ja si臋 czepiam!

Niepok贸j w moim sercu i trwoga!

Poranny telefon, kiedy jeszcze dobrze spa艂am. Nie s艂ysza艂am pierwszego telefonu, ale ju偶 drugi postawi艂 mnie na r贸wnego nogi, bo niezwyczajnym jest, 偶e kto艣 dzwoni do mnie dwa razy o tak wczesnej porze.聽

Odbieram i s艂ysz臋, 偶e z moj膮 Mam膮 jest 藕le. Zadzwoni艂a c贸rka, a ja s艂ucham uwa偶nie, co ma mi do powiedzenia ca艂a zdr臋twia艂a.

Jak to 藕le, skoro by艂a u mnie przedwczoraj i wszystko by艂o dobrze – jestem zdziwiona.聽

– Mamo nie zauwa偶asz wszystkiego, bo z ni膮 nie mieszkasz, a jak babcia przyjdzie do ciebie, to udaje, 偶e wszystko jest dobrze i nic j膮 nie boli i ma si臋 艣wietnie, aby ciebie nie denerwowa膰, ale babcia ma coraz mniej si艂y i zaczyna sobie nie radzi膰! – Prosz臋 miej na uwadze fakt, 偶e trzeba j膮 mie膰 teraz bardziej na oku, bo ga艣nie w oczach!

– Wiem, ale chyba larum jest zbyt wczesne – pomy艣la艂am podczas rozmowy, ale dlaczego ja niczego nie zauwa偶y艂am niepokoj膮cego? Owszem, zrobi艂a si臋 taka malutka i krucha, ale przecie偶 ma ju偶 s艂uszny wiek i z roku na rok b臋dzie tylko gorzej. Rozmawia艂am ze swoj膮 mam膮 o codzienno艣ci i o polityk臋 zahaczy艂y艣my i stwierdzi艂am, 偶e moja mama jest doskona艂ym partnerem do rozm贸w, bo pami臋膰 ma doskona艂膮, a wi臋c mo偶e mnie ta rozmowa zmyli艂a i czego艣 nie zauwa偶y艂am, chc膮c widzie膰 j膮 zawsze tak膮 przebojow膮 i m膮dr膮 偶yciowo? Mo偶e nie zauwa偶y艂am, 偶e traci ten dawny b艂ysk oka? Mo偶e bardziej skupi艂am si臋 na jej psychice, zamiast zauwa偶y膰, 偶e fizycznie jest coraz gorzej. Taka jestem z艂a c贸rka, 偶e nie zauwa偶y艂am?聽

Mo偶e dlatego, 偶e wci膮偶 j膮 widz臋, spaceruj膮c膮 po naszym mie艣cie, albo siedz膮c膮 na 艂aweczce z innymi paniami w jej wieku. Mo偶e tak mi jest po prostu wygodniej i boj臋 si臋 zwyczajnie nieuchronnego, co zbli偶a si臋 stumilowymi krokami? Mo偶e nie chc臋 wiedzie膰, 偶e co艣 mo偶e nagle si臋 sko艅czy膰 i boj臋 si臋 – zwyczajnie si臋 boj臋 i tu w艂膮cza mi si臋 dodatkowe my艣lenie, kt贸re si臋 dzi艣 szczeg贸lnie zagnie藕dzi艂o i s膮dz臋, 偶e mnie ju偶 nie opu艣ci, bo co mog臋 zrobi膰 jeszcze dla niej? Czym mog臋 przed艂u偶y膰 jej 偶ycie i jak urozmaici膰, aby by艂a jeszcze szcz臋艣liwa.? Jak mam post臋powa膰 i jak po prostu pom贸c?

Pytanie wal膮 mi si臋 dzi艣 jedno za drugim, a odpowiedzi 偶adnej. W ko艅cu ze staro艣ci膮 jeszcze nikt nie wygra艂 i nie wygra, a ja tak bardzo bym chcia艂a wygra膰 ze staro艣ci膮 mojej Mamy.聽

Nic nie mo偶e wiecznie trwa膰, takie s膮 s艂owa piosenki, ale mo偶e jeszcze troch臋 potrwa i tego musz臋 si臋 trzyma膰, bo inaczej mo偶na z trwogi oszale膰 i tu mam pytanie kochani do Was! Podpowiedzcie mi, co jeszcze, opr贸cz tego, 偶e jestem z siostr膮 blisko Niej?

Siv Andersson

Matka

Matka jest od pocz膮tku
Jak 藕r贸d艂o twojego 偶ycia.
Pe艂nym mi艂o艣ci wzrokiem
Pod膮偶a za tob膮 z ukrycia.

I pierwszy tw贸j posi艂ek,
Kt贸ry ci przygotowuje,
Podaje z czu艂膮 opiek膮
I nic w zamian nie oczekuje.

Tak 艂atwo wszystkim si臋 dzieli,
Co 艂agodzi wszelkie przykro艣ci.
A rzadko s艂yszy dzi臋kuj臋
I wida膰, kim jest w rzeczywisto艣ci.

W ca艂ym swoim 偶yciu
Wci膮偶 jest taka sama…
Twoja absolutnie jedyna,
Najukocha艅sza Mama.

z tomu 鈥濪iktkort鈥, 2005

t艂um. ze szwedzkiego Ryszard Mierzejewski

https://www.youtube.com/watch?v=vxWK4450G1Y

聽Moja kochana Mama dzisiaj. Zapatrzona i ch艂on膮ca z balkonu kolory jesieni, a ja z Ni膮 dzi艣 rozmawia艂am d艂ugo i stwierdzam i potwierdzam, 偶e g艂owa mojej Mamy pracuje doskonale.聽

Mama jeszcze jest z nami, a mnie si臋 w艂膮cza czerwona lampka – jak膮 ja te偶 c贸rk膮 dla niej by艂am i jestem i sama osobi艣cie si臋 rozliczam, ale mo偶e o tym innym razem. Nie mam dzi艣 ju偶 do tego g艂owy!聽

D艂ugo waha艂am si臋, czy wrzuci膰 ten jak偶e osobisty wpis, ale przecie偶 jestem u siebie i mog臋 w moim domu m贸wi膰 o najskrytszych sprawach, kt贸re wci膮偶 mnie dotycz膮.

Jeden wyskok jej m臋偶a, a 偶ycie jej si臋 wali!

Zofi臋 ta zdrada bola艂a jak diabli i mia艂a na ni膮 niezbite dowody. Nie wiedzia艂a, co z t膮 wiedz膮 zrobi膰, bo tak bardzo ba艂a si臋 jego reakcji. Mo偶e j膮 zostawi, a mo偶e b臋dzie b艂aga艂 o przebaczenie i danie mu drugiej szansy. Ba艂a si臋 cholernie rozmowy z nim, 偶e wszystko wie, cho膰 dowiedzia艂a si臋 ostatnia w mie艣cie. Jakie to typowe, 偶e 偶ony dowiaduj膮 si臋 na szarym ko艅cu, 偶e ich m臋偶owie cichaczem spotykaj膮 si臋 ze swoimi kochankami. Nie ona pierwsza i nie ostatnia, ale j膮 to szczeg贸lnie ubod艂o – tak my艣la艂a.

Po k膮tach p艂aka艂a i my艣la艂a, 偶e mo偶e si臋 zabi膰 i po prostu uwolni膰 si臋 od tego upokorzenia. Przecie偶 wszyscy wiedzieli i szeptali za jej plecami, a wi臋c ba艂a si臋 spojrze艅 ludzkich i ukradkiem przemyka艂a si臋 po mie艣cie, aby doj艣膰 do pracy i zrobi膰 szybko zakupy.

Zauwa偶y艂, 偶e jest z ni膮 co艣 jest nie tak, bo nagle w domu zrobi艂 si臋 ba艂agan i brakowa艂o gor膮cych obiad贸w. Nagle jego 偶ona by艂a le偶膮ca i odwr贸cona plecami do ca艂ego 艣wiata, za zamkni臋tymi drzwiami i to milczenie, kt贸re do niej by艂o niepodobne. Zawsze by艂a taka radosna i od progu opowiada艂a, co si臋 jej w ci膮gu dnia wydarzy艂o, a tu taka zmiana!

Domy艣la艂 si臋, 偶e chyba Zofia ju偶 wszystko wie, ale te偶 si臋 ba艂 rozmawia膰 na ten temat. Nie t艂umaczy艂 si臋 i czeka艂.

Pewnego dnia kupi艂 jej kwiaty, cho膰 wci膮偶 si臋 ba艂 do niej podej艣膰 i otworzy膰 te zamkni臋te drzwi, za kt贸rymi si臋 skry艂a na kilka, zbyt d艂ugich dni.

Nie wytrzyma艂a i rzuci艂a mu tymi kwiatami w twarz i kaza艂a si臋 wynosi膰.

– Pakuj si臋 natychmiast i nie chc臋 ci臋 tu d艂u偶ej widzie膰. – Wyno艣 si臋 do tej swojej kochanki i nie ok艂amuj mnie wi臋cej, bo ja ci tego nigdy nie wybacz臋 i wiesz co? Ciesz臋 si臋, 偶e nie mamy dzieci, bo tak mi jest 艂atwiej i sobie sama poradz臋 bez ciebie.

Wywali艂a jego ubrania z szafy i pakowa艂a je do walizki jak leci. Buty jego wrzuci艂a do worka i wszystkie jego kosmetyki wyl膮dowa艂y na przedpokoju.

Patrzy艂 na ni膮 przera偶ony i nie wiedzia艂 jak si臋 zachowa膰, kiedy jego rzeczy wyl膮dowa艂y na klatce, a ona pokaza艂a mu ca艂膮 sob膮, gdzie s膮 drzwi.

Wyszed艂 i pozbierawszy to, co le偶a艂o na klatce, nie wiedzia艂, co dalej ma pocz膮膰, bo przecie偶 nie p贸jdzie do kochanki, skoro ona ma tr贸jk臋 dzieci. Nie chcia艂 im robi膰 za ojca, a wi臋c poszed艂 do kumpla, aby go przetrzyma艂 par臋 dni, a偶 sobie czego艣 nie znajdzie.

Kumplowi opowiedzia艂, 偶e to by艂 jednorazowy wybryk, przy alkoholu i tamta go omota艂a i tak znalaz艂 si臋 u niej w 艂贸偶ku, ale nic do niej nie czu艂 i nie czuje i si臋 siebie brzydzi, 偶e zdradzi艂 Zofi臋 z kobiet膮 poluj膮c膮 na facet贸w, bo tak膮 mia艂a natur臋. Zwierzy艂 si臋, 偶e nawet dok艂adnie nie pami臋ta jak mu by艂o z ni膮 w 艂贸偶ku i wszystko sta艂o si臋 tak szybko, 偶e kiedy rano si臋 u niej obudzi艂 i zauwa偶y艂, 偶e 聽zmy艂a makija偶, a jej twarz i dekolt by艂y pe艂ne siarczystych pieg贸w i poczu艂 od razu do niej niech臋膰, bo zupe艂nie nie by艂a w jego gu艣cie i nie m贸g艂 sam siebie zrozumie膰, co mu si臋 w niej podoba艂o.

Znalaz艂 kawalerk臋 i tak 偶y艂 samotnie przez par臋 miesi臋cy. Nie kontaktowa艂 si臋 z Zofi膮. Nie 艣mia艂 jej prosi膰 o przebaczenie, gdy偶 zbyt j膮 kocha艂, aby dok艂ada膰 jej i j膮 nachodzi膰. Cierpia艂 i t臋skni艂 ogromnie, lecz nie mia艂 艣mia艂o艣ci, bo koledzy mu m贸wili, 偶e Zofia si臋 jako tako podnios艂a, ale nikomu si臋 nie zwierza艂a. Ukry艂a si臋 w swoim 艣wiecie. Zapisa艂a si臋 na basen i tam sp臋dza艂a z innymi kobietami sw贸j wolny czas. Pokazywa艂a 艣wiatu, 偶e wszystko sobie ju偶 pouk艂ada艂a, cho膰 wieczorami bardzo za nim t臋skni艂a, wtulaj膮c si臋 w jego poduszk臋, kt贸ra nim jeszcze pachnia艂a.

Pewnej, samotnej niedzieli, tu偶 po porannej kawie Zofia us艂ysza艂a, 偶e kto艣 puka do drzwi. Kiedy otworzy艂a, zobaczy艂a na progu koleg臋 swojego m臋偶a. Powiedzia艂, 偶e chce kilka chwil z ni膮 porozmawia膰.

– Nie mog臋 patrze膰 jak marnujecie swoje 偶ycie – rzek艂 i opowiedzia艂 ca艂膮 histori臋 zdrady jej m臋偶a. Powiedzia艂, 偶e powinni si臋 zej艣膰, bo si臋 wci膮偶 kochaj膮, a tamta kobieta, to by艂a jedna, wielka pomy艂ka i ona nie powinna rozdziela膰 dwoje ludzi, kt贸rzy nie widz膮 poza sob膮 艣wiata. Zostawi艂 adres do m臋偶a Zofii, napisany ju偶 wcze艣niej na kartce i wyszed艂.

Da艂a jej ta rozmowa wiele do my艣lenia, ale nie mia艂a odwagi zapuka膰 do drzwi swojego, wci膮偶 m臋偶a. Sprawa by艂a do艣膰 艣wie偶a i wci膮偶 si臋 nie zabli藕ni艂a w jej sercu. Postanowi艂a da膰 sobie jeszcze czas, aby to wszystko pouk艂ada膰 w jedn膮 ca艂o艣膰 i nie sta膰 by艂o j膮 jeszcze na wybaczenie.

Pewnego dnia zn贸w kto艣 zapuka艂 i Zofia zdziwiona otworzy艂a drzwi, a by艂a zdziwiona, bo w zasadzie nikt jej w domu nie odwiedza艂, gdy偶 zerwa艂a wszelkie towarzyskie kontakty. Chcia艂a mie膰 w swoim domu spok贸j.

Otworzy艂a od nie chcenia drzwi i zobaczy艂a t膮 piegowat膮 kobiet臋, kt贸ra pod warstw膮 pudru ukrywa艂a swoje piegi. By艂a umalowana do艣膰 dziwacznie i usta mia艂a podkre艣lone niezdarnie kontur贸wk膮. By艂a taka komiczna i tak strasznie prosta z przepalonym g艂osem i przepitym.

– Przysz艂am, by pani powiedzie膰, 偶e jestem w ci膮偶y z pani m臋偶em! Nie wiem, gdzie on si臋 teraz podziewa, ale informuj臋 pani膮, 偶e podam go o alimenty, bo skoro zrobi艂 mi dziecko, to ja b臋d臋 musia艂a je wychowa膰, a nie usun臋, gdy偶 jestem katoliczk膮 i moja wiara zabrania mi takich czyn贸w.

Zofia sta艂a jak wryta i odj臋艂o jej mow臋. S艂ucha艂a oto kobiety, kt贸ra okre艣la si臋 jako katoliczka, kt贸ra zaprasza 偶onatych do 艂贸偶ka, ale jedno, co nagle przysz艂o jej do g艂owy, to jej zatrzasn膮膰 przed nosem drzwi i kaza膰 si臋 wynosi膰 i tylko wykrzykn臋艂a, 偶e kurwa nie ma prawa nachodzi膰 j膮, w jej domu i niech zrobi badania DNA, bo nie wierzy, 偶e jej m膮偶 jest ojcem jej dziecka i zatrzasn臋艂a z impetem przed nosem tamtej drzwi.

Si臋gn臋艂a po adres, jaki zostawi艂 jej kolega m臋偶a i posz艂a do niego z podniesion膮 g艂ow膮 i ju偶 by艂a pewna, 偶e chce si臋 z nim zestarze膰, a badania DNA zaprzeczy艂y ojcostwa tamtego dziecka!

Odda艂am si臋 – muzyce!

Muzyce si臋 odda艂am, a dlaczego mnie dzi艣 na to wzi臋艂o? S膮siadka na dole si臋 remontuje i huk m艂otk贸w niesie, 偶e ze zgrzytem w z臋bach to znosz臋, ale s艂uchawki w uszy i odda艂am si臋 muzyce, kt贸r膮 chc臋 si臋 z Wami podzieli膰, cho膰 to tylko malutki procent, tego, do czego cz臋sto wracam.聽

Kto艣 musi s艂ucha膰 muzyki, aby kto艣 m贸g艂 si臋 remontowa膰 ha ha, ale na dobre mi to wysz艂o, gdy偶 si臋 wzruszy艂am i oczy 艂z膮 oczy艣ci艂am. My艣l臋, 偶e ka偶dy z nas wzrusza si臋 i porusza przy swoich ulubionych melodiach i piosenkach, kt贸re gdzie艣 tam kiedy艣 z nami by艂y i tworzy艂y ten wspania艂y klimat, czy to na prywatkach, przy ognisku, czy w ramionach pierwszego ch艂opca.聽

Tak sobie dywaguj臋, ale ja osobi艣cie uwielbiam muzyk臋 i mam taki gust muzyczny, jaki mam i kto艣 mo偶e mnie pos膮dzi, 偶e uwielbiam starocie, ale musz臋 si臋 przyzna膰, 偶e we wsp贸艂czesnej muzyce pere艂ek brak i tego mi bardzo brakuje. Je艣li nie ma teraz pere艂ek, albo one do mnie nie trafiaj膮, bo jestem za stara, to odkurzam stare przeboje.

Zapraszam na koncert w towarzystwie stukotu m艂otka u s膮siadki, bo chyba zmienia pierunica kafelki ha ha 馃榾

Przewa偶nie s膮 to przeboje zagraniczne, a kiedy艣 zrobi臋 koncert ze staroci rodzimych – cierpliwo艣ci 馃檪

 

ttps://www.youtube.com/watch?v=izOdvBmTDh0