Archiwum dnia: 8 wrze艣nia, 2014

List do kochanki po latach!

Wiele kobiet pisze listy do kochanki swojego m臋偶a. Niekt贸re te listy wysy艂aj膮, a inne pisz膮 w ramach terapii i je albo zostawiaj膮, albo traktuj膮 zapalniczk膮, aby odgoni膰 z艂e duchy, jakim niew膮tpliwie jest duch kochanki kr膮偶膮cy w domu ma艂偶onk贸w, kt贸rzy pr贸buj膮 si臋 na nowo dogada膰, albo si臋 dogadali i 偶yj膮 ze sob膮 dalej, bo 偶ona zdrad臋 wybaczy艂a, cho膰 z pewno艣ci膮 nie by艂o jej 艂atwo. Nikt nie policzy wylanych 艂ez i nie zwa偶y w膮tpliwo艣ci, czy warto i czy na tym przebaczeniu si臋 ponownie nie przejedzie.

Ludzie m贸wi膮, 偶e jak raz zdradzi艂, to zdradzi raz jeszcze i jeszcze raz, ale 偶ona przymierzaj膮ca si臋 do wybaczenia, wci膮偶 kocha tego swego jedynego i dlatego jest jej tak ci臋偶ko podj膮膰 decyzj臋, ale do艣膰 tego wst臋pu, a wi臋c:

Ty g艂upia kobieto! My艣la艂a艣, 偶e je艣li roz艂o偶ysz nogi przed facetem, kt贸ry ma rodzin臋, a do tego swoje dzieci, to on rzuci dla ciebie wszystko, co uda艂o mu si臋 zbudowa膰 i b臋dzie bawi艂 twoje dzieci sp艂odzone ka偶de z innym facetem? To 艣wiadczy o tobie, 偶e rozk艂adaj膮c nogi tak ch臋tnie, dorobi艂a艣 si臋 niechlubnej opinii w mie艣cie, a on zwyczajnie chcia艂 sobie popr贸bowa膰 jak to jest z inn膮 kobiet膮.

Uwierzy艂a艣, co szepta艂 ci do ucha, podczas ukrytych spotka艅, 偶e kocha tylko ciebie i jeste艣 kobiet膮 jego 偶ycia, a 偶ona to jest ta niedobra, zrz臋dliwa i zaniedbana i poczu艂a艣 si臋 wybrank膮 i ksi臋偶niczk膮. Wiem, 偶e zakazany owoc najlepiej smakuje i wierzy艂a艣 w te brednie, kiedy on korzysta艂 po prostu z 偶ycia. Faceci tak maj膮, 偶e bajeruj膮 to 艣wie偶e mi臋so, aby czym szybciej osi膮gn膮膰 sw贸j cel i da艂a艣 si臋 na to nabra膰 standardowo i ksi膮偶kowo.

P艂aka艂a艣, kiedy wraca艂 do 偶ony i wyobra偶a艂a艣 sobie, 偶e z 偶on膮 te偶 uprawia seks. Rycza艂a艣 z rozpaczy, 偶e kolejne 艣wi臋ta sp臋dza z rodzin膮 i swoimi dzie膰mi, zabieraj膮c je 聽na wycieczki i wczasy. By艂a艣 zawsze gotowa, na jego ponowne zjawienie si臋 w twoim domu i wypachniona czeka艂a艣 na skradzione 偶onie chwile i cieszy艂a艣 si臋 jak wariatka, 偶e zn贸w jeste艣 g贸r膮 i wierzy艂a艣 w kolejne brednie i 艂yka艂a艣 jak pelikan te wszystkie jego obiecanki i k艂amstwa. Wierzy艂a艣 艣wi臋ci, 偶e porozmawia z 偶on膮, na pewno jutro, 偶e nie chce z ni膮 dalej by膰 i z艂o偶y pozew o rozw贸d. Wierzy艂a艣 w to g艂upia kobieto, a oszukiwa艂 ciebie i 偶on臋 jakby艣 chcia艂a wiedzie膰.

My艣la艂a艣, 偶e si臋 doczekasz tej chwili, 偶e przyjdzie i ci si臋 o艣wiadczy i ka偶de jego przyj艣cie to jest promyk nadziei, 偶e w ko艅cu masz go w gar艣ci, a tu guzik z p臋telk膮, bo on si臋 niby ba艂 偶onie powiedzie膰, albo nie by艂o okazji i zn贸w by艂a艣 zawiedziona, ale przecie偶 najlepsz膮 rzecz膮 jak膮 mog艂a艣 zrobi膰, to zn贸w roz艂o偶y膰 nogi w czystej po艣cieli, bo o to mu najbardziej chodzi艂o, ale sk膮d o tym mog艂a艣 wiedzie膰?

艁udzi艂a艣 si臋 i nagle przesta艂a ci odpowiada膰 rola tej drugiej. Robi艂a艣 awantury, z powodu, 偶e mia艂a艣 tego do艣膰 i chcia艂aby艣 ju偶 zamkn膮膰 ten rozdzia艂 i pragn臋艂a艣 przy nim zasypia膰 i si臋 budzi膰, a on po ka偶dym numerku zwiewa艂 do 偶ony. To musia艂o bole膰 – co nie? Wiem, 偶e bola艂o, tak jak bola艂a mnie wiadomo艣膰, 偶e m贸j m膮偶 tyka tym swoim, no wiesz, takie co艣 jak ty. Dowiedzia艂am si臋, a ty dr偶a艂a艣 ze strachu, 偶e b臋d臋 o niego walczy艂a z zaciek艂o艣ci膮, ale nie musia艂am, bo wybra艂 mnie i przysi臋ga艂, 偶e z tob膮 to tylko alkohol i nic wi臋cej. Po co mu tyle stawia艂a艣 i wierzy艂a艣 w bredzenie podchmielonego faceta. G艂upia jednak by艂a艣, 偶e my艣la艂a艣, 偶e podchmielony facet m贸wi ci prawd臋, 偶e zostawi ca艂kiem fajn膮 i inteligentn膮 偶on臋, kt贸ra by艂a ca艂kowicie oddana rodzinie i m贸g艂 przy niej by膰 sob膮, bo mimo, 偶e pojawi艂a艣 si臋 w jego 偶yciu, 偶on臋 kocha艂 ponad wszystko, bo by艂a jego wizyt贸wk膮, a nie wycieruchem.

Nawet to, 偶e pozwoli艂a艣 sobie zrobi膰 dziecko z moim m臋偶em, nic tu nie pomog艂o, bo tylko go jeszcze bardziej wystraszy艂a艣. Jak to niby mia艂oby wygl膮da膰? Mia艂by 艂o偶y膰 na twoje nie艣lubne dzieci i to co ma przyj艣膰 na 艣wiat i dwoje swoich z ma艂偶e艅stwa, kt贸re ceni艂 najbardziej. Kul膮 w p艂ot i strzeli艂a艣 sobie w pi臋t臋, bo mog艂a艣 przewidzie膰, 偶e nigdy nie pokocha on dziecka ze zdrady, ale rozumiem, 偶e na to liczy艂a艣. Przeliczy艂a艣 si臋, bo wola艂 p艂aci膰 alimenty, ni偶 by膰 z tob膮 na co dzie艅 i tylko go wystraszy艂a艣. My艣la艂, 偶e woli spa膰 w swoim 艂贸偶ku i robi膰 聽stolec w swoim kiblu, a tak偶e kocha膰 swoje dzieci z prawego zwi膮zku.

Tak, wykorzysta艂 ci臋, jak to ka偶dy ch艂op, kt贸ry od czasu do czasu pragnie zamoczy膰 w innej dziurze, a ty wzi臋艂a艣 to z tak膮 powag膮 i nadziej膮. Z tego wszystkiego wysz艂o, 偶e ci臋 oszuka艂, co musia艂o cholernie bole膰, bo zostawi艂 ci臋 z dzieckiem w brzuchu i pokornie wr贸ci艂 na 艂ono rodziny, 艁otr, wiem o tym, bo i ja bi艂am si臋 z my艣lami, a nawet si臋 tru艂am – przez ciebie i przez faceta, kt贸rego po艣lubi艂am, bo faceci to 艣winie i obie o tym nie wiedzia艂y艣my – prawda?

Min臋艂o par臋na艣cie lat, a ja wci膮偶 jestem ze swoim m臋偶em, bo mnie wybra艂 i wcale nie jest mi z tego powodu przykro, bo wiesz dlaczego? On zawsze mnie kocha艂, a ty by艂a艣 tylko takim wybrykiem, bo m艂ody by艂 i do tego g艂upi. Ja nie wiem dlaczego si臋 na ciebie pokusi艂? Bo by艂a艣 艂atwa, albo g艂upia, a takie najlepiej zbajerowa膰, nasyci膰 si臋 i pu艣ci膰 kantem i tak te偶 si臋 sta艂o. Przykro mi, 偶e by艂am lepsza i m膮drzejsza, co do 艂adno艣ci, rzecz gustu!

A teraz napisz臋 ci szczerze. M贸j m膮偶 to twardy zawodnik, cholernie uparty i czasami egoistyczny, a tylko ja wiem jak z nim post臋powa膰 i tylko ja wiem, co on lubi, a czego nie znosi. Tylko jak wiem, kiedy kaza膰 mu wynie艣膰 艣mieci i co艣 w domu naprawi膰, a ty budulko mia艂aby艣 z nim tylko kwasy, bo mojego m臋偶a nie mo偶na do niczego zmusza膰, a trzeba wiedzie膰, w kt贸rym momencie mog臋 sobie pozwoli膰, a wi臋c ciesz si臋, 偶e nigdy morduni ci nie obi艂 z racji tego, 偶e nie potrafi艂a艣 trafi膰 w punkt. Ciesz si臋, 偶e nie wywrzeszcza艂 ci, 偶e jeste艣 marud膮 i tylko interesuj膮 ci臋 sprawy doczesne, a o zmywaniu gar贸w to mo偶esz zapomnie膰, bo pozmywa, ale tylko pod wp艂ywem moich 艣miesznych min i dobrego humoru, w czym jestem mistrzyni膮.

He, masz szcz臋艣cie g艂upia kobieto, bo nie wiedzia艂aby艣, 偶e m贸j m膮偶 mnie kocha i uwielbia moje wyg艂upy, kt贸re roz艣mieszaj膮 go do 艂ez i uwielbia nasze dzieci, kt贸re wychowa艂am na dobrych ludzi. Nie musi si臋 za mnie wstydzi膰 w przeciwie艅stwie do twoich patologicznych dzieci, kt贸rych nie wychowa艂a艣!

I to by艂oby na tyle g艂upia kobieto, jak mawia Bogus艂aw Linda

W podpisie – zdradzona, ale cholera po latach szcz臋艣liwa!

I nic nie mo偶na z tym zrobi膰! O staro艣ci b臋dzie

Wysoka kamienica w du偶ym mie艣cie. Wysoka, bo aby wdrapa膰 si臋 na sam膮 g贸r臋, trzeba pokona膰 bardzo wysokie schody. Du偶o schod贸w! M艂ody cz艂owiek pokona je raz dwa bez zadyszki, a jak jeszcze jest wysportowanym cz艂owiekiem, to sama przyjemno艣膰 zrobi膰 sobie taki trening.

Dla osoby starszej i schorowanej, to ju偶 jest nie lada problem, a wiem, bo sama pokonywa艂am t臋 wysoko艣膰, odpoczywaj膮c par臋 razy, by dotrze膰 do celu.

Na samej g贸rze mieszka starsza kobieta, kt贸rej drzwi s膮 na przeciwko drzwi mojej c贸rki, czyli na pi臋trze mieszka m艂oda rodzina i samotna, starsza pani.

Mieszkania w tej kamienicy s膮 bardzo 艂adne, bo du偶e i przestronne, ale te schody dla starszej osoby, to jest k艂opot. Pani starsza ju偶 z domu nie wychodzi, bo nie ma na to si艂y, a 聽po drugie samodzielne wychodzenie ju偶 nie wchodzi w gr臋, gdy偶 starsza pani coraz cz臋艣ciej zapomina i gubi si臋 w codziennym funkcjonowaniu.

Pewnej nocy zapuka艂a do mojej c贸rki, bo wyrwa艂a sobie przez sen welfron i zala艂a si臋 krwi膮. Zanim 艣pi膮ca c贸rka zauwa偶y艂a, co si臋 wydarzy艂o, na klatce ju偶 by艂a ka艂u偶a krwi, a tak偶e ona sama by艂a ni膮 zalana.

Szybko wezwane pogotowie, uratowa艂o starszej pani 偶ycie, a ratownik pogotowia podzi臋kowa艂 c贸rce na szybk膮 reakcj臋 i stwierdzi艂, 偶e bez pomocy kobieta by umar艂a.

I tu zaczyna si臋 ca艂a tragedia. Starsza pani ma dwoje doros艂ych dzieci. Niestety, ale c贸rka jej mieszka w Kanadzie i cho膰 codziennie do mamy dzwoni, nie wiele mo偶e jej pom贸c.

Syn ma rodzin臋 i pracuje, a wi臋c wyrywa napi臋ty czas i co drugi dzie艅 zjawia si臋 u swojej mamy, ale to wszystko jest za ma艂o. Mama ju偶 kompletnie nie radzi sobie, a je艣li on proponuje jej, 偶e j膮 zabierze do siebie i si臋 zaopiekuje w zamian za mieszkanie dla dzieci, pani starsza si臋 kategorycznie sprzeciwia, a wi臋c jej syn ma zwi膮zane r臋ce i ka偶da jego wizyta to dla niego wielki b贸l.

Zorganizowa艂 mamie pomoc z opieki spo艂ecznej, ale mama nie lubi tej pani i obwinia j膮 o r贸偶ne rzeczy i tylko czeka膰, 偶e owa pomoc te偶 zniknie z horyzontu, gdy偶 nie wytrzyma.

Syn pani starszej dowiadywa艂 si臋, aby swoj膮 mam臋 umie艣ci膰 w Domu Opieki, ale mama oznajmi艂a, 偶e nigdzie si臋 nie wybiera, bo tu jest jej dom i koniec i kropka, a druga sprawa, to na przyj臋cie do pa艅stwowej plac贸wki musia艂aby czeka膰 trzy lata, a emerytura te偶 nie jest zbyt wysoka.

Moja c贸rka pracuje i ma dwoje dzieci. Bardzo cz臋sto wraca do domu do艣膰 p贸藕no, gdy偶 to jest du偶e miasto i dotrze膰 do domu, to troch臋 trwa. Obawia si臋, 偶e kiedy jej nie ma z m臋偶em w domu, ich s膮siadka przez te wszystkie godziny jest bez kontaktu ze 艣wiatem, gdy偶 ju偶 nawet nie w艂膮cza sobie telewizora. Zapomina i zbiera wszystkie 艣mieci, a opiekunce nie pozwala nic wyrzuci膰 i dotyka膰, a wi臋c sytuacja sta艂a si臋 patowa.

C贸rka pyta jak rozwi膮za膰 ten problem, bo a n贸偶 starsza pani zapomni zakr臋ci膰 kurek od gazu, albo wywo艂a po偶ar. Ja nie wiem, co jej poradzi膰, ale mo偶e kto艣 z czytaj膮cych mia艂 podobn膮 sytuacj臋, aby ul偶y膰 偶ycie osobie ju偶 nie radz膮cej sobie.

Co robi膰, kiedy obok nas mieszka te偶 taka samotnia i chora osoba, a rodzina mimo, 偶e ma dobre ch臋ci napotyka na sprzeciw i op贸r?

Ka偶dy z nas kiedy艣 mo偶e sta膰 si臋 warzywkiem i ka偶dy z nas mo偶e nie zechcie膰 opu艣ci膰 swojego domu, w my艣l zasady, 偶e starych drzew si臋 nie przesadza i je艣li umrze膰, to tylko we w艂asnym domu i we w艂asnym 艂贸偶ku!