Archiwum dnia: 11 wrze艣nia, 2014

Udawana depresja?

Zbyszek nie pi艂 wcale alkoholu. Nie pali艂 papieros贸w i nie spotyka艂 si臋 z kumplami na 偶adne mecze w pubie i nie gada艂 z nimi o kobietach. Nie bywa艂 i nie 艂owi艂 ryb, ani nie pasjonowa艂 si臋 motoryzacj膮, bo Zbyszek chodzi艂 tylko do pracy i by艂 dobrym ksi臋gowym. Kocha艂 swoj膮 robot臋 i wola艂, aby nikt mu w niej nie przeszkadza艂.

Kiedy pozna艂 kobiet臋 swego 偶ycia El臋, wiedzia艂, 偶e to jest ta jedyna i 偶adna inna. Pr臋偶y艂 si臋 jak prawdziwy facet, aby tylko zaprowadzi膰 j膮 do o艂tarza. Nie chcia艂 marnowa膰 swojego czasu na poszukiwanie innej kobiety, bo Ela by艂a dla niego idealn膮 partnerk膮.

Ela te偶 zauwa偶y艂a w nim same pozytywy, bo nie pi艂 i nie pali艂, a kumple dla niego nie istnieli. Spodoba艂o si臋 jej w nim, 偶e jest skromnym cz艂owiekiem, pragn膮cym rodziny, a wi臋c 偶ony i dzieci.

艢lub by艂 po roku od poznania, bardzo skromny, na kt贸ry zaproszono najbli偶sz膮 rodzin臋 i kilkoro przyjaci贸艂. Wesele te偶 bardzo skromne, bez pompy.

Ela nie chcia艂a tych wszystkich zabaw po p贸艂nocy, tych oczepin, bo do niczego nie by艂o jej to potrzebne. Kupi艂a sukienk臋 na 艣lub, bardzo praktyczn膮, aby mog艂a w niej si臋 pokaza膰 gdzie艣 jeszcze. Najwa偶niejsza dla niej by艂a jej mi艂o艣膰 do m臋偶a, a tak偶e jego czu艂o艣膰.

Po dw贸ch latach od 艣lubu nast膮pi艂 wielki dzie艅, bo Ela urodzi艂a bli藕ni臋ta – ch艂opca i dziewczynk臋, bardzo do siebie podobnych. Skakali oboje z rado艣ci i cho膰 ich mieszkanie nie by艂o za wielkie, wiedzieli, 偶e sobie poradz膮 i dzieci b臋d膮 mia艂y najlepsz膮 matk臋 i ojca.

Dzieci ros艂y zdrowo, ale w pewnym momencie Ela zauwa偶y艂a du偶e zmiany w zachowaniu swojego m臋偶a. Nagle sta艂 si臋 jakby nieobecny i wci膮偶 zamy艣lony. Zauwa偶y艂a jego oddalenie od domowych spraw i wycofanie si臋 z domowych obowi膮zk贸w.

Poszed艂 do lekarza, kt贸ry stwierdzi艂 u niego g艂臋bok膮 depresj臋. Dosta艂 dawk臋 lek贸w, kt贸re musia艂 za偶ywa膰 do ko艅ca 偶ycia. Tak zaleci艂 lekarz, bo depresja nie leczona prowadzi膰 mo偶e do bardzo destrukcyjnych zachowa艅.

Po latach przyzna艂 si臋 Eli, 偶e zawsze mia艂 sk艂onno艣ci do obni偶onego nastroju, ale nie wiedzia艂, co mu w艂a艣ciwie jest.

By艂a dla niego psychiatr膮 i psychoterapeutk膮. Wspiera艂a go i chodzi艂a wko艂o niego na paluszkach. Robi艂a sama wszystko w domu i jak mog艂a go wspiera艂a, podaj膮c do 艂贸偶ka 艣niadanie. By艂a gotowa na wi臋cej. Kiedy dzieci dokazywa艂y w domu, ucisza艂a je, aby nie denerwowa艂y ojca.

On cz臋sto wyje偶d偶a艂 do sanatorium, aby leczy膰 swoje sko艂atane nerwy. Czeka艂a na niego, a w mi臋dzy czasie zajmowa艂a si臋 swoim ukochanym ogrodem, bo ogrodniczka z niej by艂a przednia. Uwielbia艂a sw贸j ogr贸d, w kt贸rym zapomina艂a o wszystkim. Dzieci posz艂y do szk贸艂, 聽a Ela, aby zapomnie膰 o pustym gnie藕dzie ucieka艂a w sadzenie i przesadzanie, kiedy jej m膮偶 odpoczywa艂 na tarasie j膮 obserwuj膮c.

Bywa艂y momenty, 偶e si臋 zrywa艂 i i bieg艂 do 艂azienki i wymiotowa艂. Wymiotowa艂, bo ba艂 si臋 偶ycia i przysz艂o艣ci i potem si臋 kuli艂 i zwija艂 w k艂臋bek i le偶a艂 tak godzinami, wpatruj膮c si臋 w sufit. Nie dociera艂y do niego 偶adne argumenty, 偶e powinien wzi膮膰 swoje 偶ycie w gar艣膰 i si臋 nie poddawa膰.

Nasta艂 czas, 偶e poczu艂 si臋 po nowych lekach bardzo dobrze i zbli偶a艂a si臋 ich 25 rocznica 艣lubu. Ela wpad艂a na pomys艂, aby to jako艣膰 fajnie uczci膰. Chcia艂a odmiany i chcia艂a by膰 blisko swojego m臋偶a. Pragn臋艂a czu艂o艣ci i blisko艣ci.

Znalaz艂a w internecie bardzo interesuj膮c膮 propozycj臋, bo masa偶e, basen i wiecz贸r przy 艣wiecach z muzyk膮 na skrzypcach. Potem wymarzy艂a sobie nami臋tn膮 noc, bez dzieci i telefon贸w. Spok贸j i nami臋tno艣膰 z m臋偶czyzn膮 swojego 偶ycia. Bardzo tego pragn臋艂a po tylu latach wsp贸lnych zmaganiach z chorob膮 m臋偶a.

Kiedy mu oznajmi艂a, 偶e wyje偶d偶aj膮, bo ona wszystko zapi臋艂a na ostatni guzik i pragnie z nim sp臋dzi膰 mi艂e chwile, jej m膮偶 znalaz艂 tysi膮ce wym贸wek, aby tylko nie jecha膰.聽

Twierdzi艂, 偶e boi si臋, bo mo偶e zn贸w poczuje si臋 藕le, a mo偶e lepiej zosta膰 z dzie膰mi, a po co wydawa膰 tyle pieni臋dzy itp.

Min臋艂y dwa tygodnie, kiedy Ela odwo艂a艂a ten o艣rodek z masa偶ami. Troch臋 straci艂a finansowo, ale to 聽nie by艂o wa偶ne. Nagle spostrzeg艂a, 偶e jest niczym obok tego m臋偶czyzny mi艂o艣ci jej 偶ycia. Nagle go znienawidzi艂a i stwierdzi艂a. 偶e straci艂a swoje 偶ycie obok kogo艣, kto ni膮 manipulowa艂 i wykorzystywa艂. Poczu艂a si臋 podle i 藕le i ju偶 go nie chcia艂a. Oboj臋tne by艂o jej to, czy ta depresja by艂a prawdziwa, czy to by艂 raczej udawany spektakl, 偶e jej nigdy nie kocha艂.

Po roku otrzyma艂a rozw贸d. Dzieci sobie 艣wietnie radz膮, a Ela wci膮偶 poszukuje smak贸w 偶ycia, bywaj膮c cz臋sto w kinie, teatrze, bo mo偶e tam spotka prawdziw膮 mi艂o艣膰.

Chodz膮 s艂uchy, 偶e m膮偶 Eli te偶 odkrywa nowe 偶ycie i poszukuje nowej, 偶yciowej mi艂o艣ci, ale czy nabierze j膮 na swoj膮 depresj臋 – kt贸偶 to wie.

Czas dreptania po lesie

Przepraszam, 偶e ja z tymi grzybami tak, tutaj na blogu. Dokumentuj臋 sobie, co w tym moim skromnym i spokojnym 偶yciu si臋 dzieje, a musz臋 napisa膰, 偶e uwielbiam zbiera膰 grzyby i raczej znam si臋 na nich. Je艣li nie znam, nie zbieram i jako艣 przez tyle lat uda艂o si臋 bez nieprzyjemnych sensacji.

Dzisiejszy zbi贸r kani, to kr贸tki wypad mojego m臋偶a, trwaj膮cy po drodze jakie艣 15 minut. Na szcz臋艣cie mia艂 taki karton w samochodzie i 艂adowa艂 ile si臋 da. Uwielbiam kanie, takie prosto z patelni, lekko posolone, albo w cie艣cie nale艣nikowym. Ludzie gotuj膮 z kani tak偶e zup臋 grzybow膮, a’la flaczki.

Trzeba jednak bardzo uwa偶a膰, aby kani nie pomyli膰 z muchomorem. Je艣li kto艣 nie ma pewno艣ci, to nie wk艂ada膰 absolutnie do koszyka. Grzyby potrafi膮 zniszczy膰 w膮trob臋 dokumentnie, a i dzieci do 14 roku 偶ycia nie powinny ich raczej spo偶ywa膰.

To tyle, a teraz musz臋 roz艂o偶y膰 te grzyby i podzieli膰 si臋 z rodzin膮 i znajomymi.

Pa.