Udawana depresja?

Zbyszek nie pił wcale alkoholu. Nie palił papierosów i nie spotykał się z kumplami na żadne mecze w pubie i nie gadał z nimi o kobietach. Nie bywał i nie łowił ryb, ani nie pasjonował się motoryzacją, bo Zbyszek chodził tylko do pracy i był dobrym księgowym. Kochał swoją robotę i wolał, aby nikt mu w niej nie przeszkadzał.

Kiedy poznał kobietę swego życia Elę, wiedział, że to jest ta jedyna i żadna inna. Prężył się jak prawdziwy facet, aby tylko zaprowadzić ją do ołtarza. Nie chciał marnować swojego czasu na poszukiwanie innej kobiety, bo Ela była dla niego idealną partnerką.

Ela też zauważyła w nim same pozytywy, bo nie pił i nie palił, a kumple dla niego nie istnieli. Spodobało się jej w nim, że jest skromnym człowiekiem, pragnącym rodziny, a więc żony i dzieci.

Ślub był po roku od poznania, bardzo skromny, na który zaproszono najbliższą rodzinę i kilkoro przyjaciół. Wesele też bardzo skromne, bez pompy.

Ela nie chciała tych wszystkich zabaw po północy, tych oczepin, bo do niczego nie było jej to potrzebne. Kupiła sukienkę na ślub, bardzo praktyczną, aby mogła w niej się pokazać gdzieś jeszcze. Najważniejsza dla niej była jej miłość do męża, a także jego czułość.

Po dwóch latach od ślubu nastąpił wielki dzień, bo Ela urodziła bliźnięta – chłopca i dziewczynkę, bardzo do siebie podobnych. Skakali oboje z radości i choć ich mieszkanie nie było za wielkie, wiedzieli, że sobie poradzą i dzieci będą miały najlepszą matkę i ojca.

Dzieci rosły zdrowo, ale w pewnym momencie Ela zauważyła duże zmiany w zachowaniu swojego męża. Nagle stał się jakby nieobecny i wciąż zamyślony. Zauważyła jego oddalenie od domowych spraw i wycofanie się z domowych obowiązków.

Poszedł do lekarza, który stwierdził u niego głęboką depresję. Dostał dawkę leków, które musiał zażywać do końca życia. Tak zalecił lekarz, bo depresja nie leczona prowadzić może do bardzo destrukcyjnych zachowań.

Po latach przyznał się Eli, że zawsze miał skłonności do obniżonego nastroju, ale nie wiedział, co mu właściwie jest.

Była dla niego psychiatrą i psychoterapeutką. Wspierała go i chodziła wkoło niego na paluszkach. Robiła sama wszystko w domu i jak mogła go wspierała, podając do łóżka śniadanie. Była gotowa na więcej. Kiedy dzieci dokazywały w domu, uciszała je, aby nie denerwowały ojca.

On często wyjeżdżał do sanatorium, aby leczyć swoje skołatane nerwy. Czekała na niego, a w między czasie zajmowała się swoim ukochanym ogrodem, bo ogrodniczka z niej była przednia. Uwielbiała swój ogród, w którym zapominała o wszystkim. Dzieci poszły do szkół,  a Ela, aby zapomnieć o pustym gnieździe uciekała w sadzenie i przesadzanie, kiedy jej mąż odpoczywał na tarasie ją obserwując.

Bywały momenty, że się zrywał i i biegł do łazienki i wymiotował. Wymiotował, bo bał się życia i przyszłości i potem się kulił i zwijał w kłębek i leżał tak godzinami, wpatrując się w sufit. Nie docierały do niego żadne argumenty, że powinien wziąć swoje życie w garść i się nie poddawać.

Nastał czas, że poczuł się po nowych lekach bardzo dobrze i zbliżała się ich 25 rocznica ślubu. Ela wpadła na pomysł, aby to jakość fajnie uczcić. Chciała odmiany i chciała być blisko swojego męża. Pragnęła czułości i bliskości.

Znalazła w internecie bardzo interesującą propozycję, bo masaże, basen i wieczór przy świecach z muzyką na skrzypcach. Potem wymarzyła sobie namiętną noc, bez dzieci i telefonów. Spokój i namiętność z mężczyzną swojego życia. Bardzo tego pragnęła po tylu latach wspólnych zmaganiach z chorobą męża.

Kiedy mu oznajmiła, że wyjeżdżają, bo ona wszystko zapięła na ostatni guzik i pragnie z nim spędzić miłe chwile, jej mąż znalazł tysiące wymówek, aby tylko nie jechać. 

Twierdził, że boi się, bo może znów poczuje się źle, a może lepiej zostać z dziećmi, a po co wydawać tyle pieniędzy itp.

Minęły dwa tygodnie, kiedy Ela odwołała ten ośrodek z masażami. Trochę straciła finansowo, ale to  nie było ważne. Nagle spostrzegła, że jest niczym obok tego mężczyzny miłości jej życia. Nagle go znienawidziła i stwierdziła. że straciła swoje życie obok kogoś, kto nią manipulował i wykorzystywał. Poczuła się podle i źle i już go nie chciała. Obojętne było jej to, czy ta depresja była prawdziwa, czy to był raczej udawany spektakl, że jej nigdy nie kochał.

Po roku otrzymała rozwód. Dzieci sobie świetnie radzą, a Ela wciąż poszukuje smaków życia, bywając często w kinie, teatrze, bo może tam spotka prawdziwą miłość.

Chodzą słuchy, że mąż Eli też odkrywa nowe życie i poszukuje nowej, życiowej miłości, ale czy nabierze ją na swoją depresję – któż to wie.

19 myśli na temat “Udawana depresja?

  1. Niestety często Jesteśmy oszukiwane i to jest przykre, smutne… Ale dobrze by w jakimś czasie się otrząsnać z dramatu i jak bohaterka zacząć na nowo. Bo każda z nas zasługuje na szczęście, a nie bycie w chorym związku…

    Polubienie

  2. Bardzo mi się podobał to opowiadanie. Zawsze twierdziłam ,że nie ma ludzi do siebie przypisanych. Są małżeństwem ale różne w życiu rzeczy się dzieją . Nikogo nigdy nie potępiam za to ,że obiecał być a odszedł. Życie pisze rożne scenariusze dla swoich aktorów 😉

    Polubienie

    1. mam 32 lata, dwoje dzieci ( 10 i 6 lat) , 12 lat po ślubie ( 15 lat razem)…już zyjemy obok a nie razem…mąż ( 42 lata) po pracy nie wraca do domu ale imprezuje ( w towarzystwie, którego się wstydził przede mna)….to nie ten męzczyzna co przed ślubem…zyjemy obok a nie razem…o mnie przypomina sobie raz na 2-3 m-ce ( do seksu)…gdy ja mam ochotę na czułosci i zbliżenia to …wymówek ma tysiąc…mamy osobnych znajomych ale na codzień siedzę w domu z dziemi a on „lata” -wraca ok. 22-23……mam poczucie, że zycie „biegnie” obok mnie…że mam conajmniej 60 lat..zamknięta w domu bo jak go nie ma to ja nie wyjde zwg. na dzieci…czekam aż dzieci beda miały po 18 i 14 lat , będę miała 40 lat i wtedy „odzyję”…teraz to dom, odrabianie lekcji, wychowywanie…gdybym mogła iśc do pracy…ale szukam od 3 lat….jestem zalezna finanswo , muszę się prosi o pare zł bo mąż nawet zakupy sam robi do domu , wiem , że zarabia więcej niż mówi ( na lewo dostaje – widziałam koperte z wypłatą i wyliczeniami , ale oficjalnie kwota jest inna), było, że jak dzwoniłam ( był na imprezie, gdzieś) odebrała kobieta…..przestałam wogóle reagowa, żyję dla dzieci z myślą, że kiedyś na nowo ułożę sbie zycie

      Polubienie

      1. Bardzo ci współczuję i rozumiem twój smutek i żal.
        Jesteś bardzo odpowiedzialna, że dobro i spokój emocjonalny dzieci traktujesz priorytetowo.
        Miałam podobnie ale o ułożeniu sobie życia z kimś innym pomyślałam za pózno. Babcie mają już małe możliwości w tym zakresie.
        Spróbuj chociaż znależć jakieś dorywcze prace, okresowe. Może opieka nad dzieckiem u ciebie w domu. Własne pieniądze pozwolą ci wyjść do kina, teatru, kawiarni. Kupić jakis drobiazg. A przede wszystkim być między ludzmi i z ludżmi.
        Poczujesz się lepiej. A mężowi postaraj się powiedzieć, że oczekujesz wynagrodzenia /pieniędzy /za swoją pracę na jego rzecz.
        Upomnij się chociaż trochę o swoje. Życie szybko umyka i wcale nie wiesz czy za 8 lat, gdy dzieci będą starsze, uda ci się spotkać kogoś z kim ułożylabyś sobie lepsze życie.
        Pozdrawiam cię serdecznie .

        Polubienie

      2. łapię dorywcze pracę jak mogę, a od męża jakiś czas temu się dowiedziałam , że skoro mnie karmi i daje dach nad głową to wszystko mu się należy ( bo on pracuje), wolę już nie rozmawiac bo zostałam znizona do roli pasozyta ostatnio się dowiedziałam, że „baby są cwane , zachodzą w ciążę a facet ma zarabiac”..wolę już nie rozmawia bo efektem jest tylko zaniżenie mojej wartości, dzieci-one są moimi szczęścimi a kiedyś raczej zostanę sama, nie bedę juz szukała meskiego towarz. zacznę pracowac, życ ale sama…nie ptrzebuje więcej roszczeniowego pana, który poniza i uwaza , ze zona nie musi miec tak dobrze jak on , jak rozmawiałam , że też chciałabym wyjśc do kolez. aby wcześniej wrócił to usłyszałam „czemu musisz miec tak jak ja”….wiele mozna pisac ale po co, pogodziłam się z sytuacją ( chociaz czasem zal się ujawnia) aby umie zyc…jestem cierpliwa i wiem, że kiedys przyjdzie czas i na mnie a teraz….najwazniejsze są moje dzieci , ojca mało maja to ja staram się by i ojcem i matka ( mąż to tylko tzw.”bankomat” czy zywiciel -sam tak się zchowuje), zreszta kazdy w swoim zyciu ma jakis swój „krzyz” a wiem, ze nikt nie ma zle przez całe zycie, jedni za młodu maja , żle aby pózniej mieli lepiej i odwrotnie…kazdy musi przezyc swoje….czas ucieka ale tez szkoda go na bezsensowne kłótnie i nerwy…lepiej odpuscic skoro dzieki temu chociaz nerwow mniej.Dzieci i zycie rozlicza mnie i mojego męża za to jakimi rodzicami, ludzmi jesteśmy…ja staram się aby moje „rozliczenie” było pozytywne.Życie jest na tyle długie, ze zdażę pomyslec o sobie a staram się abym w tym czasie miała koło siebie tych , których kocham a moj mąz ….już teraz widzę co się dzieje bo dzieci coraz starsze i rozumieja oraz oddają co dostali….miłośc za miłośc a nieobecnoś za nieobecnosc.

        Polubienie

      3. Kochana, życie możesz zacząć zmieniać już dziś! Odnajdź swoją pasję, co możesz robić w domu. Może powrót do szkoły? Są bezpłatne weekendowe szkoły dla dorosłych. Porozmawiaj ze znajomymi czy w weekend nie zajęliby się Dziećmi. Szkoda marnować czas na kretyna!

        Polubienie

  3. Mnie mówią, że wyglądam młodziej, lepiej. I faktycznie świetnie się czuję. Tajemnica polega na tym, że Odżywiam się zdrowo , jem owoce i warzywa, jem regularnie, zaczynam też od zdrowego śniadania co jest najważniejsze w tym wszystkim(zdrowesniadanie.info/gberes ; idealnafigura.com/gberes).Zdrowie jest tylko jedno, warto o niego zadbać!

    Polubienie

  4. Oczywiście facet popada w depresję, kobieta go opuszcza i to jeszcze „jego wina”. I love it. Ale tak jest niestety z kobietami. Wychowane na bezmózgich serialach, bajkach o księżniczkach na koniu liczą na życie usłane różami. Gdy w końcu skuszą faceta na ślub i urodzą dzieci to po co się starać? Cel zrealizowany. Jest idiota, który pracuje i zapewnia byt, a jeżeli coś pójdzie nie tak to wymieniamy go na lepszy model lub wyrzucamy jak zepsuty gadżet zamiast siąść i zastanowić się jak rozwiązać problem.

    Polubienie

    1. Skuszą faceta na ślub i dziecko ? Co to za teksty ? Przepraszam bardzo ale do tanga trzeba dwojga mój miły Panie .Kobieta nie bierze ślubu sama ,nie mówi przed ołtarzem słowa „Tak” za męża ,żeby mieć dziecko też mi się wydaje że trzeba dwóch osób a już nie wspomnę ,że gwałt na mężu chyba nie wchodzi w grę ? Jeżeli cel zrealizowany bo pracuje i daje kaskę to dlaczego tyle kobiet skarży się na pracę w domu i opiekę nad dziećmi ,że jest im za ciężko i fizycznie i psychicznie ? Gdyby Ciebie Drogi Panie ktoś traktował jak niewolnika a Twoje słowa byłyby niczym dla tej osoby to chyba byś zaczął szukać szczęścia gdzie indziej. Wasz męski świat ….zapominacie o kobietach które całymi dniami czekają na wasz powrót. Otrzymują co ?Szorstkie cześć -daj obiad . Tego było by na tyle. Idąc do pracy pracujesz 8h i masz w dupie cały świat i to co w firmie się dzieje a w domu zawsze,ale to ZAWSZE jest coś do zrobienia,dużo spraw do zapamiętania i załatwienia.Nie pojmiecie tego nigdy, więc na próżno moje słowa,ale przynajmniej lżej na duszy.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s