Archiwum dnia: 15 wrze艣nia, 2014

A mia艂o by膰 tak pi臋knie

– Wyjd藕 ze mn膮 na spacer, bo wiecz贸r jest taki pi臋kny. Marta usiad艂a obok m臋偶a, kt贸ry by艂 wpatrzony w ekran komputera. By艂 nieobecny, ale nie rezygnowa艂a. Wzi臋艂a i pog艂adzi艂a go po g艂owie delikatnie na zach臋t臋 i pieszczotliwie go prosi艂a o spacer.

Pobrali si臋 10 lat temu jak to si臋 zwykle zdarza z wielkiej mi艂o艣ci. Mieli od razu wszystko, bo mieszkanie po rodzicach, dobr膮 prac臋 i niez艂e warunki finansowe. Kochali si臋 i mieli nadziej臋 na rodzin臋, w kt贸rej po domu b臋d膮 biega艂y szcz臋艣liwe dzieci, najlepiej dziewczynka, a potem ch艂opiec.

Marta zasz艂a w ci膮偶臋 dwa lata po 艣lubie i by艂a bardzo szcz臋艣liwa, bo tak bardzo chcia艂a mie膰 ju偶 dziecko i pragn臋艂a da膰 je swojemu m臋偶czy藕nie. Wszystko przebiega艂o dobrze i wszystkie lekarskie kontrole uspokaja艂y j膮, 偶e wkr贸tce urodzi pi臋knego bobasa.

By艂a zima i chodniki by艂y s艂abo posypane piaskiem. Po艣lizgn臋艂a si臋 i poczu艂a, 偶e rodzi o dwa miesi膮ce za wcze艣nie. Przechodnie szybko wezwali karetk臋, ale niestety – dziecka nie da艂o si臋 uratowa膰, cho膰 lekarze tak bardzo si臋 starali.

Po tym przykrym do艣wiadczeniu podnosi艂a si臋 bardzo d艂ugo i m膮偶 j膮 wspiera艂 z ca艂ych si艂. Pociesza艂, 偶e nie ustan膮 w staraniach o upragnionego potomka.

Druga ci膮偶a i bez powodu w trzecim miesi膮cu Marta traci drugie dziecko. Jest kompletnie za艂amana, a lekarz nie ma dla niej dobrych wie艣ci. Ju偶 nigdy Marta nie donosi 偶adnej ci膮偶y. 聽Lekarze znale藕li wad臋 po wnikliwych badaniach, a Marcie lata lecia艂y. By艂a ju偶 grubo po 聽trzydziestce i szanse mala艂y do zera.

M膮偶 Marty nie poszed艂 z ni膮 na spacer, poniewa偶 gra艂 w nowo kupion膮 gr臋 i by艂 cholernie zafascynowany nowym nabytkiem.

– Jutro p贸jdziemy do kina, obieca艂 od niechcenia.

– Zawsze tak m贸wisz i mnie zbywasz i nie obiecuj ju偶 niczego, 偶achn臋艂a si臋 i trzasn臋艂a drzwiami pierwszy raz w 偶yciu i z p艂aczem posz艂a spa膰.

M膮偶 Marty, aby by膰 z ni膮 blisko w trudnych chwilach, zwolni艂 si臋 z pracy i za艂o偶y艂 dzia艂alno艣膰 gospodarcz膮. Siedzia艂 w projektach stron internetowych, a by艂 bardzo dobry w tym i mia艂 du偶o zlece艅. By艂 omnibusem komputerowym, a przy okazji obieca艂 Marcie, 偶e b臋d膮 si臋 starali o adopcj臋. Procedury jednak trwa艂y bardzo d艂ugo, za d艂ugo i Marcie wysiada艂y nerwy. Nie wspiera艂 ju偶 jej, bo przesta艂 o siebie dba膰, a ona sz艂a spa膰, kiedy on gra艂 i wstawa艂a, a on ponownie gra艂. Jego miejsce zasiedzenia wygl膮da艂o, jak w najgorszej melinie, bo ona przesta艂a ju偶 tam sprz膮ta膰 i przesta艂a o cokolwiek si臋 upomina膰. Seks umar艂 艣mierci膮 naturaln膮 i o to te偶 przesta艂a zabiega膰.

Min臋艂y dwa lata ich mijania si臋 we wzajemnym 偶yciu. Pogodzi艂a si臋, 偶e nie jest w stanie ju偶 cokolwiek zmieni膰, gdy偶 mimo pr贸艣b o terapi臋, m膮偶 艣mia艂 si臋 jej w twarz i twierdzi艂, 偶e wszystko jest pod kontrol膮.

Pewnego dnia spakowa艂a swoje najpotrzebniejsze rzeczy i wyjecha艂a do najbli偶szej kole偶anki w g贸ry. M膮偶 Marty nie za bardzo wg艂臋bia艂 si臋 w ten wyjazd i da艂 jej woln膮 r臋k臋. Nareszcie mia艂 spok贸j i m贸g艂 gra膰 do woli, obstawiaj膮c si臋 piwem na d艂ugie wieczory.

Marta mia艂a w zanadrzu dwa tygodnie odpoczynku od nieciekawego 偶ycia. Pragn臋艂a odsapn膮膰 od widoku m臋偶a w brudnych skarpetkach i nie zmienianych gaciach. Mia艂a do艣膰, a kole偶anka doskonale j膮 rozumia艂a przy lampce wina z widokiem na g贸ry.

Marta nie wyjecha艂a tak szybko od kole偶anki, a w mi臋dzyczasie zrezygnowa艂a z adopcji, bo ju偶 nie chcia艂a mie膰 dziecka z facetem zapatrzonym w gry komputerowe, gdzie si臋 zabijaj膮 ludzie. 聽Nagle dosta艂a ol艣nienia, 偶e straci艂a tak wiele lat u boku faceta, dla kt贸rego nic nie znaczy艂a. T艂umaczy艂a sobie, 偶e wpad艂 w na艂贸g, bo nie spe艂ni艂 si臋 jako ojciec, ale nie mia艂a dla niego lito艣ci i ju偶 nie chcia艂a walczy膰 o swoje ma艂偶e艅stwo.Z艂o偶y艂a pozew o rozw贸d, bez orzekania o winie i go otrzyma艂a.

Kole偶anka Marty za艂atwi艂a jej 艣wietn膮 prac臋 i pozna艂a j膮 w wdowcem, wychowuj膮cym samotnie dziewi臋cioletni膮 c贸reczk臋, a Marta zakocha艂a si臋 w ma艂ej i od razu si臋 polubi艂y. Wsp贸lne wypady w g贸ry z wdowcem i dziewczynk膮 sprawi艂y, 偶e pomy艣la艂a sobie, 偶e to jest to. Pragn臋艂a by膰 mam膮 dla dziewczynki i tak te偶 si臋 sta艂o, bo za rok by艂o wielkie g贸ralskie wesele.

M膮偶 Marty 聽po terapii oszuka艂 j膮, ale nie mia艂 ju偶 u niej szans!

Facet nie kaktus, czasami wypi膰 musi

Drogie kobietki i nie wa偶ne, czy jeste艣cie m臋偶atkami, czy te偶 偶yjecie w zwi膮zkach nie formalnych ile艣 tam lat , a o m臋偶czyznach chc臋 pisa膰.

Ka偶dy m臋偶czyzna, cho膰 s膮 wyj膮tki, od czasu do czasu musi napi膰 z kumplami, bo inaczej by usech艂 u boku wybranki. Zgaduj膮 si臋 na takie sjesty potajemnie, tak aby 聽kobieta nic, a nic nie wiedzia艂a, bo na co mu te babskie gadanie. 馃榾

Spotykaj膮 si臋 w pubach, bo niby b臋d膮 ogl膮dali fascynuj膮cy mecz, cho膰 Polska zazwyczaj przegrywa, ale maj膮 nadziej臋. Spotykaj膮 si臋 w gara偶ach, bo akurat trzeba co艣 naprawi膰 w samochodzie, a tylko jaki艣 tam kumpel jest od tego specem. Spotykaj膮 si臋 na rybach i na grzybach, ale szukaj膮 niepij膮cego, kt贸ry do chaty bezpiecznie ich odwiezie. Spotykaj膮 si臋, aby obgada膰 to i tamto, a cz臋sto w tle jest flaszka.

To s膮 bardzo powa偶ne, m臋skie spotkania i kobieta raczej nie jest mile widziana, bo nie mie艣ci si臋 w m臋skiej konwencji, bardzo powa偶nych rozm贸w. Oni przy flaszce maj膮 swoj膮 bajk臋 i traktuj膮 to wszystko 艣miertelnie powa偶nie. To s膮 ich strasznie wa偶ne tajemnice, a wi臋c wyj膮tkowo 偶adna kobita im nie potrzebna w tym czasie. 馃榾

M臋偶czyzna napije si臋 r贸偶nie, a zazwyczaj na dwa sposoby, bo na weso艂o i gorzej jak na smutno.

Na weso艂o to jest tak, 偶e przychodzi do swojej czekaj膮cej kobiety i mamrocze, 偶e kocha j膮 nad 偶ycie i jest jedyn膮 mi艂o艣ci膮 jego 偶ycia, a偶 po gr贸b. Twierdzi, 偶e znalaz艂 diament i cieszy si臋, 偶e ma takie fajne cycki itd. 馃榾 Chce si臋 z ni膮 na” tentychmiast” kocha膰, bo ona go rozpala do czerwono艣ci i ci臋偶ko takiego faceta jest zgasi膰, kiedy ca艂uje ka偶d膮 cz膮stk臋 i miejsce swojej wybranki, dop贸ki nie padnie w swoim 艂贸偶ku, a kobieta gasi 艣wiat艂o i zm臋czona gadaniem k艂adzie si臋 obok, albo w zupe艂nie innym miejscu, bo zaraz s艂yszy pot臋偶ne chrapanie. 馃榾

Je艣li facet upija si臋 na smutno, to robi wyw贸d, 偶e on tak ci臋偶ko pracuje, ale nie przestanie dop贸ki nie zapewni jej i dzieciom wszystkiego. Skar偶y si臋, a jednocze艣nie zapewnia, 偶e nie ustanie i b臋dzie pracowa艂, aby j膮 zabra膰 wsz臋dzie. Gada tak i gada i 偶ali si臋 i p艂acze, ile偶 to go zdrowia kosztuje, ale nie 偶a艂uje, bo pracuje, a ma dla kogo. Kocha j膮 nad 偶ycie i niech b臋dzie cierpliwa, bo jeszcze rok, najwy偶ej dwa – mamrocze i nagle zasypia jak zm臋czony nied藕wiadek i te偶 chrapie. 馃榾

Oj, takich przyk艂ad贸w jest mn贸stwo i co pijany facet, tyle scenariuszy, a jak jest u mnie?

Jestem najpi臋kniejsz膮 i najm膮drzejsz膮 偶on膮 i kiedy wytrze藕wieje, zdania nie zmienia i ma szcz臋艣cie. 馃榾 Czego mi do szcz臋艣cia wi臋cej trzeba, a do tego 聽mam wypracowany spos贸b, aby m贸j nied藕wied藕 szybko zasn膮艂 i nie marudzi艂, uf! 馃榾

Ciekawa jestem jak to u innych kobiet wygl膮da i jakie sposoby maj膮 na umiarkowanie i bezpieczne pozbycia si臋 natr臋ta hi hi . 馃檪

Ale dzi艣 by艂o inaczej i M膮偶 si臋 przyzna艂, 偶e chce si臋 spotka膰 ze swoimi kolegami – dinozaurami i poprosi艂 mnie, abym przygotowa艂a jak膮艣 zak膮sk臋 na szybko.

Spojrza艂am do lod贸wki i zobaczy艂am jajka i wyprodukowa艂am im jajka w majonezie z moj膮 osobist膮 kombinacj膮.

A teraz nie by艂abym sob膮, abym nie zahaczy艂a o polityk臋.

Obchodzili艣my dzisiaj 38 rocznic臋 Porozumie艅 Sierpniowych, w kt贸rych przewodni膮 rol臋 pe艂ni艂 Lech Wa艂臋sa, kt贸ry wielkim d艂ugopisem te porozumienia podpisywa艂.

Jestem du偶膮 dziewczyn膮 i pami臋tam tamte czasy, kiedy dzia艂a si臋 wielka historia Polski i pami臋tam jak powoli wchodzili艣my w stan tranformacji otrzepuj膮c si臋 spod rosyjskiego buta i budowali艣my nasz膮 to偶samo艣膰. By艂am dumna jako i tysi膮ce ludzi dzia艂aj膮cych w „Solidarno艣ci”.

Dzisiaj powieszono na bramie w Gda艅sku portret Wa艂臋sy i innych dzia艂aczy, kt贸re zosta艂y zdj臋te przez dzisiejsz膮 „Solidarno艣膰” pod wodz膮 niejakiego Dudy, kt贸ry sprzeda艂 si臋 PiS-owi – dra艅 nad dranie, a nawet ch艂ystek polityczny.

Wys艂ucha艂am p艂omiennego przem贸wienia Adriana – drugiego ch艂ystka, kt贸ry w ko艣ciele 艣wi臋tej Brygidy nie wspomnia艂 ani razu od Lechu Wa艂臋sie, a Mazowiecki, Bujak, Borusiewicz nie przesz艂o mu przez gar艂o.

P艂aka艂am, bo uwa偶am, 偶e prawda jest tylko jedna, a wszystko, co Adrian powiedzia艂 w ko艣ciele, to jest g贸wno prawda.