Archiwum dnia: Wrzesień 18, 2014

Ten temat, to wciąż temat tabu

Damian był wychowywany przez samotną matkę. Jego ojciec odszedł zaraz po jego urodzeniu, bo go to wszystko przerosło. Przerosła go rodzina i zarabianie na nią. Jego mama nigdy więcej nie związała się z żadnym mężczyzną, twierdząc, że poradzi sobie sama i nie chce ponownie się sparzyć. Pracowała ciężko jako szefowa w urzędzie skarbowym, mając pod sobą wielu ludzi. Bardzo dobrze zarabiała i zapewniała swojemu dziecku wszystko, co najlepsze. Damian rósł na bardzo przystojnego i mądrego mężczyznę. Dobrze się uczył i słyszała o swoim synu same superlatywy.

Czasami Damian pytał dlaczego się z nikim nie związała, ale ona delikatnie mu mówiła, że tak jest dobrze, im tylko we dwoje. Damian bardzo kochał swoją mamę, ale  często wyobrażał sobie ojca, z którym by łowił ryby i grał w piłkę. Tęsknił za męskim towarzystwem i przysiągł sobie, że jeśli założy kiedyś swoją rodzinę, będzie wzorowym ojcem dla swoich przyszłych dzieci i mężem. Tak bardzo pragnął być inny od swojego ojca, którego nie miał, kiedy tak bardzo go potrzebował.

Damian zdał celująco maturę i ku uciesze swojej mamy, dostał się na studia w kierunku prawa. Chciał w przyszłości być dobrym adwokatem, aby pomagać ludziom w sprawach rodzinnych. Marzył, aby ludzie kiedyś go szanowali i dobrze o nim mówili, że jest wziętym adwokatem, który będzie miał wielu klientów.

Poznał dziewczynę na studenckim spływie kajakowym o imieniu Zuzanna. Od razu ta wesoła dziewczyna wpadła mu w oko. Obserwował ją przy ognisku, przy którym przy gitarze wszyscy sączyli sobie piwo i śpiewali ballady. Atmosfera była przepiękna, taka, która ludzi do siebie zbliżała w odblasku palącego się ogniska i gwieździstej nocy.

Nieśmiało zbliżył się do Zuzi i chciał ją bliżej poznać, a była taka piękna w nocnej scenerii, bo oczy jej błyszczały i były piękniejsze od gwiazd na niebie. Niewysoka blondynka z kręconymi kosmykami i bardzo powabną kibicią rozkręciła go maksymalnie. Gapił się na nią jak zaczarowany i pragnął jej dotyku. Wymienili się telefonami i po spływie zadzwoniła pierwsza. Chciała bliżej go poznać, a po wspólnej kolacji z odrobiną alkoholu, poszli do hotelu się kochać.

Było cudownie, a Damian całował każdą jej cząstkę. Całował ucho, nos, policzki i gładził ją po lnianych włosach. Nie potrafił się od niej odkleić i od razu się w niej zakochał, bo tyle dała mu szczęścia. Już nie wyobrażał sobie innej kobiety przy swoim boku. Oszalał na jej punkcie.

Po roku randek i spotkań postanowili się pobrać, a mama Damiana była bardzo zadowolona z wyboru, bo Zuzia wydała się jej odpowiednią towarzyszką dla jej syna. Czuła, że będą szczęśliwi i synowa da jej synowi dużo szczęścia i miłości.

Piękne wesele i dużo radości, a potem młodzi zamieszkali w swoim mieszkaniu, wynajętym w bardzo dobrej dzielnicy. Byli szczęśliwi i Damian planował z nią dzieci. Planował dwoje, ale Zuzanna odpierała na dalszy plan jego marzenia, bo kariera zawodowa, bo nie jest jeszcze gotowa na macierzyństwo, a więc brała tabletki, aby ten moment odwlec, aż stanie zawodowo na nogach. Damian cierpiał, ale z drugiej strony starał się ją zrozumieć.

Kiedy minęła trzecia rocznica ich ślubu, Damian znalazł w swoje skrzynce pocztowej anonim, że Zuzanna puszcza się z własnym szefem dla kariery. Daje szefowi w jego gabinecie, kiedy ten tylko zapragnie i wszyscy to widzą i wiedzą.

Nie wierzył i skasował ten mejl jako cholernie krzywdzący. Nie powiedział Zuzannie o tym, bo kochał ją bezgranicznie i nie wierzył, że to jest prawda, gdyż ktoś z pewnością starał się perfidnie ingerować w ich szczęście.

Minęły trzy lata ich małżeństwa i pierwszy raz doszło do zgrzytu. Uderzyła go tak mocno w twarz, że oparł się rzucony ciosem o szafę. Cios był mocny i siarczysty, a on stał tak długą chwilę i patrzył na jej wykrzywioną twarz. Uderzyła go, bo czegoś tam nie zrobił w domu i dlatego ona się wściekła, że nie wykonuje poleceń, a powinien.

Potem uciszała go w towarzystwie i nie kazała się wypowiadać, twierdząc, że wszystko, co Damian powie jest śmieszne i nielogiczne, a ona nie będzie się za niego wstydzić.

Damian milczał i nikomu nie mówił, że jego żona często zostawia na jego twarzy „plaskacza” i jak gdyby nigdy nic go upokarza na każdym kroku. Nie poznawał swojej ukochanej Zuzanny, która go po prostu biła za wszystko i rzucała przedmiotami, które raptem wpadły jej w ręce. Dostał parasolką, szklanką z herbatą, a także talerzem pełnym zupy. Biła go za to, co zrobił i za to, czego nie zrobił i dawała mu komunikat, że się go wstydzi i jest zwykłym nieudacznikiem. 

Mężczyzna dusił w sobie to upokorzenie i nikt nie wiedział, że jest mężczyzną maltretowanym przez kobietę. Ukrywał to przed matką i ukrywał w pracy. Wstydził się, po prostu się wstydził i cierpiał samotnie, wciąż kochając żonę nad życie. Był wręcz od tej miłości uzależniony i nie wyobrażał sobie życia bez swojej wyśnionej i wymarzonej kobiety. Kochał ją i cierpiał i w duchu sobie tłumaczył, że to tylko chwilowe i ona się wkrótce zmieni.

Zuzanna zaszła w ciążę, ponieważ zapomniała dwa dni zażyć tabletki antykoncepcyjne. Czasami potrzebowała bliskości i od czasu do czasu wpuszczała Damiana do łóżka. On oszalał na tę wieść i marzył, że teraz wszystko się zmieni. Ponownie zbliżą się do siebie i Zuzanna będzie wzorową matką i żoną i wyciszą się jej emocje. Marzył o wspólnych spacerach z maluchem, a potem wspólnych wakacjach. Czuł, że nagle uniósł się w powietrze ze szczęścia, ale!

Ale Zuzanna przez całą ciążę miała focha i źle tę ciążę znosiła psychicznie. Wciąż płakała po kątach i zamknęła się w sobie, a Damian nie potrafił do niej dotrzeć, ale był cierpliwy i robił wszystko, aby żonę uspokoić i uszczęśliwić.

Na świat przyszła córeczka, piękna i podobna do matki. Zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia. Był gotów przenosić góry i krzyczeć na cały świat, że oto został szczęśliwym ojcem.

Zuzanna, kiedy doszła do siebie po porodzie nie zajmowała się dzieckiem, tak jak to robią młode mamy. Płakała, że nie potrafi pokochać córki i niech on sobie sam ją wychowuje. Stwierdziła, że los pokarał ją bachorem, a jej kariera legła w gruzach, a ona musi wwalać cycki, aby nakarmić to dziecko. Dawała Danielowi znaki, że nigdy nie będzie w stanie pokochać ich dziecka i znów zaczęła go bić. Nie wierzył, że to się dzieje i zwalał wszystko na burzę hormonów i depresję poporodową. Tłumaczył sobie wciąż jej dziwne zachowania, bo wciąć kochał ją silną miłością. Chciał mieć rodzinę, ale dlaczego wciąż mu to nie wychodzi, dumał samotnie, często płacząc i patrząc w oczy żony pytał, dlaczego ona ich nie kocha? Błagał ją i klęczał na kolanach i pewnego razu ona takiego skomlącego o uczucie, walnęła prosto w genitalia. 

To było przebudzenie dla Damiana. To był ten moment, że wstał na równe nogi, otarł łzy i oddał jej z impetem cios te wszystkie stracone lata, a potem spakował rzeczy swoje i dziecka i wyprowadził się z powrotem do swojej ukochanej matki.

A Zuzanna? Zuzanna nie walczyła szczególnie o prawo do dziecka, bo Zuzanna dalej uprawia przygodny seks, już nie koniecznie tylko ze swoim szefem i gdyby Daniel kilka lat wstecz uwierzył w tego tajemniczego mejla, być może jego życie potoczyłoby się całkiem inaczej. Nie żałuje jednak, bo codziennie, wieczorem daje buziaka na dobranoc swojej ukochanej córce i może rozejrzy się za normalną mamą dla niej?