Nie wolno lekceważyć pierwszych symptomów depresji!

Jadwiga siedziała w fotelu i ukryła w trzęsących się dłoniach swoją zapłakaną twarz. Nie mogła już tego wszystkiego znieść, a wydawało się jej, że zrobiła już wszystko dla swojej jedynej córki, którą kochała nad życie. Ratuje ją wraz z lekarzami od roku i nie ma żadnych efektów.

Monika leżała od roku  w łóżku z przerwami na toaletę i wymuszone posiłki, bo na nic więcej nie miała siły. Opuściła ją życiowa energia z dnia na dzień i niczego takiego się nie spodziewała. Zawsze energiczna i pełna pomysłów na życie, usiadła po pracy pewnego dnia i wyleciało z niej powietrze. Nagle wydało się jej, że to co robi i jak żyje jest bez sensu.

Monika była zawsze ambitna. W szkole podstawowej dostawała świadectwa z czerwonym paskiem, a potem w szkole średniej nie miała sobie równych w wygrywaniu wszystkich olimpiad. Była dumą dla nauczycieli, jako wyjątkowo zdolna uczennica. Zdobyła wiele nagród i dyplomów i została przyjęta bez egzaminu na studia, które ukończyła z wyróżnieniem. Była panią architekt i ze znalezieniem pracy nie miała żadnego problemu. Od razu przyjęto ją do korporacji, w której dostała stanowisko w obrocie nieruchomościami i przystosowaniem ich do sprzedaży. Remontowała te mieszkania i urządzała, aby potem je sprzedać po intratnej cenie. Była bardzo dobra w tym, co robi i zbierała wiele pochwał od szefa, który był bardzo wymagający, ale wciąż stawiał przed nią coraz wyższą poprzeczkę, a ona starała się robić tak, aby swojego szefa zadowolić. Pracowała po dwanaście godzin dziennie, bez wytchnienia z wyrywanymi chwilami na szybką kawę i złapanie oddechu. Źle się odżywiała przez kilka lat, bo jadła w biegu i mało odpoczywała. Kiedy miała chwilę na odpoczynek, to i tak wciąż myślała o pracy i wpadła w taki stan, że przestała umieć w końcu odpoczywać.

Kilka razy miała okazję na miłość, ponieważ podobała się płci przeciwnej, ale odkładała takie uczucia na później. Może kiedyś będzie miała czas na to  – nie teraz! Musi się wyrobić i nadrobić, bo tego oczekuje od niej kierownictwo zakładu, a ona miała we krwi, aby nie zawodzić i być zawsze najlepszą.

Nadszedł ten dzień, że się nie poznawała. Doznała ogromnego uczucia pustki i osamotnienia. Nagle wchłonęła ją czarna dziura, w której zobaczyła ciemny i nieskończony tunel nie widząc w nim promienia światła. Ze strachu nie widziała jak się z tego wydostać.

Poszła na drugi dzień do pracy, do której z ledwością się przyszykowała. Nie miała siły na poranny prysznic i makijaż. Zrobiła to jakby w jej ciele była zupełnie inna istota. Jakby ktoś inny namydlał jej ciało i wkładał na nie ubrania. Była poza tymi czynnościami, wykonywanymi nie jej rękoma i nie jej świadomością swoich ruchów i czynności.

W pracy poczuła, że ręce jej drżą, serce chce wylecieć z piersi, a ludzie ją otaczający są jacyś obcy i jej nie znani. Poczuła się jak w obcym miejscu, bo to nie był jej komputer i jej pokój pracy. Przestały docierać do niej wszelkie bodźce i nie widziała kiedy zemdlała.

Znalazła się na pogotowiu i pierwsza diagnoza brzmiała – przemęczenie i stres. Dostała leki wzmacniające i jakieś proszki na uspokojenie. Lekarz kazał jej odpocząć  dwa tygodnie na nic nie robieniu. Miała odpoczywać, dużo spacerować i dobrze się odżywiać. Mówił, że powinna wyjechać gdzieś, najlepiej nad morze by złapać dobrą energię z szumiącego morza i wdychania największej dawki jodu.

Na zwolnieniu lekarskim brała lekarstwa, a proszki na uspokojenie ją tylko usypiały, a więc spała dzień i noc, pozostawiwszy całe tętniące życie za oknem, które było szczelnie zasłonięte. Nie miała ochoty wychylać nosa do dawnego świata. Bała się przebudzeń, ku zmartwieniu swojej mamy, która otaczała ją troską, ale Monika nie chciała żadnej pomocy. Odrzucała matkę i zamykała przed nią drzwi. Chciała być sama ze swoim strachem, który zawładnął ją w całości. Całe ciało było zdrętwiałe i czuła ból każdej swojej kosteczki. Przejmujący ból duszy mówił jej, że wszystko, co robiła do tej pory było bez sensu i kompletnie przestało ją interesować.

Gdzie i kim ja jestem – myślała w oszalałych myślach i miała wrażenie, że chyba zwariowała, nie mogąc poskładać myśli i ich poskromić. Miała tysiąc myśli na minutę i były tak poplątane, że już nie rozróżniała, które są racjonalne, a które ją obezwładniają. Czuła się tak źle, że nie chciała aby ktokolwiek ją odwiedzał, kiedy jej twarz skręcała się z bólu duszy, a ciało było niewładne i nie słuchało żadnych przebłysków, że tak nie można żyć!

Jadwiga szukała dla córki najlepszych lekarzy, a więc każda kolejna wizyta u psychiatry i kolejne leki, coraz nowszej generacji w nadziei, że Monika w końcu stanie na nogi. Koleje terapie i kolejne spotkania z psychologiem nie dawały pożądanych oczekiwań, a lekarze rozkładali ręce i kazali czekać, aż leki zadziałają i uwolnią Monikę od wyjątkowo paskudnej depresji.

Przyszła piękna jesień ze wszystkimi swoimi kolorami i Monika rzuciła okiem na te barwne drzewa za jej oknem. Dawno się tak nie zachwyciła. Chciała być bliżej tego widoku i zapragnęła wyjść do parku i nasycić oczy tymi barwami. Jeśli pojawił się taki impuls, jedyny od wielu miesięcy, postawiła go wykorzystać. Założyła ciemne okulary i wyszła z domu w kierunku dużego parku w środku miasta. Po drodze postanowiła w akcie odwagi kupić nową partię leków, aby odciążyć matkę.  Potem chciała jak najszybciej dotrzeć do parku. Chciała, aby nie widzieli jej ludzie, aby było ich jak najmniej na jej drodze, a więc w wielkim strachu i popłochu mijała ich i zauważyła, że się ich boi. Boi się ludzi i ją denerwują, bo z pewnością widzą, że jest chora psychicznie i się z niej śmieją. Miała wrażenie, że pukają się w głowę i kiwają głowami z politowaniem na jej widok.

W parku wzięła wszystkie lekarstwa jakie wykupiła w aptece. Nie miała siły i nie chciała już tak żyć. Usiadła na ustronnej ławce, tak aby nikt jej nie zauważył i zasnęła spokojnym snem bez bólu i cierpienia.

Ktoś wezwał karetkę, ale było już na późno!

 

5 myśli na temat “Nie wolno lekceważyć pierwszych symptomów depresji!

  1. Smutna historia, ale coraz więcej takich. Dlatego poparłam decyzję mojej córki o zmianie pracy, gdyż zaczynało to być tak jak tu opisujesz – ambitna, zawsze perfekcyjna, więc można dokładać jej coraz więcej. Zrobiła się nerwowa, przezroczysta, zaczęła snuć się jak cień. Cały rok bez dnia urlopu i bez dnia zwolnienia, nawet w święta. Złożyła wymówienie. Teraz odpoczywa na dwutygodniowym urlopie. Szef niemalże się obraził. Ona zaczyna niedługo pracę gdzie indziej i mam nadzieję, że jej tam nie będą tak traktować. Bo człowieka powinno się traktować jak człowieka, a nie jak korporacyjne mięso.
    Pozdrawiam

    Polubienie

  2. Czarownico. jak dobrze, że w porę zauważyłaś. Trzeba być czujnym i obserwować swoich bliskich. Ja obserwuję też moje dzieci. Czasami się martwię, ale cóż mogę, kiedy nie mieszkają już ze mną. Pewnie o wielu sprawach mi nie mówią, a świat tak pędzi i one razem z nim.
    Zdrowia dla Córki – Pozdrawiam. 🙂

    Polubienie

  3. Andrzeju! Każdy z nas łapie doły, tak młodzi zapędzeni, tak i ludzie z dala od tego wszystkiego już, ale trzeba mieć rękę na pulsie, bo to straszna choroba jest i trzeba omijać ją szerokim łukiem. Ja wiem, że to slogany, ale musimy o tym mówić między sobą i przypominać, że obok nas może ktoś cierpi. Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s