Archiwum dnia: 25 września, 2014

Niepokój w moim sercu i trwoga!

Poranny telefon, kiedy jeszcze dobrze spałam. Nie słyszałam pierwszego telefonu, ale już drugi postawił mnie na równego nogi, bo niezwyczajnym jest, że ktoś dzwoni do mnie dwa razy o tak wczesnej porze. 

Odbieram i słyszę, że z moją Mamą jest źle. Zadzwoniła córka, a ja słucham uważnie, co ma mi do powiedzenia cała zdrętwiała.

Jak to źle, skoro była u mnie przedwczoraj i wszystko było dobrze – jestem zdziwiona. 

– Mamo nie zauważasz wszystkiego, bo z nią nie mieszkasz, a jak babcia przyjdzie do ciebie, to udaje, że wszystko jest dobrze i nic ją nie boli i ma się świetnie, aby ciebie nie denerwować, ale babcia ma coraz mniej siły i zaczyna sobie nie radzić! – Proszę miej na uwadze fakt, że trzeba ją mieć teraz bardziej na oku, bo gaśnie w oczach!

– Wiem, ale chyba larum jest zbyt wczesne – pomyślałam podczas rozmowy, ale dlaczego ja niczego nie zauważyłam niepokojącego? Owszem, zrobiła się taka malutka i krucha, ale przecież ma już słuszny wiek i z roku na rok będzie tylko gorzej. Rozmawiałam ze swoją mamą o codzienności i o politykę zahaczyłyśmy i stwierdziłam, że moja mama jest doskonałym partnerem do rozmów, bo pamięć ma doskonałą, a więc może mnie ta rozmowa zmyliła i czegoś nie zauważyłam, chcąc widzieć ją zawsze taką przebojową i mądrą życiowo? Może nie zauważyłam, że traci ten dawny błysk oka? Może bardziej skupiłam się na jej psychice, zamiast zauważyć, że fizycznie jest coraz gorzej. Taka jestem zła córka, że nie zauważyłam? 

Może dlatego, że wciąż ją widzę, spacerującą po naszym mieście, albo siedzącą na ławeczce z innymi paniami w jej wieku. Może tak mi jest po prostu wygodniej i boję się zwyczajnie nieuchronnego, co zbliża się stumilowymi krokami? Może nie chcę wiedzieć, że coś może nagle się skończyć i boję się – zwyczajnie się boję i tu włącza mi się dodatkowe myślenie, które się dziś szczególnie zagnieździło i sądzę, że mnie już nie opuści, bo co mogę zrobić jeszcze dla niej? Czym mogę przedłużyć jej życie i jak urozmaicić, aby była jeszcze szczęśliwa.? Jak mam postępować i jak po prostu pomóc?

Pytanie walą mi się dziś jedno za drugim, a odpowiedzi żadnej. W końcu ze starością jeszcze nikt nie wygrał i nie wygra, a ja tak bardzo bym chciała wygrać ze starością mojej Mamy. 

Nic nie może wiecznie trwać, takie są słowa piosenki, ale może jeszcze trochę potrwa i tego muszę się trzymać, bo inaczej można z trwogi oszaleć i tu mam pytanie kochani do Was! Podpowiedzcie mi, co jeszcze, oprócz tego, że jestem z siostrą blisko Niej?

Siv Andersson

Matka

Matka jest od początku
Jak źródło twojego życia.
Pełnym miłości wzrokiem
Podąża za tobą z ukrycia.

I pierwszy twój posiłek,
Który ci przygotowuje,
Podaje z czułą opieką
I nic w zamian nie oczekuje.

Tak łatwo wszystkim się dzieli,
Co łagodzi wszelkie przykrości.
A rzadko słyszy dziękuję
I widać, kim jest w rzeczywistości.

W całym swoim życiu
Wciąż jest taka sama…
Twoja absolutnie jedyna,
Najukochańsza Mama.

z tomu „Diktkort”, 2005

tłum. ze szwedzkiego Ryszard Mierzejewski

https://www.youtube.com/watch?v=vxWK4450G1Y

 

 Moja kochana Mama dzisiaj. Zapatrzona i chłonąca z balkonu kolory jesieni, a ja z Nią dziś rozmawiałam długo i stwierdzam i potwierdzam, że głowa mojej Mamy pracuje doskonale. 

Mama jeszcze jest z nami, a mnie się włącza czerwona lampka – jaką ja też córką dla niej byłam i jestem i sama osobiście się rozliczam, ale może o tym innym razem. Nie mam dziś już do tego głowy! 

Długo wahałam się, czy wrzucić ten jakże osobisty wpis, ale przecież jestem u siebie i mogę w moim domu mówić o najskrytszych sprawach, które wciąż mnie dotyczą.