Archiwum dnia: 30 wrze艣nia, 2014

A kiedy prawo zabrania takich zwi膮zk贸w!

 

Stasiu i Ola byli nieroz艂膮czni, a ich mamy by艂y siostrami. Sta艣 i Ola jako ma艂e dzieci przebywali ze sob膮 ca艂e dnie na podw贸rku. Kiedy Ola si臋 sp贸藕nia艂a, to Sta艣 sta艂 pod jej oknem i wrzeszcza艂 w niebo g艂osy, aby si臋 pospieszy艂a, bo on nie umie si臋 bawi膰 sam, a tylko ze swoj膮 siostr膮 przyrodni膮 pragnie wymy艣la膰 now膮 zabaw臋.

Wsz臋dzie razem, a wi臋c razem wdrapywali si臋 na drzewa w parku i razem pokonywali wszelkie przeszkody takie jak p艂oty, by skubn膮膰 z ogr贸dka niedojrza艂e jeszcze jab艂ko, czy 艣liwk臋, a potem uciec by nie zosta膰 z艂apanymi. 艢miechu by艂o co nie miara, a ich zabawy i wiszenie na trzepaku codziennie roz艣miesza艂o innych, podw贸rkowych r贸wie艣nik贸w. Byli nieroz艂膮czni i lubiani na podw贸rku, a do tego byli bardzo do siebie podobni.

Kiedy Ola si臋 przewr贸ci艂a, to Sta艣 j膮 pociesza艂 i dawa艂 wsparcie, a kiedy Sta艣 si臋 pok艂贸ci艂 z koleg膮 o pi艂k臋, to Ola 艂agodzi艂a sp贸r i odci膮ga艂a go od zwady, t艂umacz膮c, 偶e nie powinien si臋 bi膰 z koleg膮 i zaraz wymy艣la艂a inn膮, ciekawsz膮 zabaw臋.

Byli ze sob膮 potem w szkole podstawowej i siedzieli w jednej 艂awce, a po lekcjach razem odrabiali zadane do domu lekcje i nikogo to nie dziwi艂o, 偶e tak bardzo dobrze si臋 rozumiej膮, a wr臋cz przeciwnie, bo wszyscy byli zadowoleni, 偶e te dwa szkraby tak fajnie si臋 z sob膮 dogaduj膮 i uzupe艂niaj膮.

Potem razem dostali si臋 do tego samego liceum. Sta艣 by艂 艣wietnym sportowcem i Ola mu bardzo kibicowa艂a, kiedy jej przyrodni brat gra艂 tak 艣wietnie w koszyk贸wk臋, a on podziwia艂 j膮 za zmys艂 artystyczny, bo Ola gra艂a na gitarze i by艂a dusz膮 towarzystwa na obozach i szkolnych wypadach za miasto.

Pewnego lata wyjechali z r贸wie艣nikami na ob贸z w Bieszczady i tam przy blasku ksi臋偶yca, z niebem b艂yszcz膮cych gwiazd – Stasiu pod wp艂ywem chwili pierwszy raz w swoim 偶yciu poca艂owa艂 si臋 z dziewczyn膮, a t膮 dziewczyn膮 by艂a w艂a艣nie Ola.

Wystraszyli si臋 oboje i jak oparzeni odskoczyli od siebie i w wielkim zawstydzeniu nie wracali do tego tematu. Nie chcieli i nie umieli roztrz膮sa膰 tej zakazanej mi艂o艣ci i temat zosta艂 zamkni臋ty na wiele lat. Jednak kiedy przychodzi艂 czas 艣wi膮t, kt贸re ich mamy zawsze wsp贸lnie urz膮dza艂y, trudno by艂o im si臋 b艂yszcz膮cym wzrokiem nie spotka膰 przy stole. Nikt niczego nie zauwa偶y艂, 偶e co艣 jest nie tak, a dalej wszyscy uwa偶ali, 偶e 艂膮czy ich niebywa艂a siostrzana i braterska ni膰 i tych dwoje 艣wietnie si臋 ze sob膮 dogaduje.

Przyszed艂 czas, 偶e pierwszy raz musieli si臋 rozsta膰, gdy偶 po sko艅czeniu liceum, Ola postanowi艂a studiowa膰 medycyn臋, a Sta艣 wola艂 by膰 in偶ynierem i pragn膮艂 budowa膰 wielkie statki. Nauka i doros艂e 偶ycie rozdzieli艂o ich na wiele, d艂ugich lat.

Ola na studiach pozna艂a ch艂opca i szybko si臋 zdecydowali na 艣lub, a Stasiu zwi膮za艂 si臋 z kobiet膮 i po zako艅czeniu studi贸w i otrzymaniu pierwszej pracy te偶 postanowi艂 zalegalizowa膰 sw贸j zwi膮zek. Potem u Oli pojawi艂y si臋 dzieci i Stanis艂awowi urodzi艂 si臋 syn.

呕ycie si臋 toczy艂o u obojga i zaganiani w codzienno艣ci od czasu do czasu do siebie dzwonili i opowiadali, co wydarzy艂o si臋 w ich ma艂偶e艅stwach. Opowiadali o pierwszych z膮bkach, pierwszych krokach ich dzieci. Opowiadali, 偶e kupili samoch贸d, albo planuj膮 wyjazd, czy te偶 remont. Byli ze sob膮 bardzo szczerzy i nie ukrywali przed sob膮 niczego. Czasami mia艂o si臋 wra偶enie, 偶e wi臋cej sobie m贸wi膮, ni偶 w艂asnym towarzyszom 偶ycia.

Mija艂y lata i dzieci ich ros艂y, a Stanis艂aw bardzo przepracowany dosta艂 skierowanie do sanatorium w mie艣cie, gdzie mieszka艂a Ola. Spotkali si臋 po latach na kawie i nie mogli si臋 ze sob膮 nagada膰. Potem wybrali si臋 razem do kina, a potem Sta艣 zaprosi艂 j膮 do swojego pokoju w sanatorium, aby zobaczy艂a jak mu si臋 odpoczywa. Nie wiedzieli kiedy, ale znale藕li si臋 w 艂贸偶ku i kochali si臋 nami臋tnie wiele godzin. Oboje zrozumieli, 偶e nie widz膮 dalszego 偶ycia bez siebie, gdy偶 byli jak dwie po艂贸wki jab艂ka, kt贸rych 偶ycie nie powinno by艂o rozdziela膰. Nie mogli si臋 rozsta膰 i p艂akali obydwoje, zdaj膮c sobie spraw臋 z tego, jaki wielki grzech w艂a艣nie pope艂nili. Jednak, mimo zakaz贸w etycznych i moralnych i wbrew prawu spotykali si臋 dalej na mi艂o艣膰, a偶 Stanis艂aw musia艂 ju偶 wyje偶d偶a膰 z sanatorium.

Nikt o niczym si臋 nie dowiedzia艂, ale oboje przechodzili m臋ki z tych najci臋偶szych, jakimi by艂a t臋sknota za sob膮 i wielkie cierpienie, 偶e nie mog膮 艣wiatu wykrzycze膰 swojej mi艂o艣ci. Wiedzieli, 偶e nie mog膮 zdradzi膰 nikomu swoich uczu膰 i da膰 si臋 pot臋pi膰 przez rodzin臋 i bliskich. Znowu zosta艂y im tylko telefony, aby w ukryciu wyszepta膰 sobie – t臋skni臋 i kocham!

Najpierw Ola si臋 rozwiod艂a z m臋偶em, poniewa偶 zrozumia艂a, 偶e jej 偶ycie przy nim sta艂o si臋 nudne i rutynowe. Przesta艂a go kocha膰 ju偶 wiele lat temu, ale ze wzgl臋du na dzieci, trwa艂a w tym zwi膮zku. Kiedy dzieci posz艂y na swoje, postanowi艂a sw贸j zwi膮zek zako艅czy膰 i pragn臋艂a 偶y膰 sama i nie oszukiwa膰 si臋 wi臋cej.

Stanis艂aw pewnego dnia do niej zadzwoni艂 i oznajmi艂, 偶e u jego 偶ony wykryto raka i w zasadzie nie ma ju偶 dla niej ratunku, cho膰 czeka j膮 chemia, lekarze rozk艂adaj膮 r臋ce. Syn Stanis艂awa by艂 razem z nim i oboje trwali przy 偶onie i matce do ko艅ca!

Min臋艂y dwa lata i Ola przyprowadzi艂a si臋 do mieszkania Stanis艂awa, aby zamieszka膰 z nim razem pod jednym dachem. Oboje mieli po pi臋膰dziesi膮t lat i wszystkim t艂umaczyli, 偶e mieszkanie razem, to mniejsze koszty utrzymania i wszyscy to kupili bezapelacyjnie. Nikomu nie przysz艂o nawet do g艂owy, 偶e Ola i Sta艣 偶yj膮 ze sob膮 jak stare, dobre ma艂偶e艅stwo.聽

Jednak ubolewaj膮 nad tym, 偶e nadal musz膮 swoj膮 mi艂o艣膰 ukrywa膰 przed 艣wiatem i on nie mo偶e jej prowadzi膰 za r臋k臋 podczas spaceru w parku i nie mo偶e si臋 ni膮 nigdzie pochwali膰, aby nie wzbudzi膰 niepotrzebnej im sensacji, a wi臋c 偶yj膮 razem i ukrywaj膮 swoj膮 mi艂o艣膰 przed wszystkimi, ale s膮 za to wreszcie 聽nies艂ychanie szcz臋艣liwi.