Nigdy, ale to nigdy nie wiemy, komu przysięgamy, aż do śmierci

Mirek miał żonę i dwoje, bardzo udanych dzieci w wieku 6 i 4 lat. Tworzyli udaną rodzinę i wszystko się im dobrze układało. Żona Mirka pracowała i robiła to co lubi. Zawsze chciała być nauczycielką i uczyła młodsze dzieciaki w podstawówce. Mirek pracował na budowie i nieźle też zarabiał. Wiodło im się dość dobrze, a dzieci rosły zdrowo, a więc żyć i nie umierać. Tworzyli szczęśliwe małżeństwo, ale żona Mirka miała jeden kompleks.

Oglądała  siebie w lustrze i zawsze twierdziła, że ma tu i ówdzie za dużo. Obfite piersi i oponki bardzo ją denerwowały. Uważała, że pupa też jest zbyt duża, co eliminowało wszelkie sukienki, jakie miała w szafie. Ubierała się w zbyt duże rzeczy, aby zakryć te wszystkie niedoskonałości. Ubolewała i zazdrościła szczupłym kobietom, mogących sobie pozwolić na swobodny i kobiecy styl.

Wpadła na pomysł, że skoro urodziła już dwoje dzieci i po ciążach zostało jej za dużo, ma okazję, aby coś w swoim wyglądzie zmienić. Zaczęła się inaczej odżywiać i jeść mniej tłusto, a mieć w diecie  warzyw. Zapisała się na fitness i pilnie uczęszczała na zajęcia i dodała jeszcze zajęcia na basenie, raz w tygodniu. Po miesiącu zauważyła, że chudnie i zgubiła szybko pięć kilogramów. Była przeszczęśliwa, że swoją determinacją mogła na nowa wbić się w swoje, dawno nie noszone sukienki, a najbardziej cieszyło ją, że jej mała czarna już tak nie opinała jej ciała i wszystko wyglądało całkiem nieźle. Była szczęśliwa, choć trochę ją martwiło, że mąż milczał na temat jej odmiany i jej nie wspierał.

Postanowiła zrobić mu cudowny wieczór i pewnej spokojnej niedzieli, ubrała się w seksowną bieliznę i otworzyła ich ulubione wino i przy zapalonych świecach zaciągnęła męża do łóżka. Chciała mu pokazać, że zgubiła swoje kilogramy dla niego i uważała, że taka szczuplejsza będzie dla niego atrakcyjna i bardziej zwinna i gibka w małżeńskim łożu. Czuła, że żadna pozycja nie będzie dla niej już trudna i w pełni zadowoli swojego kochanka.

Po wszystkim jej mąż orzekł, że nie jest zadowolony, że schudła, bo wolał ją bardziej krągłą i kochał ją taką jaką była przed odchudzaniem i nie powinna więcej się odchudzać, bo go zawiedzie.

Po tych słowach w jej oczach pojawiły się łzy i wybiegła z pokoju łkając, że nie docenił jej wysiłku, a przecież ona się odchudziła nie tylko na siebie, ale i dla niego. Chciała być dla niego ponętną i zmysłową, a on ją skrytykował. Bolało ją to jak diabli, ale życie toczyło się dalej i nie chciała z tego powodu psuć ich małżeńskich relacji, a więc milczała. Odchudzała się dalej, ale już tylko dla siebie, bo tak lepiej się czuła – w tej swojej nowej skórze, a koleżanki z pracy też zauważyły, że tak bardzo się zmieniła – na korzyść.

Mirek dostał propozycję pracy za granicą. Miał budować ogromną tamę w Kanadzie i długo dyskutowali, czy powinien przyjąć ten kontrakt. Rozłąka żonie Mirka się nie podobała, ale ją przekonał, że dobre pieniądze pozwolą im na nowe życie. Miał w planie budowę nowego domu dla rodziny i chciał mieć pieniądze na kształcenie ich dzieci. Marzyły mu się zagraniczne wakacje i podróże w przyszłości, aby nie zgnuśnieć w szarym bloku i bez żadnych perspektyw.

Zgodziła się pełna niepokoju, bo wychowanie dzieci i cała codzienność spadłaby tylko na nią, ale czego się nie robi dla tego, aby kiedyś odbić sobie i żyć na bogato i bez problemów finansowych. Najbardziej podobał jej się pomysł własnego domu z ogrodem i odcięcie się od miejskiego chaosu. Może mąż ma rację – myślała, że warto poświęcić kilka lat wspólnego życia na rozłąkę. Cieszyło ją, że Mirek myśli o ich przyszłości i tak bardzo się stara.

Zaufała mu i Mirek pojechał, ale co dwa miesiące zjawiał się w domu i wpłacał duże pieniądze na konto, aby niedługo realizować ich marzenia o dobrym życiu we własnym, dużym domu.

Po trzech latach rozłąki nalegała, aby już zjechał na stałe do domu, bo pieniędzy jest dość, aby spełnić swoje marzenia. Tęskniła za stabilizacją, tym bardziej, że była zmęczona samotnością i pustym łóżku, gdzie zasypiała samotnie już tak długo.

Mirek się wymigiwał i prosił o jeszcze jeden rok, bo szkoda stracić tak dobrego kontraktu i takich wielkich pieniędzy. Ulegała mu i wciąż kochała, choć ubolewała, że nie jest obecny w jej życiu i dorastaniu ich dzieci.

Pewnego razu weszła na swoje konto na Facebooku i odebrała wiadomość od osoby zupełnie jej nie znanej. Ten ktoś nic jej nie mówił, ale ta wiadomość ścięła ją z nóg, a najbardziej zdjęcie kobiety, jakie jej przesłał:

Dalej z drżącym sercem przeczytała, że jej mąż jest feedersem i odczuwa satysfakcję seksualną w dokarmianiu kobiety sobie wybranej, aby wciąż ją tuczyć, by była coraz bardziej grubsza i podnieca go każda nowa fałda i cellulit. Jest to jego fetysz, z którego czerpie ogromne zadowolenie, namawiając kobietę do spożywania coraz więcej jedzenia.

Ten ktoś przepraszał, że zburzył jej poukładany świat, ale nie może znieść, że jest tak okłamywana i nagle ona zrozumiała, dlaczego jej mąż nie był zadowolony z jej odchudzania i boczył się, kiedy gubiła kolejne kilogramy.

Nie miała nic do stracenia, tylko spakowała wszystkie rzeczy i zabrała dzieci do zupełnie innego miasta, mówiąc im, że ojciec znalazł sobie inną kobietę. Było jej trudno, ale nie chciała już więcej mieć do czynienia z mężczyzną, który żył w innym wymiarze i ją permanentnie okłamywał.

Rozwód i alimenty otrzymała szybko, a mąż jej przyznał, że ma defekt i mimo wielkich starań nie może uwolnić się od tego fetyszu i nie doszłoby do tego, gdyby jego żona się chorobliwie nie odchudzała.

8 myśli na temat “Nigdy, ale to nigdy nie wiemy, komu przysięgamy, aż do śmierci

  1. I zaczynam sie zastanawiać… bo tak naprawdę mój mąż pracuje daleko… ja jestem sama…krągła i nie odchudzająca się… a co jeśli on tam ma jakąś zgrabną…
    Ale na poważnie teraz:
    Ech…. życie bywa naprawdę okrutne. Jesteśmy tak bardzo pewni ludzi nam bliskich… a tu nagle.

    Bylam pewna swoich przyjaciół… nigdy nie spodziewałam się, że zostanę sama

    Polubienie

  2. … gdzieś to odnalazłem : „jeden lubi ogórki, drugi ogrodnika córki”… obaj siedzą w tym samym ogródku ale mają inne cele… takie życie … podłe, krach w rodzinie o głupstwo … „to się myje a nie wietrzy” … i „po ptokach” … pozdrawiam … 🙂

    Polubienie

  3. Andrzeju, „jeden lubi ogórki, drugi ogrodnika córki” – to moje słowa, z mojego bloga 😉 i właśnie znów chciałam napisać to samo.
    O gustach się nie dyskutuje, aczkolwiek dzisiejsze promowanie chudości jest bardzo niepoprawne.
    Takie nieporozumienia wynikają z braku szczerych rozmów pary. Dlaczego nie wyjaśnili sobie tego od razu, choć swoją drogą na takie dokarmianie nie każdej kobiecie pasuje…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s