Archiwum dnia: 4 pa藕dziernika, 2014

Niepe艂nosprawno艣膰 i samotno艣膰

Urlop dawno zaplanowany zosta艂 i rodzina XXX zacz臋艂a pakowa膰 si臋 do wyjazdu. Pogoda dopisywa艂a, a wi臋c tym bardziej wszyscy byli podekscytowani tym wyjazdem. Mama 18 letniej Julii wyjmowa艂a z szafy ubrania i uk艂ada艂a je do walizki. Julia robi艂a to samo, bo przecie偶 jechali na miesi膮c do Egiptu, a wi臋c tych bluzeczek na zmian臋 musi by膰 sporo. Tata Juli biega艂 wok贸艂 samochodu i wci膮偶 co艣 tam sprawdza艂 i wymienia艂, bo bardzo mu zale偶a艂o, aby bezpiecznie przeby膰 do艣膰 d艂ug膮 drog臋 na lotnisko. Zale偶a艂o mu jak zawsze, aby samoch贸d by艂 sprawny i bez zarzutu.

Wyjazd nast膮pi艂 z samego rana i do samochodu wsiedli wszyscy podekscytowani, 偶e za par臋 godzin b臋d膮 na lotnisku i znajd膮 si臋 w samolocie. Ka偶de z nich w my艣lach wyobra偶a艂o sobie pobyt w Egipcie w blasku s艂o艅ca i przegl膮dali wcze艣niej nakre艣lony plan zwiedzania i atrakcji, bo swoje wczasy zaplanowali bardzo drobiazgowo.

Nagle co艣 si臋 wydarzy艂o i Julia resztkami si艂 聽wygramoli艂a si臋 z wraku samochodu. Nagle pojawi艂a si臋 policja, a na poboczu le偶a艂 roztrzaskany tir, kt贸ry uderzy艂 z wielk膮 si艂膮 w samoch贸d rodziny XXX. Zemdla艂a, a kiedy obudzi艂a si臋 w szpitalu kompletnie po艂amana, a jej cia艂o le偶a艂o na 艂贸偶ku w gipsie, zrozumia艂a, 偶e sta艂o si臋 co艣 strasznego.

Powiadomiono j膮, 偶e jej rodzice zgin臋li na miejscu i tylko ona mia艂a szcz臋艣cie uj艣膰 z 偶yciem z tego, jak偶e tragicznego wypadku. Obola艂a fizycznie i psychicznie le偶a艂a jak kuk艂a w szpitalu i nie dochodzi艂o do niej, 偶e zosta艂a ca艂kiem sama na tym 艣wiecie.

Julia nie mia艂a rodze艅stwa, bo by艂a jedynaczk臋, gdy偶 jej starszy brat umar艂 zaraz po porodzie. Ca艂a jej niewielka rodzina mieszka艂a we Francji, a wi臋c prawie nikt z bliskich jej nie odwiedza艂 w szpitalu. Od czasu do czasu wpadali znajomi z jej klasy, kt贸rzy przychodzili z drobnymi prezentami i pocieszali, 偶e wszystko b臋dzie dobrze, tylko musi by膰 cierpliwa i s艂ucha膰 lekarzy.

Lekarze nie owijali nic w bawe艂n臋 i oznajmili jej, 偶e nigdy ju偶 nie stanie o w艂asnych nogach i czeka j膮 w贸zek. Upar艂a si臋, 偶e b臋dzie si臋 rehabilitowa膰 i stanie o w艂asnych si艂ach, ale jej 聽ogromy trud nie przynosi艂 偶adnych efekt贸w. Musia艂a si臋 pogodzi膰 z tym, 偶e sp臋dzi swoje 偶ycie na w贸zku, czego si臋 bardzo ba艂a jak sobie teraz poradzi.

Po kilku miesi膮cach wniesiono j膮 na wysokie pi臋tro do mieszkania jej rodzic贸w. By艂a to wysoka kamienica z pi臋knymi i du偶ymi mieszkaniami, tylko te schody j膮 przera偶a艂y. Za nic na 艣wiecie nie da sobie rady, aby z nich zjecha膰 i znale藕膰 si臋 na ulicy.

Z pocz膮tku pojawiali si臋 koledzy i kole偶anki ze szko艂y i j膮 znosili do sklepu, czy na spacer i jako艣 to by艂o, ale przyszed艂 moment, 偶e wiara rozjecha艂a si臋 na studia po r贸偶nych miastach i Julia zosta艂a ca艂kiem sama – tam wysoko w kamienicy.

Zakupy, jak sobie z nimi poradzi膰, bo przecie偶 je艣膰 co艣 musi, a wi臋c znalaz艂a i na to spos贸b. Zamawia艂a wszystko przez Internet, kt贸ry sta艂 si臋 jej najwierniejszym przyjacielem. Po ojcu dosta艂a wysok膮 rent臋 i nie martwi艂a si臋 o finanse, bo sta膰 by艂o j膮 op艂aci膰 mieszkanie i media, a w Internecie by艂a mistrzyni膮, aby kupowa膰 jak najtaniej.

Raz na dwa tygodnie kurier przywozi艂 jej 偶ywno艣膰 i czasami zamawia艂a ksi膮偶ki i kosmetyki niezb臋dne do tego, aby mia艂a si臋 czym my膰 i zrobi膰 sobie 艂adny makija偶, gdy偶 sama dla siebie pragn臋艂a by膰 pi臋kn膮 i zadban膮. Mia艂a wszystko, tylko brakowa艂o jej towarzystwa.

Zrobi艂a sobie profil na portalu randkowym, ale nie napisa艂a, 偶e je藕dzi na w贸zku. Ba艂a si臋 odrzucenia, a je艣li kto艣 si臋 pojawi, to mo偶e z czasem napisze, 偶e jest niepe艂nosprawna i tu zrobi艂a wielki b艂膮d.

Pisa艂a z Kamilem przez rok – prawie o wszystkim i tylko zatai艂a ten cholerny w贸zek. Pisa艂o si臋 im 艣wietnie i wymienili si臋 swoimi zdj臋ciami, ale Julia w贸zka nie pokaza艂a. Ich korespondencja sprawi艂a, 偶e wyznali sobie mi艂o艣膰 i um贸wili si臋 na pierwsze spotkanie.

Zaprosi艂a go do siebie, bo mieszkanie ma do dyspozycji i nikt nie b臋dzie im przeszkadza艂. Poda艂a adres, a w Internecie zam贸wi艂a sza艂ow膮, czerwon膮 sukienk臋 z dekoltem i sza艂owe szpilki.

Dzwonek! Otworzy艂a drzwi, a tam sta艂 cholernie przystojny facet z kwiatami. Jednak kiedy zobaczy艂 j膮 na w贸zku – po艂o偶y艂 kwiaty na jej nogach i tylko powiedzia艂, 偶e sorry, ale go ok艂ama艂a i szybkim krokiem zbieg艂 po schodach.

D艂ugo dochodzi艂a do siebie i obwinia艂a si臋 na nieszczero艣膰, ale po d艂ugich rozmy艣laniach, dosz艂a do wniosku, 偶e skoro jest tak odpychaj膮ca, b臋dzie 偶y艂a samotnie. Zlikwidowa艂a profil na portalu randkowym i ju偶 nie chcia艂a nikogo szuka膰.

Od czasu do czasu kto艣 wpada艂, ale telefon milcza艂 coraz cz臋艣ciej, a wi臋c nie zabiega艂a o kontakty i postanowi艂a 偶y膰 zupe艂nie odizolowana od 艣wiata, bo nie chcia艂a by膰 komukolwiek ci臋偶arem. Wstydzi艂a si臋 swojego kalectwa i brzydzi艂a si臋 sob膮.

Ka偶dego poranka budzi艂a si臋 z magiczn膮 my艣l膮, 偶e oto nasta艂 cud i stanie o w艂asnych nogach, ale przy 艂贸偶ku sta艂 ten znienawidzony sprz臋t, kt贸ry przypomina艂 jej, 偶e nie b臋dzie to 艂atwy dzie艅, bo b臋d膮 to kolejne zmagania.

Prysznic ka偶dego poranka i drapanie si臋 z w贸zka pod brodzik. Potem balsamowanie cia艂a i lekki makija偶. Potem mozolne ubieranie si臋, kiedy nikt nie pomaga. Poranna kawa i telewizja, a tam zdrowi i pi臋kni ludzie.

Jak wype艂ni膰 sobie dzie艅, d艂ugi dzie艅? Czyta艂a ksi膮偶ki zamawiane przez Internet. Ogl膮da艂a filmy, polecane w Internecie. Seriale – tak nami臋tnie ogl膮da艂a seriale i te wszystkie programy o nie najlepszych opiniach, a w jej domu opr贸cz telewizora nikt nie gada艂 do niej i tak min臋艂y 3 lata. Lata zupe艂nej izolacji, a przecie偶 wci膮偶 by艂a m艂oda i ca艂kiem 艂adna, ale ten cholerny w贸zek oddziela艂 j膮 od 艣wiata zewn臋trznego i tylko trzy razy do roku przychodzi艂a sprz膮taczka, aby po艣ciera膰 kurze z za mebli i umy膰 jej okna.

To by艂y jej dni – puste dni, ale stara艂a si臋 je prze偶y膰 jak najlepiej. Mimo izolacji czyta艂a du偶o poezji, kt贸ra dawa艂a jej namiastk臋 szcz臋艣cia. Cz臋sto ubiera艂a czerwon膮 sukienk臋 i b艂yszcz膮ce szpilki, ale pewnego dnia poczu艂a si臋 bardzo 藕le! Bola艂 j膮 brzuch i czu艂a, 偶e tam co艣 j膮 rozsadza. Napi艂a si臋 m臋ty w nadziei, 偶e jej przejdzie, ale b贸l by艂 tak ostry, 偶e zemdla艂a.

Znalaz艂a j膮 pani sprz膮taj膮ca i wezwa艂a pogotowie i Julia znalaz艂a si臋 na ostrym dy偶urze. Po wnikliwych badaniach stwierdzono raka jelita grubego, bardzo zaawansowanego.

Chemia, du偶o chemii, kt贸r膮 Julia znosi艂a z wielk膮 pokor膮, ale pewnego dnia poprosi艂a lekarzy, aby dali jej przepustk臋, bo pragnie poby膰 troch臋 w domu.

Zgodzili si臋, ale tylko na dwa dni, bo musi by膰 pod 艣cis艂膮 obserwacj膮.

Juli臋 wraz z w贸zkiem wniesiono do domu, a ona zam贸wi艂a sobie przez Internet dwa, dobre wina i wypi艂a je w samotno艣ci p艂acz膮c nad swoim losem. Nie chcia艂a tak 偶y膰 i nape艂ni艂a wann臋 ciep艂膮 wod膮 i resztkami si艂 si臋 do niej 聽wgramoli艂a, by za chwil臋 podci膮膰 sobie gard艂o.

Wanna zape艂ni艂a si臋 czerwon膮 ciecz膮 i tak sko艅czy艂a si臋 jej walka o przetrwanie.

Na pogrzebie by艂 jeden ksi膮dz i kuzynka, kt贸ra przylecia艂a z lito艣ci z Pary偶a!

M贸j pa藕dziernik z piosenk膮:)

Dzie艅 dobry.

Jaka pi臋kna jesie艅 jeszcze nas rozpieszcza, mimo, 偶e mamy ju偶 pa藕dziernik. Jak szybko przemin臋艂o nam lato, kt贸re przemkn臋艂o jak wszystko przemija, bo nasze 偶ycie te偶 tak szybko przemija i nic z tym zrobi膰 si臋 nie da.聽

Nasze grzyby dosuszaj膮 si臋 na balkonie i unosi si臋 zapach lasu i aromat grzybowy, a wi臋c jest cudnie i jest pi臋knie – tylko mnie jest szkoda lata! Nie wolno lekcewa偶y膰 jednak jesieni, kt贸ra wydaje nam z ziemi wszystkie swoje plony i p艂ody, aby艣my mogli to wszystko przetworzy膰, pozamyka膰 w s艂oikach, zakr臋ci膰, zawekowa膰, aby mie膰 zim膮 namiastk臋 minionych, ciep艂ych dni.

Cieszy mnie s艂oneczna jesie艅, ale cieszy mnie dzi艣 jeszcze co艣 innego i tu mam pytanie? Czy potraficie si臋 wzruszy膰 s艂uchaj膮c piosenki? Tak, ja odpowiadam, 偶e potrafi臋, cho膰 w dzisiejszym ch艂amie trudno o wzruszenie si臋 polsk膮 piosenk膮, a mo偶e ja ju偶 jestem zbyt wiekowa i dzisiejsza muza mnie nie potrafi wzruszy膰?

Chyba jednak nie, bo jako tako 艣ledz臋 wsp贸艂czesn膮 muzyk臋 i mam na oku kilka wykonawc贸w i od czasu do czasu nuc臋 sobie pod nosem ich kawa艂ki, albo w艂膮czam na YT. Zawsze lubi艂am dobr膮 piosenk臋 – tak膮 gdzie s艂owa i melodia pasuj膮 do siebie jak dobrze skrojona sukienka. Wracam jednak bardzo cz臋sto do dawnych piosenek, kt贸re maj膮 to co艣, maj膮 tak膮 magi臋 i dusz臋 i sta艂y si臋 nie艣miertelne.

Czemu pisz臋 o piosenkach? Dlatego, 偶e i tu – Uwaga! Wr贸ci艂a Zdzis艂awa So艣nicka i nagra艂a piosenk臋, kt贸ra od pierwszego wys艂uchania mnie wzruszy艂a do 艂ez, a wi臋c mo偶na? – mo偶na! A ja si臋 nie wstydz臋, 偶e si臋 wzruszam, bo wzruszenia dodaj膮 moim oczom blasku i umiej臋tno艣膰 wzruszania oczyszcza i sprawia, 偶e czujemy, 偶e wci膮偶 mimo wieku co艣 czujemy – prawda?

G艂os Pani Zdzis艂awy wci膮偶 ten sam, bo mocny i dobitny, a wi臋c zapraszam na kanap臋 i ws艂uchanie si臋 w nowy utw贸r, a ja czekam na wi臋cej. 馃檪

https://www.youtube.com/watch?v=uWDFgJfhpro