Archiwum dnia: 9 pa藕dziernika, 2014

Senior i Seniorka klika – cz臋sto z psychiatryka!

Musz臋 po pewnych refleksjach i obserwacji napisa膰, 偶e gdyby nie Internet, to nie mia艂abym zielonego poj臋cia o wielu sprawach. Prawd膮 jest, 偶e komputer pod艂膮czony do sieci, stanowi wielgachne okno na 艣wiat, przez kt贸re mo偶na zobaczy膰 nie tylko swoje poletko za domem, ale i inne krajobrazy i mo偶na wyczyta膰 dos艂ownie wszystko.

Wystarczy wpisa膰 w wyszukiwark臋 dan膮 fraz臋 i wyskakuj膮 linki, wiele link贸w i tym sposobem mo偶na wyczyta膰 jak pozby膰 si臋 niechcianej plamy, jak wychowywa膰 dziecko, jak pozbiera膰 si臋 po stracie bliskiej osoby itd. Wchodzimy do Internetu, aby sprawdzi膰 jak objawia si臋 depresja, czy te偶 nerwica i wszystkie choroby 艣wiata. To pude艂eczko powie nam wszystko, co w danej chwili nas interesuje.

Mo偶emy pos艂ucha膰 muzyki, obejrze膰 film, 艣ci膮gn膮膰 dost臋pne programy do malowania i grafiki, czy te偶 pogra膰 z innymi w bryd偶a, czy jakie艣 tam literaki. Mo偶na zapisa膰 si臋 na forum i wymienia膰 z innymi pogl膮dy i tam zamieszka膰 na lata.

Kiedy porusza艂am si臋 w realnym 艣wiecie, bo z komputerem jestem jakie艣 pi臋膰 lat, wierzy艂am w cz艂owieka i jego ludzkie odruchy i zachowania. By艂am i jestem otoczona dobrymi i prawymi lud藕mi, a je艣li mia艂am wrog贸w, bo kt贸偶 ich nie ma, ju偶 dawno spisa艂am takie osoby na straty i wywali艂am z pami臋ci, jako prymitywy i zamkn臋艂am rozdzia艂.

Zmierzam do tego, 偶e czytaj膮c np. na Facebooku komentarze tam zamieszone pod artyku艂em, czy felietonem, rzuca si臋 w oczy obrzydliwe hejterstwo i gn贸j jaki mo偶na przeczyta膰. W艂os si臋 je偶y na g艂owie, 偶e ludzie potrafi膮 by膰 tak podli bez grama empatii i zrozumienia. Nie jest tak, 偶e to tylko m艂odzie偶 i g贸wna偶eria si臋 tak zachowuje – oj nie!

Zachowuj膮 si臋 te偶 tak Seniorzy, kt贸rych nigdy o hejt bym nie podejrzewa艂a. Zachowuj膮 si臋 jak 艣wiry w sieci i wylewaj膮 na wszystko swoje frustracje pomieszane z fekaliami i 艣mierdzi okropnie. Seniorzy si臋 nienawidz膮 i skacz膮 sobie do oczu i wiecie co? Oni s膮 gorsi od gimbazy, kt贸ra nie ma jeszcze sprecyzowanych pogl膮d贸w na 偶ycie i w dupsko im si臋 jeszcze nie nala艂o. Jestem w stanie zrozumie膰 g贸wniarza, kt贸ry nie ma poj臋cia, co to jest prawdziwe 偶ycie, bo jeszcze go nie prze偶y艂 i dopiero zbiera 偶yciowe do艣wiadczenia, ale Senior? 聽Wydawa艂oby si臋, 偶e Senior brzmi dumnie. Wydawa艂oby si臋, 偶e 偶ycie nauczy艂o go wyrozumia艂o艣ci, taktu i tych r贸偶nych 偶yciowych m膮dro艣ci, ale si臋 bardzo zawiod艂am i wiecie co? Ubolewam nad stanem umys艂owym tych ludzi i zastanawiam si臋 jacy byli, kiedy jeszcze pracowali i obracali si臋 mi臋dzy lud藕mi. Jacy byli, kiedy byli m臋偶ami i 偶onami i wychowywali swoje potomstwo. Jacy byli, kiedy trzeba by艂o pracowa膰 mi臋dzy lud藕mi i si臋 z nimi komunikowa膰 z najr贸偶niejszymi sprawami? Niepoj臋te, 偶e na staro艣膰 tak mo偶na si臋 zmieni膰 i dokopywa膰 sobie wirtualnie. Niepoj臋te, 偶e staro艣膰 kiedy dopada cz艂owieka zamienia go w wampira.

Moi drodzy czytelnicy. Nie generalizuj臋, 偶e wszystkie starsze osoby takie s膮. Przecie偶 czytam wiele blog贸w, fantastycznych blog贸w, prowadzonych przez Senior贸w i sama nale偶臋 do tej grupy, ale jest pewna grupa taka, kt贸ra w sieci potrafi tylko zrz臋dzi膰, obra偶a膰, kl膮膰, wyzywa膰 i miesza膰 z b艂otem i wiem, co pisz臋, gdy偶 z racji wieku poruszam si臋 w rejonach, gdzie pisz膮 w moim wieku i mog艂abym tutaj wklei膰 setki, dos艂ownie setki przyk艂adowych wpis贸w Senior贸w – 艣wir贸w, kt贸rym zamiast dowodu powinni zabra膰 dost臋p do komputer贸w.

Nie za艣miec臋 swojego bloga takimi wpisami, bo wstydz臋 si臋 za ludzi w moim wieku. Niekt贸rzy kwalifikuj膮 si臋, 偶e ten i owa klika i – powinno si臋 zamkn膮膰 ich 聽do psychiatryka i na tym zako艅cz臋 brutalnie ten wpis. Zniesmaczona Ela!

Kochanki i ich c贸rki!

Jerzy 偶a艂owa艂, 偶e zdradza艂 swoj膮 偶on臋. Teraz 偶a艂owa艂 najbardziej, kiedy le偶a艂 w hospicjum i by艂 pod艂膮czony rurkami to tych wszystkich kropl贸wek, kt贸re pozwala艂y mu prze偶y膰 jeszcze jeden dzie艅.

Le偶a艂 na 艂贸偶ku wpatrzony w okno, za kt贸rym ko艂ysa艂y si臋 weso艂o li艣cie na drzewach ju偶 lekko zbr膮zowia艂e i wiedzia艂, 偶e ta jesie艅 b臋dzie dla niego ostatni膮 jesieni膮. Czu艂, 偶e koniec si臋 zbli偶a, bo lekarze zrobili ju偶 wszystko, by ratowa膰 mu 偶ycie.

Patrzy艂 w okno i 偶a艂owa艂, 偶e by艂 na tyle g艂upi i zach艂anny na prze偶ywanie swojego 偶ycia wbrew wszystkim przykazaniom i przysi臋dze, jak膮 sk艂ada艂 podczas 艣lubu swojej 偶onie. Przysi臋ga艂 wierno艣膰 i te wa偶ne s艂owa, 偶e nie opuszcz臋 ci臋, a偶 do 艣mierci. By艂o wesele i by艂 taki szcz臋艣liwy, 偶e spotka艂 na swojej drodze tak 艂adn膮 i m膮dr膮 kobiet臋. Obsypywa艂 j膮 poca艂unkami, a wygl膮da艂a w pi臋knej bia艂ej sukni 聽tak niewinnie, a w jej oczach wida膰 by艂o wielk膮 mi艂o艣膰 do niego.

Urodzi艂y im si臋 dzieci i jego 偶ona po艣wi臋ci艂a si臋 dla nich ca艂kowicie. By艂a bardzo dobr膮 matk膮, kt贸ra macierzy艅stwo przed艂o偶y艂a nad karier臋 zawodow膮. My艣la艂a sobie, 偶e wr贸ci do pracy kiedy ju偶 dzieci podrosn膮. Tak bardzo zaanga偶owana w rodzin臋 nie zauwa偶y艂a, 偶e…

Jerzy przychodzi艂 do domu coraz p贸藕niej. Nadmiernie zacz膮艂 j膮 ok艂amywa膰 i nie raz i nie dwa wraca艂 do domu z zapachem innej kobiety. Zacz膮艂 o siebie dba膰 bardziej i zmieni艂 garderob臋 na tak膮 bardziej wyluzowan膮. K艂ama艂, 偶e jedzie w delegacj臋, a szed艂 do tamtej, a kiedy pyta艂a, odpowiada艂 pokr臋tnie i pl膮ta艂 si臋.

W ko艅cu si臋 dowiedzia艂a i ta wiadomo艣膰 spad艂a na ni膮 jak grom z jasnego nieba. Mia艂a 偶al, 偶e by艂a tak bardzo 艣lepa i tak d艂ugo dawa艂a si臋 oszukiwa膰.

Dziecko sobie zrobi艂 z tamt膮 i to by艂 gw贸藕d藕 do trumny, poniewa偶 tego nie by艂a w stanie ju偶 wybaczy膰. Mog艂a wybaczy膰 jednorazowy skok w bok, ale nie b臋dzie si臋 z nim dzieli艂a z tamt膮 i wnios艂a spraw臋 o rozw贸d i alimenty na dzieci.

Jerzy po rozwodzie nie zwi膮za艂 si臋 ze swoj膮 kochank膮, bo si臋 wystraszy艂. By艂 ojcem jej trzeciego dziecka i nie mia艂 w sobie si艂y, aby wychowywa膰 nie swoje dzieci. Uciek艂 i nie bra艂 udzia艂u w wychowaniu swojej c贸rki. Wyjecha艂 i przesy艂a艂 alimenty regularnie, cho膰 od czasu do czasu, spotyka艂 si臋 z c贸rk膮 na gruncie neutralnym i zdawa艂o by si臋, 偶e ma dobry kontakt z ni膮.

Mija艂y lata i Jerzy zwi膮za艂 si臋 z drug膮 kobiet膮. Ta te偶 mia艂a c贸rk臋 z pierwszego ma艂偶e艅stwa. M膮偶 tej drugiej si臋 powiesi艂, a wi臋c by艂a wolna. Spotykali si臋 na seks i nie wiedzia艂 do ko艅ca, czy chce z ni膮 si臋 zwi膮za膰. C贸rka kochanki okaza艂a si臋 膰punk膮 i to te偶 Jerzego wystraszy艂o. Nie chcia艂 walczy膰 z nie swoim dzieckiem i nigdy nie zdecydowa艂 si臋, aby zamieszka膰 razem ze swoj膮 kobiet膮. Przeros艂y go problemy i walka o c贸rk臋 kochanki, kt贸ra 膰pa艂a i ucieka艂a z domu. Pr贸bowa艂 do tego dziecka po m臋sku dotrze膰 kilka razy i chyba dziewczyna go polubi艂a, ale mimo to, Jerzy wola艂 mieszka膰 sam.

Czasami spotka艂 si臋 ze swoimi biologicznymi dzie膰mi, kt贸re by艂y bardzo dobrze wychowane i zgadza艂y si臋 na te spotkania, ale nigdy mu nie wybaczy艂y, 偶e tak bardzo skrzywdzi艂 ich matk臋, kt贸ra z nikim innym si臋 nie zwi膮za艂a. By艂y ju偶 du偶e i 艣wietnie si臋 uczy艂y, bo zaraz po sko艅czeniu 艣redniej szko艂y dosta艂y si臋 na studia mimo, 偶e nie by艂o im lekko z finansami. Jednak ich matka marzy艂a, aby jej dzieci wyros艂y na wykszta艂conych ludzi i wszystko robi艂a, aby tak si臋 te偶 sta艂o. Pracowa艂a ci臋偶ko, by jej dzieciom zapewni膰 dobry start w doros艂e 偶ycie.

Kiedy Jerzy zachorowa艂, odwiedzi艂 go kolega. Jerzy si臋 zwierzy艂, 偶e b臋dzie umiera艂 sam, bo nikt go z pewno艣ci膮 nie odwiedzi. M贸g艂 mie膰 obok siebie bliskich, ale to zniweczy艂 i wszystko popsu艂. B臋dzie umiera艂 sam, poniewa偶 nikomu nie da艂 od siebie mi艂o艣ci i musi za to zap艂aci膰. Podczas rozmowy wysz艂o, 偶e c贸rka jego pierwszej kochanki zwi膮za艂a si臋 ze z艂odziejem i robi膮 skoki na sklepy i praktycznie z tego 偶yj膮. 呕yj膮 z kradzie偶y i towar sprzedaj膮 pok膮tnie za p贸艂 ceny. Natomiast c贸rka jego drugiej kochanki jest prostytutk膮 na niemieckim terenie, bo przecie偶, skoro nie sko艅czy艂a 偶adnej szko艂y, to z czego艣 musi 偶y膰!

Jerzy patrzy艂 w to okno, za kt贸rym ko艂ysa艂y si臋 br膮zowe li艣cie, pod艂膮czony do tych wszystkich rurek i wiedzia艂, 偶e tej jesieni ju偶 nie prze偶yje. Kiedy tak patrzy艂, do pokoju wesz艂y jego biologiczne dzieci. Przysz艂y, aby si臋 z nim po偶egna膰, a on ze 艂zami w oczach, prosi艂 je o wybaczenie!

Na pogrzeb przysz艂a 偶ona Jerzego i jego prawdziwe dzieci. Po艂o偶yli na grobie trzy bia艂e lilie i zap艂akali na swoim losem. Nikt, nigdy nie widzia艂, aby Jerzego gr贸b odwiedzi艂y jego, dwie kochanki.