Archiwum dnia: 11 pa藕dziernika, 2014

Lubi臋 czasami robi膰 sobie drobne przyjemno艣ci

Pisa艂am ni偶ej, 偶e kupi艂am sobie w Netto takie koszyczki jak na zdj臋ciu. Nie wiele za nie zap艂aci艂am, ale ciesz臋 si臋, bo mi si臋 autentycznie przyda艂y.聽

Powk艂ada艂am takie drobnostki, kt贸re mi zacz臋艂y przeszkadza膰 i troch臋 odmieni艂am p贸艂k臋. Nie wiem, czy Wam si臋 spodoba m贸j pomys艂, ale mnie si臋 p贸ki co – podoba.

Pewnie ka偶da kobieta ma w sobie takie co艣, 偶e od czasu do czasu musi w domu co艣 zmieni膰, bo j膮 najwidoczniej nosi. Idziemy, my kobiety do sklepu i co艣 sobie tam wypatrzymy i kombinujemy, co by z tym zrobi膰. Takie drobne przyjemno艣ci musimy sobie fundowa膰, bo poprawia nam to zwyczajnie humor i cz臋sto m臋偶czy藕ni si臋 nam dziwi膮, 偶e tracimy swoj膮 energi臋. M臋偶czy藕ni kompletnie nas nie rozumiej膮, bo oni to tylko by kupowali gad偶ety, co艣 do samochodu, mo偶e lepsze radio, czy GPS – najch臋tniej by zmienili, a nam humor poprawia taka drobnostka jak moje koszyczki.

Oczywi艣cie m膮偶 nie zauwa偶y艂 zmiany i musia艂am go 艂okciem szturchn膮膰, to dopiero pochwali艂. Tak to ju偶 jest z nami kobietami.

A Wy lubicie co艣 zmienia膰 w domu od czasu do czasu? Ja lubi臋 upi臋ksza膰 dom, ale nie lubi臋 je藕dzi膰 z meblami. Bardzo si臋 przyzwyczajam do sta艂ego ich ustawienia, a d艂ugo przyzwyczajam si臋 do nowego i 偶a艂uj臋, 偶e je przestawi艂am. Tak mam, a Wy ?

 

Mi艂o艣膰 matki i c贸rki, a偶 po gr贸b

Janka by艂a wiele lat dyrektorem du偶ej fabryki, a wi臋c jej pensja by艂a nie ma艂a. Jej c贸rka Edyta by艂a profesorem germanistyki na uczelni i te偶 nie narzeka艂a na zarobki. Janka lubi艂a swoj膮 prac臋 i Edyta tak偶e, jednak ich 偶ycie osobiste trzyma艂y obie w tajemnicy. Po k膮tach ludzie m贸wili, 偶e m膮偶 Janki tyranizuje j膮 psychicznie i nadu偶ywa alkoholu. Nie, nie by艂o tam awantur i nikt nikogo nie bi艂, ale m膮偶 Janki mia艂 inne sposoby, aby umili膰 偶ycie 偶onie i c贸rce. By艂 tyranem i toksycznym cz艂owiekiem, a wi臋c psychicznie je wyka艅cza艂.

Janka szykowa艂a si臋 do rozwodu, bo nie chcia艂a swojej c贸rce fundowa膰 wci膮偶 takiego 偶ycia, tym bardziej, 偶e sama zacz臋艂a powa偶nie chorowa膰 na serce i powiedzia艂a sobie, 偶e do艣膰 ju偶 obie wycierpia艂y, ale w trakcie zbierania dowod贸w jej m膮偶 zmar艂 w domu we 艣nie.

Odetchn臋艂y obie i od tej chwili trzyma艂y si臋 ze sob膮 jeszcze bardziej, ni偶 kiedykolwiek. Edyta zaraz po pracy wraca艂a do domu i nie utrzymywa艂a 偶adnych towarzyskich stosunk贸w. Ba艂a si臋 o swoj膮 matk臋, kt贸ra z racji chorego serca przesz艂a na rent臋, gdy偶 lekarze kategorycznie zabraniali jej jakiegokolwiek stresu. Janka dosta艂a do艣膰 wysok膮 rent臋 z racji wysokich zarobk贸w i tak im si臋 spokojnie zacz臋艂o 偶y膰 i niczego im nie brakowa艂o.

Matka i c贸rka, wsz臋dzie razem. Kupi艂y sobie dzia艂k臋 nie daleko miejsca zamieszkania i ka偶d膮 woln膮 chwil臋 na niej sp臋dza艂y. Na dzia艂k臋 doje偶d偶a艂y rowerami i nie tylko na dzia艂k臋. Lubi艂y swoje towarzystwo, a wi臋c bardzo cz臋sto jecha艂y po 15 kilometr贸w i zwiedza艂y w ten spos贸b okolice. To by艂 ich czas, kt贸ry uwielbia艂y, a ich dzia艂ka by艂a najpi臋kniej ukwiecona ze wszystkich. Tak, kwiaty to by艂o ich hobby i zna艂y si臋 na ich hodowli jak ma艂o kto. W Internecie zawsze wyszpera艂y now膮 odmian臋 krzewu ozdobnego, czy oryginalnego koloru r贸偶y.

To dzi臋ki dzia艂ce i swojej c贸rce, Janka dochodzi艂a do siebie. Niepokoi艂o j膮 tylko, 偶e jej c贸rka nie szuka sobie partnera, aby kiedy艣 z nim wzi膮膰 艣lub i za艂o偶y膰 rodzin臋. Przeprowadzi艂a z c贸rk膮 wiele rozm贸w na ten temat, bo przecie偶 nie b臋dzie 偶y艂a wiecznie, a w chwili jej odej艣cia – Edyta zostanie sama jak palec. Martwi艂o j膮 to bardzo, ale Edyta jasno i wyra藕nie o艣wiadczy艂a matce, 偶e nie zamierza si臋 wi膮za膰 i niech to b臋dzie jej ostatnie s艂owo. Kocha艂a matk臋 nad 偶ycie i p贸ki co, ona jej w zupe艂no艣ci wystarcza艂a.

Janka wi臋c nie nalega艂a, aby nie zam臋cza膰 c贸rki, tym bardziej, 偶e odda艂a jej ca艂e swoje 偶ycie i kocha艂a nad 偶ycie. Pragn臋艂a dla niej szcz臋艣cia, ale uszanowa艂a jej wyb贸r.

呕y艂y tak ze sob膮 par臋 lat w wielkiej symbiozie i si臋 wspaniale uzupe艂nia艂y. Razem zakupy i poranna kawa. Razem mia艂y t臋 sam膮 pasj臋 i razem ogl膮da艂y ulubione filmy i by艂oby nadal tak pi臋knie, gdyby pewnego dnia Janka nie zas艂ab艂a.

Zrobiono Jance wiele wynik贸w w szpitalu i wykryto u niej raka 偶o艂膮dka. Nie czu艂a 偶adnych dolegliwo艣ci, no mo偶e czasami tylko takie ssanie 聽i nigdy nie przypuszcza艂a, 偶e zaczyna zjada膰 jej 偶o艂膮dek ten wstr臋tny gad.

Choroba post臋powa艂a bardzo szybko i nagle okaza艂o si臋, 偶e bez balkonika ju偶 si臋 nie da. Nagle si臋 okaza艂o, 偶e bole艣ci by艂y tak wielkie, 偶e 偶aden 艣rodek znieczulaj膮cy ju偶 nie dzia艂a艂, a ona wi艂a si臋 z b贸lu i ju偶 wiedzia艂a, 偶e nigdy z tego nie wyjdzie. Po serii chemii, lekarze zacz臋li rozk艂ada膰 r臋ce i wyra藕nie oznajmili Edycie, 偶e pozosta艂a ju偶 tylko modlitwa.

Edyta siedzia艂a przy matce dzie艅 i noc i patrzy艂a jak z dnia na dzie艅 jest coraz gorzej. Nie mog艂a patrze膰 na cierpienie swojej ukochanej matki, a kiedy pewnej nocy ta poprosi艂a j膮, aby Edyta przyspieszy艂a jej jako艣 艣mier膰, bo chce godnie odej艣膰 – Edycie opad艂y r臋ce.

Wesz艂a do komputera i zacz臋艂a szpera膰 na temat eutanazji. Jest to mo偶liwe, ale nie w Polsce. Znalaz艂a adres do pewnej kliniki w Zurychu i napisa艂a do 聽w j臋zyku niemieckim pro艣b臋, czy mo偶e przywie藕膰 swoj膮 matk臋, nieuleczalnie chor膮 na raka, kt贸ra ma wol臋 odej艣cia z godno艣ci膮 z tego 艣wiata – klikn臋艂a i wiadomo艣膰 posz艂a w 艣wiat.

Siedzia艂a jak na szpilkach i czeka艂a na odpowied藕. Ba艂a si臋, 偶e dostanie odpowied藕 negatywn膮, a w贸wczas jej matka b臋dzie umiera艂a w m臋czarniach i nieludzkich b贸lach.

Otrzyma艂a odpowied藕, 偶e mog膮 przyjecha膰, a po dope艂nieniu wszelkich, niezb臋dnych formalno艣ci i ustawowej op艂acie lekarz przepisze jej zestaw lek贸w potrzebnych do eutanazji.

Zorganizowa艂a potajemnie transport i zabra艂a matk臋 tam, gdzie jej pomog膮 umrze膰 po ludzku. Dojecha艂y na miejsce i zosta艂y bardzo dobrze obs艂u偶one przez personel. Poinformowano je, 偶e maj膮 dwie godziny na po偶egnanie, a wi臋c to by艂y ich ostatnie chwile, kt贸re Edyta przele偶a艂a obok swojej mamy, w czystym, cho膰 skromnym pokoiku. P艂aka艂y i 偶egna艂y si臋 tul膮c swoje r臋ce i twarze, do chwili, kiedy przyszed艂 lekarz i zrobi艂, co do niego nale偶a艂o.

Janka odesz艂a bardzo godnie i na jej twarzy Edyta widzia艂a ulg臋 i ogromn膮 dla niej wdzi臋czno艣膰 i nie 偶a艂owa艂a ani minuty, 偶e zdecydowa艂a si臋 na to jak偶e kontrowersyjne zako艅czenie 偶ycia na w艂asne 偶yczenie.聽

Na pogrzebie Janki nie p艂aka艂a, a u艣miecha艂a si臋, 偶e ma to ju偶 za sob膮. U艣miecha艂a si臋 na wspomnienie ich wsp贸lnych chwil, a na gr贸b po艂o偶y艂a najpi臋kniejsze kwiaty z ich ogrodu, a by艂y to r贸偶e jakie uda艂o im si臋 wyhodowa膰 z najnowszej odmiany. 馃檪

Wr贸ci艂a po pogrzebie do domu i przerazi艂a j膮 straszliwa cisza i pomy艣la艂a – a co teraz b臋dzie ze mn膮?聽