Archiwum dnia: 30 pa藕dziernika, 2014

Samotno艣膰 matki i jej po艣wi臋cenie

Pani Bronis艂awa ci臋偶ko pracowa艂a, aby wykarmi膰 i odzia膰 swoj膮 tr贸jk臋 dzieci. Kiedy jej m膮偶 zgin膮艂 w kopalni, zosta艂a z dzie膰mi ca艂kiem sama. Ima艂a si臋 r贸偶nych prac, aby tylko zebra膰 grosz do grosza i zapewni膰 swoim dzieciom jako takie warunki. Chcia艂a przede wszystkim, aby ubiorem nie odbiega艂y od swoich r贸wie艣nik贸w, a tak偶e by by艂y najedzone i mia艂y ciep艂o w domu, kiedy zima by艂a ostra, by mia艂y w miar臋 dobre warunki do nauki.

Najlepiej zarabia艂a Pani Bronia, kiedy sprz膮ta艂a domy maj臋tnych ludzi. Byli to lekarze i naukowcy, kt贸rzy w referencjach polecali Pani膮 Broni臋, poniewa偶 by艂a niezmiernie dok艂adna i przyk艂ada艂a si臋 do pracy jak ma艂o kto. To by艂y spore pieni膮dze, a jeszcze dodatkowo w domu szy艂a pi臋kne sukienki dla dam, bo dosta艂a od losu talent i potrafi艂a tak uszy膰, 偶e ka偶da klientka by艂a szcz臋艣liwa, bo nie do艣膰, i偶 Pani Bronia uszy艂a, to jeszcze doradzi艂a, co do koloru i fasonu, oraz budowy cia艂a klientki. Mia艂a w sobie niesamowity zmys艂 w krawiectwie i czasami szy艂a do p贸藕nej nocy, bo tyle mia艂a zam贸wie艅.

Dzieci ros艂y i dobrze si臋 uczy艂y, a bywa艂o, 偶e Pani Bronia nie mog艂a i艣膰 na wywiad贸wk臋, ale ufa艂a i wierzy艂a w swoje dzieciaki.

Mija艂y lata i dzieci si臋 rozjecha艂y po wi臋kszych miastach, bo by艂y zdolne i robi艂y swoje kariery i szuka艂y drugiej po艂贸wki. Pani Bronia jecha艂a kilka razy do tych miast, aby by膰 na ich 艣lubach i kolejnych chrzcinach, bo nagle posypa艂y si臋 jej wnuki. By艂a szcz臋艣liwa strasznie, 偶e mimo, i偶 jej 偶ycie przepe艂nione by艂o prac膮 i nie zawsze mia艂a czas dla swoich dzieci, to wysz艂y na ludzi, a to by艂a dla niej wielka nagroda.

Wraca艂a do domu, samotnego domu, ale jako艣 sobie radzi艂a. Wychodzi艂a du偶o na spacery i spotyka艂a si臋 z lud藕mi i tak czasami sp臋dzi艂a z nimi par臋 godzin na 艂aweczce. Musia艂o jej wystarczy膰, 偶e cz臋sto siedzia艂a samotnie w domu, kiedy od czasu do czasu jakie艣 dziecko do niej zadzwoni艂o i pyta艂o jak tam si臋 ma ich mama?

Pewnego dnia Pani Bronis艂awa poczu艂a si臋 藕le i zemdla艂a z b贸lu na klatce schodowej. Kto艣 wezwa艂 karetk臋 i Pani Bronis艂awa przesz艂a seri臋 bada艅 w szpitalu i okaza艂o si臋, 偶e b臋dzie j膮 bola艂o, bo przez lata ci臋偶kiej pracy nabawi艂a si臋 wielu zwyrodnie艅 ko艣ci i nic z tym nie da si臋 ju偶 zrobi膰.

Bywa艂y dni, 偶e nie bola艂o j膮 prawie wcale, ale bywa艂y takie dni, 偶e z ledwo艣ci膮 zwleka艂a si臋 z 艂贸偶ka, mimo 艣rodk贸w przeciwb贸lowych. Nie by艂o przy niej nikogo, bo przecie偶 dzieci musz膮 pracowa膰, bo maj膮 swoje rodziny. Nie skar偶y艂a si臋 偶adnemu dziecku i swoje dolegliwo艣ci mocno ukrywa艂a. Nie by艂o jej lekko, kiedy z wielkim trudem, o lasce cz艂apa艂a do kuchni, by zrobi膰 sobie jaki艣 posi艂ek, czy zaparzy膰 herbat臋.

Ci膮gle si臋 nie skar偶y艂a, ale kto艣 zauwa偶y艂, 偶e Pani Bronia nie wychodzi ju偶 praktycznie z domu i nagle zabrak艂o jej na ulubionej 艂aweczce. Kto艣 podszed艂 i robi艂 jej drobne zakupy i pom贸g艂 si臋 umy膰. Kto艣 od czasu do czasu podszed艂, aby chwilk臋 z ni膮 porozmawia膰.

Mija艂y miesi膮ce i pewnego dnia przyjecha艂y do Pani Broni jej dzieci. Przyjecha艂y z kwiatami i tortem, aby z艂o偶y膰 jej urodzinowe 偶yczenia i aby zrobi膰 jej niespodziank臋, bo nie zawsze mieli na to czas. Zastali swoj膮 matk臋 w 艂贸偶ku skr臋con膮 z b贸lu i stan臋li jak wryci, bo nie wiedzieli, 偶e ich mama jest w takim stanie.

Zacz臋li si臋 przy jej 艂贸偶ku licytowa膰, bo 偶adne z nich nie mog艂o w swoim 偶yciu niczego po艣wi臋ci膰, aby si臋 matk膮 swoj膮 opiekowa膰. K艂贸cili si臋, 偶e doktorat, 偶e nowy dom, 偶e daleko, 偶e ich dzieci musz膮 mie膰 rodzic贸w na co dzie艅 i nie mog膮 wszystkiego nagle rzuci膰 i zaj膮膰 si臋 schorowan膮 matk膮.

W贸wczas, zdrowa na umy艣le Pani Bronia zrozumia艂a, 偶e czego艣 ich nie nauczy艂a. Nie nauczy艂a ich empatii i poprosi艂a, aby j膮 zostawili w spokoju i wracali do swojego 偶ycia. Nagle w jej domu pojawi艂a si臋 opiekunka, kt贸r膮 op艂aci艂y jej dzieci, aby zatuszowa膰 w sobie wyrzuty sumienia i wyjechali z poczuciem dobrze spe艂nionego obowi膮zku w stosunku do rodzicielki.

Opiekunka by艂a jak z艂oto, bo opiekowa艂a si臋 ich mam膮 wyj膮tkowo troskliwie. By艂a z ni膮 dzie艅 i noc. Wiedzia艂a kiedy Pani Bronia cierpi i wiedzia艂a kiedy ma wezwa膰 lekarza, by przepisa艂 nast臋pn膮 porcj臋 lek贸w. Towarzyszy艂a Pani Broni i potrafi艂a s艂ucha膰, aby Pani Bronia nie czu艂a si臋 tak strasznie samotna. Pokocha艂a t臋 kobiet臋, poniewa偶 dogadywa艂y si臋 w ka偶dym aspekcie i pragn臋艂a zrobi膰 wszystko, aby jej podopieczna nie cierpia艂a tak z powodu swojej choroby, jak i opuszczenia przez w艂asne dzieci.

Nadesz艂a jesie艅 i pewnej nocy Pani Bronia ju偶 rano nie otworzy艂a oczu. Zmar艂a cichutko, a na ma艂ej karteczce niezdarnie napisa艂a, 偶e gdy umrze, niechaj nikt nie powiadamia jej dzieci. Obok le偶a艂 te偶 jej testament, w kt贸rym wskaza艂a, aby opiekunka sprzeda艂a jej mieszkanie i uzyskan膮 kwot臋 podzieli艂a na trzy cz臋艣ci i wp艂aci艂a na konta jej dzieci. W testamencie nakaza艂a, aby opiekunka zabra艂a z jej domu to, co najbardziej jej si臋 podoba, a reszt臋 niechaj odda na cele charytatywne. 聽Tak te偶 si臋 sta艂o, bo opiekunka uszanowa艂a jej ostatni膮 wol臋 i przekaza艂a do艣膰 spore kwoty na konta dzieci Pani Bronis艂awy.

Pani Bronia spocz臋艂a na lokalnym cmentarzu, a opiekunka zadba艂a o skromny nagrobek i ka偶dego weekendu odwiedza swoj膮 ukochan膮 podopieczn膮 i zapala jej ma艂y znicz i co troch臋 zmienia 聽kwiaty, bo Pani Bronia zawsze kocha艂a te偶 kwiaty.

Coraz trudniejsza droga do szcz臋艣liwego macierzy艅stwa

Nasza rodzina nie jest du偶a, bo ja mam tylko jedn膮 siostr臋 i m膮偶 ma tylko jednego brata. Siostra ma dwoje doros艂ych dzieci i brat mojego m臋偶a te偶 ma tylko dwoje doros艂ych dzieci. Te dzieci maj膮 ju偶 swoje 偶ycie i 偶yciowych partner贸w, a co si臋 z tym wi膮偶e? No to chyba proste, 偶e si臋 rozmna偶aj膮 i przyczyniaj膮 si臋 do tego, 偶e rodzina nasza ro艣nie w si艂臋 i na 艣wiat przychodzi nowe pokolenie, kt贸re podczas naszej staro艣ci b臋dzie jakoby przed艂u偶a艂y nasz r贸d i rodzina p贸ki co b臋dzie mia艂a sw贸j dalszy ci膮g.

I oto w艂a艣nie na 艣wiat, jesiennym popo艂udniem przywitali艣my nowego cz艂onka od strony mojego m臋偶a na tym pi臋knym 艣wiecie, a na imi臋 ma Liliana. Pi臋kne imi臋 wybrano dla maluszka, kt贸ry uszcz臋艣liwi艂 nie tylko rodzic贸w, ale oczywi艣cie i dziadk贸w i babcie, kt贸rzy z ut臋sknieniem czekali na ten cud narodzin. Tak wi臋c brat mojego m臋偶a i jego 偶ona stali si臋 potr贸jnymi dziadkami pewnego, jesiennego popo艂udnia. 馃檪

Starsi ludzie pami臋taj膮, 偶e bardzo cz臋sto w rodzinach by艂o wi臋cej dzieci ni偶 dwoje. Kobiety rodzi艂y wi臋cej dzieci i jako艣 chyba 艂atwiej by艂o je mie膰, a te dzieci rodzi艂y si臋 zdrowe cho膰 聽opieka medyczna by艂a na niskim poziomie.

Sama pami臋tam, 偶e w latach siedemdziesi膮tych, opieka ta by艂a wci膮偶 na poziomie bardzo niskim. Nie by艂o tych wszystkich aparat贸w, a lekarz zleca艂 pojawienie si臋 raz w miesi膮cu na badanie kontrolne i zrobienie wynik贸w, czy nie pojawi艂a si臋 ewentualna anemia, czy jakie艣 inne zaburzenie. Chodzi艂am w ci膮偶y i ani razu nie przesz艂a mi przez g艂ow臋 my艣l, 偶e z dzieckiem mo偶e by膰 co艣 nie tak. Mia艂am szcz臋艣cie, 偶e wyda艂am na 艣wiat dwie, zdrowe istoty, a teraz?

Mamy w ci膮偶y podawane s膮 serii profesjonalnych bada艅 i coraz cz臋艣ciej si臋 s艂yszy, 偶e ci膮偶a jest zagro偶ona i wymagana jest sta艂a kontrola przebiegu ci膮偶y i cz臋sto ci臋偶arna musi le偶e膰 w szpitalu, aby lekarzom co艣 nie umkn臋艂o. Pisz臋 o tym, bo mama Lilianki te偶 musia艂a le偶e膰 w szpitalu, a tak偶e sama mam przykre do艣wiadczenia ze swoimi c贸rkami, kt贸re wiele przeszy艂y, aby w ko艅cu narodziny okaza艂y si臋 sukcesem. Pisa艂am o tym tutaj, 偶e i moim c贸rkom przytrafi艂y si臋 wielkie tragedie w zwi膮zku z wymarzonym macierzy艅stwem.

Lilianka pojawi艂a si臋 na 艣wiecie, jako d艂ugo wyczekiwane dziecko i dlatego jest w rodzinie tak wielka, nie do opisania rado艣膰. Dziadkowie i Babcie odetchn臋li z ulg膮, 偶e w ko艅cu si臋 uda艂o, a rodzice nie posiadaj膮 si臋 z rado艣ci, 偶e chocia偶 jedno dziecko b臋d膮 wychowywa膰, bo planowanie drugiego dziecka, to zn贸w b臋dzie wielkie ryzyko, a lata lec膮 nieub艂aganie.

Wydaje mi si臋, 偶e wsp贸艂czesne kobiety do macierzy艅stwa dochodz膮 jakby pod g贸rk臋. Dbaj膮 o siebie i chodz膮 w ci膮偶y jak z jajkiem, a i tak cz臋sto ko艅czy si臋 to niepowodzeniem. Nie wiem od czego to zale偶y, 偶e macierzy艅stwo staje si臋 dobrem, op艂aconym wysokimi kosztami i strachem, czy tym razem si臋 uda!

Mo偶e to stres, a mo偶e zale偶y to od tego, jak si臋 od偶ywiamy, a tak偶e, 偶e w jedzeniu jest tyle teraz chemii. Mo偶e za bardzo si臋 denerwuj膮, 偶eby wszystko si臋 uda艂o, aby urodzi膰 zdrowe dziecko? Nie wiem!

Najbardziej jest bulwersuj膮ce, 偶e tak wiele matek, z tak zwanej patologii, zachodz膮 w ci膮偶臋 z byle kim i byle jak. Nie chodz膮 do 偶adnych lekarzy, a kiedy rodz膮 te dzieci, najcz臋艣ciej w domu – morduj膮 je i wyrzucaj膮 na 艣mietnik jak niepotrzebny im do niczego balast. Wystarczy wpisa膰 w wyszukiwark臋 has艂o – zabi艂a swoje dziecko, a wyskakuj膮 nam mroczne sekrety matek, kt贸re nie mia艂y zamiaru po艣wi臋ci膰 si臋 macierzy艅stwu i ja tego nigdy nie pojm臋.

Tu jest artyku艂 dla m艂odych mam o tym, jakie im prawa przys艂uguj膮, kiedy w szpitalach nie maj膮 odpowiedniej opieki. Warto si臋 edukowa膰 i zna膰 swoje prawa.

http://lepszyporod.pl/o-akcji/