Archiwum dnia: 10 listopada, 2014

Sztuczne nagonki – nie, dziękuję!

Ja starsza pani, mieszkająca w małej miejscowości zawsze chodziłam kupić książkę do księgarni – tak zwyczajnie do księgarni, ale kiedy świat poszedł do przodu, usłyszałam, że książki można kupować w Empiku, ale oczywiście w większych miastach. Wklejam, co oznacza ten Empik, bo młodzi to wiedzą, ale starsi mogą mieć problemy z tym pójściem świata do przodu 😀

Za Wikipedią więc:

„Empik – działająca w Polsce sieć sprzedaży książek, wydawnictw muzycznych, filmówgierprogramów i akcesoriów komputerowych oraz prasy, a także biletów na wydarzenia kulturalne i rozrywkowe, artykułów wyposażenia wnętrz i kulinarnych, gadżetów podróżniczych, zabawek kreatywnych i łamigłówek, przyborów fitness i spa.”

Ta sieć wybrała sobie na tegoroczne twarze bożonarodzeniowe Nergala i Panią Marię Czubaszek, aby zachęcić wszystkich do robienia zakupów świątecznych. W związku z tym w Internecie wywiązała się potężna burza, bo jak to?

Nergal, który swego czasu darł Biblię i obraził uczucia wielu ludzi, a Pani Maria chwaliła się też swego czasu, że nie żałowała nigdy, że dokonała dwóch aborcji.

Ludzie nie lubią, kiedy osoby publiczne ich obrażają i są niezmiernie pamiętliwi. Zbuntowali się na forach i pod artykułami, że ich noga w związku z tym nie stanie w Empiku, bo właśnie nie wyobrażają sobie, aby takie skalane osoby zachęcały ich do zakupów i będą Empik bojkotować.

Absolutnie nie pokuszę się oceny moralnej tych osób, bo ja mam tak, że mnie nikt nie musi zachęcać, czy mam wejść do danego sklepu i kupić sobie coś wymarzonego. Ja nie zwracam uwagi na takie pierdoły i dla mnie Nergal może podrzeć jeszcze raz Biblię, a nawet Koran. Dla mnie Pani Maria może nadal  zdradzać szczegóły pikantne ze swojego życia i na mnie to też nie będzie działało. Nie rozglądam się po sklepie w poszukiwaniu, kto mnie zachęca, a idę do ekspedientki i tam szukam ewentualnie porady i pomocy. Nie interesują mnie wcale te wszystkie reklamy w telewizji, co to mnie niby mają skołować, że ten lek, a nie inny pomoże zwalczyć mi katar, albo strzykanie w kolanach. Od tego to jest lekarz, albo farmaceuta w aptece, a jeśli ktoś jest tak cholernie podatny na wszelkie sugestie, to jego sprawa. Ja nagonki żadnej nie mam zamiaru robić i żadne nagonki na mnie nie działają.

Chyba mam zdrowe podejście do tego tematu?