Archiwum dnia: 18 listopada, 2014

Roztrzepane, jesienne my艣li

Czego starsza pani oczekuje od 偶ycia – oto jest pytanie za sto punkt贸w. Czego oczekuje w kraju, gdzie te n臋dzne emerytury za lata pracy dla kraju, s膮 tak ma艂e. Nie raz trzeba wybiera膰, czy kupi膰 sobie co艣 na grzbiet, czy wykupi膰 parti臋 lek贸w, kt贸re nie s膮 akurat refundowane i trzeba zostawi膰 w aptece wi臋cej ni偶 200 z艂.

Czego oczekuje starsza pani, je艣li w kraju dzieje si臋 藕le i m艂odzi nagminnie wyje偶d偶aj膮 z Polski, a w tym jej dzieci i wnuki. Jad膮 za chlebem i lepszym 偶yciem z dala od n臋dznych zarobk贸w, za kt贸re z ledwo艣ci膮 op艂aca si臋 czynsz, a je艣li si臋 go op艂aci, to nie starcza na jedzenie i zakup podstawowych podr臋cznik贸w i ubra艅 dla swoich dzieci.

Czego oczekuje starsza pani, je艣li na zabieg kolana, czy innej cz臋艣ci cia艂a czeka si臋 w kolejce rok, albo wi臋cej. W ko艅cu, czego oczekuje starsza pani, je艣li poch贸wek jej nagle zmar艂ego m臋偶a poch艂ania jej wszystkie oszcz臋dno艣ci.

Ja nie 聽wiem! Mo偶e zakochana jest w kraju, gdzie min臋艂a jej m艂odo艣膰 i wychowa艂a w tym kraju swoje potomstwo, najlepiej jak umia艂a. Bieg艂a z fabryki, czy urz臋du do domu, aby potomstwu zgotowa膰 ciep艂膮 straw臋, cho膰 cz臋sto do gara nie by艂o co w艂o偶y膰. Mo偶e dlatego, 偶e sta艂a w d艂ugich kolejkach, aby naby膰 swoim dzieciom buty zimowe i jak膮艣 kurtk臋, aby potomstwo nie zmarz艂o w drodze do szko艂y. Mo偶e dlatego, 偶e wieczorami, cho膰 艣miertelnie zm臋czona, siedzia艂a w fotelu przy byle jakim o艣wietleniu i cerowa艂a skarpetki i rajstopy, a w mi臋dzy czasie prasowa艂a im fartuszki i zmienia艂a ko艂nierzyki na czyste?

I tak min臋艂o 偶ycie starszej pani na wiecznej szarpaninie i boksowaniem si臋 z 聽nie艂atwym 偶yciem. Walczy艂a jak lwica, aby zapewni膰 rodzinie wszystko, co najlepsze. W ci膮g艂ym biegu nie my艣la艂a cz臋sto o sobie i zapomina艂a, 偶e sama jest te偶 wa偶na, bo doba by艂a za kr贸tka, aby my艣le膰 o sobie. Rodzina by艂a najwa偶niejsza i to o ni膮 dba艂a i walczy艂a jak prawdziwa Matka Polka.

Przyszed艂 jednak taki czas, kiedy ju偶 nie musia艂a biega膰, bo wzorowo wykona艂a swoje zadanie i mo偶e teraz spokojnie sobie usi膮艣膰 i podsumowa膰 to wszystko, co jest nadal dla niej wa偶ne i odda膰 si臋 wspomnieniom.Wreszcie mo偶e odpocz膮膰 od 偶yciowego p臋du, bo sobie na odpoczynek ju偶 zas艂u偶y艂a, ale jej g艂ow臋 coraz cz臋艣ciej zaprz膮ta膰 zaczynaj膮 ponure my艣li, 偶e zosta艂o jej tak ma艂o tego czasu na odpoczynek, poniewa偶 zdrowie nagle zaczyna wysiada膰, a do g艂owy wkradaj膮 si臋 ponure my艣li o przemijaniu.

Starsza pani budzi si臋 ka偶dego poranka i dzi臋kuje losowi, 偶e jeszcze jeden poranek do niej nale偶y i jeszcze jedna poranna kawa, ale jesieni膮, kiedy drzewa si臋 czerwieni膮 i 聽zrzucaj膮 li艣cie – dopadaj膮 j膮 cz臋sto my艣li mgliste i na to nie ma rady i z tym trzeba si臋 zmierzy膰, 偶e nadejdzie taki czas po偶egnania si臋 z tym wszystkim.

聽Przepraszam za ten wpis, troch臋 melancholijny i do艂uj膮cy i aby odgoni膰 te smutne my艣li, czas zabra膰 si臋 za jak膮艣 prac臋, bo praca leczy wszystkie smutki.

Dobrego dnia wi臋c 馃檪

Dorota Chr贸艣cielewska

* * *

Nie b贸j si臋 nie b贸j nie b贸j
bo tylko sobie za艣niesz
I otuli ci臋 niebo
czarne sypkie i ciasne

Drewnian膮 dadz膮 sukni臋
Tu moda si臋 nie zmienia
I jeszcze kwiaty b臋d膮
Takie na do widzenia