Kłamstwo, które uratowało pewne małżeństwo!

 

Malutka, przytulna kawiarenka, gdzie dyskretne światło pozwalało ukryć twarze gości i gdzieś tam wydobywająca się klimatyczna muzyka, to było miejsce spotkań zakochanych i tych, którzy chcieli na chwilę schować się przed światem w oparach aromatycznej kawy i lekkiego zapachu wina.

Takie miejsce na spotkanie z dawno nie widzianą koleżanką ze studiów wybrała Elwira. Pragnęła porozmawiać z Joanną i telefonicznie się umówiły. Były najlepszymi koleżankami przez wiele lat, ale w pogoni za karierą i w codziennych sprawach nie spotykały się tak często, jak by sobie tego życzyły.

Joanna strasznie się ucieszyła na to spotkanie i na fakt, że na trochę wyrwie się z domu, gdzie jej mąż ostatnio trochę ją denerwował, gdyż wolał sport w telewizji, niż czas spędzony z nią. Wkradła się w ich małżeństwo rutyna i takie wyjście dobrze jej zrobi.

Elwira wyszła za mąż jeszcze na studiach, bo zakochali się z Jackiem jak szaleni i nie chcieli dłużej czekać. Uważano ich za parę roku na studiach, gdyż nigdy się ze sobą nie rozstawali i nie widzieli poza sobą świata. Postanowili szybko wziąć ślub i zamieszkali w wynajętym pokoju, ale nie narzekali, bo mieli siebie i byli bardzo szczęśliwi i szaleńczo w sobie zakochani.

Po ukończeniu studiów oboje od razu dostali pracę, bo Elwira dostała zatrudnienie w korporacji, zajmującej się czasopismem dla kobiet, a Jacek dostał kontrakt w Afryce, gdyż był bardzo utalentowanym inżynierem i tam były świetne pieniądze, które były im bardzo potrzebne. Marzyli o budowie domu kiedyś tam, ale na to trzeba było zarobić, gdyż nie chcieli zaciągać wysokiego kredytu.

Przed wyjazdem Jacek nalegał na dziecko, bo strasznie chciał mieć dziecko. Kochał dzieci od zawsze i miał z nimi świetny kontakt, ale Elwira była – na nie.

Chciała się piąć po szczeblach kariery i prosiła Jacka, by nie nalegał na razie, bo ona chce się spełnić w pracy, która daje jej duże pokłady satysfakcji, a więc Jacek się spakował i wyjechał, a ona wiedziała, że miłość ich jest tak wielka, że żadna odległość im nie zagrozi.

Jacek przylatywał do niej dwa razy w roku, a ona była w siódmym niebie, kiedy odbierała go z lotniska. Tęskniła, ale praca pochłaniała ją bez reszty i trochę tę tęsknotę zagłuszała. Brakowało jej bliskości i przytuleń Jacka i kiedy był w domu, nie wychodzili z łóżka. Porywał ją w piękne miejsca, aby zrekompensować swoją nieobecność i obiecywał, że jak tylko nazbiera więcej pieniędzy, to wróci i zaczną jakby nowe życie. Jacek nalegał na dziecko, mając nadzieję, że kiedy wróci, to on zajmie się budową domu, a ona będzie szczęśliwą mamą, ale Elwira miała inny plan i decyzję o macierzyństwie odwlekła do czasu, kiedy Jacek będzie już na stałe przy niej.

Odlatywał na cały rok, bo miał tyle pracy, że nie mógł sobie pozwolić na częste przyloty. Odwiozła go na lotnisko i długo się żegnali ze łzami w oczach. Przysięgali sobie miłość i wierność i to, że nikt i nic ich nigdy nie rozdzieli, ale jeszcze trochę i będą na zawsze razem.

Elwira tęskniła i często rozmawiali ze sobą przy pomocy komunikatora. Okropnie za sobą tęsknili, ale byli pewni, że ich miłość przezwycięży wszystko.

Do pracy Elwiry przyjęto nowego pracownika, a był to wzięty projektant z bardzo dużym doświadczeniem zawodowym. Jakoś od razu sobie wpadli w oko i zaczęli ze sobą nadawać na tej samej fali. Tadeusz, bo tak było mu na imię, to mężczyzna wysoki i strasznie przystojny, a więc taki, że babki za nim szalały. Inteligentny i elokwentny, mocny mężczyzna.

Elwira od razu zauważyła, że Tadeusz inaczej na nią patrzy i poczuła dziwne trzepoty w sercu i coś się w niej zmieniło, choć broniła się przed dziwnymi ukuciami w sercu.

Tadeusz zapraszał ją na lunch i wspólne wypicie kawy. Proponował kino, a więc z nim szła nie uważając tego za jakąś zdradę. Mogli ze sobą rozmawiać godzinami i zawsze mieli wspólne tematy, aż Elwira się tego wystraszyła.

Zaczęła ubierać się szykowniej, choć nie przyznawała się w duszy, że jej na Tadeuszu zależy, ale chciała mu się podobać i kiedy pewnego dnia założyła czerwone szpili i pończochy, to zauważył i przycisnął ją namiętnie do ściany dając do zrozumienia, że chce ją mieć.

Umawiali się w hotelach i kochali jak szaleni. Tadeusz był wytrawnym kochankiem i znał wszystkie sztuczki działające na kobiety. Elwira zatraciła się w tym romansie i biegła na każdą randkę w czerwonych szpilach jak nastolatka. Odebrał jej całkowicie zdolność racjonalnego myślenia, bo odjął  jej rozum swoją namiętnością i sprytem doświadczonego mężczyzny. Niby ganiła się za ten romans, a jednak namiętność zwyciężała.

Przyszedł dzień, że Tadeusz powiedział jej, że musi wyjechać nagle, ale nie na długo, a Elwira dowiedziała się, że jest żonaty i właśnie urodziło mu się dziecko. Była załamana, ale miała czas na to, by otrzeźwieć i wrócić myślami do Jacka, choć motyle w brzuchu nie dawały zapomnieć o Tadeuszu. Cierpiała strasznie, a kiedy zorientowała się, że jest w ciąży, to znajomy ginekolog dał jej zwolnienie do rozwiązania i kazał na siebie uważać. Bała się, że dowie się Jacek i jakie szczęście, że nikt nie znał jej męża i nikt nie doniósł, że jest na zwolnieniu.

Kiedy Joanna weszła do kawiarni, zauważyła w kącie bardzo smutną Elwirę, która pustym wzrokiem patrzyła się w okno.

– Witaj kochana i rzuciły się w sobie w ramiona. – Czego się napijesz – zapytała Elwira i obie zamówiły dwie kawy i jedno wino dla Joanny, bo Elwira zamówiła sok.

– Jestem w ciąży, nagle bez wstępu wypaliła Elwira i mam dla Ciebie propozycję. Jacek wróci do mnie za kilka miesięcy i zdążę do tego czasu urodzić.Chcę to dziecko urodzić Joanno dla Ciebie, bo tyle lat się staracie o dziecko, a ja muszę uratować moje małżeństwo z Jackiem, a więc czekam na odpowiedź. Porozum się z mężem i daj mi znać, bo ja tego dziecka nie zaakceptuję i  tu opowiedziała historię swego romansu.

Kiedy Jacek wrócił do domu, Elwira jak zawsze wyjechała po niego i rzuciła mu się z płaczem na szyję.

Jacek nigdy się nie dowiedział prawdy, bo Joanna wyjechała z mężem i synem Tadeusza na drugi koniec Polski.

Jacek przyjechał na stałe do kraju i zaczął budować dom dla niej, a ona zaszła z nim w ciążę i urodziła śliczną córeczkę i tylko w chwilach, kiedy Jacek nie wdział rozpaczała i tęskniła za synem, ale była świetną aktorką.

 
Reklamy

24 myśli na temat “Kłamstwo, które uratowało pewne małżeństwo!

  1. Cierpi Ulu, ale ja powtarzam, że w wielu związkach są takie tajemnice i tylko wszystko zależy od tego, czy się wyda. To jest wbrew mnie, chociaż wiele się robi, by nie popsuć wielu lat wspólnego życia,

    Pozdrawiam.

    Polubienie

    1. Wtrącę się w tą dyskusję,jeszcze raz.Wiesz nie chcialabym tkwić w związku w którym jedna osoba jest nieuczciwa ,wobec drugiej,i trwanie takiego związku jest uwarunkowane tym czy jakaś nieuczciwość,obrzydliwość się nie wyda,Nie rozumiem,jeszcze jednego,napisalaś że wiele się robi dla uratowania i nie popsucia wielu lat wspólnego życia,ale za jaką cenę,za cenę obrzydliwego krętactwa,ale to pewnie dla wygody,i strachu przed samotnością,lękiem przed nowym.Ciekawa jestem Twojej opinii ,jak uważasz ,czy może ja nie mam racji.Pozdrawiam.

      Polubienie

  2. Ogladalam kiedys serial kryminalny. W jednym odcinku matka poswiecila sie dla dobra swojego syna. Mogla obronic sie przed zarzutami I kara smierci, ale do tego potrzebowalaby ujawnic tozsamosc swego dziecka, ktory adoptowany przez kochajaca go rodzine nie byl swiadomy swoich korzeni, zwlaszcza ojca, ktory byl notorycznym patologicznym morderca. Zeby oszczedzic dziecku swiadomosci pochodzenia, kobieta poswiecila wlasne zycie…
    W Twojej opowiesci kobieta dokonuje „szlachetnego” uczynku, dajac synkowi kochajaca rodzine w imie wlasnego spokoju, zeby ukryc „skok w bok”. Cala sytuacja wynikla z jej winy – poczawszy od uwiklania sie w romans, po zajscie w ciaze… Mozna byloby pomyslec, ze jak pamietala o czerwonych bucikach, to dlaczego nie pomyslala o zabezpieczeniu? Zycie toczy sie dziwnymi torami. Oddanie dziecka nie rozwiazuje problem, zwlaszcza przy ewentualnych komplikacjach zdrowotnych dziecka. Co wtedy? Szukanie biologicznego ojca, matki? I dalej oszukiwanie meza I otoczenia? Ludzie podejmuja najdziwniejsze decyzje, ktore komplikuja im zycie. A pozniej szukaja rozwiazan, ktore nie sa najlepszymi, ale sa „mniejszym zlem”… Oczywiscie najmniejszym zlem dla nich samych…

    Polubienie

    1. Bo ja jestem z takiej bardzo tradycyjnej rodziny. Moi rodzice wyznawali pewne wartosci, ktorych mnie nauczyli – Jak slub, to wiernosc, jak malzenstwo to nie na 5 minut, a powinno byc na cale zycie… Ani moja mama, ani tato nie miewali skokow na bok I byli sobie wierni. Szanowali sie. W Twojej opowiesci bohaterka jest dla mnie bardzo negatywna. Nie tylko zdradza meza, ale zachodzi w ciaze I oddaje dziecko. W imie czego? W imie milosci? Nie, bo milosci nie uszanowala jak miala romans. Jest egoistka, ktora przede wszystkim zabezpiecza siebie, uciszajac sumienie oddaniem wlasnego dziecka „w dobre rece”. Nie potrafie jej wspolczuc, poniewaz sama doprowadzila do punktu, w ktorym sie znalazla. Co wiecej „ulozyla” sobie wyjscie z paskudnej sytuacji koncertowo I niesamowicie egoistycznie.

      Polubienie

  3. Beatko, ależ oczywiście, że bohaterka jest negatywną postacią, ale jakże często tak bywa, że ludzie w swoim jedynym życiu popełniają takie grzechy, z którymi potem ciężko żyć.

    Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

  4. Na dobra sprawę wygrana jest Joanna 🙂 i jej rodzina.
    Trafiło do nich dziecko bez traumatycznych przeżyć, FAS-u, zniszczonej emocjonalności i od razu takie malutkie, że łatwo budować z nim głęboką więź. Rodzicielstwo adopcyjne bywa trudniejsze niż „zwykłe” właśnie ze względu na trudną historię tych biednych dzieci, na rany jakie mają w psychice.

    Elwirze poukładane życie może się sypnąć gdy dziecko dorośnie i zapragnie odnaleźć swoje korzenie.

    Polubienie

  5. Zastanawia mnie postawa męża.
    Chciał koniecznie zrobić dziecko przed wyjazdem na kilka lat. Nie być żadnym wsparciem dla żony w ciąży, zostawić ją samą z całym trudem wychowania potomka.
    Potem wrócić i mieć już odchowane, bez żadnego wysiłku i poświęceń. Cwaniak.

    Polubienie

    1. Właśnie, właśnie… Jakoś ten aspekt po macoszemu potraktowany… O żonie się mówi, że wyrachowana, ale mąż też miał bardzo ciekawe podejście do tak istotnej kwestii jaką jest rodzicielstwo. Z jednej strony, bardzo chciał mieć dziecko… ale tysiące kilometrów od siebie. Cokolwiek to niefajne.

      Polubienie

  6. Wybacz, historia całkiem prawdopodobna ale to, w jaki sposób piszesz woła o pomstę do nieba. Pomieszany styl, gramatyka, niepotrzebne powtórzenia. To męczące…

    Polubienie

    1. Potwierdzam… czytam, ale styl pozostawia wiele do życzenia. Mam wrażenie, że autorka „na siłę” chce, zeby było ciekawie i dobrze, a idzie to w drugą stronę.

      Polubienie

  7. Odżywiam się zdrowo, jem owoce i warzywa, spożywam posiłki regularnie, nie stresuję się za bardzo.
    To i wiele innych wpływa, że dobrze wyglądam jak na swój wiek.
    Nie mam nadwagi, co w tych czasach coraz więcej z nas zmaga się z tym problemem.
    Ale nie ja. Polecam świetną metodę(idealnafigura.com/gberes),
    dzięki której teraz wyglądam lepiej, młodziej a co najważniejsze świetnie się czuję.

    Polubienie

  8. Mąż myślał że jak zostawi żonę z dzieckiem to zapewni mu wierność? nie chciał być przy najpiękniejszych latach dziecka ? zawsze wiedziałam że związek na odległość nie ma sensu i nie wierzę że on nie zrobił skoku w bok

    Polubienie

  9. Dziwna historia, dreszcz po plecach przelatuje…
    Trochę jak marny Harlequin lub „Moda na sukces”, dla jasności nie czytam i nie oglądam, ale mam wiedzę, że istnieją 😉
    Są tacy ludzie? Takie kobiety? Naprawdę?
    To nie mieści się w żadnej moralności i logice. Mam nadzieję, że to wymyśliłaś. Znać taką osobę to tak, jakby znać kogoś kto pływa w szambie wypełnionym fekaliami udając, że to luksusowy basen w ekskluzywnej posiadłości……

    Polubienie

  10. Zycie pisze takie historie. Mialam podobnie, lecz ja zdecydowana przeciwniczka aborcji bylam tak przerazona brakiem menstruacji, ze bylam zdecydowana na zabieg. Chcialam ratowac moje kulawe malzenstwo i zarazem szczesliwe dziecinstwo naszych dzieci. Na szczescie sprawa rozwiazala sie sama z chwila pojawienia sie spoznionej miesiaczki.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s