Archiwum dnia: 3 grudnia, 2014

Ryzykowne zwierzenia w sieci!

Obserwuj膮c realia w sieci, je艣li mo偶na to nazwa膰 realiami, bo w sieci wszyscy jeste艣my nieprawdziwi – niestety, to stwierdzam, 偶e ludzie si臋 nie lubi膮 w wielu przypadkach, a ja opisz臋 dwa. Kiedy np. kobieta napisze, 偶e w艂a艣nie dowiedzia艂a si臋, 偶e m膮偶 j膮 zdradza, a pisze, poniewa偶 nie ma gdzie si臋 wy偶ali膰 i jest ze swoim b贸lem sama, to nast臋puje co艣 takiego, 偶e cz臋sto potem 偶a艂uje, 偶e si臋 anonimowo zwierzy艂a.聽

Opisuje taka kobieta swoj膮 histori臋, ze swojego punktu widzenia, 偶e czuje si臋 okropnie, bo m膮偶 nagle sta艂 si臋 innym cz艂owiekiem i nie uprawia ju偶 z ni膮 seksu, albo ogranicza jej pieni膮偶ki i nie bywa kompletnie w domu, a je艣li bywa, to traktuje dom jak hotel. Kobieta pisze, 偶e stara艂a si臋 na wszystkie sposoby utrzyma膰 ma艂偶e艅stwo i staje si臋 bardziej czujna, bo chce wiedzie膰, co je grane i nagle w jego komputerze, czy kom贸rce odkrywa zdrad臋 jak na d艂oni i 偶e kobiety za nim lataj膮 jak bociany na Mazury.

Co robi taka kobieta? Zwierza si臋 obcym ludziom na forach i bardzo cz臋sto otrzymuje odpowiedzi, 偶e mo偶e z ni膮 co艣 jest nie tak, 偶e facet szuka wra偶e艅 gdzie indziej. Mo偶e nie jest na tyle dobra w 艂贸偶ku, 偶e on szuka uciech poza domem. Zaczyna si臋 nagonka na kobiet臋 niczemu nie winn膮, ale bardzo zrozpaczon膮 i zagubion膮. Co dostaje za swoje zwierzenia? Bardzo cz臋sto otrzymuje jakie艣 porady z klauzul膮, 偶e pewnie jest nic nie wart膮 偶on膮 i niech cierpi jak nie umie upilnowa膰 ch艂opa.

Z tego wynika, 偶e ludzie nie lubi膮 zdradzonych kobiet, czego do艣wiadczy艂am na w艂asnej sk贸rze – w sieci, ale da艂am sobie z tym rad臋, bo pomimo szczekaczy ja swoje 偶ycie wyprostowa艂am i teraz jestem szcz臋艣liwa, co si臋 innym w g艂owie nie mie艣ci.

Ale przejd藕my do drugiego, zaobserwowanego zjawiska w sieci. Oczywi艣cie to s膮 moje subiektywne oceny i mog臋 si臋 myli膰, cho膰 nie s膮dz臋.

Kilka kobiet pisze ze sob膮 na forum. Kobiet w moim mniej wi臋cej wieku, czyli 50+. Rano pij膮 wirtualn膮 kaw臋 i opisuj膮 ze szczeg贸艂ami, jak mija im dzie艅. Pewnego dnia pada propozycja, 偶e fajnie by by艂o si臋 spotka膰 w realu. Przecie偶 znaj膮 si臋 jak 艂yse konie z forum w艂a艣nie, a wi臋c 聽obgaduj膮 dat臋 i jad膮, a potem nast臋puj膮 niewiarygodne szopki, bo:

Jedna z nich przesz艂a powa偶n膮 kuracj臋 聽raka piersi i si臋 na tym forum zwierzy艂a, 偶e walczy, cho膰 jest ci臋偶ko. Pokazuje zdj臋cia, 偶e wysz艂y jej w艂osy i brwi i wygl膮da fatalnie. Od kole偶anek z sieci p艂yn膮 s艂owa pociechy i to j膮 wzmacnia, bo ma wirtualne, wielkie wsparcie. Jest podbudowana, a wi臋c w ka偶dej chwili zw膮tpienia wie, 偶e 聽kole偶anki z forum 聽j膮 pociesz膮 i dodadz膮 zawsze otuchy.

Jest spotkanie w Krakowie i ta chora, cho膰 ju偶 lepiej si臋 czuj膮ca, zg艂asza swoj膮 wol臋, 偶e spotka si臋 z kole偶ankami, kt贸re tyle czasu j膮 wspiera艂y.

Dochodzi do upragnionego spotkania, a wi臋c zdrowe kole偶anki id膮 w miasto zwiedza膰. Zabra艂y ze sob膮 aparaty fotograficzne i gnaj膮 ja burza przez miasto i cykaj膮 na pami膮tk臋 wszystko po drodze. Jednak 聽ta chora za nimi nie nad膮偶a, bo nagle poczu艂a si臋 gorzej i w zasadzie 藕le oceni艂a 聽swoje si艂y na zamiary.

Rozp臋tuje si臋 piek艂o mi臋dzy kobietami, bo chora uwa偶a, 偶e kole偶anki epatuj膮 si艂膮 witaln膮, a ona ledwo dyszy i tu zaczyna si臋 konflikt interesu.Niby nie wypada zostawi膰 samotnie kole偶anki, kiedy burz膮 si臋 hormony na zwiedzanie miasta i co tu z ni膮 zrobi膰 – z tak膮 zawalidrog膮, kt贸ra burzy 艣wietne humory.

Chora krzyczy, a zdrowe, wci膮偶 pe艂ne wigoru dziwi膮 si臋 dlaczego ta chora ma do nich pretensje i co si臋 sta艂o?

Po sko艅czonej wycieczce forum si臋 podzieli艂o na te rze艣kie i zdrowe i na klakierki b臋d膮ce bli偶ej chorej, kt贸ra nie sprawdzi艂a si臋 na tej wycieczce i wszystko popsu艂a. 呕adna z nich nie zaproponowa艂a chorej, 偶e mo偶e powinna wr贸ci膰 do domu pod opiek膮 kt贸re艣. Lepiej by艂o po powrocie obrzuci膰 si臋 b艂otem na publicznym forum, ku uciesze podgl膮daczy i odci膮膰 si臋 od i tak pokrzywdzonej kole偶anki..

Jaki z tego wniosek? Wsp贸艂czujemy chorym wirtualnie, ale je艣li nie dotrzymuj膮 kroku w realu, to niech siedz膮 w norze i nie szwendaj膮 si臋 po艣r贸d zdrowymi. Niech lepiej nie zawracaj膮 dupy. Niech nie epatuj膮 swoj膮 chorob膮, bo ich miejsce jest w chacie, bo 艣wiatem rz膮dz膮 ludzie zdrowi, a ludzie zdrowi brzydz膮 si臋 chorymi.

Wniosek z tego taki jeszcze, 偶e jednostki s艂absze nie maj膮 聽si艂y przebicia i je艣li ja tak mo偶e kiedy艣 chora b臋d臋, to dam sobie spok贸j bywania mi臋dzy zdrowymi, bo to si臋 ko艅czy zazwyczaj 偶a艂o艣nie – dla chorego rzecz jasna.

Jest takie przys艂owie, 偶e syty nigdy nie zrozumie g艂odnego, a zdrowy chorego.