Archiwum dnia: 5 grudnia, 2014

A kiedy po naszej 艣mierci wszystko zamieni si臋 w proch i py艂!

Opowiem Wam prawdziw膮 histori臋 z 偶ycia wzi臋t膮:

W ma艂ym miasteczku 偶y艂a sobie z m臋偶em i jednym synkiem Pani Zofia. Mieszkali w bloku jak wi臋kszo艣膰 艣rednio zamo偶nych rodzin w Polsce. M膮偶 Pani Zofii lubi艂 zajrze膰 do kieliszka, ale nie by艂 gro藕ny i kiedy wytrze藕wia艂 by艂 dobrym m臋偶em i ojcem.

Pani Zofia, to kobieta bardzo skromna i niezbyt wykszta艂cona, ale za to by艂a ogromnie pracowita i bardzo zale偶a艂o jej na rodzinie. Kiedy urodzi艂a syna, nie nale偶a艂a ju偶 do m艂odych kobiet, a wi臋c jedyny syn by艂 dla niej oczkiem w g艂owie i mia艂a na jego punkcie fisia. R贸s艂 zdrowo dzi臋ki Pani Zofii, poniewa偶 dba艂a o niego z ca艂ych si艂 i chcia艂a aby jej jedyne dziecko mia艂o w miar臋 wszystko, co najlepsze.

W domu si臋 nie przelewa艂o, a by艂y to lata 80-te, a wi臋c ka偶dy w tamtych czasach zdobywa艂 dobra po wystaniu ich w d艂ugich kolejkach, ale Pani Zofia si臋 nie poddawa艂a i uwa偶a艂a, 偶e synowi niczego nie mo偶e brakowa膰. Gotowa艂a codziennie obiady, by ch艂opak po szkole zawsze mia艂 ciep艂y posi艂ek.

Jednym s艂owem stara艂a si臋 i walczy艂a, aby jej rodzinie wiod艂o si臋 w miar臋 dobrze, a do tego mia艂a smyka艂k臋 do szycia. Siedzia艂a po pracy przy maszynie i szy艂a. Zawsze wykombinowa艂a z resztek materia艂贸w co艣 ciekawego, a wszystko dla upi臋kszenia jej domu. Szy艂a 艣liczne poduchy na tapczany, serwetki na 艂aw臋 i 艣licznie upinane firany. W tamtych czasach tworzy艂a zmy艣lne i przemy艣lane rzeczy, a tak偶e przychodzi艂y do niej kobiety, aby co艣 im z ubrania przerobi艂a, a wi臋c wpada艂 jej dodatkowy grosz.

W domu by艂o jak w pude艂eczku, bo zawsze czysto, a偶 do przesady. Potrafi艂a z niczego zrobi膰 co艣 i nawet samodzielnie remontowa艂a mieszkanie i kiedy mo偶na by艂o ju偶 dosta膰 tapety, to sama ozdabia艂a 艣ciany swojego ukochanego domu.

Pracowa艂a w hotelu, gdzie sprz膮ta艂a po go艣ciach, a po pracy bieg艂a jak na skrzyd艂ach, aby pom贸c synowi w lekcjach, bo sobie nie radzi艂 z nauk膮 najlepiej. Zale偶a艂o jej na tym, aby syn by艂 kim艣 i mia艂 lepiej ni偶 ona i jej m膮偶. Siedzia艂a z synem nad lekcjami, a kiedy sama nie mog艂a mu pom贸c, bra艂a zeszyt i sz艂a do s膮siadek, byle tylko jakie艣 zadanie w zeszycie syna rozwi膮za膰. Kocha艂a go nad 偶ycie i by艂a pe艂na po艣wi臋cenia, ale lata lecia艂y i pewnego dnia syn oznajmi艂, 偶e jedzie za granic臋, bo tam dobrze p艂ac膮 i ma w nosie dalsz膮 nauk臋.

Pojecha艂 do Hiszpanii i tam je藕dzi艂 ci臋偶kimi samochodami jako kierowca dostawczy. Pani Zofia t臋skni艂a za synem, ale c贸偶 mog艂a innego zrobi膰 jak pogodzi膰 si臋 z jego wyborem.

Zosta艂a z m臋偶em i jako艣 czas im p艂yn膮艂, cho膰 Pani Zofia zawsze poszuka艂a sobie jakiego艣 zaj臋cia w domu, bo dom, to by艂a jej twierdza i k膮t bezpiecze艅stwa od chaosu tego 艣wiata. M膮偶 Pani Zofii si臋 opami臋ta艂 i przesta艂 zagl膮da膰 do kieliszka ku jej uciesze, bo jakby na nowo zbli偶yli si臋 do siebie.

Pewnego dnia zadzwoni艂 telefon i przysz艂a masakryczna wiadomo艣膰, bo syn Pani Zofii mia艂 ci臋偶ki wypadek i trzeba by艂o amputowa膰 mu r臋k臋. Prze偶yli to strasznie, ale na szcz臋艣cie by艂 w Hiszpanii ubezpieczony i z czasem syn Pani Zofii otrzyma艂 protez臋 r臋ki i wr贸ci艂 do kraju jako inwalida.

Jakby tego by艂o ma艂o, to pewnego dnia na przedpokoju kt贸rego艣 dnia Pani Zofia znalaz艂a swojego m臋偶a martwego. Jedyny zawa艂 i niestety, ale 艣miertelny i tak Pani Zofia zosta艂a zupe艂nie sama.

Nie podda艂a si臋, bo nie mog艂a, gdy偶 syn zapozna艂 dziewczyn臋 i po 艣lubie wyjecha艂 za 偶on膮 w lubelskie i tam uk艂ada艂 sobie 偶ycie. Urodzi艂o mu si臋 dwoje dzieci i rzadko odwiedza艂 matk臋, a ta sobie t艂umaczy艂a, 偶e daleko mieszka, a przyjazdy przecie偶 kosztuj膮 i tak usprawiedliwia艂a kochanego syna.

Pani Zofia zacz臋艂a podupada膰 na zdrowiu i kiedy zas艂ab艂a zabrano j膮 do szpitala. Zrobiono badania i wystawiono okropn膮 diagnoz臋 – rak!

Wszystko potoczy艂o si臋 jak 艣niegowa kula i Pani Zofia umar艂a w szpitalu tak nagle, 偶e s膮siadki przeciera艂y oczy ze zdumienia.

A syn? Przyjecha艂 z 偶on膮 na pogrzeb, ale nie zamierza艂 matki zabiera膰 do siebie, a wi臋c spocz臋艂a u boku swojego m臋偶a, a ludzie zauwa偶yli, 偶e synowi Pani Zofii na pogrzebie bardzo si臋 spieszy艂o, aby szybciej oklepa膰 matk臋, a potem:

Ludzie widzieli jak szybko na 艣mietniku znalaz艂y si臋 wypolerowane meble matki i bezlito艣nie zerwane jej pi臋kne zas艂ony i dywany, o kt贸re tak bardzo dba艂a. Na 艣mietniku wyl膮dowa艂o dos艂ownie wszystko, o co tak bardzo dba艂a ca艂e swoje 偶ycie.

Za chwil臋 s膮siedzi dowiedzieli si臋, 偶e syn wzi膮艂 niez艂膮 kas臋 za mieszkanie swoich rodzic贸w, a ze sprzedaniem nie mia艂 偶adnego problemu, bo akurat trafi艂 na czas, 偶e mieszkania by艂y pilnie poszukiwane i tyle go widziano w ma艂ym miasteczku.

Matka i Ojciec spoczywaj膮 na miejskim cmentarzu i kiedy przychodzi dzie艅 1 listopada, to ich groby ogarniaj膮 s膮siadki, kt贸re jeszcze pami臋taj膮 jak膮 dobr膮 osob膮 by艂a Pani Zofia, a teraz mora艂:

Po tym zdarzeniu u艣wiadomi艂am sobie, 偶e na stare lata nie warto za bardzo inwestowa膰 w mieszkanie, nawet kiedy jest w艂asno艣ciowe. Nie warto zak艂ada膰 nowych kafli w 艂azience, terakoty w kuchni, zgodnie z kanonami mody. Nie warto zmienia膰 mebli i paneli na pod艂ogach i inwestowa膰 ci臋偶ko uciu艂ane pieni膮dze, bo po naszej 艣mierci kto艣 przyjdzie do tego mieszkania i wywali wszystko na 艣mietnik i tyle pozostanie po nas.

Mo偶e mam racj臋, a mo偶e nie, ale mieszkam z m臋偶em jak mieszkam i nie szalej臋 z przer贸bkami, bo najwa偶niejsze, aby cieszy膰 si臋 z tego, co si臋 ma i oby to wszystko by艂o ze smakiem dla nas oraz zadbane i czyste, gdy偶 po naszym odej艣ciu wkrocz膮 m艂odzi z m艂otami, 艣widrami i wiertarkami i zdejm膮 wszystko i rozpruj膮 nasze 偶ycie, aby po swojemu uk艂ada膰 swoje i taka jest prawda, a wi臋c:

Cieszmy si臋 z tego, co mamy i nie wariujmy, aby mieszka膰 w luksusach, zgodnie z kanonami mody i 偶urnali, 聽bo przyjd膮 po nas i to wszystko zamieni膮 w proch i py艂.

W poszukiwaniu partii idealnej!

艢ledz膮c, mo偶e nie chorobliwie scen臋 polityczn膮, to sobie my艣l臋, 偶e to wszystko o kant de… rozbi膰. Czy to na lewo, czy to na prawo, albo po 艣rodku 藕le si臋 dzieje. Nie jestem maniaczk膮 jednej i s艂usznej partii i nie jestem zagorza艂膮 wielbicielk膮 wybranej partii, bo ju偶 tu pisa艂am, 偶e jestem obserwatork膮 raczej.

PiS to partia nie wiarygodna, gdy偶 聽oni m贸wi膮 co innego, a robi膮 co innego, bior膮c pod uwag臋 z艂odziejskie zap臋dy Hofmana i sp贸艂ki. Doszed艂 do nich tak偶e Girzy艅ski i 艣wietnie bawili si臋 za nasze pieni膮dze. Rozjazdy, weekendy, hotele, to wszystko za ci臋偶ko zarobion膮 kas臋 przez zwyk艂ego 艣miertelnika.

Nie wpadam w samozachwyt nad PO, cho膰 nowa Premier stara si臋 jak mo偶e, by jej dzia艂ania by艂y uczciwe i transparentne, a tak偶e robi wszystko, aby PO sta艂o si臋 parti膮 wi膮偶 wiod膮c膮. 聽Mam jednak w pami臋ci jak Sikorski i sp贸艂ka jedli wykwintne kolacje w najlepszych knajpach i podlewali je drogim winem. Dyskutowali, 偶e w Polsce to jest ch.., de… i kamieni kupa. Pozosta艂 niesmak, mimo, 偶e spraw臋 zamietli pod dywan i uwa偶am to za paskudne posuni臋cie. Jest we mnie wci膮偶 聽sprzeciw, 偶e jednych si臋 rozlicza, a drudzy trzymaj膮 si臋 mocno.

Pan Prezes, to jest ewenement na scenie politycznej, bo on mieszkaj膮c z kotem nigdzie nie je藕dzi i nie bywa, ale za to krocie wydaje si臋 na jego ochron臋 i tu mam pomys艂a.

Powinna powsta膰 partia pod nazw膮 Obywatelska Policja Partyjna, czyli w skr贸cie „OPP”, kt贸ra to by patrzy艂a uwa偶nie na r臋ce tych wszystkich cwaniak贸w, kt贸rzy my艣l膮, 偶e im wszystko wolno. Taka partia bez skrupu艂贸w powinna sadza膰 do paki i oddawa膰 do s膮du je艣li tylko zdob臋dzie spektakularne dowody i 聽nie ma zmi艂uj si臋, kiedy politycy bezkarnie okradaj膮 spo艂ecze艅stwo, kt贸re ledwo wi膮偶e koniec z ko艅cem.

Mo偶e to by艂aby alternatywa opr贸cz ABW i CB艢, na uczciwo艣膰 w naszym kraju, gdzie machloje by艂yby od razu nag艂a艣niane i karane. Mo偶e by艂aby to spos贸b na ukr贸cenie kr臋tactw i z艂odziejstwa i bezsporne karanie z艂odziei.

Nie wiem, ale jako wkurzona Obywatelka, w艣ciek艂am si臋, 偶e Girzy艅ski przeprosi艂 i odszed艂 sobie, a gdzie jest nasza kasa, kt贸ra jest potrzebna umieraj膮cym z g艂odu emerytom i biednym dzieciakom, a bieda jest powodem wysokiej skali samob贸jstw w Polsce z powodu k艂opot贸w finansowych.