Nie śmiej się nigdy z cudzych porażek

Uf, chodzę sobie tak po domu i szykujemy z mężem święta, a więc jak w każdym domu pachnie już bigosem i grzybami, a także to fakt, że trzeba przetrzeć, a tam odświeżyć i tak nam te dni wszystkim upływają. Chodzę więc sobie i coś mnie w środku wierci i uwiera i spokoju nie daje.

Ilekroć tak się dzieje, że w życiu coś nam się nie powiedzie i doznajemy życiowej porażki. Wznosimy wówczas oczy wysoko i pytamy Boga dlaczego tak nas doświadcza i pytamy dlaczego tak nas sromotnie karze. Zadajemy mu pytanie, bo czym sobie na to wszystko zasłużyliśmy, ale jak to bywa – odpowiedzi na nasze pytania znikąd nie otrzymujemy. Mielimy w sobie nasze porażki i upadki czasami dłużej, a czasami krócej, ale problem spędza nam sen z oczu.

Każdy z nas doznał w swoim życiu porażki i nie ma człowieka dorosłego, któremu wszystko idzie jak po maśle, a życie jest usłane płatkami róż, ale są ludzie, którym pod górkę w życiu jest cały czas. Od urodzenia do śmierci są skazani na cykliczne porażki i wciąż upadają i się podnoszą, ale często bywa też tak, że już nigdy nie są w stanie się podnieść i przegrywają.

Porażką może być dosłownie wszystko, bo już w dzieciństwie, kiedy to jedno z rodziców pije alkohol, albo oboje. Kiedy rodzice sobie kompletnie nie radzą, a swoje frustracje przelewają na swoje dzieci. Porażką może być życie młodzieńcze, kiedy to w szkole nie jesteśmy akceptowani z różnych powodów, a dojrzewanie psychiczne przebiega bardzo burzliwie i wówczas jakże często młodzież ucieka w narkotyki i inne używki.

Porażką może być wejście w niewłaściwy związek, pełen przemocy, a także mimo starań rodzicielskich, nasze dziecko wymyka się z pod kontroli i nijak nie można do niego dotrzeć i w końcu przestajemy nad tym panować.

Porażki życiowe skądś się biorą i osaczają nas. Jednych rzadziej, a drudzy wciąż tych porażek mają nadmiar i tu postawię pytanie, bo dlaczego tak się dzieje?

W swoim życiu miałam bardzo wiele swoich osobistych porażek, bo choćby moje małżeństwo na początku i trochę później było moją porażką. Podnosiłam się z jednej porażki, a za parę lat ponownie musiałam się podnosić. Różnie sobie to tłumaczyłam, a bo wyszłam może za wcześnie za mąż i mój wybranek się wystraszył obowiązków. Może mnie nie kochał zbyt mocno, a może jestem nie dość dobrą żoną i tych pytań w mojej głowie było dziesiątki. Musiałam sobie na nie sama odpowiadać i drobnymi kroczkami doszłam w końcu do poprawnej stabilizacji, ale wiecie co?

To jest tak, że po porażkach i poukładaniu sobie tego wszystkiego jest w człowieku taki czerwony guzik, który nie pozwala na sto procent cieszyć się z tego, co się udało poskładać, bo gdzieś tam w środku czujemy i boimy się następnej porażki, która może być tak mocna, że zmiecie nas z powierzchni ziemi i już nigdy się nie pozbieramy, a więc przynajmniej ja, jestem na wiecznym czuwaniu i nie potrafię tego wyluzować, bo moim motto jest, że nigdy nie mów nigdy!

Moje przemyślenia zrodziły się z wiadomości o synu Super Niani, która przeżywa kolejną swoją porażkę życiową. Najpierw się rozwiodła z wykształconym profesorem UW. Potem odeszło od niej dwóch synów, bo wolały z matką nie mieszkać, a więc już te dwie życiowe sytuacje, to były dla niej wielką porażką, ale nie wyciągnęła z tego ani grama nauczki.

Dlaczego tak sądzę? Kiedy powtórnie wyszła za mąż, za mężczyznę poznanego przez Internet, nagle zaczęła brylować w mediach i opowiadać na lewo i na prawo jakże teraz jest szczęśliwą kobietą, a to wszystko dokumentowała na swojej stronie fejsbukowej. Kwiaty od męża – zdjęcie. Spotkanie rodzinne – zdjęcie. Mąż gotuje dla niej – zdjęcie. Mąż sprząta – zdjęcie itd.

Nie, nie jest we mnie ani grama zawiści do tej kobiety, której świat realny pomylił się z wirtualny, bo jest ewidentnie uzależniona od sieci. Nie cieszy mnie jej porażka wychowawcza, bo przecież tych dzieci nie kształtowała w okresie, kiedy matka powinna być przy dzieciach. Nie cieszy mnie fakt, że syn definitywnie zakończył jej karierę, jako psychologa rozwojowego, bo nikt już nie zaprosi jej na wykłady, bo kto zaufa teraz Super Niani, kiedy syn siedzi w więzieiu? Nie cieszę się, choć nie przepadam za tą kobietą, ale się dziwię i to strasznie się dziwię, że wykształcona kobieta nie potrafiła wyciągnąć wniosków ze swoich porażek, że nie wszystko jest na sprzedaż. Nie zrozumiała, że nie powinno się wszystkiego opowiadać w mediach, a jest tego bardzo dużo. Nie cieszy mnie jej upadek, ale nie potrafię zrozumieć, że można tak bardzo zatracić się w celebryckim życiu. Wiem, że jest jej teraz ciężko i wiem, że nie powinno się aż tak chwalić tym szczęściem i je sprzedawać, kiedy za progiem może czai się następna porażka właśnie.

Bardzo jej współczuję i mam nadzieję, że się podniesie, choć sądzę, że nie prędko i wyciągnie teraz wnioski, że lepiej skromnie, a bezpiecznie i więcej dla siebie, a nie na pokaz.

Jeśli ktoś przeżywa teraz swoją porażkę, to wklejam taki chyba bardzo dobry przepis, aby się wygrzebać, otrzepać i iść dalej. 🙂

Świetnie obrazuje to tekst amerykańskiego milionera i przedsiębiorcy Jima Rohna pt.„Filozofia mrówek”

1. Mrówki nigdy nie rezygnują. Gdy postawi im się blokadę na drodze, zawsze znajdują inną drogę, która blokadę omija.

2. Mrówki w lecie myślą o zimie. Lato (sukcesy) nie trwa wieczność, warto mieć w świadomości, że może się pojawić zima (kryzys), warto się na nią przygotowywać, zbierać zapasy, budować bezpieczne miejsce do przezimowania.

3. Mrówki w zimie myślą o lecie. Przecież zima (kryzys) nie będzie trwała wiecznie. Kiedyś minie.

4. Mrówki robią wszystko, co konieczne. Podejmują każde możliwe działanie. Nie czekają na lepsze czasy, tylko cały czas znoszą pożywienie do mrowiska.

 

Nigdy bym nie chciała zobaczyć swojego dziecka w mediach z czarną przepaską na oczach – nigdy, ale nigdy nie mów nigdy!

16 myśli na temat “Nie śmiej się nigdy z cudzych porażek

  1. Masz rację Elu. Nie wiem czy jest ktoś na świecie, kto potrafi zaufać do końca, temu kto tego zaufania nadużył. Tak jest na pewno, jak piszesz. Czerwone światełko świeci w tle związku po przejściach.
    A pani Zawadzka miała swoje 5 minut i nic więcej.
    Pozdrawiam i spokojnej nocy życzę 🙂

    Polubienie

  2. Stanisław Lem napisał:

    Dopóki nie skorzys­tałem z In­terne­tu, nie wie­działem, że na świecie jest ty­lu idiotów.
    I to jest prawda, bo hejt jaki spłynął na tę kobietę jest niewyobrażalny i tu nie wiem, czy sobie na to faktycznie zasłużyła, czy nieświadoma niczego tak bardzo się odkryła i zbiera tego żniwo.

    Ja sobie myślę, że to jest nauczka dla tych wszystkich ze ścianek i brylowania po mediach doskonała nauka.

    Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

  3. Życie jest czasami okrutne i nigdy nie możemy wiedzieć co nas w życiu może spotkać.
    Dlatego swoje wzloty powinniśmy przyjmować z umiarem,
    bo zazwyczaj po tym przychodzi upadek…
    Życie figle płata.
    A z czyjegoś nieszczęścia nie powinniśmy się śmiać.

    Spokojnej nocki 🙂

    Polubienie

  4. Popularność Elu usypia w ludziach umiar i rozsądek. Przeważnie jest tak, że trwa bardzo krótko, bo jak nie ma się nic mądrego do powiedzenia, media szybko o celebrycie zapominają i szukają innego obiektu. A ten zapomniany w między czasie zrujnował rodzinę, stworzył dzieciom gehennę i na końcu został sam.
    Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

  5. Tak to jest, kiedy ktoś się zachłyśnie swoją popularnością i traci całkowicie zdrowy rozsądek.
    Mnie doświadczenie życiowe nauczyły, że życie lubi płatać gigantyczne niespodzianki, a często to są ludzie, którzy chcą zawłaszczyć moje życie i zdyskredytować moje dotychczasowe osiągnięcia. Takie włażenie w cudze życie jest bardzo bolesne, ale ten ktoś zapomina, że jemu też może się coś takiego przydarzyć i to jest żałosne i kompletnie bez wyobraźni,

    Polubienie

  6. Cholernie prawdziwy tekst,mimo, że dotyczący pani Zawadzkiej(do której nawiasem mówiąc nic nie mam) dokładnie tak samo myślałam o życiowych porażkach w tym roku, gdy po raz kolejny wredny los rzucił mi kłodę pod nogi, ciężką i sękatą.Tak to już jest w tym życiu, ale jest na to sposób, hasło”WSTAŃ I WALCZ, ALBO LEŻ I ZDYCHAJ!;)Też jestem czujna i wiem, że jak osiągnę wkońcu jakąś stabilizacjęto w najmniej oczekiwanym momencie szlag wszystko trafi, ale co zrobić, nie ma sensu się załamywać, wkońcu to złe zawsze jakoś wychodzi na dobre, może to wyświechtane, ale trzeba zacząć dostrzegać plusy(ale żeby tylko te plusy nie przesłoniły wam minusów jak mawiał klasyk;))

    Polubienie

  7. Aniu P. dziękuję za ten komentarz i tak sobie myślę, że może nie dołujmy się przed świętami. Kiedyś trzeba na chwilkę odpocząć od swoich strachów, choć na chwilkę.:)

    Wesołych Świąt 🙂

    Polubienie

    1. tak to już jest same intencje nawet najlepsze nie wystarczą … a w relacjach interpersonalnych wzajemne zrozumienie jest jedną z trudniejszych relacji … pozdrawiam serdecznie . I tradycyjnie życzę zdrowych i wesołych świąt Tobie i Twoim bliskim 🙂

      Polubienie

  8. Powiem Wam, uwielbiałam słuchać Andrzeja Samsona, chłonęłam każde jego słowo, każdą radę i to on pomagał mi (przez tv i Domowe Przedszkole, rzecz jasna) wychowywać synów.
    Mnie się udało, nie przypuszczałam jednak, że jego mądrość okupiona jest traumą dzieci.
    Jak widać, nie ma ludzi doskonałych…
    Żal mi Doroty Zawadzkiej, jej pięć minut już minęło.
    Pozdrawiam!

    Polubienie

  9. Krysiu, tak właśnie jest, bo 5 minut zgasło jak bańka mydlana. a druga sprawa, to jak myśmy chowały swoje dzieci bez tych wszystkich poradników i setek psychologicznych książek. Chowałyśmy na uczciwą intuicję matczyną bez tego odtąd – dotąd i się udało. Chyba jesteśmy wielkie 🙂

    Samych dobroci 🙂

    Polubienie

  10. Krysiu i ja dziękuję, że bywasz tu w moich skromnych progach.
    Tak bardzo pragnę by wszyscy te święta obchodzili bez plucia na katolików i odwrotnie. Tak bardzo bym chciała, abyśmy wszyscy byli szczęśliwi przy stołach i tego Ci Krysiu życzę. Abyś te i kolejne święta miała kogo przytulić i aby Ciebie przytulano, jako i ja Cię przytulam 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s