Archiwum dnia: 1 stycznia, 2015

Noworoczna opowie艣膰

Miniony ju偶 rok by艂 dla Aleksandry do艣膰 stresuj膮cy, a zw艂aszcza jego ko艅c贸wka. 呕y艂a ju偶 my艣l膮, 偶e oto nadejdzie pismo z ZUS-u, kt贸re brutalnie jej przypomni, 偶e czas zbiera膰 dokumenty na komisj臋 lekarsk膮, bo ko艅czy艂 jej si臋 dwuletni czas pobytu na rencie.

Choruje na przewlek膮 depresj臋 od 20 lat, kt贸ra skutecznie wyeliminowa艂a j膮 z 偶ycia w spo艂ecze艅stwie, gdy偶 jej depresja jest drapie偶na i nie wiadomo kiedy zaatakuje. Aleksandra jest przez wiele lat na lekach i tylko dzi臋ki nim mo偶e jako tako funkcjonowa膰, ale najwa偶niejsze jest to, 偶e dzi臋ki lekom jest w stanie przesypia膰 swoje samotne noce.

Jej 偶ycie nie by艂o us艂ane r贸偶ami, bo zrani艂 j膮 ogromnie m臋偶czyzna, kt贸rego po艣lubi艂a z wielkiej mi艂o艣ci i kiedy dowiedzia艂a si臋 o zdradzie, to jej 艣wiat run膮艂. Przysi臋ga艂, 偶e zrobi艂 to z czystej g艂upoty i prosi艂 o wybaczenie, a wi臋c po jakim艣 czasie, pe艂nym b贸lu i rozpaczy – wybaczy艂a. Wiedzia艂a, 偶e zwi膮zek po zdradzie jest jak p臋kni臋ty wazon, poniewa偶 po sklejeniu nadaje si臋 tylko na suche kwiaty, ale zaryzykowa艂a, bo kocha艂a nad 偶ycie swego m臋偶a. Bywaj膮 takie mi艂o艣ci, bez kt贸rych nie wyobra偶amy sobie 偶ycia i Aleksandra wpad艂a jak w sie膰 w tak膮 w艂a艣nie mi艂o艣膰. Czu艂a, 偶e m膮偶 j膮 te偶 kocha po swojemu i st膮d ta decyzja, aby zwi膮zek ratowa膰 i tak 偶yli ze sob膮 kilka lat.

Jednak ta zdrada odbi艂a na niej pi臋tno, co spowodowa艂o, 偶e czu艂a si臋 w swojej sk贸rze bardzo 藕le. Czu艂a si臋 obdarta z kobieco艣ci i nie mog艂a w sobie poszuka膰 pe艂nokrwistej kobiety z wysokim poczuciem w艂asnej warto艣ci. Czu艂a si臋 wybrakowana i to j膮 m臋czy艂o w 艣rodku, a wi臋c mia艂a wiele bezsennych nocy, co j膮 wypala艂o doszcz臋tnie, ale si臋 nie skar偶y艂a nikomu, a i m膮偶 nie wiedzia艂, 偶e ona prze偶ywa katusze. By艂a 艣wietn膮 aktork膮, bo w pracy te偶 nikt nie domy艣la艂 si臋, 偶e ona tak cierpi, a i przed dzie膰mi ukrywa艂a sw贸j bardzo z艂y stan.

Min臋艂o kilka lat, a ona si臋 ratowa艂a biegaj膮c do psychiatry, kt贸ry od pocz膮tku szpikowa艂 j膮 z艂ymi lekami, po kt贸rych omdlewa艂a i zacz臋艂a siebie nie poznawa膰, a tu jeszcze wiadomo艣膰 spad艂a na ni膮 jak grom z jasnego nieba.

Jej m膮偶 zrobi艂 sobie z inn膮 kobiet膮 w terenie dziecko! Dowiedzia艂a si臋 bardzo przypadkowo, pods艂uchawszy rozmow臋 z kolejce po bu艂ki. Us艂ysza艂a jak dwie kobiety wymieniaj膮 sobie 艣wie偶e ploteczki i zacz臋艂a kojarzy膰, 偶e jej m膮偶 wcale nie by艂 w pracy na nocnych dy偶urach, a bywa艂 u tamtej.

Tego ju偶 by艂o za wiele dla niej. Nie wytrzyma艂a i targn臋艂a si臋 na swoje 偶ycie, ale bardzo nieskutecznie, bo dzieci szybko sprowadzi艂y karetk臋 i j膮 odratowano, a ona kl臋艂a – po co?

Nie wiedzia艂a jak ma dalej 偶y膰. Nie mia艂a si艂y za艂o偶y膰 sprawy rozwodowej, bo nie mia艂a si艂y 偶y膰. Telefon do kliniki wykonany przez dzieci i zawieziono j膮 do szpitala na psychoterapi臋. Decyzja dzieci by艂a nieodwo艂alna, a ona pakowa艂a si臋 i wy艂a z rozpaczy, bo tak bardzo czu艂a, 偶e ju偶 nikt nie postawi jej na nogi.

Przepracowa艂a z psychologiem dziesi膮tki godzin, kt贸ry u艣wiadomi艂 jej, 偶e musi wzi膮膰 swoje 偶ycie w swoje r臋ce i musi zrobi膰 porz膮dek w swoim 偶yciu i uwierzy膰 w siebie i tak te偶 si臋 sta艂o. Po powrocie wzi臋艂a si臋 za rozw贸d, cho膰 kosztowa艂o j膮 to powrotem z艂ego samopoczucia i zn贸w bezsenno艣ci膮.

Otrzyma艂a rent臋, ale nie by艂y to wielkie pieni膮dze, ale musia艂a jako艣 dalej 偶y膰 i sobie radzi膰. Niewielkie alimenty i tak skleja艂a swoje 偶ycie do kupy, bo cho膰 biednie, to z godno艣ci膮 tylko, 偶e ju偶 nigdy nie pozby艂a si臋 stan贸w depresyjnych i walczy艂a jak lwica o ka偶dy dany jej dzie艅.

Przysz艂o powiadomienie, 偶e ma si臋 stawi膰 na komisji 30 grudnia i to j膮 dobi艂o, ale nie mia艂a innego wyj艣cia jak wsi膮艣膰 w poci膮g i jecha膰 po nie znany jej werdykt lekarza orzecznika. Tyle si臋 nas艂ucha艂a, 偶e odbiera si臋 rent臋 ludziom na w贸zkach. Tyle si臋 nas艂ucha艂a, 偶e lekarze nie maj膮 lito艣ci nad lud藕mi o kulach, a ona niby zdrowa, tylko ta cholerna depresja. Czu艂a podsk贸rnie, 偶e obleje ten egzamin, mimo mocnych papier贸w od lekarzy, a mimo to dr偶a艂a przed drzwiami jak osika i mia艂a najczarniejsze my艣li w g艂owie, bo jak trafi na jakiego艣 lekarza, kt贸ry lubi odrzuca膰 renty, bo ma z tego pono膰 profity?

Siedzia艂a i si臋 trz臋s艂a, 偶e trzy lata przed uprawnieniem do emerytury mog膮 zabra膰 jej te par臋 groszy i wy艣l膮 j膮 do pracy. Mia艂a z艂e przeczucie, 偶e los mo偶e jej sp艂ata膰 paskudnego figla i psikusa, a偶 rozbola艂o j膮 serce po ukrytym zawale. Nagle otworzy艂y si臋 drzwi i zosta艂a zaproszona przez lekark臋 w jej prawie wieku. Blondynka, bez fartucha, w bia艂ym sweterku. Przejrza艂a pobie偶nie jej dokumenty, co艣 tam pozaznacza艂a, podkre艣li艂a i spyta艂a j膮 tylko czy je藕dzi na wakacje od czasu do czasu, a potem kaza艂a poczeka膰 na decyzj臋 podan膮 elektronicznie.

Wysz艂a z gabinetu i nie wiedzia艂a co ma my艣le膰 o tym wszystkim, a czekanie na decyzj臋 trwa艂o wieki i wr贸ci艂 strach, 偶e j膮 zdyskwalifikuj膮.

Jaki艣 mi艂y g艂os poprosi艂 j膮 do rejestracji i pan powiadomi艂 j膮, 偶e ju偶 mo偶e spa膰 spokojnie, bo otrzyma艂a rent臋 do ko艅ca przyznania jej wieku emerytalnego.

Nie ucieszy艂a si臋 i nie spad艂 jej kamie艅 z serca, bo nie wierzy艂a, 偶e to by艂a jej ostatnia komisja i ju偶 nigdy w 偶yciu nie b臋dzie si臋 musia艂a t艂umaczy膰 ze swojego 偶ycia, ze swoich wzlot贸w i upadk贸w. Ju偶 nigdy nie b臋dzie pytana o pr贸b臋 samob贸jcz膮 i nie b臋dzie si臋 spowiada艂a jak sobie radzi po rozwodzie i po tym wszystkim czego do艣wiadczy艂a z艂ego w 偶yciu. By艂a wolna, ale si臋 nie potrafi艂a cieszy膰, gdy偶 dopiero w Nowym Roku uwierzy艂a, 偶e jest oto wolna i zaprzyja藕niona ze swoj膮 depresj膮 i b臋d膮ca na lekach do ko艅ca 偶ycia.

Przyjecha艂a do domu i swoj膮 obszern膮 dokumentacj臋 wieloletniego leczenia schowa艂a w najni偶szej szufladzie jako pami膮tk臋 dla potomnych i przewodnik po jej smutnym 偶yciu. Odetchn臋艂a z ulg膮. i postanowi艂a 偶y膰 jak najpi臋kniej ju偶 bez strachu 馃檪