Archiwum dnia: 3 stycznia, 2015

Nie mia艂a pieni臋dzy dla ksi臋dza

聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽

Iwonka i Janek poznali si臋 w Domu Dziecka. Mieli po pi臋tna艣cie lat, kiedy poczuli, 偶e si臋 w sobie zakochuj膮 i pragn膮 sp臋dza膰 ze sob膮 ka偶d膮, woln膮 chwil臋. Iwonka nie pami臋ta艂a swoich rodzic贸w, gdy偶 oddali j膮 zaraz po urodzeniu i nie chcieli si臋 ni膮 nigdy zajmowa膰. Iwonka urodzi艂a si臋 z defektem i skazana by艂a na w贸zek przez ca艂e swoje 偶ycie i mo偶e dlatego rodzice j膮 od siebie odepchn臋li.

Janek pami臋ta swoich rodzic贸w jak przez mg艂臋 i wspomina, 偶e jego rodzice pili du偶o alkoholu i w domu by艂y wieczne libacje i awantury. Chcia艂by to wymaza膰 z pami臋ci, ale nie zawsze si臋 da艂o, a zw艂aszcza w chwilach kiedy t臋skni艂 za normalnym domem z mam膮 i tat膮. Zabrali go do domu dziecka kiedy mia艂 pi臋膰 lat i nigdy nie zanosi艂o si臋 na to, 偶e rodzice kiedy艣 sobie o nim przypomn膮,

Iwonka i Janek byli w jednym wieku i kiedy przyszed艂 czas na opuszczenie domu dziecka, postanowili zamieszka膰 razem w niewielkim mieszkanku za niewielkie pieni膮dze. Nie by艂o ich sta膰 na wiele, ale si臋 kochali i wiedzieli, 偶e jako艣 powoli b臋dzie si臋 im 偶y艂o coraz lepiej. Ale na razie dorabiali si臋 od jednej 艂y偶ki i talerza, bo nie mogli liczy膰 na 偶adn膮 pomoc.

Mija艂y lata i Iwonka urodzi艂a 艣liczn膮, zdrow膮 c贸reczk臋 – tak膮 s艂odk膮 i wyczekiwan膮 przez obojga. Cieszyli si臋, 偶e mimo, i偶 Iwonka by艂a na w贸zku, to wspaniale sobie radzi艂a ze wszystkimi czynno艣ciami jakie trzeba robi膰 przy dziecku, a Janek w tym czasie du偶o pracowa艂 na budowie i bra艂 dodatkowe prace. Chcia艂 zapewni膰 swoim kochanym dziewczynom coraz lepszy byt. Pragn膮, zarobi膰 na wi臋ksze mieszkanie, na now膮 lod贸wk臋 i meble, a tak偶e na zabawki dla swojej c贸reczki. Kocha艂 偶on臋 i kocha艂 swoje dziecko i przysi臋ga艂 sobie, 偶e nigdy nie doprowadzi do takiej sytuacji, 偶e jego dziecko by艂oby nieszcz臋艣liwe, bo ma z艂ych rodzic贸w. Dosta艂 ogromn膮 szko艂臋 偶ycia i wiedzia艂, 偶e tylko ci臋偶k膮 prac膮 mo偶e do czego艣 doj艣膰.

Jan nie mia艂 wiele czasu dla rodziny i jedyn膮 niedziel臋 jak膮 mia艂 dla 偶ony i c贸rki rozpoczynali od wsp贸lnego 艣niadania, a potem obowi膮zkowo wychodzili do ko艣cio艂a. Wierzyli oboje w Boga i zaszczepiali j膮 w swojemu dziecku, aby w ka偶dej z艂ej chwili, mogli modlitw膮 zwr贸ci膰 si臋 do najwy偶szego, bo przecie偶 nie mieli nikogo opr贸cz siebie i Pana Boga.

Zacz臋艂o im si臋 coraz lepiej uk艂ada膰 finansowo i Janek postanowi艂 kupi膰 swojej 偶onie komputer, gdy偶 z racji jej u艂omno艣ci nie mia艂a szerokich kontakt贸w towarzyskich i chcia艂, aby okienko komputera by艂o dla niej tak膮 namiastk膮 i oknem na 艣wiat.

Iwona szybko nauczy艂a si臋 obs艂ugi komputera i faktycznie szybko si臋 po艂apa艂a jak nawi膮za膰 kontakty z innymi lud藕mi, kt贸rzy mieli podobne k艂opoty ze zdrowiem, a wi臋c trafi艂a na forum ludzi z inwalidztwem, skazanych na samotno艣膰. Zawar艂a wiele znajomo艣ci wirtualnych i by艂a szcz臋艣liwa z tym swoim wirtualnym 艣wiecie, ale nie zaniedbywa艂a swojej c贸reczki. Zawsze mia艂a dla niej czas, bo by艂a troskliw膮 matk膮, pe艂n膮 mi艂o艣ci do swojego dziecka, zawsze oddana.

Zbli偶a艂y si臋 艣wi臋ta Bo偶ego Narodzenia i Janek chcia艂 zabra膰 swoje kobiety do pi臋knego o艣rodka wypoczynkowego, takiego z basenem i innymi atrakcjami. Z艂o偶y艂 rezerwacj臋 przez Internet i przela艂 prawie ostatnie swoje oszcz臋dno艣ci, aby tylko sp臋dzi膰 czas 艣wi膮teczny inaczej. Bardzo si臋 cieszy艂, 偶e to b臋dzie ich wsp贸lny czas sp臋dzony w innym otoczeniu i warunkach, a Iwona pakowa艂a powoli 聽rodzin臋 na ten wsp贸lny, wymarzony wyjazd.

Janek do ostatniego dnia przed wyjazdem pracowa艂 na budowie, ale Iwona by艂a jaka艣 poddenerwowana tego dnia. Jakby co艣 przeczuwa艂a, 偶e wydarzy si臋 co艣 strasznego. Nie wiedzia艂a sk膮d u niej pojawi艂 si臋 taki stan, tu偶 przed wyjazdem.

Zadzwoni艂 telefon i us艂ysza艂a smutny g艂os kolegi Janka, 偶e wydarzy艂 si臋 tragiczny w skutkach wypadek, gdy偶 nie wiadomo jak to si臋 sta艂o, ale Janek wpad艂 pod ci臋偶ar贸wk臋, kt贸ra wgniot艂a go w 艣cian臋 budynku i zgin膮艂 na miejscu. Powiedzia艂, 偶e 聽nie by艂a to wina kierowcy i nikt nie mo偶e sobie wyt艂umaczy膰 dlaczego jej m膮偶 znalaz艂 si臋 w tym miejscu. Co艣 przegapi艂, a mo偶e si臋 spieszy艂, 聽a Iwonie telefon wypad艂 z r臋ki.

Pogrzeb zorganizowa艂 zak艂ad pracy Janka, a ona musia艂a si臋 szybko pozbiera膰, bo przecie偶 mia艂a c贸reczk臋, kt贸rej nie wiedzia艂a jak powiedzie膰, 偶e taty ju偶 z nimi nie b臋dzie. Rozpacz rozsadza艂a j膮 od 艣rodka, ale musia艂a by膰 twarda jak ska艂a i chcia艂a jako艣 dalej 偶y膰 – dla dziecka.

Min膮艂 miesi膮c od wypadku, a jej dodatkowo zacz臋艂o brakowa膰 pieni臋dzy. Uszczuplony bud偶et, o 艣wi膮teczn膮 rezerwacj臋 do o艣rodka, kt贸rej nie odm贸wi艂a i pieni膮dze przepad艂y. Trzeba by艂o op艂aci膰 czynsz i inne rachunki i Iwona ogl膮da艂a ka偶dy banknot kilka razy, zanim go wyda艂a, a dziecku przecie偶 je艣膰 musia艂a da膰. Pomoc spo艂eczna przydzieli艂a jej ma艂e wsparcie i na szcz臋艣cie, bo przysz艂oby im g艂odowa膰.

Przyszed艂 czas kol臋d, a Iwona tak bardzo wstydzi艂a si臋 swojej biedy. Nie godzi艂o si臋 przyj膮膰 ksi臋dza i nie mie膰 co w艂o偶y膰 do koperty dla niego i dlatego postanowi艂a, 偶e tego roku nie przyjmie ksi臋dza, cho膰 bardzo nad tym ubolewa艂a. Powiedzia艂a c贸reczce, 偶e gdy kto艣 zapuka do drzwi, ta ma by膰 cichutko jak myszka i ma nie otwiera膰 nikomu, ale malutka zapomnia艂a i kiedy rozleg艂o si臋 pukanie, ochoczo pobieg艂a do drzwi.

Ksi膮dz przyszed艂 i po艣wi臋ci艂 jej smutny dom i powiedzia艂 kilka ciep艂ych s艂贸w, ale bardzo si臋 zdenerwowa艂, kiedy Ilona oznajmi艂a, 偶e nie ma tym razem koperty, gdy偶 wi膮偶e ledwie koniec z ko艅cem.

Ksi膮dz si臋 zdenerwowa艂 i powiedzia艂 jej, 偶e nast臋pnym razem ma od progu go poinformowa膰, 偶e nie ma czym przyj膮膰 ksi臋dza, a on potrzebuje pieni臋dzy na remont ko艣cio艂a, a tak jest to strata czasu dla niego!

Iwona zaniem贸wi艂a i przysi臋g艂a sobie, 偶e ju偶 nigdy do ko艣cio艂a nie trafi, cho膰by nie wiadomo co si臋 dzia艂o, a wi臋c tak ksi膮dz os艂abi艂 w niej jej wypiel臋gnowan膮 wiar臋 i jednym momencie postanowi艂a, 偶e c贸rka b臋dzie chodzi艂a do ko艣cio艂a, bo tego jej zabroni膰 nie mo偶e, ale ona ju偶 nigdy.

To by艂 dla Iwony zimny kube艂 wody wylany na jej biedn膮 g艂ow臋. Nie mo偶e dopu艣ci膰 do podobnej sytuacji i mimo wielkiej 偶a艂oby po m臋偶u wiedzia艂a, 偶e musi zarabia膰 jakie艣 pieni膮dze, by nikt ju偶 ni膮 tak nie pogardzi艂.

Usiad艂a do komputera i zacz臋艂a pisa膰. Pisa艂a wieczorami, kiedy c贸reczka jej ju偶 spa艂a i sama nie wiedzia艂a sk膮d bra艂y si臋 w jej g艂owie historie dla dzieci w postaci optymistycznych i pouczaj膮cych bajek. Pomys艂y na bajki bra艂y si臋 nie wiadomo sk膮d i odkry艂a w sobie talent do ich pisania. Wymy艣la艂a zabawne postaci, nadawa艂a im 艣mieszne imiona i umieszcza艂a w zabawnych i ciekawych sytuacjach.

Wys艂a艂a swoje prace do wydawcy i wielkim biciem serca i nie spodziewa艂a si臋, 偶e jej bajki komu艣 si臋 spodobaj膮, a jaka rado艣膰 w ni膮 wst膮pi艂a, kiedy wydawca zgodzi艂 si臋 na wydanie jej wyobra藕ni. Jej bajki zosta艂y zilustrowane przepi臋knymi obrazami i wspania艂膮 ok艂adk膮, a ona szala艂a ze szcz臋艣cia, 偶e si臋 jej uda艂o i w tym momencie podzi臋kowa艂a ksi臋dzu, 偶e tak j膮 upokorzy艂.