Archiwum dnia: Styczeń 8, 2015

Rzeczpospolita babska, to nie dla mnie :D

Pamiętam, kiedy jeszcze pracowałam, to jakoś wolałam pracować w mieszanym towarzystwie, niż tylko w zespole złożonym z samych kobiet, bo wiecie, że kobiety w towarzystwie mężczyzn zachowują się zupełnie inaczej, bardziej zwyczajnie i ze schowaną głęboko kobiecą naiwnością?
Jednak zdarzyło się, że kilka lat pracowałam tylko z kobietami i to nie było za bardzo miłe doświadczenie. Ja jestem okropną realistką i nie lubię się pieścić i roztkliwiać nad sobą, a babki, z którymi pracowałam od samego wejścia do gabinetu oznajmiały, że boli je głowa i się kompletnie nie wyspały i od razu biegły, aby zaparzyć sobie mocną kawuchę, bo bez niej nie żyją.
Potem były opowieści, że jest jedna z drugą przed miesiączką, albo ma, albo ma jajeczkowanie i cholernie boli ją krzyż  i takie babskie narzekania przez większość dnia trochę mnie wnerwiały, a czasami śmieszyły.
Były też opowieści o złych mężach i złych teściowych i o niesfornych dzieciach, a także, że są okropnie zmęczone, bo z pracy do domu i te obowiązki domowe i ogólnie to mają dość wszystkiego i są często niezadowolone z życia, a tu praca i dom tylko.
Pieściły się i obgadywały jedna drugą i zazdrościły lepszego ciucha, fryzjera i takie tam babskie fanaberie i dlatego.
Nie lubiłam jeździć na babskie zloty i spotkania, bo nigdy z tego nic dobrego nie wynikło, a jeno ploty z plecami i dlatego twierdzę, że kobiety mimo całego szacunku do płci żeńskiej omijałam szerokim łukiem, bo w towarzystwie męskim było konkretnie i bez tego pitu, pitu, a za plecami ostrze noża ha ha.
Opowiem taki przykład właśnie, dotyczący babskich spotkań i możecie mnie potępić, albo przyznać mi rację.
Przez dwa, a może więcej lat starsze panie pisały ze sobą na pewnym forum. Od rana same słodkości sobie prawiły i komplementowały. Od rana kawusia, ciasteczko, mądrość życiowa, wzajemne uprzejmości i pewnego dnia wpadły na pomysł, że się spotkają w realu. Było wiele zdjęć z tego spotkania, z kawiarenek, ze spacerów, ze zwiedzania pięknego miasta, że oglądając foty – no trochę im zazdrościłam tak pięknie zawiązanej przyjaźni. Pomyślałam sobie, że ze mną coś nie tak i nie korzystam z życia i nie jeżdżę i nie poznaję nowych ludzi, by czerpać z tego przyjemność i ładować akumulatory i wszystko ładnie i piękne, dopóki wyszło szydło z worka, że paniusie się pożarły i podzieliły na frakcje, ale nie wiem według jakiego kodu. Może na te szczupłe i chude, kontra grubsze – nie wiem.
Został niesmak, a ja się uderzyłam znowu w piersi, że z babami nie robi się zdjęć, a jak już to tak, aby się odciąć w każdej chwili, ale do czego zmierzam?
Zmierzam do tego, że im kobiety są starsze, często gęsto zamieniają się w totalne jędze, takie, że gaśnie we mnie wiara w kobiecość w ogóle. Wydawałoby się, że kobieta im starsza, to jest jak wino, a to guzik prawda i tu ponownie podam przykład:
Jędze siedzą na moim blogu od rana do późnej nocy i czytają to co chcą oczywiście przeczytać i wyciągają na innym forum moje wpisy i bawią się według swojego starczego, parszywego, nie ludzkiego widzi mi się. Ja sobie myślę, że to nieszczęśliwe babska są, ale myślę też, skąd w tych babskach wzięło się tyle zawiści i jadu jak u najgroźniejszych żmij na kuli ziemskiej i wiem. Żmija jak nie ma się czym pożywić, to połknie nawet człowieka i tak się dzieje z mózgach tych staruszek, niekochanych, nieprzytulanych, niechcianych, odepchniętych i zmurszałych, a do tego kurka wodna chorych na starość i dlatego cieszę się, że moja intuicja nigdy mnie nie zawiodła, że wolę towarzystwo mężczyzn z klasą, bo mężczyźni choć plotkować też lubią, a jakże, ale usiądą do kielicha i załatwiają swoje sprawy od ręki, a te słodkie babinki chlają jeno herbatę zieloną, a od tego humoru ni ma za grosz!
A druga i następna sprawa, to, że siedzą tu bez przerwy miłośniczki mojego bloga, to ja czuję się jak jakaś gwiazda, która ma swoich psychofanów. Czuję się dowartościowana, że to, co tutaj piszę jest dla nich takie ważne i warte wyniesienia na inne miejsca, a więc jestem dość ciekawa i kontrowersyjna, że babinki posiłkują się tylko moim blogiem, bo od siebie nic nie mogą, albo bardzo niewiele. Jestem celbytką, albo nawet nie zniszczalną królową Elżbietą, która mimo przeciwności, trwa do dzisiaj, jako i ja będę trwała, dopóki mi zdrowie pozwoli. Najważniejsze jest to, że nie należy mieszać się z motłochem i być sobą do końca swoich dni i spojrzeć w lustro od czasu do czasu i powiedzieć sobie – jesteś okej, tak trzymaj.
Dlaczego podjęłam temat kobiet dzisiaj? Dlatego, że przeczytałam dziś felieton Doroty Wellman, której gdybym mogła, to dałbym jej buziola i zaprosiła na kawę, a więc polecam, bo Dorota Wellman, to moja krew, ostra, bezkompromisowa i niczego się nie boi ha ha.
A teraz trolle do boju, tylko kaputków nie pogubcie, bo macie nową pożywkę, a we mnie mimo szronu na głowie i nie to zdrowie wciąż mieszka w duszy maj, czy jakoś tak. 😀
„Dziewczynki zrobią kolacje, a my pójdziemy na taras”. Nic mnie tak nie wyprowadza z równowagi, jak mówienie do dojrzałych kobiet „dziewczynki”. Nie ma w tym ani czułości ani żartu. Jest za to dużo lekceważenia. I tak dobrze, że nie niuńce, nie cipulki, nie laseczki. Wkurzają też mnie żabki, kotki i słoneczka. Toleruje określenie „nasze dziewczyny”, bo przywraca młodość, takie sformułowanie partyzancko – narzeczeńskie
Artykuł otwarty
Gdy Ewa Kopacz objęła funkcję premiera, pomyślałam – nareszcie. Kobieta pokaże, jak się rządzi. To wielka, może jedyna szansa na nadanie właściwego miejsca kobietom w polityce. Gdy Ewa Kopacz powołała do rządu inne kobiety, pomyślałam – dobrze. I miałam nadzieję, że zostały powołane do pełnienia funkcji publicznych, bo są fachowcami, a nie krewnymi i znajomymi Królika. Teraz mówię sprawdzam i czekam na rezultaty ich pracy.Premier Kopacz nominuje coraz więcej kobiet i promuje kobiety w polityce. Partyjni koledzy Pani Premier wymyślili nazwę tej kobiecej frakcji – „dziewczynki”. Panie same prowokują i wyplatają androny: „Siedzimy przy słodkościach. Do tego kawka, herbatka. Alkoholu nie ma, chyba że któraś z dziewczyn ma imieniny. Wtedy symbolicznie wypijamy po lampce. Dzielimy się przepisami, plotkujemy, że ta się niestosownie ubiera, a tamta nie umie się zachować. Są też dziewczyny, które robią razem zakupy”.Nie żądam, żeby mówiły tylko o Polsce i o globalnej polityce, ale opowiadanie takich pierdół nie pomoże kobietom w polityce. Nadal będziemy ozdobnymi paprotkami, krzykliwymi babonami sterowanymi przez facetów, nic nie znaczącymi miejscami na listach wyborczych, głupimi kurami. Pani Premier zamiast mówić o tym, co robi, jak rozwiązuje narastające problemy, jak przygotuje partię do wyborów opowiada o wysokich obcasach, które nie męczą, wykładzinie i ćwiczeniu brzuszków. A kiedy narasta problem z lekarzami znika, jak sen jakiś złoty. I przeczekuje w norze.Do roboty miłe Panie. To nie kółko różańcowe i nie babskie pletu pletu. Nie ważne, czy to Premiera czy Ministra. Pokażcie fachowość, konsekwencje, umiejętności i odwagę. Wtedy nikt nie powie o Was „dziewczynki”. A jak powie to dostanie w mordę. Ode mnie.
Reklamy

Lolita – moje kino

Człowiek uczy się całe życie, bo nie wiedziałam do dnia dzisiejszego kto to są nimfetki i że mogą zawładnąć życiem dojrzałego mężczyzny w takim stopniu, że mężczyzna potrafi dla takiej fascynacji młodą dziewczyną, a jeszcze nie kobietą, stracić całkowicie głowę i zmienić swoje życie, aby być jak najbliżej swojej zdobyczy.
Obejrzałam film pt. „Lolita” prod. USA i Francja,  z dużym zaciekawieniem, ale i z rozterką z powodu, że dojrzały mężczyzna zafascynowany młodym ciałem tak bardzo ingerujący w jej życie, odbiera jej resztki dzieciństwa i wykorzystuje jej naiwność.
Film smutny, ale świetnie zrobiony i ogląda się go jednym tchem, a jeszcze do tego gra w nim mój ulubiony aktor Jeremy Irons 🙂
Polecam, a niżej daję zajawkę skopiowaną z Filmweb 🙂

Rzecz dzieje się w Stanach Zjednoczonych. Przybysz z Europy, pisarz i wykładowca, nazywający się dość ekscentrycznie Humbert, jest już od dawna maniakalnie wręcz zafascynowany nimfetkami – młodziutkimi dziewczynkami, jeszcze niedojrzałymi, a już prowokująco kobiecymi. Poszukując pokoju do wynajęcia natrafia na niespełna trzynastoletnią Dolores Haze, która oczarowuje go od pierwszego wejrzenia. Humbert wynajmuje pokój u matki dziewczynki, a następnie żeni się z nią, żeby być bliżej prawdziwego obiektu swego pożądania. Kiedy matka Dolores (nazywanej przez Humberta Lolitą) ginie w tragicznych okolicznościach, mężczyzna zabiera swoją pasierbicę w podróż po Stanach.

Czy fanatyzm jest gorszy od faszyzmu?

A w Paryżu wpadli uzbrojeni po zęby do redakcji czasopisma, zamaskowani i po nazwisku wywoływali dziennikarzy do egzekucji. Strzelali bezdusznie, nie bacząc na nic, bo mieli swój plan do wykonania i byli świetnie przygotowani do zabijania.

Taki mamy teraz świat!  Takie realia, że fanatycy religijni w imię Allacha rozstawiają świat po kątach i reszta już bez komentarza, bo tylko usiąść i wyć z rozpaczy!