Archiwum dnia: 10 stycznia, 2015

Przyni贸s艂 mi dzi艣 jemio艂臋 na szcz臋艣cie :)

Oj pogoda nie wnosi w nasze serca niczego dobrego chyba. Tam za oknem duje i mruczy wiatr na przemian z uderzaj膮cymi kroplami w szyby, a wi臋c niby z czego tu si臋 cieszy膰? 聽Nie wida膰 na niebie ani jednego promyczka, kt贸ry na chwil臋 by rozpromieni艂 ten szary dzie艅.
Je艣li jest tak beznadziejnie i tak depresyjnie, to trzeba poszuka膰 malutkich chwil szcz臋艣cia i mnie takowe dzi艣 spotka艂o.
M膮偶 poszed艂 na spacer i przyni贸s艂 mi trzy ga艂膮zki jemio艂y, kt贸re spad艂y pod wp艂ywem wiatru i mi j膮 wr臋czy艂 ze s艂owami, 偶e to na znak naszej mi艂o艣ci i niech dalej tak nam si臋 dobrze wiedzie.
Wiecie jak si臋 uradowa艂am i jemio艂膮 i tymi s艂owami w ten pochmurny dzie艅? Da艂o mi to chwil臋 do zastanowienia, 偶e jak dobrze, i偶 wci膮偶 jeste艣my razem i si臋 kochamy bardziej ni偶 kiedykolwiek.
Ciesz臋 si臋, 偶e pokonali艣my oboje syndrom pustego gniazda, a nie by艂o 艂atwo, a teraz sobie wzajemnie pomagamy na te starsze ju偶 lata.
Cz臋sto tu ju偶 pisa艂am, 偶e m膮偶 jest pracoholikiem i ma wiele spraw do za艂atwienia w ci膮gu dnia i musi wci膮偶 gna膰, aby si臋 wyrobi膰 na zakr臋tach. Ma tak膮 absorbuj膮c膮 prac臋 i wci膮偶 trzyma telefon przy uchu.
Jest to troch臋 m臋cz膮ce i dla niego i dla mnie, ale oboje wiemy, 偶e mojego m臋偶a praca trzyma przy 偶yciu, bo gdyby mu to odebra膰, to jak by odci膮膰 dop艂yw tlenu, a wi臋c jest tak jak jest i dlatego wspieram go i jestem na bie偶膮co z jego problemami zawodowymi.
Nie lubi臋 s艂owa przemijanie, no mo偶e tylko w przyrodzie, bo przyroda si臋 odnawia co jaki艣 czas, a my niestety nie! Oboje si臋 boimy, 偶e kt贸re艣 z nas odejdzie pierwsze i pozostawi po sobie pustk臋 nieodwracaln膮, a o tym m贸wi m贸j, wybrany wiersz poni偶ej.
Jednak p贸ki co, trwamy i wybieramy si臋 13 stycznia do Szczecina do przedszkola wnucz膮t z okazji Dnia Babci i Dziadka i tak nas to trzyma przy 偶yciu, bo to s膮 takie ma艂e nasze rado艣ci i tyle kochani i a偶 tyle.
Mi艂ego dnia 馃檪

MA艁呕E艃STWO

呕e tak im by艂o dane
zestarze膰 si臋 jak 艣wi膮tkom przy drodze
tak samo spr贸chniali
tak samo
poorani mrozem i zawiej膮

呕e tak im dozwolono
i艣膰 serce w serce
biodro w biodro
zmarszczka w zmarszczk臋

呕e tak im darowano
istnie膰 w sobie podw贸jnie
i milcze膰 wzajemnie

呕e tak im dopuszczono
by nawet w sen wchodzili razem
on j膮 obejmowa艂 na poduszce
by o kamie艅 snu nie zrani艂a stopy

呕e tak ich wys艂uchano
aby to on
czerwone jab艂ko ni贸s艂 jej do szpitala
i ukl膮k艂 w jej ostatniej 艂zie

Anna Kamie艅ska