Moje demony postawiły już rogi!

Leżymy sobie wieczorem z mężem i oglądamy telewizję, to znaczy ja oglądam, a mąż jest  w Internecie w poszukiwaniu tam czegoś. Trzymam go za rękę, cieplutką jego rękę i jest nam tak dobrze, aż tu nagle durne myśli mi przychodzą do głowy, bo co ja bym zrobiła, jeśli ta moja, jego kochana ręka nagle stałaby się zimna. Łzy mi napływają do oczu niemal natychmiast i zimny dreszcz po mnie przechodzi, bo zaczęłam się panicznie bać.

Zaczęłam sobie wyobrażać, że nagle zostaję sama, bo mąż mnie zostawia na tym łez padole, bo mu się zachciało umrzeć pierwszym i zrobić mi tak paskudnego psikusa. Płaczę tak, by tego nie zauważył i nie zauważył, bo tłumię w sobie skutecznie moje emocje i nie dzielę się nimi. Przeszło za chwilę, to znaczy zatamowałam łzy i dziękowałam sobie, że się nie zdradziłam, ale myśli poszły dalej.

Wyobrażam sobie powrót do pustego domu tuż po pogrzebie, gdzie było dużo ludzi, bo mąż jest strasznie lubiany.  Wyobrażam sobie, że są przy mnie bliscy, ale najchętniej to bym została sama, nie wiadomo po co? Wszyscy deklarują pomoc, ale ja tego nie słyszę i nadal chcę zostać sama ze swoimi łzami i bólem,  bo nagle wszystko zaczyna mi przeszkadzać, bo za dużo słów, co męczy.

Wychodzą, a ja faktycznie zostaję sama i co? Kładę się ze swoją rozpaczą i wiem, że mąż już nigdy ze mną nie będzie. Już nie wykona żadnego telefonu, już nigdy nie odkręci kurka z wodą, już nigdy nie spuści po sobie wody, już nigdy nie zrobi mi jajecznicy najlepszej na świcie,  ani nie zrobi zakupów – cięższych, już nigdy nie będziemy się spierać, co oglądać w telewizji, już nigdy mnie nie przytuli, już nigdy się nie posprzeczamy, już nigdy nie powie mi, że w nocy pochrapywałam, już nigdy nie zabierze mnie nad jezioro, już nigdy nie pojedziemy do wnuków, już nigdy nie będziemy wspólnie planować świąt  – już Nigdy nic!

Niestety, ale moje myśli brną dalej! Co ja ze sobą zrobię, kiedy nie daj losie, już go nie będzie, bo czy mam opróżniać jego zakamarki w szufladach i w szafkach, gdzie trzyma swoje ważne rzeczy? Czy mam się pozbywać jego rzeczy i co z nimi niby mam zrobić? Czy mam oddać biednym czy jednak niech wszystko zostaje bez zmian?

Nie wiem i nie chcę wiedzieć, bo wiem tylko jedno, że w razie czego nie pozbieram się nigdy i za chwilę i mnie też na tym świecie nie będzie, bo tego nie przeżyję i niech szlag trafi kontakt z ludźmi w sieci i niech ten blog żyje swoim życiem, bo ja nie będę chyba miała już do tego serca. Ale może dam sobie radę z przeżywaniem żałoby i w tym właśnie pomoże mi mój blog? Pisanie o swoich emocjach pomaga i może i mnie by pomogło, ale póki co?

Kochani, to nie sen, a tylko coraz częściej dopadające mnie demony o przemijaniu, ale czy oby nie za wcześnie? Może za wcześnie, a może i nie, bo nie znamy dnia, ani godziny, a czas tak szybko upływa!

Losie, zabierz mnie pierwszą, ale może ja jestem egoistką. Czy znów będę musiała się zmierzyć z koleją rozpaczą, tylko, czy dam sobie radę?

Boję się, bo całe swoje życie kochałam bardzo i jeśli zostanie mi odebrane, nie będzie łatwo!

Ps. Kochajcie się ludzie, czerpcie jak najwięcej z drugiej połówki, wyciągajcie wnioski z drobnych, czy wielkich potknięć, nauczcie się wybaczać, dajcie sobie drugą szansę, mówcie sobie dobre rzeczy, bo nie ma nic piękniejszego na tym świecie, jak miłość i nie chcę tu zabrzmieć populistycznie, ale chcę abyście zrozumieli, że łatwo zepsuć, a trudniej poskładać.

Mnie się udało i może dlatego się tak boję!

 

 

Reklamy

14 myśli na temat “Moje demony postawiły już rogi!

  1. Ech, czytając to co napisałas z trudem powstrzymałam łzy. Ciężko będzie zostać samemu na tym okrutnym świecie,masz rację.Ale póki co zostaje cieszyć się życiem bo nigdy nie wiadomo kiedy przyjdzie moment żeby powiedzieć do widzenia . Pozdrawiam !

    Polubienie

  2. Im człowiek starszy, tym chyba częściej go dopadają myśli o przemijaniu. Ja niedawno też zmagałam się z takim demonem, tylko przyszła mi na myśl moja mama, jak to będzie, gdy jej zabraknie. Nawet teraz, gdy to piszę, to łzy stoją mi w oczach…
    Pozdrawiam

    Polubienie

  3. Tak Czarownico, przychodzi taka chwila niestety i jedni wcześniej, drudzy później i wszystko zależy od naszego samopoczucia też. Im więcej nam dolega i tu strzyka i tam, to stajemy na chwilę z takimi refleksjami. Ten strach jest wpisany w nasze życie niestety!

    Serdecznie pozdrawiam 🙂

    Polubienie

  4. Jak ja rozumiem Ciebie Elu.
    Chociaż sama nie zdążyłam nawet o tym pomyśleć, bo byłam jeszcze za młoda i mąż również.
    To przyszło tak nagle, mieliśmy po 47 lat i stało się…
    Mój kochany mąż ciężko zachorował.
    Byłam przy nim dniami i nocami przez kilka miesięcy i wiedzieliśmy,
    że nie ma dla niego żadnej nadziei i ratunku.
    Byłam dla Niego w tej ciężkiej chorobie żoną i pielęgniarką.
    Nauczyłam się sama podłączać mu kroplówki.
    On tylko mi ufał i nie mogłam od Niego odejść na krok.
    Umierał w domu, byłam przy nim z dziećmi do końca.
    Był dobrym i kochającym mężem i tatą i moje sumienie nie pozwalało oddać Go do hospicjum.
    A On chciał być w domu i w domu, w ciszy i spokoju odchodził…
    Był z nami z tymi, którzy Go kochali a On kochał nas.
    Odbiło się to na moim zdrowiu, na dzieciach również.
    Moja żałoba trwała kilka lat i trwa do dzisiaj.
    Nie potrafiłam się podnieść tak do końca.
    Myślę, że zbyt wiele o sobie napisałam…
    Nie chciałabym pisać jak mi ciężko bez Niego żyć…

    Spokojnej nocy Elu 🙂

    Polubienie

  5. Ulu, łzy leją mi się strumieniem. Przytulam mocno i bardzo, bardzo rozumiem. To są takie momenty, na które w krótkim naszym życiu jesteśmy niestety skazami.
    Nie chcę być patetyczna, a tylko napiszę, że dziękuję Ci za Twój komentarz. Może troszkę się oczyściłaś, a może po ludzku wspomniałaś swojego, kochanego męża 🙂

    Dobrej nocy Ulu 🙂

    Polubienie

  6. Poświatowska Halina – Koniugacja

    ja minę
    ty miniesz
    on minie
    mijamy
    mijajmy

    woda liście umyła olszynie

    nad wodą
    olszyna
    czerwona
    zmarzła moknie
    mijam
    mijasz
    mija
    a zawsze tak samotnie

    minąłeś
    minęłam
    już nas nie ma
    a ten szum wyżej
    to wiatr
    on tak będzie jeszcze wieczność wiał

    nad nami
    nad wodą
    nad ziemią

    Pozdrawiam tematycznie 🙂

    Polubienie

  7. Elu mnie też takie myśli dopadają, a zauważyłam, że im jest się starszym, tym częściej. Musimy to jednak przyjmować, jako normalną rzecz, bo śmierć jest przecież częścią naszego życia. Pozdrawiam Elu 🙂

    Polubienie

  8. Aga, nie wiem czy epidemia, ale ludzie z odrobiną wewnętrznej wrażliwości tak od czasu do czasu tak mają i to chyba dobrze, aby nie popaść w egzystencję bez problemów, bo tak się nie da na dłuższa metę i takie myśli się u wrażliwców pojawiają co jakiś czas 🙂

    Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s