Archiwum dnia: 18 stycznia, 2015

Uśmiech Mony Lizy – moje kino

Amerykańskie miasteczko w latach pięćdziesiątych, do którego przybywa młoda nauczycielka wykładająca historię sztuki na uczelni dla dziewcząt. 

Opowiadam od filmie raczej dla kobiet, które chciałyby zamiast powtórek w telewizji oddać się filmowi pt. „Uśmiech Mony Lizy” , a w roli głównej zobaczyć Julię Roberts jako młodą nauczycielkę właśnie.

Konserwatywne wychowanie młodych kobiet nie spodobało się młodej nauczycielce i próbowała obudzić w dziewczętach poczucie własnej wartości, bo nie podobało się jej, że dziewczęta były wychowywane w sposób poddańczy mężczyźnie, domowi, a potem rodzeniem dzieci. Chciała wykrzesać w nich więcej ambicji, że nauka i wykształcenie tak samo, a nawet bardziej powinno im przyświecać i w zasadzie jej się to udało, ale nie do końca.

Takie były czasy, że kobieta w tamtych czasach, aby być poważaną to musiała wyjść dobrze za mąż, a jeśli w jej małżeństwie źle się działo, to powinna znosić to z pokorą i nie wypadało nawet się rozwieźć z niewiernym mężem.

A dlaczego tytuł filmu „Uśmiech Mony Lizy”? Chyba dlatego, że jeszcze nikt nie odgadł, czy Mona Liza, mimo uśmiechu na twarzy, była szczęśliwa, czy to tylko przyklejony uśmiech. 🙂

Polecam ten film na długi wieczór, a może na wolny poranek, bo czy to ważne 🙂

Mężczyzno, nigdy nie zaniedbuj kobiety w sypialni!

Amelia wybiegła ze swojego wielkiego domu, w którym niczego nie brakowało. Chwyciła tylko torebkę i trzasnęła z impetem drzwiami. Miała dość, gdyż coś się w niej wypaliło i nagle poczuła, że straciła swoje życie, takie monotonne i jednostajne, a wręcz destrukcyjne, jakby na własne życzenie.

Szła przez miasto i nie wiedziała co dalej? Jak ma żyć, skoro tak nagle poczuła się nieszczęśliwą kobietą?

Zauważyła niewielką kawiarenkę i weszła, aby sobie to wszystko jakoś poukładać. Usiadła w półcieniu, jakby szukała dla siebie schronienia i bezpieczeństwa w blasku jednej świecy i z dala od okna. Chciała się schronić, jakby sama przed sobą, a myśli kołatały się w jej głowie mimo wszystko.

Zamówiła podwójną łyski z lodem i gorącą kawę. Rozłożyła przed sobą gazetę, którą miała w torebce i próbowała coś czytać, ale niestety światło jej nie pozwalało, a także jej stan emocjonalny nie dawał się jej skupić. Sączyła ze łzami, powoli więc alkohol, który z każdym łykiem przynosił odrobinę ukojenia i uzyskała lekki spokój pomieszany wciąż z wątpliwościami, co dalej? Myślała, że dalej tak nie potrafi żyć, aż z drugiego końca kawiarenki dobiegł ją chichot czterech kobiet w jej wieku. Były to kobiety dobiegające może do pięćdziesiątki, dobrze ubrane z nieskazitelnym makijażem i to zauważyła, bo tamta strona kawiarenki była lepiej oświetlona. Zastanowiło ją, z czego tak te kobiety się cieszą, kiedy ona tonie cała w smutku. Zaczęła je obserwować i one to zauważyły. Były na tyle uprzejme, że zaprosiły smutną i zapłakaną kobietę do swojego stolika i zamówiły dla niej jeszcze jednego drinka.

Zaproszenie przyjęła, choć z lekkim oporem, ale kobiety się upierały. Kiedy się przysiadła zauważyła, że to są dwie pary lesbijek widocznie, gdyż wciąż się do siebie przytulały, całowały i nie szczędziły sobie czułych gestów. Poczuła się nieswojo, ale nie wiedziała jak ma się wycofać, tym bardziej, że kobiety zamówiły następną porcję alkoholu i po jakimś czasie Amelia się rozluźniła i poczuła jakby znała te kobiety od zawsze. Zaimponowały jej szczerością i zazdrościła im tego szczęścia, które z nich biło.

Chciały o niej wiedzieć więcej, a nie tylko to, że jest smutną kobietą, która sama przy stoliku sączyła alkohol, a więc Amelia opowiedziała w skrócie, że jest żoną biznesmena, zajętego wiecznie pracą, kiedy ona mimo wykształcenia całkowicie poświęciła się swoim już dorosłym dzieciom, domem, gotowaniem obiadów na czas i ogólnie jest zwykłą kurą domową, która jest na każde skinienie. Właściwie zdała sobie nagle sprawę, że to wszystko nie jest doceniane. Zawsze starała się, by to mąż był zadowolony, a ona zawsze była w jego cieniu. Zadała sobie pytanie, gdzie w tym wszystkim jest ona sama, bo kiedy cokolwiek się w domu złego wydarzy, to mąż i dzieci mają najpierw pretensje do niej. Starała się być całe życie perfekcyjna we wszystkim, co robiła, ale nagle ją to zmęczyło, ale zdradziła jeszcze jedną bardzo dla niej kwestię:

– Posłuchajcie, ale ja nigdy jeszcze!

– Co nigdy dopytywała kobiety i płonęły z ciekawości, a alkohol robił swoje, więc Amelia stała się coraz bardziej rozmowna.

– Ja nigdy nie poczułam żadnej namiętności i mimo, że mam trójkę dzieci, to zawsze musiałam udawać, no wiecie?

– Orgazm? Podchwyciły kobiety i się zaczęło.

Amelia więc z pąsami na buzi opowiedziała, że z mężem sypia może dwa razy do roku, a polega to na tym, że jego nie obchodzą jej namiętności i szybko kończy, po czym zasypia.

– To straszne, krzyknęły prawie jednocześnie i poważnie się zasmuciły stroną seksualną nowej koleżanki.

– Pomożemy ci i pamiętaj, że żaden facet nie da rozkoszy kobiecie, jak tylko druga kobieta i tu wręczyły Amelii wizytówkę do pewnej, dyskretnej agencji, gdzie pracują doświadczone i piękne kobiety z klasą, które wiedzą jak zadowolić drugą kobietę.

Amelia uśmiechnęła się pod nosem, ale wizytówkę sprytnie ukryła w torebce, a po powrocie do domu, lekko wstawiona i w lepszym humorze stanęła przed lustrem i nie wierzyła, że to jej się zdarzyło.

Wciąż była ładną i zadbaną kobietą i miała wszystko na miejscu. Widziała w lustrze, że mimo trzech porodów cycki ma wciąż jędrne, a i pupa niczego sobie. Brzuch co prawda stracił trochę ze swej urody, ale nie było tak źle. Twarz zadbana, nie wiele jeszcze zmarszczek, no może szyja dopiero zdradza jej wiek.

Miotała się i nic jej nie wychodziło, a także w głowie kołatała się myśl, dlaczego one są tak szczęśliwe, a ona tego nigdy nie zaznała, bo nie zaznała żadnych uniesień, namiętności i pożądania i coraz częściej chodziła za nią myśl, żeby zadzwonić i się umówić w ciemno. Bała się strasznie tego kroku, bo nie wierzyła, aby jakaś obca kobieta mogła jej dać to, o czym myślała coraz częściej.

Chciała coś w życiu jeszcze użyć. Chciała za wszelką cenę czegoś jeszcze doświadczyć, kiedy dowiedziała się od lekarza, że jest śmiertelnie chora na raka i żadna już ingerencja lekarska jej nie pomoże i może zostało jej jeszcze najwyżej rok życia.

Wzięła telefon i zadzwoniła do tej agencji. Otrzymała adres hotelu i nr pokoju i na wskazaną godzinę zaproszenie, a tam się zjawi ktoś.

Poszła pod wskazany adres i kiedy zobaczyła, że zjawiła się przepiękna, młoda kobieta, bardzo odważna, to Amelia stchórzyła i wybiegła ze łzami z pokoju, bo nie wierzyła, że tak młodej kobiecie spodoba się kobieta w jej wieku.

Ogarnął ją niesamowity wstyd, ale jednak myśl o tamtej kobiecie nie dawała jej spokoju i za jakiś czas ponownie się umówiła i tak było trzy razy, że płaciła za usługę, do której nigdy nie doszło mimo, że piła alkohol wcześniej dla dodania sobie odwagi.

Młoda kobieta zachęcała ją dyskretnie i bardzo subtelnie i w końcu doszło do następnego spotkania, gdzie Amelia postawiła wszystko na jedną kartę, choć cała drżała ze strachu i wstydu.

Znalazły się w szerokim łóżku z białą pościelą, w którym powoli następowała orgia zmysłów, dotyków i miłosnych uniesień, a Amelia po wszystkim zaniosła się spazmatycznym płaczem ze szczęścia i dziękowała młodej kobiecie, że tak się nią zaopiekowała, a młoda kobieta była szczęśliwa, że uszczęśliwiła Amelię.

Spotykały się regularnie i przebywały większość czasu w łóżku, w białej pościeli, gdzie się kochały i dużo ze sobą rozmawiały, aż pewnego razu wyznały sobie wzajemną miłość i to, że żyć bez siebie już nie mogą. Amelia prosiła, aby młoda kobieta była tylko dla niej, ponieważ oddała jej całą siebie bez reszty i już nic się dla niej nie liczy.

Jednak Amelia zaczęła odczuwać coraz bardziej swoją chorobę i traciła z dnia na dzień siły i już wiedziała, że umiera.

Ostatnie ich spotkanie. Ostatni seks i ostatnie uniesienia z ukochaną kobietą i pożegnanie. Obie się do siebie tuliły, głaskały i płakały i nie mogły się rozstać. Przysięgały sobie, że nigdy nie zapomną tego, że dane im było przeżyć taką miłość i wielką namiętność, a kiedy Amelia umarła, to młoda kobieta zerwała ze swoim zawodem, bo już nigdy nie chciała niczego udawać i wiedziała, że już nigdy tak nie pokocha powtórnie.

Po śmierci Amelii, młoda kobieta zaczęła malować obrazy, ponieważ zawsze wiedziała, że ma talent. Na swoich obrazach zawarła przepiękną miłość do Amelii, która stała się jej muzą i pewnego dnia na jej wernisaż trafiła dorosła córka Amelii, która rozpoznała w jej obrazach swoją matkę i o tym powiedziała z błyskiem w oku młodej kobiecie i być może, że cudowna miłość Amelii miała ciąg dalszy, gdyż córka Amelii, była jakby skórę zedrzeć z matki 🙂