Archiwum dnia: 21 stycznia, 2015

A kiedy mi艂o艣膰 walczy z rozs膮dkiem

Ryszard by艂 m臋偶czyzn膮 dobrze umi臋艣nionym, wysokim i przystojnym. Liczy艂 sobie lekko po czterdziestce i pracowa艂 na budowie, a wi臋c by艂 silny i mocny. Pracowa艂 na budowie, poniewa偶 kocha艂 t臋 robot臋 i 聽z dziada pradziada chcia艂 kontynuowa膰 ten fach. By艂 dobrym i solidnym pracownikiem, 偶onaty z jedynym synem w wieku szkolnym.

Jego 偶ona Irena pracowa艂a w fabryce na ta艣mie i pakowa艂a ksi膮偶ki do pude艂ek gotowych do sprzeda偶y. Nie skar偶y艂a si臋 na ci臋偶k膮 prac臋, gdy偶 by艂a m艂od膮 kobiet膮 i te偶 bardzo siln膮. Oboje pracowali, a wi臋c jako tako im si臋 wiod艂o, a do tego bardzo si臋 kochali i wspierali. Po pracy cz臋sto je藕dzili z synem nad rzek臋, aby odetchn膮膰 po pracy i poby膰 ze swoim jedynakiem, kt贸ry nie sprawia艂 im 偶adnych k艂opot贸w wychowawczych, a wi臋c niczego im do szcz臋艣cia nie brakowa艂o.

Ryszard zajmowa艂 si臋 dodatkowo swoim samotnym ojcem, kt贸remu pomaga艂 przy k膮pieli, gdy偶 ojciec Ryszarda ju偶 sobie w wielu sprawach nie radzi艂. Robi艂 to bardzo ch臋tnie, bo szanowa艂 ojca i go bardzo kocha艂. Zawdzi臋cza艂 mu wychowanie i dobre dzieci艅stwo, a wi臋c nigdy niczego mu nie odmawia艂, je艣li tylko ojciec poprosi艂.

Wiedli spokojne i szcz臋艣liwe 偶ycie, a wi臋c Ryszard chodzi艂 na wywiad贸wki do syna i kiedy nauczycielka – nowa w mie艣cie poprosi艂a go, czy m贸g艂by przyj艣膰 kiedy艣 na lekcj臋 i opowiedzie膰聽dzieciom o swojej pracy, to by艂a by bardzo wdzi臋czna.

Ryszard si臋 zgodzi艂 oczywi艣cie i by艂 zaskoczony, 偶e dzieci mia艂y do niego tyle pyta艅, a to ile czasu buduje si臋 dom, albo ile cegie艂 potrzeba, by dom wybudowa膰 i w nim zamieszka膰. Opowiadanie o pracy spodoba艂o si臋 bardzo nauczycielce i na po偶egnanie spyta艂a go, czy m贸g艂by obejrze膰 jej okno w domu, poniewa偶 w czasie deszczu przecieka, a podczas wiatru czu膰 jest w domu spory ch艂贸d, a wi臋c jest to 聽dla niej problem.

Ryszard si臋 zgodzi艂 i na miejscu stwierdzi艂, 偶e najlepiej b臋dzie je艣li okno si臋 wymieni na nowe i ch臋tnie si臋 tego podejmie.

Na drugi dzie艅 przyni贸s艂 wszystkie potrzebne narz臋dzia, aby obsadzi膰 nowe okno w domu nauczycielki. Ona go obserwowa艂a bardzo nie艣mia艂o, jakby z rumie艅cem na twarzy, a kiedy sko艅czy艂 prac臋 zobaczy艂 skrzypce i poprosi艂, aby mu co艣 zagra艂a. Nauczycielka nie chcia艂a, t艂umacz膮c, 偶e chyba wysz艂a z wprawy, ale w ko艅cu da艂a si臋 skusi膰 i w mieszkaniu rozbrzmia艂a melodia spod smyczka, kt贸ra urzek艂a Ryszarda.

Nie wiedzieli kiedy usta si臋 ich spotka艂y i nast膮pi艂 nami臋tny poca艂unek, kt贸rego oboje wcale nie 偶a艂owali. Rozs膮dek jednak kaza艂 Ryszardowi wyj艣膰 po spakowaniu wszystkich narz臋dzi, ale ka偶dego, nast臋pnego dnia budzi艂 si臋 z melodi膮 i z twarz膮 nauczycielki, kt贸ra ca艂kowicie nim zaw艂adn臋艂a. Nie wiedzia艂 co si臋 z nim dzieje, a 偶ona zauwa偶y艂a, 偶e jej m膮偶 sta艂 si臋 milcz膮cy, dra偶liwy, tak jakby nie jej m膮偶.

Zbli偶a艂y si臋 urodziny ojca Ryszarda, a wi臋c Irena zaj臋艂a si臋 przygotowaniami, bo na urodzinach mia艂o by膰 z 20 os贸b. Mia艂a du偶o pracy, a Ryszard poprosi艂 nauczycielk臋, aby zechcia艂a zagra膰 dla jego ukochanego ojca, bo ojcu nie za du偶o ju偶 zosta艂o, a muzyk臋 lubi ogromnie. Nauczycielka si臋 zgodzi艂a i kiedy gra艂a utw贸r, to Ryszard patrzy艂 si臋 na ni膮 jakby gra艂 anio艂 i nie spuszcza艂 z nauczycielki wzroku.

Ten stan m臋偶a zauwa偶y艂a Irena i ju偶 wszystko wiedzia艂a. Domy艣li艂a si臋, 偶e jej m膮偶 jest zakochany i dlatego nast膮pi艂a w nim taka zamiana, 偶e oddali艂 si臋 od niej i od ich syna, a ponadto podesz艂a do niego i tylko w przelocie oznajmi艂a mu, 偶e jest w ci膮偶y z drugim dzieckiem, ale Ryszard wcale si臋 nie ucieszy艂.

Odwi贸z艂 nauczycielk臋 do domu i d艂ugo siedzieli pod jej domem w samochodzie i oboje p艂akali bez s艂贸w. Ich 艂zy m贸wi艂y im o tym, 偶e nie mog膮 si臋 rozsta膰, gdy偶 tak nag艂e uczucie nie zdarza si臋 cz臋sto. Nie chcieli si臋 rozstawa膰, gdy偶 trafi艂a w nich niespodziewana fala nami臋tno艣ci i t臋sknoty za sob膮. Mija艂y minuty, a nauczycielka czeka艂a na jak膮艣 deklaracj臋, czy te偶 decyzj臋, ale nie us艂ysza艂a, a wi臋c wybieg艂a z samochodu i kiedy Ryszard rusza艂 ju偶 samochodem zauwa偶y艂, 偶e czeka艂a na niego przed domem.

To by艂 ich niesamowity seks po艂膮czony z wielkimi wyrzutami sumienia, ale nie mogli si臋 od siebie oderwa膰 i kochali si臋 wci膮偶 na nowo, a偶 do utraty tchu, a kiedy och艂on臋li przysi臋gli sobie dozgonn膮 mi艂o艣膰 bez wzgl臋du na kilometry jakie ich podziel膮, gdy偶 nauczycielka w艂a艣nie na drugi dzie艅 wyje偶d偶a艂a do innego miasta i do innej szko艂y, co bardzo Ryszarda zmartwi艂o. Przytulali si臋 i p艂akali, 偶e musz膮 si臋 rozsta膰, a偶 Ryszard zaproponowa艂, 偶e odejdzie od 偶ony i pojedzie za ni膮 na drugi koniec 艣wiata, aby tylko ju偶 na zawsze by膰 razem.

Dworzec i podje偶d偶a poci膮g, a na peronie nauczycielka, kt贸ra ciekawie i z niepokojem wygl膮da艂a Ryszarda, kt贸ry do walizki wrzuci艂 kilka koszul i skarpetki na zmian臋. P臋dzi艂 jak szalony ulicami miasteczka, aby tylko zd膮偶y膰 na poci膮g do ich wsp贸lnego szcz臋艣cia, ale kiedy mia艂 ju偶 schodami wbiec na peron, nagle si臋 zatrzyma艂 i w swoich 艂zach zobaczy艂 ci臋偶arn膮 i pracuj膮ca 偶on臋, ukochanego syna i mocno chorego ojca.

Poci膮g z nauczycielk膮 odjecha艂, a on wr贸ci艂 do domu i od 偶ony us艂ysza艂, 偶e w艂a艣nie dzwoni艂 ojciec, aby przyszed艂 i pom贸g艂 mu wybra膰 trumn臋 i by om贸wi膰 warunki swojego pogrzebu z zak艂adem pogrzebowym, a wi臋c jakby wszystko wr贸ci艂o do normy, ale czy wr贸ci艂o w jego zakochanym sercu ?

Nasze trzy szcz臋艣cia :)

Kochani, bo o czym niby tu dzi艣 wypada napisa膰? Oczywi艣cie, 偶e o Dniu Babci i jutro Dziadka, bo mamy swoje 艣wi臋to. Oj nie wysz艂o dzi艣 s艂onko ani dla Bab膰, ani dla Wnucz膮t, a pewnie i nie wyjdzie jutro dla Dziadk贸w. Trudno i 艣wi臋tuje si臋 dalej, bo najwa偶niejsze jest gor膮ce serce dla tych naszych szkrab贸w, kt贸re umilaj膮 czas i my艣li zaprz膮taj膮 z mi艂o艣ci膮 w naszych sercach.

Babci膮 to ja zosta艂am do艣膰 p贸藕no, bo z po艣lizgiem po pi臋膰dziesi膮tce i kiedy si臋 pierwszy raz dowiedzia艂am, 偶e Babci膮 b臋d臋, to mnie si臋 tak dziwnie w 艣rodku zrobi艂o, bo to s艂owo Babcia jeszcze nie za bardzo mi pasowa艂o, no bo jak to – ju偶 Babcia?

Szybko zaakceptowa艂am si臋 w nowej roli, a mo偶e niezbyt szybko, ale teraz wiem, 偶e mam 聽prawo nosi膰 wysoko babcin膮 g艂ow臋, bo dumna jestem jak paw. Znacie to uczucie zreszt膮, kiedy w nasze do艣膰 szare dni wkraczaj膮 takie ma艂e istotki, ka偶de inne, ka偶de indywidualne i do ka偶dego trzeba inaczej podej艣膰, gdy偶 te nasze szkraby to s膮 ju偶 cz艂owieki i maj膮 sw贸j charakterek i dlatego trzeba je traktowa膰 jako cz艂owieki w艂a艣nie, tylko troszk臋 mniejsze.聽

Je艣li mia艂abym okre艣li膰 jakie s膮 te moje cz艂owieki to:

Anielka lubi czyta膰 i uczy膰 si臋, ale kiedy potrzebuje odrobiny prywatno艣ci, to trzeba jej j膮 koniecznie da膰, a wi臋c zamyka si臋 w swoim pokoju i tam robi to, na co ma w danej chwili i ochot臋. Nie wolno jej tego zabiera膰, bo jest nieszcz臋艣liwa. 馃檪

M贸j jedyny wnuk Wojtu艣 bardzo lubi chodzi膰 do przedszkola i kiedy zachoruje i musi w domu zosta膰, to te偶 jest nieszcz臋艣liwy. Jest to cz艂owiek, kt贸ry lubi mie膰 ko艂o siebie porz膮dek – taki pedancik i sam swoje zabawki odnosi na miejsce. Kocham w nim t臋 pedantyczno艣膰 i oby mu to zosta艂o. 馃檪

Luiza to moje trzecie szcz臋艣cie. Domatorka okropna, 偶e ci臋偶ko j膮 wyci膮gn膮膰 z domu i te偶 jest pedantk膮, 偶e jak u艂o偶y swoje rysunki i kredki r贸wniutko, to tak maj膮 le偶e膰 i ju偶. Ch臋tnie chodzi do przedszkola, ale czym pr臋dzej wraca do domu, bo tam najch臋tniej lubi sp臋dza膰 czas.

Nie widz臋 ich codziennie niestety i nie widz臋 jak si臋 szybko zmieniaj膮, ale wiem, 偶e s膮 szcz臋艣liwe i maj膮 szcz臋艣liwe dzieci艅stwo, bo s膮 oczkiem w g艂owie swoich rodzic贸w, a wi臋c i ja z Dziadkiem jeste艣my spokojni o te nasze cz艂owieki.

Fajnie jest, cudnie jest, a ja czekam na wizyt臋 jednej z wnu艣, bo dwa cz艂owieki s膮 daleko. 馃檪