Archiwum dnia: 23 stycznia, 2015

Nie wchodzi si臋 dwa razy do tej samej rzeki!

Mariola by艂a wysok膮 kobiet膮 w wieku blisko czterdziestki, a w wieku dwudziestu lat zakocha艂a si臋 w przystojnym panu, ale starszym od niej o ca艂e 20 lat. Zakocha艂a si臋 w nim bez pami臋ci i nie przeszkadza艂a jej zupe艂nie ta r贸偶nica wieku. Pasowali do siebie, bo ona postawna kobieta, kt贸rej niczego w urodzie nie brakowa艂o, a on szpakowaty, postawny i wysportowany pan.

Na samym pocz膮tku ma艂偶e艅stwa mieli du偶y dom, bo on go odziedziczy艂 po swoich rodzicach. Dom z wielkim i zadbanym ogrodem na obrze偶ach miasta, a wi臋c ostoja spokoju, w kt贸rej Mariola od razu poczu艂a si臋 jak u siebie.

M膮偶 Marioli dobrze zarabia艂, gdy偶 mia艂 swoj膮 szko艂臋 tenisa ziemnego i szkoli艂 w niej m艂odzie偶 marz膮c膮 o sukcesach sportowych, a wi臋c przez wiele godzin nie by艂o go w domu, ale pieni膮dze z tego by艂y bardzo dobre, a z up艂ywem czasu coraz lepsze, 偶e w zasadzie Mariola nie musia艂a pracowa膰.

Urodzi艂a syna pi臋knego, du偶ego i zdrowego, a za rok powi艂a drugiego synka i tak im si臋 rodzina powi臋kszy艂a. On szala艂 z rado艣ci, 偶e da艂a mu takich ch艂opak贸w i ju偶 widzia艂 ich na korcie jako zdolnych ch艂opc贸w, kt贸rzy kiedy艣 poci膮gn膮 jego biznes.

Mija艂y lata i synowie ro艣li na zdrowych i przystojnych m臋偶czyzn. Urod臋 odziedziczyli po wysokich rodzicach i to Mariola ich w zasadzie wychowywa艂a, bo m膮偶 by艂 wiecznie zapracowany, ale kiedy wraca艂 zawsze mia艂a dla niego w kuchni co艣 smacznego, bo Mariola by艂a 艣wietn膮 gospodyni膮 i w kuchni czarowa艂a cuda, a kuchni臋 mia艂a wyposa偶on膮 we wszystko, bo to by艂o jej kr贸lestwo. Dogadza艂a rodzinie robi膮c wspania艂e przetwory na zim臋 i potrafi艂a ugotowa膰 niemal wszystko. Mia艂a taki w sobie dar kulinarny i cieszy艂a si臋 kiedy mo偶e dogadza膰 swoim m臋偶czyznom 偶ycia.

Nie pracowa艂a, ale wychowywa艂a ch艂opc贸w i dogl膮da艂a ogrodu, kt贸ry by艂 nies艂ychanie zadbany i wiele s膮siadek jej zazdro艣ci艂o, 偶e ma taki estetyczny zmys艂, bo Mariola mia艂a dusz臋 artystyczn膮 i wielkie wyczucie smaku, a wi臋c wszystko co robi艂a, to robi艂a z wielkim sercem i zaanga偶owaniem, bo taka by艂a Mariola.

M膮偶 pewnego dnia jej zakomunikowa艂, 偶e 藕le si臋 czuje, a lekarz zaproponowa艂 mu sanatorium dla podratowania zdrowia, gdy偶 ma stresuj膮c膮 prac臋 i dobrze by by艂o, aby si臋 odci膮艂 od pracy i za偶y艂 kilku zabieg贸w dziennie, co mia艂o mu wr贸ci膰 si艂y witalne.

Mariola z rado艣ci膮 go spakowa艂a, a wi臋c odprasowa艂a i u艂o偶y艂a wszystko w walizce i odwioz艂a na dworzec, aby m膮偶 mia艂 te trzy tygodnie na podratowanie swojego zdrowia, bo wiek sw贸j mia艂, a wi臋c jako wyrozumia艂a 偶ona nie stawia艂a 偶adnych sprzeciw贸w.

I tak przez osiem lat, ka偶dego roku m膮偶 Marioli je藕dzi艂 do w贸d, a ona z ut臋sknieniem na niego zawsze czeka艂a, a偶 pewnego dnia zabra艂a si臋 za gruntowne porz膮dki w domu, kiedy ch艂opcy byli w szkole. Musia艂a si臋 czym艣 zaj膮膰, wi臋c postanowi艂a, 偶e zrobi porz膮dki w komodach i wszystko ogarnie, tak, by mia艂o to r臋ce i nogi.

Przek艂ada艂a, wyrzuca艂a, uk艂ada艂a, a偶 nagle wpad艂 jej w r臋ce notatnik m臋偶a, kt贸ry by艂 schowany w szufladzie rzadko otwieranej.

Zacz臋艂a przegl膮da膰 ten notatnik i w jej oczach objawi艂 si臋 nie jej m膮偶, a jaki艣 inny m臋偶czyzna. Znalaz艂a podw贸jne bilety do teatru, rachunki z restauracji na dwie osoby i jakie艣 inne paragony na zakup perfum i bielizny osobistej.

Zacz臋艂a szuka膰 w pami臋ci kiedy to m膮偶 kupi艂 jej perfumy Chanel nr 5, kt贸rych nie znosi艂a i kiedy to j膮 obdarowa艂 bielizn膮, kt贸r膮 zawsze kupowa艂a sobie sama, albo zaprosi艂 j膮 do teatru i sobie nic takiego nie przypomnia艂a, a wi臋c szybko wzi臋艂a k膮piel, u艂o偶y艂a w艂osy i zrobi艂a makija偶 i dr偶膮cymi r臋koma otworzy艂a gara偶 i wyruszy艂a w podr贸偶 do tego sanatorium, gdzie wypoczywa艂 jej m膮偶.

Jecha艂a osiem godzin bez przerwy, maj膮c przed oczyma te wszystkie znalezione papierki i kiedy by艂a na miejscu, od razu na recepcji poprosi艂a o nr pokoju swojego m臋偶a legitymuj膮c si臋 oczywi艣cie, 偶e jest 偶on膮 i kiedy zapuka艂a do pokoju my艣la艂a, 偶e to wszystko, to tylko sen.

Otworzy艂a jej nieznana jej kobieta jakby w jej wieku, tylko o wiele ni偶sza, z pi臋knym biustem, korpulentna i zadbana w zwiewnej haleczce, a kiedy Mariola wtargn臋艂a si艂膮 do pokoju zobaczy艂a swojego m臋偶a na 艂贸偶ku przykrytego niedbale prze艣cierad艂em i ju偶 Mariola wszystko wiedzia艂a.

Dosta艂a sza艂u i zacz臋艂a mocno krzycze膰 i zrobi艂a karczemn膮 awantur臋, a偶 wezwano karetk臋, bo Mariola zemdla艂a i konieczna by艂a pomoc lekarza.

Zawieziono j膮 do szpitala, gdzie otrzyma艂a leki na uspokojenie i kilka zastrzyk贸w na wyciszenie. M膮偶 j膮 w tym szpitalu odwiedzi艂 z kwiatami i kala艂 si臋 i postanowi艂 powiedzie膰 jej ca艂膮 prawd臋, 偶e zdradza艂 j膮 z t膮 kobiet膮 od o艣miu lat i razem sp臋dzali chwile w sanatorium, a tak偶e spotykali si臋 kiedy tylko mogli. Prosi艂 j膮 o wybaczenie i p艂aka艂 nad jej 艂贸偶kiem, bo niby wci膮偶 j膮 kocha nad 偶ycie, a tamta kobieta to tylko taka odskocznia od wszystkiego.

Mariola po tym wyznaniu straci艂a zmys艂y i kompletnie zamilk艂a. Psycholog nie potrafi艂 do niej dotrze膰, ani dzieci, ani nikt. Zasklepi艂a si臋 w swojej rozpaczy i nie odzywa艂a si臋 do nikogo, a偶 pad艂a decyzja, 偶e Mariola wyl膮dowa艂a w szpitalu psychiatrycznym w celu zdiagnozowania jej stanu, a tak偶e pr贸by doprowadzenia jej do w miar臋 normalnego funkcjonowania.

M膮偶 odwiedza艂 j膮 w tym szpitalu, gdzie le偶a艂a po lekach zbola艂a i zwini臋ta w k艂臋bek przez ca艂e dnie i noce. Przywozi艂 jej owoce, kwiaty i najlepsze jedzenie i kaja艂 si臋, by tylko mu wybaczy艂a, ale nie wierzy艂a w ani jedno jego s艂owo.

Kiedy poczu艂a si臋 lepiej, trafi艂a na psychoterapi臋, gdzie wyrzuci艂a sw贸j ca艂y b贸l. Otrzyma艂a wsparcie innych, zranionych kobiet, kt贸re utwierdza艂y j膮 w przekonaniu, 偶e warto jeszcze raz zaufa膰, bo widz膮, 偶e m膮偶 si臋 stara. P艂aka艂a przez ca艂y czas, a psycholog 聽radzi艂 jej, aby faktycznie zaufa艂a, bo wci膮偶 m贸wi艂a, 偶e kocha m臋偶a nad 偶ycie i nie wyobra偶a sobie bez niego istnienia.

Mija艂y miesi膮ce psychoterapii i Mariola czu艂a si臋 coraz mocniejsza i kiedy przyjecha艂, by j膮 po wielu miesi膮cach terapii zabra膰 do domu, wsiada艂a do samochodu u艣miechni臋ta i czule wszystkim dzi臋kowa艂a za pomoc i wsparcie. Widziano j膮, 偶e by艂a szcz臋艣liwa, 偶e teraz wszystko ju偶 b臋dzie tylko dobrze. Macha艂a z samochodu tym, kt贸rzy j膮 wspierali i u艣miecha艂a si臋.

Min膮艂 rok kiedy Mariola wr贸ci艂a do domu i do swoich dzieci, kt贸re bardzo matk臋 wspiera艂y, ale po cichu nienawidzi艂y ojca za to, co zrobi艂 ich matce. Ch艂opcy odsun臋li si臋 od ojca i mieli do niego 偶al nie do zmazania, ale Mariola jak dawniej pr贸bowa艂a na nowo scali膰 rodzin臋, aby by艂o tak jak dawniej.

Pewnego dnia m膮偶 Marioli oznajmi艂, 偶e musi jecha膰 na szkolenie sportowc贸w do miejscowo艣ci oddalonej o 800 kim. Ponownie go spakowa艂a, ale za kilka godzin pojecha艂a za nim. Okaza艂o si臋, 偶e ponownie spotka艂 si臋 w hotelu z czaruj膮c膮 czarnulk膮 i tego by艂o ju偶 dla niej za wiele.

Wracaj膮c roztrz臋siona i zamroczona uderzy艂a w barierk臋 w mo艣cie i spad艂a z impetem to rzeki. 艢mier膰 nast膮pi艂a w wyniku uderzenia i utoni臋cia.

Kiedy m膮偶 Marioli dowiedzia艂 si臋 o wypadku, by艂 prawie natychmiast. Po pogrzebie zostawi艂 synom list, 偶e osobi艣cie odpowiada za 艣mier膰 ich matki i powiesi艂 si臋 w pobliskim lesie.

Min臋艂o troch臋 czasu, a synowie przej臋li dochodowy biznes ojca, ale nigdy nie zanie艣li kwiat贸w na jego gr贸b, ani nie zapalili jednego znicza!