Archiwum dnia: Styczeń 27, 2015

Osoby publiczne zaszczute w sieci, a policja ma związane ręce!

Na początek tej notki proszę o obejrzenie poniższego clipu, a ja polecę dalej. 😀

https://www.youtube.com/watch?v=5l0HkkcH1hI

Nowy temat na bloga spadł mi jakby z nieba. Jako mieszkanka mojego miasta, mimo, że już wyłączona zawodowo, to śledzę w sieci wiadomości dotyczące naszej małej społeczności i natrafiłam na takiego rodzynka.

Rodzynek dotyczy trzech pań z mojego miasta, które udzielają się w samorządach i innej publicznej działalności. Można by rzec, że jest to elita trzęsąca naszym miasteczkiem, która z racji wykonywanych zadań działa na rzecz naszej społeczności.

Panie zostały wybrane w wyborach, a więc społeczeństwo im zaufało i dało jakoby pałeczkę by żyło nam się tu coraz lepiej i w zasadzie tak się też żyje w dość smętnym miasteczku, ale władze robią co tylko mogą, aby związać koniec z końcem, bo pieniędzy nie staje na wszystko. Jednak młodym to może i u nas źle się żyje, gdyż brakuje pracy, ale ludzie w moim wieku mają tu świeże powietrze, dużo miejsca do spacerów, a także parków z ławeczkami, a więc władze trzeba powiedzieć, że się starają i powstały na naszym jeziorze dwa, bardzo ładne mola widokowe, utwardzone ścieżki, po których śmigają młodzi i ci starsi i choć jak wszędzie umarł przemysł, ale za to mamy świeże powietrze.

Ale wracając do meritum, to trzy panie na wysokich stanowiskach zostały obrażone w sieci, co spowodowało u nich dyskomfort psychiczny. Nie czytałam tych wpisów, gdyż staram się nie grzebać w szambie, gdyż czuję odrazę, ale w clipie jest wszystko na ten temat. Anonimy sobie pisały oszczercze komentarze, które nijak nie trzymały się prawdy, a wiem, że nie trzymały się, gdyż jako tako znam te panie i wiem, że mają swoje rodziny, są żonami, matkami i dostało im się tylko dlatego, że są więcej niż inni , bo na świeczniku.

Panie się zwarły i złożyły doniesienie na policję – jak ja!

Policja przekazała sprawę do Prokuratury – tak jak moją sprawę!

Panie zawiadomiły media więc – ja nie miałam takich szans i w zasadzie nie chciałam absolutnie tego!

Panie nie założyły sprawy w Sądzie – moja dwukrotnie do Sądu trafiła, a pomagał mi bardzo dobry prawnik.

Paniom sprawę Prokuratura umorzyła, a mnie umorzył Sąd – dwukrotnie i tu mi ręce opadły.

Panie nie wiedzą nadal, kto ich w sieci oczernia, a ja wiem:

https://www.facebook.com/ptaszki.tv.9678?fref=ts

ale i to policji i prokuratury nie zainteresowało, a więc możemy stwierdzić, że gadanie o ściganiu hejterów możemy między bajki włożyć, choć i ja jeszcze raz składam wniosek o ściganie!

Jaki z tego wniosek? Ano taki, że Prokurator Generalny ogłosił totalną walkę z hejtem, ale to nijak ma się do rzeczywistości, a ja zostałam pouczona przez sąd, co to jest hejt i nękanie w sieci i jeśli nie zagrażało mi to śmiercią, albo utratą zdrowia, to Sąd umarza sprawę i przekazuje ją do archiwum i tak się skończyła moja walka o moje dobre imię. Nie zostałam poinformowana jakie działania zostały podjęte i jakimi sposobami próbowano dotrzeć do hejtera, ponieważ nie zostały absolutnie podjęte takie działania i nie został w sprawę włączony dobry informatyk. Dochodzimy więc do konkluzji, że i tym paniom nie uda się nic, choć panie się uparły, ale chyba tylko w związku z wiarą w sprawiedliwość i przebiegłość naszych organów ścigania, a tu i im wyjdzie zonk i ja im to gwarantuję.

Ja wobec swoich psychofanek zastosowałam dwie metody, bo na Lindę z Psów i na atak terrorystyczny w Paryżu i  od trzech dni mam spokój, ale jak długo? Demony nie śpią, demony są na moim blogu i demony czuwają, a owym paniom z mojego miasteczka radzę, aby dały sobie spokój, bo państwo polskie jest za Murzynami w Afryce i tylko nad tym trzeba ubolewać, a reszta to walka z chorymi psychicznie, a ta jak wiemy bywa najczęściej porażką! Chorzy co raz trafiają na swoje oddziały, a tam są tylko chorymi i w zasadzie nikim!

Takim hienom to tylko strzelać w łeb i wiem, co piszę!

Reklamy

70 Rocznica Wyzwolenia Auchzwitz – Oby nigdy ludzie nie przeżyli takiego piekła!

Nie chcę pisać patetycznie, bo nie przeżyłam tamtych okropieństw. Za późno się urodziłam na szczęście!  Niech opowiadają o tamtych latach ludzie, którzy jeszcze żyją. Niech przestrzegają historycy i niech uczy się nasze dzieci, aby to się nigdy więcej nie powtórzyło. 

Byłam w Oświęcimiu w latach siedemdziesiątych, to kupa czasu, ale wciąż tam są buciki malutkich dzieci, sukieneczki dziewczynek i góry pamiątek po zamordowanych, niczemu nie winnych ludzi. Leżą tam już od 70 lat i niech będą przestrogą, że nie można już nigdy dopuścić do takiego poniżenia i pogardy oraz ludobójstwa zalanego hektolitrami potu i łez.

Ten dzień jest dla mnie dniem refleksji i na tym poprzestanę 😦