Archiwum dnia: 1 lutego, 2015

Bo ca艂e 偶ycie nikt jej nie kocha艂

Kiedy urodzi艂a si臋 im dziewczynka, zdrowa i wspania艂a cieszyli si臋 jak wariaci. Por贸d przebiega艂 prawid艂owo i kiedy piel臋gniarka spyta艂a jakie imi臋 ma wpisa膰 w papiery, to matka jednog艂o艣nie poda艂a, 偶e Jowita. Tak bardzo si臋 to imi臋 jej podoba艂o i na tamte czasy w PRL, brzmia艂o tak jako艣 艣wiatowo.

Ojciec Jowity, jako 偶o艂nierz zawodowy, cz臋sto bywaj膮cy w jednostce te偶 si臋 cieszy艂, ale og贸lnie wychowanie dziewczynki spad艂o na barki matki. Takie by艂y czasy, 偶e m臋偶czyzna w wojsku to przede wszystkim przeniesienia z garnizonu do garnizonu, du偶o stresu i du偶o alkoholu wypitego na s艂u偶bach, potajemnie oraz na wszelkich poligonach. Dobrze w miar臋 by艂o i matka Jowity to znosi艂a, ale przyszed艂 czas, 偶e ojciec swoje frustracje odbija艂 na niej i na swoim dziecku.

Kiedy Jowita dorasta艂a, to w pami臋ci na zawsze zosta艂y jej awantury domowe, wybite szyby i wyrwane w艂osy jej matki. Zn臋ca艂 si臋 nad rodzin膮 i z dnia na dzie艅 by艂o coraz gorzej. Wrzeszcza艂, 偶e obie s膮 mu kul膮 u nogi i on nie b臋dzie na nie tyra艂, a wi臋c niech si臋 darmozjady wezm膮 do roboty – tak wykrzykiwa艂 w alkoholowym amoku.

Jowita chowa艂a si臋 w swoim pokoju i p艂aka艂a z bezradno艣ci, bo 偶al by艂o jej matki i 偶al by艂o jej ojca, bo mimo wszystko jako艣 go kocha艂a. Ojciec nie wiedzia艂 do jakiej klasy chodzi jego c贸rka, nie wiedzia艂 jak si臋 uczy i nie wiedzia艂 kompletnie nic o swojej c贸rce. Mia艂 tendencj臋 wy艣miewania swojego dziecka, 偶e uros艂y jej cycki i ma za du偶y ty艂ek. Wy艣miewa艂, 偶e nigdy nikt jej nie pokocha, bo jest okropnie szpetna i na pewno kto艣 j膮 wykorzysta i porzuci jak zb臋dny 艣mie膰. Nigdy Jowity nie przytuli艂, nie pog艂adzi艂 po policzku i nie zostawi艂 na jej czole ojcowskiego ca艂usa – nigdy!

Matka Jowity by艂a wci膮偶 sfrustrowana i zapracowana, aby zwi膮za膰 koniec z ko艅cem i wci膮偶 uchyla艂a si臋 przed m臋偶owskimi ciosami, a wi臋c i ona nie mia艂a czasu dla swej c贸rki, bo po prostu brakowa艂o jej na to si艂. Kiedy w domu by艂a awantura, wpycha艂a c贸rk臋 do swojego pokoju i tak pr贸bowa艂a j膮 chroni膰, ale tak偶e nie po艣wi臋ca艂a jej czasu na czu艂o艣ci, gdy偶 po ekscesach w domu zwyczajnie opada艂a psychicznie. By艂a zm臋czona i zastraszona, ale chroni艂a Jowit臋 przed razami i to wyssa艂o z niej kompletnie energi臋 i cho膰 wiedzia艂a, 偶e Jowita jest w tym wszystkim sama, to nie sta膰 ju偶 j膮 by艂o na odrobin臋 blisko艣ci w stosunku do c贸rki.

Pewnego dnia pogotowie zabra艂o ojca Jowity z ulicy. Mia艂 delirk臋, a wi臋c najpierw szpital, a potem szpital dla alkoholik贸w, gdzie pr贸bowano doprowadzi膰 ojca Jowity do jako takiego stanu, ale w tym czasie matka jej za艂o偶y艂a spraw臋 o zn臋canie si臋 nad rodzin膮 i przestawi艂a 艣wiadectwa pobi膰, a s膮siedzi zgodzili si臋 zeznawa膰.

Otrzyma艂a rozw贸d, kiedy jej m膮偶 siedzia艂 w kiciu. Odbywa艂 trzy lata pozbawienia wolno艣ci i w tym czasie Jowita sko艅czy艂a szko艂臋 i posz艂a do pracy. Chcia艂a pom贸c matce, kt贸ra rozkwaterowa艂a wsp贸lne mieszkanie i przenios艂a si臋 do samodzielnej kawalerki, a sama przenios艂a si臋 te偶 na swoje, do malutkiego mieszkanka z dala od matki. W tym momencie mo偶na napisa膰, 偶e w ko艅cu zacz臋艂o im si臋 uk艂ada膰, ale tak nie by艂o.

Jowita otrzyma艂a prac臋 w telekomunikacji, na w臋藕le 艂膮czno艣ci i wszystko by艂oby dobrze, dop贸ki nie dozna艂a mobbingu ze strony swojego szefa. To by艂o piek艂o, bo ka偶dy ruch Jowity by艂 poddany krytyce i wy艣mianiu. Znosi艂a to dzielnie, bo wiedzia艂a, 偶e pracuje dobrze i bez zarzutu, ale kiedy szef o艣mieszy艂 jej prac臋 po raz kolejny przed kole偶ankami – nie wytrzyma艂a.

Wybieg艂a z pracy, zrzucaj膮c ubranie ochronne i ubieraj膮c si臋 w biegu opu艣ci艂a miejsce pracy i za to zosta艂a natychmiast zwolniona. Nikt nie s艂ucha艂, 偶e szef j膮 zgnoi艂, a wi臋c by艂a na straconej pozycji, bo kole偶anki ba艂y si臋 stan膮膰 w jej obronie. By艂a totalnie wypompowana i kompletnie si臋 za艂ama艂a.

Le偶a艂a w 艂贸偶ku sama jak palec przez miesi膮c i sw贸j b贸l zapija艂a alkoholem tak samo jak jej ojciec. Pi艂a, budzi艂a si臋, zasypia艂a i zn贸w si臋 budzi艂a i pi艂a. Czu艂a, 偶e jest nikomu kompletnie niepotrzebna, 偶e nikt w 偶yciu jej nie kocha艂, 偶e nikt jej nie przytuli艂 i nie powiedzia艂 dobrego s艂owa, bo zawsze by艂a dla wszystkich nikim. Nie czu艂a potrzeby, by dalej 偶y膰, kiedy nikt nigdy nie powiedzia艂, 偶e j膮 kocha, 偶e jest wa偶na, 偶e jest 艂adna i m膮dra.Nie zd膮偶y艂a si臋 nawet zakocha膰 w kim艣, kto by da艂 jej schronienie w swoich ramionach na zawsze. 聽Poczu艂a w sobie potrzeb臋 znikni臋cia z tego z艂ego dla niej 艣wiata. Czo艂gaj膮c si臋 resztkami si艂 do kuchni, rozpaczaj膮c nad swoim losem, odkr臋ci艂a kurki od gazu. Kto艣 poczu艂 z s膮siad贸w wo艅 gazu na klatce, kto艣 inny wezwa艂 pogotowie, stra偶 i karetk臋, ale 聽by艂o ju偶 za p贸藕no!

Prawie w tym samym czasie w wi臋zieniu zmar艂 na serce ojciec Jowity, ale matka odwiedza艂a 聽codziennie tylko gr贸b c贸rki. 聽B艂aga艂a nad jej grobem o wybaczenie, 聽za brak dostatecznej uwagi dla swojego dziecka i za to, 偶e zgotowa艂a jej taki los!聽