Archiwum dnia: 4 lutego, 2015

Jak zdrada zrujnowa艂a jej 偶ycie!

Dominika i Jan, ale偶 to by艂a pi臋kna para. Kiedy si臋 poznali, to od pierwszego wejrzenia si臋 w sobie zakochali na 艣mier膰 i 偶ycie. Poznali si臋 na studiach i na ostatnim roku wzi臋li 艣lub jak z bajki. Dominik臋 zaakceptowali rodzice Jana i odwrotnie, a wi臋c wszyscy 偶yczyli im wszystkiego najlepszego na nowej drodze 偶ycia.

Na weselu m艂oda para nie odkleja艂a si臋 od siebie, a go艣cie zaproszeni widzieli jak ta para jest w sobie zakochana, a wi臋c nie milk艂o wo艂anie gorzko, gorzko!. Pi臋kni byli, bo ona wysoka, szczup艂a brunetka z kszta艂tnym biustem i zgrabn膮 sylwetk膮, a on wysoki brunet o czarnych oczach i b艂yszcz膮cych w艂osach 艣wietnie przyci臋tych i u艂o偶onych. Wspaniale prezentowa艂 si臋 w 艣lubnym garniturze. Pasowali do siebie i gdyby kto艣 nie wiedzia艂, 偶e s膮 ma艂偶e艅stwem, to wzi膮艂 by ich za rodze艅stwo, bo tak byli do siebie podobni.

Po 艣lubie zamieszkali od razu na swoim. Rodzice ich zrobili zrzutk臋 i kupili im w prezencie 艣lubnym mieszkanie w nowo wybudowanym apartamentowcu. Mieszkanie by艂o pi臋kne, trzy pokojowe z du偶ym salonem i widokiem na rozleg艂e pola z lasem w tle. Cieszyli si臋 strasznie, 偶e mog膮 to mieszkanie urz膮dzi膰 po swojemu, a wi臋c siedzieli w komputerze i projektowali to swoje gniazdko, a co troch臋 firmy podje偶d偶a艂y pod dom i tak mieszkanie zape艂nia艂o si臋 nowymi meblami i sprz臋tem AGD. Dominika ze swoim zmys艂em artystycznym zamawia艂a dodatki dekoracyjne i tak powsta艂a ich enklawa.

Kochali si臋 i oczywi艣cie, 偶e chcieli mie膰 dzieci, a Jan przeb膮kiwa艂 nawet o tr贸jce, gdy偶 dzieci zawsze do niego lgn臋艂y i mia艂 z nimi 艣wietny kontakt, a Dominika przekomarza艂a si臋, 偶e je艣li to tylko dw贸jka, bo straci figur臋. On si臋 艣mia艂, 偶e zawsze b臋dzie j膮 kocha艂, bez wzgl臋du na czy piersi jej troch臋 opadn膮, czy te偶 nie.

Pierwsz膮 rocznic臋 艣lubu sp臋dzili w malowniczych, jesiennych g贸rach, gdzie oddali si臋 mi艂o艣ci i w臋dr贸wkom po g贸rach. Jan lubi艂 fotografowa膰, a wi臋c robi艂 zdj臋cia malowniczych pejza偶y zawsze z Dominik膮 w tle. Sp臋dzili wspania艂e wakacje oddaleni od pracy, tylko sam na sam.

Po powrocie Dominika zrobi艂a test ci膮偶owy i okaza艂o si臋, 偶e jest w ci膮偶y. Postanowi艂a powiedzie膰 to Janowi w restauracji na kolacji we dwoje i tak te偶 si臋 sta艂o. 艢wiece, dobre jedzenie i wspania艂a atmosfera i ta oto wiadomo艣膰 jak膮 mia艂a m臋偶owi do przekazania.

Ucieszy艂 si臋 jak ma艂o, kt贸ry m臋偶czyzna, 偶e z wra偶enia si臋 pop艂aka艂, a potem przeta艅czyli ze sob膮 ca艂y wiecz贸r, wtuleni w siebie jak kochaj膮ca si臋 na zawsze para.

Pierwsze badanie u lekarza potwierdzi艂o ci膮偶臋, a kilka tygodni potem, lekarz oznajmi艂, 偶e zostan膮 rodzicami bli藕niak贸w i najprawdopodobniej to b臋dzie ch艂opiec i dziewczynka, a wi臋c rado艣膰 by艂a jeszcze wi臋ksza. Jan tak dba艂 o 偶on臋, 偶e w艂a艣ciwie wszystko mia艂a podstawione pod nos i mia艂a tylko odpoczywa膰 i dba膰 o siebie, 偶e nawet nie pozwala艂 jej chodzi膰 do pracy, a wi臋c Dominice nie brakowa艂o ptasiego mleka.

Dzie艅 narodzin bli藕ni膮t to by艂o dla nich 艣wi臋to. Jan jak szalony bieg艂 do szpitala z bukietem czerwonych r贸偶 i obsypa艂 偶on臋 i dzieci swoje poca艂unkami, p艂acz膮c ze wzruszenia, 偶e 偶ycie da艂o mu tak wiele szcz臋艣膰.

Kiedy wychodzili z dzie膰mi na spacer, to znajomi zagl膮dali do w贸zka i gratulowali tak pi臋knych dzieci, a inni podziwiali, 偶e tworz膮 聽wspania艂膮 rodzin臋, tak膮 zawsze razem i widzieli wielkie zaanga偶owanie Jana i jego trosk臋 o swoje male艅stwa. Niekt贸re kobiety zazdro艣ci艂y Dominice tak wspania艂ego m臋偶a, a ona nie ukrywa艂a, 偶e ma si臋 kim szczyci膰 i to, 偶e Jan jest jej bardzo pomocny i oddany.

Mija艂y lata, a oni wci膮偶 byli szcz臋艣liwym ma艂偶e艅stwem. Dzieci ros艂y i chowa艂y si臋 im zdrowo. Codziennie ich zaskakiwa艂y czym艣 nowym, bo albo szybko nauczy艂y si臋 czyta膰 i liczy膰, albo by艂y bardzo otwarte na r贸wie艣nik贸w, czy te偶 nie sprawia艂y 偶adnych problem贸w w przedszkolu, a potem w szkole. By艂y bystre i dobrze wychowane. Pracowali nad tym oboje, bo Dominika w dzie艅, a Jan wieczorami po pracy siedzia艂 z nimi i czyta艂 im mas臋 dzieci臋cej literatury i du偶o z nimi rozmawia艂.

Doszli do wniosku, 偶e Dominika mo偶e ju偶 i艣膰 do pracy po kilkuletnim siedzeniu w domu z dzie膰mi. Szybko znalaz艂a prac臋 w du偶ej korporacji, gdy偶 wygra艂a konkurs na presti偶owe stanowisko w projektowaniu mieszka艅. Zawsze mia艂a wspania艂y zmys艂 artystyczny i to zosta艂o w niej docenione.

Dzieci ros艂y, oni dobrze zarabiali, ale chcieli kupi膰 dom i nawet wybrali sobie miejsce, a to spowodowa艂o, 偶e musieli oboje wi臋cej pracowa膰, a wi臋c zatrudnili opiekunk臋 do dzieci. Wracali do domu skonani. Jedli p贸藕ny posi艂ek, czasem si臋 pokochali i od rana znowu biegli do pracy, aby zarobi膰 na ten wymarzony dom.

Oboje dobiegali ju偶 do czterdziestki, na koncie uros艂a ju偶 spora sumka, a wi臋c przymierzali si臋 do budowy domu i to poch艂on臋艂o ca艂kowicie Jana. Za艂atwia艂 materia艂y budowlane, wynaj膮艂 firm臋 i musia艂 to wszystko koordynowa膰, ale by艂 w niebo wzi臋ty, 偶e kolejne jego marzenie mo偶e si臋 wkr贸tce spe艂ni膰.

Pewnego razu popsu艂 mu si臋 komputer, a mia艂 pilne zam贸wienie, kt贸re nie cierpia艂o zw艂oki. Postanowi艂 skorzysta膰 z laptopa 偶ony, aby wej艣膰 na stron臋 firmy i zam贸wi膰 terakot臋 i kafelki do 艂azienki, a wszystko mia艂 wyliczone i wymierzone.

Jakby od niechcenia wszed艂 w histori臋 na laptopie Dominiki i pokaza艂 mu si臋 link do jakiego艣 bloga. Nick tego bloga, to by艂 zlepek imienia jego 偶ony i pierwsze litery ich nazwiska. Zaintrygowa艂 Jana ten blog i otworzy艂 link, a tam przeczyta艂 聽 wpis, kt贸ry zostawi艂a jego 偶ona, a by艂 to jej pierwszy wpis i jedyny, 艣wiadcz膮cy o tym, 偶e Dominika zamierza艂a prowadzi膰 swojego bloga i na pocz膮tek napisa艂a tak:

„Wszystko zacz臋艂o si臋 kilka lat temu kiedy pozna艂am jego. Mia艂am ju偶 m臋偶a, dzieci, niby by艂am szcz臋艣liwa chocia偶 tak naprawd臋 zawsze mi czego艣 聽brakowa艂o. Pojawi艂 si臋 on inteligentny, weso艂y, przystojny i niesamowicie m臋ski.聽 Zapatrzony we mnie cho膰 m贸g艂 mie膰 聽ka偶d膮. Przez wiele lat nie dopuszcza艂am do siebie my艣li ze mog艂oby by膰 co艣 miedzy nami, on wielokrotnie sugerowa艂, ja udawa艂am ze to 偶arty. Wielu m臋偶czyzn pr贸bowa艂o ze mn膮 flirtowa膰 a ja zawsze umia艂am zachowa膰 dystans. Niestety on by艂 wyj膮tkowy, mo偶e schlebia艂o mi to, ze on chcia艂 tylko mnie. Gadali艣my godzinami, lubili艣my te same rzeczy, 艣miali艣my si臋 z tych samych 偶art贸w. W ko艅cu na fali kryzysu przekroczyli艣my granic臋. On ma 偶on臋,聽 dziecko wiem 偶e nie jest z ni膮 szcz臋艣liwy. A ja – ja jestem wrakiem cz艂owieka nie potrafi臋 poradzi膰 sobie ze swoim 偶yciem,聽 kt贸re zniszczy艂am na w艂asne 偶yczenie. Ludzie my艣l膮, ze mam takie idealne 偶ycie, dobra praca, fajne dzieci, m臋偶a. A ja umieram codziennie. Jak to sko艅czy膰? Jak dalej 偶y膰 bez niego? Nie wiem czy dam rad臋?”

Janowi zn贸w zacz臋艂y z oczu p艂yn膮膰 艂zy, ale nie ze szcz臋艣cia, a z wielkiej rozpaczy, bo nagle run膮艂 jego ca艂y misternie budowany 艣wiat. Kiedy Dominika przyzna艂a si臋 w ko艅cu do romansu, ten si臋 spakowa艂 i wyjecha艂 za granic臋 na d艂ugoletni kontrakt jaki oferowa艂a mu jego firma, a kt贸ry mia艂 zamiar odrzuci膰.

Wszystko run臋艂o, bo dzieci zosta艂y z matk膮, gdy偶 uzna艂, 偶e mimo wszystko niech z ni膮 zostan膮. Budowa niedoko艅czona i te偶 tak膮 zostawi艂 Dominice i ju偶 go nie obchodzi艂o, czy ona to sko艅czy, czy te偶 sprzeda. Zawiadomi艂 偶on臋 kochanka Dominiki, 偶e m膮偶 przyprawia jej rogi i wyjecha艂. Raz w roku zabiera swoje dzieci na wspania艂e wakacje i sp臋dzaj膮 miesi膮c na rozleg艂ych i czystych pla偶ach nad oceanem, a Dominika nie zwi膮za艂a si臋 ze swoim kochankiem, bo ten jednak wybra艂 偶on臋 i swoje dzieci!