Archiwum dnia: 8 lutego, 2015

Pos艂anko Kempa, pos艂anko Wr贸bel – szkoda, 偶e nigdy nie mia艂y艣cie oko fiolo!

Pierwszy raz uderzy艂 j膮 na ich w艂asnym weselu, kiedy znik艂a na d艂u偶ej, bo z wra偶enia dosta艂a miesi膮czk臋 i nie by艂a na to kompletnie przygotowana. Zadzwoni艂a do kole偶anki, aby przywioz艂a jej podpaski i to troch臋 musia艂o potrwa膰, a sama by艂a przera偶ona, 偶e pobrudzi sobie 艣lubn膮 sukienk臋. Dorwa艂 j膮 w ciemnym k膮cie i uderzy艂 聽w twarz, bo z pewno艣ci膮 si臋 z kim艣 um贸wi艂a i chcia艂a go od razu zdradzi膰.

Po tym policzku d艂ugo zbiera艂a si臋 w sobie i p艂aka艂a w k膮cie, ale poprawi艂a makija偶 i wr贸ci艂a na sal臋, gdy偶 nie chcia艂a rozwala膰 wesela i martwi膰 rodzic贸w i go艣ci.

Przeprasza艂 w noc po艣lubn膮 rzecz jasna i b艂aga艂 o wybaczenie kl臋cz膮c i si臋 t艂umacz膮c, 偶e go ponios艂o, 偶e tak j膮 strasznie kocha i nie zniesie nigdy zdrady, a wie, 偶e jest p臋kn膮 kobiet膮, kt贸ra podoba si臋 jego kolegom i na jej widok si臋 艣lini膮.

Przebaczy艂a i pomy艣la艂a sobie, 偶e skoro tak bardzo kocha, to mo偶e i go ponios艂o, cho膰 uraz w g艂owie zosta艂 na wiele tygodni. Po 艣lubie zasypywa艂 j膮 kwiatami, urz膮dza艂 im gniazdko, troszczy艂 si臋 z ca艂ej si艂y, aby niczego jej nie zabrak艂o.

Incydent poszed艂 w niepami臋膰 i ona powoli zapomina艂a ten pierwszy policzek, bo nie brakowa艂o jej przy nim niczego. Robi艂 zakupy, a od niej wymaga艂, aby tylko le偶a艂a i pachnia艂a dla niego. By艂a szcz臋艣liwa, 偶e spotka艂a na swojej drodze tak dobrego m臋偶a i przyjaciela.

Zasz艂a w ci膮偶臋 i pewnego dnia lekarz podczas kolejnego badania oznajmi艂 im, 偶e b臋d膮 bli藕ni臋ta, a wi臋c musz膮 przygotowa膰 wszystko X 2.

Cieszyli si臋 ogromnie, bo za jednym zamachem b臋d臋 mieli dwoje dzieci, tak jak planowali rozmawiaj膮c o swoim przysz艂ym potomstwie. Urodzi艂 si臋 ch艂opiec i bli藕niaczo podobna c贸reczka jak dwie krople wody. Mieli przygotowany pok贸j dla swoich dzieci pomalowany na dwa kolory, bo na r贸偶owo i na niebiesko i by艂o jak bajce, a ona uczy艂a si臋 swojego macierzy艅stwa te偶 x 2.

Pracy przy maluchach by艂o moc, bo na zmian臋 jedno p艂aka艂o, a drugie spa艂o, albo jedno chcia艂o je艣膰, a drugie mia艂o kolk臋. On w dzie艅 pracowa艂, a ona sama przez ca艂y dzie艅 z maluchami kr膮偶膮ca mi臋dzy pokojem maluch贸w, a kuchni膮. Miesza艂a i podgrzewa艂a pokarm, bo z nerw贸w straci艂a bardzo szybko pokarm matki. Przewija艂a dzieciaki, buja艂a do snu, bo 藕le zasypia艂y, a wiec wymaga艂y usypiania na r臋kach i g艂askania dzie艅 i noc. Pada艂a na twarz, tak by艂a zm臋czona, a m膮偶 domaga艂 si臋 seksu w nocy, a kiedy zasypia艂a ze zm臋czenia – obra偶a艂 si臋. Dzieci w nocy cz臋sto p艂aka艂y, to stwierdzi艂, 偶e ludzie w O艣wi臋cimiu spali wi臋cej, ni偶 on we w艂asnym domu. Pewnej nocy nie wytrzyma艂 i uderzy艂 j膮 w g艂ow臋, w kuchni, kiedy podgrzewa艂a kolejne butelki dla ich 聽dzieci.

Upad艂a na ziemi臋, a mleko maluch贸w si臋 rozla艂o na pod艂odze. D艂ugo nie mog艂a si臋 pozbiera膰, ale zacisn臋艂a z臋by i wytrzyma艂a do rana.

O poranku posz艂a na policj臋, aby zg艂osi膰 przemoc w swoim domu, a policjant spisuj膮cy protok贸艂 kaza艂 jej pokaza膰 艣lady tego pobicia, ale nie potrafi艂a, bo jej m膮偶 tak j膮 uderzy艂, 偶e 艣lad贸w nie by艂o wida膰, gdy偶 siniak 聽pojawi艂 si臋 we w艂osach. Ona na siniaki nie ma obdukcji i tak spraw臋 umorzono, bo nie znaleziono 偶adnych symptom贸w pobicia i nie wa偶ne, 偶e w chwili ciosu straci艂a na chwil臋 艣wiadomo艣膰, ale jak to niby mia艂a udowodni膰?

Zn贸w przeprasza艂, 偶e go ponios艂o, ale kiedy 聽uderzy艂 j膮 kolejny raz, krytykuj膮c jej kilogramy po ci膮偶y i powiedzia艂, 偶e wygl膮da jak krowa, to zabra艂a dzieci, kiedy go nie by艂o i wynios艂a si臋 z dzie膰mi z powrotem do rodzic贸w, a偶 do sprawy rozwodowej. Za 偶adne skarby ju偶 nie by艂a zdolna do 偶ycia z przemocowcem i nie wyobra偶a艂a sobie z nim dalszego bycia razem.

Cierpia艂a, a po rozwodzie zapisa艂a si臋 na psychoterapi臋, aby zrozumie膰 dlaczego by艂a bita, za to, 偶e stara艂a si臋 by膰 dobr膮 偶on膮 i matk膮 jego dzieci. Na psychoterapii pozna艂a 30 letni膮 Danusi臋, kt贸ra by艂a psychicznie wyka艅czana przez swojego m臋偶a, ale nie mia艂a dok膮d odej艣膰, gdy偶 by艂a ca艂kiem sama na tym 艣wiecie. Nie mia艂a rodze艅stwa, a rodzice umarli. Kompletnie skazana na m臋偶a, kt贸ry wyka艅cza艂 j膮 psychicznie i wmawia艂, 偶e jest brzydka i nic nie warta, 偶e nigdy w 偶yciu nic si臋 jej nie uda i nikt inny jej nie zechce. Przysz艂a na psychoterapi臋, aby uwierzy膰 w siebie.

Pozna艂a te偶 Krystyn臋 – 35 letni膮, kt贸rej m膮偶 by艂 na wysokim stanowisku – nie pi艂 i nie pali艂, ale zostawia艂 razy na jej twarzy tak od czasu do czasu, dla zdrowotno艣ci, aby wiedzia艂a gdzie jest jej miejsce w szeregu i zagrozi艂, 偶e je艣li ucieknie, to i tak j膮 znajdzie. Na policji nikt jej nie uwierzy艂, 偶e taki szanowany m膮偶 nie mo偶e bi膰 w艂asnej 偶ony.

Pozna艂a te偶 Mari臋, 40 letni膮 kobiet臋, kt贸ra bita by艂a kiedy do domu wr贸ci艂 m膮偶 alkoholik i bi艂 j膮 i bi艂 dzieci, a kiedy wytrze藕wia艂 zamienia艂 si臋 w pokornego anio艂ka, a ona wci膮偶 wierzy艂a w jego przemian臋. Te偶 nie mia艂a dok膮d uciec poniewa偶 straci艂a nagle prac臋 i bez m臋偶a nie mia艂aby co wsadzi膰 do gara.

Takich bitych kobiet jest tysi膮ce w naszym kraju. Tysi膮ce te偶 jest wpis贸w na forach o przemocy, pe艂nych 艂ez i wo艂aniem o pomoc jak膮kolwiek i tu mam apel do pos艂anek z prawej strony, sprzeciwiaj膮cych si臋 podpisaniu konwencji o przemocy wobec kobiet. Niech wejd膮 na te fora i mo偶e spadn膮 im klapki z oczu!