Archiwum dnia: 11 lutego, 2015

W ma艂ych miasteczkach te偶 si臋 du偶o dzieje!

W ma艂ych miasteczkach jak wiadomo ci臋偶ko jest z prac膮, a je艣li prac臋 si臋 jakim艣 cudem dostanie, to rado艣膰 jest ogromna. Pani Helenka dobiega艂a ju偶 do pi臋膰dziesi膮tki i kiedy otrzyma艂a prac臋 w punkcie informacyjnym Miasta i Gminy to skaka艂a z rado艣ci, 偶e oto zn贸w znajdzie si臋 w艣r贸d ludzi, kt贸rym zawsze lubi艂a pomaga膰.

Mia艂a w sobie wiele empatii, brzydzi艂a si臋 plotkami, ale by艂a zawsze mi艂膮 osob膮 i u艣miechni臋t膮 i w tej ma艂ej spo艂eczno艣ci bardzo lubian膮. Cieszy艂a si臋, 偶e sobie wreszcie dorobi do marnej renty i wesprze rodzinny bud偶et, bo cho膰 m膮偶 te偶 pracowa艂, ale dzieci si臋 uczy艂y i zawsze te par臋 groszy wi臋cej by艂o potrzebne.

Bardzo szybko opanowa艂a swoje obowi膮zki, a musia艂a nauczy膰 si臋 obs艂ugi kserokopiarki, a tak偶e opanowa膰 wszystkie po艂膮czenia telefoniczne w urz臋dzie oraz 聽do innych instytucji. I tak dzie艅 za dniem uczy艂a si臋 to wszystko spami臋ta膰, aby odpowiednio pokierowa膰 petentami, kt贸rzy cz臋sto byli zagubieni i potrzebowali pomocy. Musia艂a si臋 szybko wszystkiego nauczy膰, poniewa偶 pragn臋艂a by膰 profesjonalnym pracownikiem i aby jej prze艂o偶ona nie mia艂a do niej 偶adnych uwag.

To pani Helenka pierwsza codziennie by艂a w pracy i to j膮 pierwsz膮 widziano na wej艣ciu, kiedy przychodzili pozostali pracownicy, cz臋sto jeszcze zaspani i to ona z u艣miechem wr臋cza艂a im klucze do gabinet贸w 聽偶ycz膮c mi艂ego dnia.

Praca jej polega艂a na odbieraniu telefon贸w, a by艂o ich dziennie dziesi膮tki, oraz kserowaniu dokumentacji urz臋dowej, a tak偶e 聽informowaniu petent贸w dok膮d maj膮 si臋 zg艂osi膰 i gdzie mog膮 za艂atwi膰 swoje sprawy. Cz臋sto pomaga艂a im przy wype艂nianiu druk贸w, z kt贸rymi nie radzi艂y sobie osoby starsze i tak w takim ko艂owrotku mija艂 jej czas, ale nie narzeka艂a. Cz臋sto by艂o tak, 偶e osiem godzin, non stop sta艂a przy kserokopiarce i kserowa艂a dokumenty, mapy geodezyjne i wiele ustaw na sesje. Robi艂a komplety dokument贸w i je segregowa艂a oraz spina艂a, aby ka偶dy z radnych mia艂 sw贸j osobisty komplet.

Pracowa艂a z ca艂ych si艂 najlepiej jak potrafi艂a i nikomu si臋 nie skar偶y艂a, cho膰 cz臋sto z pracy wychodzi艂a kompletnie skonana i zm臋czona, ale mimo tego ka偶dego poranka by艂a zn贸w pierwsza w pracy.

Wszystko by艂o by dobrze, ale do czasu. Jej prze艂o偶ona potrafi艂a do niej przyj艣膰 trzy razy dziennie i zawsze mia艂a jakie艣 uwagi, co do jej pracy. Wymy艣la艂a coraz to nowe zadania dla pani Helenki i obarcza艂a j膮 dodatkowymi obowi膮zkami, cho膰by takimi, 偶e kaza艂a jej zlicza膰 w zeszycie zu偶ycie papieru do ksero i pod koniec dnia sk艂ada膰 jej sprawozdanie. Kiedy kserokopiarka si臋 zacz臋艂a psu膰 i papier si臋 zakleszcza艂 w dziesi膮tkach miejsc, krzycza艂a na ni膮, 偶e popsu艂a maszyn臋 i to jest wina pani Helenki, cho膰 serwis protoko艂em stwierdza艂, 偶e z tej maszyny ju偶 wiele si臋 nie wyci膮gnie ze wzgl臋du na zu偶yte cz臋艣ci i maszyna psu膰 si臋 b臋dzie, albo trzeba zakupi膰 now膮.

Prze艂o偶ona jednak sta艂a przy swoim i za ka偶dy przest贸j obarcza艂a win膮 pani膮 Helenk臋, kt贸ra niejednokrotnie ze 艂zami w oczach, na kolanach wyci膮ga艂a z maszyny dziesi膮tki zepsutych kartek, aby tylko praca posuwa艂a si臋 dalej i bez zarzutu.

To by艂 mobbing na pani Helence, kt贸ra zacz臋艂a przychodzi膰 do pracy na drewnianych nogach, bo nigdy nie wiedzia艂a, co wymy艣li tego dnia jej prze艂o偶ona i zacz臋艂a si臋 jej po prostu ba膰.

Kiedy wyla艂a swoje frustracje na Pani Helence, wraca艂a do swojego gabinetu, pe艂nego go艣ci, kt贸rzy przychodzili do niej na godzinne kawki i ciasteczka, a z tego gabinetu dochodzi艂y 艣miechy i drwiny z pani Helenki, 偶e jest tak膮 nieudacznic膮 i z艂膮 pracownic膮, co dobija艂o pani膮 Helenk臋, gdy偶 zupe艂nie na to nie zas艂ugiwa艂a i takie o艣mieszanie jej by艂o dla niej strasznie przykre.

O dziwo inni pracownicy byli w stanie zrozumie膰, 偶e ksero si臋 psuje i czekali do momentu, kiedy przyjedzie serwis i je podci膮gnie, ale prze艂o偶ona tego nie rozumia艂a i wrzeszcza艂a na pani膮 Helenk臋, 偶e op贸藕nia robot臋 i 藕le pracuje. Pani Helenka spokojnie jej t艂umaczy艂a, ale do jej prze艂o偶onej to nie dociera艂o i obarcza艂a j膮 za to, 偶e nara偶a urz膮d na koszty zwi膮zane z serwisem.聽

Pani Helenka sama nauczy艂a si臋 w ko艅cu zmienia膰 tonery w kserokopiarce i modli艂a si臋, aby pracowa艂a bez zarzutu, a w ci膮gu dnia cz臋sto nie mia艂a czasu na wypicie kawy, czy herbaty nie m贸wi膮c ju偶 o normalnym zjedzeniu 艣niadania, bo takiej przerwy prze艂o偶ona jej nie udzieli艂a, a wi臋c pi艂a i jad艂a w biegu. Jednak wszystko przecie偶 ma sw贸j kres i koniec i pewnego dnia pani Helenka do pracy nie przysz艂a, poniewa偶 nie mia艂a si艂y wsta膰 z 艂贸偶ka, bo tak by艂a wyko艅czona nerwowo.

Ju偶 nigdy do tej pracy nie wr贸ci艂a, gdy偶 znalaz艂a si臋 na oddziale psychiatrycznym, a potem otrzyma艂a rent臋, gdy偶 mobbing odcisn膮艂 na niej wielkie pi臋tno, bo zacz臋艂a ba膰 si臋 ludzi i przesta艂a wychodzi膰 z domu. Nerwica i depresja leczone przez lata i wielki 偶al wyeliminowa艂y j膮 z 偶ycia publicznego, ale po czasie och艂on臋艂a i mia艂a si臋 ca艂kiem dobrze, cho膰 nie by艂o ju偶 mowy, aby kiedykolwiek mia艂a podj膮膰 jak膮kolwiek prac臋.

Pewnego dnia zadzwoni艂a do niej kole偶anka, kt贸ra wci膮偶 w tym urz臋dzie pracuje, ale nied艂ugo ju偶 przejdzie na emerytur臋 i powiedzia艂a jej w te s艂owa:

– Helenko, usi膮d藕, coby艣 nie spad艂a z fotela. – Mam dla ciebie kapitalnego niusa i my艣l臋, 偶e poprawi臋 ci humor na ca艂y dzie艅!

– Wiesz co? 聽Wczoraj przysz艂a policja do urz臋du i zwin臋li t臋 twoj膮 oprawczyni臋, a wiesz za co? – Korupcja kochana, korupcja i malwersacja – 70 tysi臋cy 聽z艂otych, a wi臋c szykuje si臋 w urz臋dzie niez艂a chryja, bo b臋dzie dochodzenie i kopanie w dokumentacji. Burmistrz si臋 w艣ciek艂, a ludzie niekt贸rzy siedz膮 jak myszy pod miot艂膮, bo b臋dzie sypanie kole偶anek i ciekawe, kt贸ra b臋dzie nast臋pna, bo to musia艂 by膰 艂a艅cuszek ha ha.

Pani Helenka cho膰 nigdy nikomu w swoim 偶yciu nie 偶yczy艂a 藕le, to poczu艂a wielk膮 satysfakcj臋, 偶e oliwa zawsze na wierzch wyp艂ywa, ale nagle wr贸ci艂y do niej obrazy z by艂ej pracy w postaci wspomnie艅 o tej jak偶e niesprawiedliwej i butnej kobiecie, kt贸ra o ma艂y w艂os nie wys艂a艂a j膮 na tamten 艣wiat.

Finito i kurtyna!