Archiwum dnia: 23 lutego, 2015

Malwersacja w bia艂ych r臋kawiczkach w ma艂ym miasteczku

Moje miasteczko jest urocze i ludzie tutaj 偶yj膮 nie艣piesznie. Nie spiesz膮 si臋, bo jest to miasteczko emeryt贸w i rencist贸w, kt贸rzy wiod膮 tutaj swoje 偶ycie bardzo spokojnie.

Najwi臋kszy ruch jest o poranku, kiedy ludzie id膮 do pracy, a s膮 to przewa偶nie urz臋dy takie jak Urz膮d Miejski, 聽Urz膮d Skarbowy, czy te偶 Starostwo. Id膮 do pracy piel臋gniarki, bo mamy sw贸j szpital. Id膮 do pracy do S膮du Rejonowego i oczywi艣cie wszyscy ci, kt贸rzy maj膮 swoje male艅kie biznesy, a wi臋c wynajmuj膮 male艅kie lokale u偶ytkowe, czy te偶 handluj膮 swoim asortymentem na rynku, albo te偶 targowisku rozmaito艣ci. Id膮 do szk贸艂 zaspane dzieciaki, pochylone od wci膮偶 za ci臋偶kich tornistr贸w.

Id膮 oczywi艣cie do pracy policjanci, stra偶acy i nauczyciele, a potem miasteczko si臋 wyludnia i nastaje b艂oga cisza i tylko wida膰 ludzi robi膮cych zakupy, kt贸rzy szukaj膮 tanich towar贸w po zbyt du偶ej ilo艣ci market贸w, licz膮cy ka偶d膮 zaoszcz臋dzon膮 z艂ot贸wk臋.

Kiedy wybija godzina 15 znowu robi si臋 w miasteczku ruch, bo wszyscy wracaj膮 do dom贸w i robi膮 po drodze zakupy, a potem znikaj膮 z przestrzeni publicznej i tak od lat i tak codziennie nasze miasteczko wygl膮da. Pi臋kne i ciche nie wadz膮ce nikomu, cho膰 bym sk艂ama艂a, 偶e nic si臋 w nim nie dzieje i jest to martwa enklawa. Od czasu do czasu miasto 偶yje tym, 偶e oddano now膮 komend臋 policji, czy te偶 stacj臋 ratownicz膮, albo Burmistrz zadba艂 o mola widokowe na pi臋kne jezioro. Ludzie spaceruj膮cy maj膮 dodatkow膮 atrakcj臋, bo mo偶e usi膮艣膰 na molo na 艂aweczce i sobie w czasie pi臋knej pogody poczyta膰, albo odda膰 si臋 kontemplacji. Jest cudnie wr臋cz i ja osobi艣cie kocham to miasteczko za to, 偶e tone w zieleni i jest wiele miejsc, by usi膮艣膰, czy te偶 pospacerowa膰 brzegiem jeziora po utwardzonej i wygodnej 艣cie偶ce, po艣r贸d dorodnych drzew, a wi臋c ludzie spaceruj膮, je偶d偶膮 na rowerach, albo w臋druj膮 z kijkami. Raj po prostu raj jest w tym moim cichym miasteczku, ale!

Prosz臋 sobie nie my艣le膰, 偶e w takim ma艂ym miasteczku nikt nie bije si臋 o w艂adz臋. Co cztery lata miasteczko budzi si臋 i ostro dyskutuje na kogo by tu zag艂osowa膰, aby 偶y艂o si臋 nam jeszcze lepiej i komu tu zaufa膰, aby nie zad艂u偶y艂 naszej gminy tak, 偶e miasteczko b臋dzie ledwo oddycha艂o, 偶e nawet zielone p艂uca nam nie pomog膮. Jest ostra walka o pierwsze miejsce w mie艣cie, a urz臋dnicy trz臋s膮 portkami, czy nowa w艂adza nie wymiecie 聽skutecznie i nie dobierze sobie za艂ogi lojalnej i pracowitej. Oczywi艣cie ten blady strach dotyczy najbardziej urz臋dnik贸w, kt贸rzy boj膮 si臋 o swoje posady, cho膰 pracowali dobrze i byli swojej pracy oddani. Bywa tak, 偶e kto艣 dobrze pracuj膮cy musi odej艣膰, bo nowa miot艂a ma na oku swojego faworyta, czy te偶 faworyt贸w i tu zaczynaj膮 si臋 ludzkie dramaty, ale taka jest rzeczywisto艣膰, 偶e nowa miot艂a zamiata i wymiata i tak te偶 si臋 sta艂o z pani膮, nazwijmy j膮 Kasi膮, 聽aby nie przynudza膰 o pi臋knie mojego miasteczka.

Ot贸偶 pani Kasia podczas jednych z wybor贸w zosta艂a zwolniona z pewnego urz臋du i zosta艂a pozbawiona miana naczelnika pewnego oddzia艂u. Siedzia艂a w domu cztery lata, ale nie zasypa艂a gruszek w popiele, bo kiedy nast膮pi艂y wybory, to ona na nowo wskoczy艂a na to samo stanowisko i z dum膮 nosi艂a swoje lico po g艂贸wnej ulicy naszego cichego miasteczka. Ona te偶 wymiot艂a kogo nie chcia艂a i przygarn臋艂a swoje jakie艣 kole偶anki dawne i nowsze.

Zawsze nieskazitelnie ubrana w sukienki jak spod ig艂y, buty z wysokiej p贸艂ki i oczywi艣cie nienaganna fryzura, a wszystko dope艂nia艂a apaszka z najlepszych materia艂贸w. Naprawd臋 codziennie prezentowa艂a si臋 bardzo szykownie i musia艂a mie膰 w swojej szafie niesko艅czon膮 ilo艣膰 sukienek, 偶akiet贸w i takich tam babskich s艂abo艣ci.

Ja nie musz臋 chodzi膰 po mie艣cie, aby si臋 czego艣 dowiedzie膰, bo pewnego dnia zadzwoni艂 do mnie telefon i us艂ysza艂am pytanie – A wiesz najnowsz膮 wiadomo艣膰 jaka zelektryzowa艂a spo艂eczno艣膰 naszego miasta? – Je艣li nie to usi膮d藕, je艣li stoisz?

– Ale, 偶e co si臋 sta艂o, spyta艂am?

– No to s艂uchaj. Twoja dawna szefowa okaza艂a si臋 z艂odziejk膮 i okrad艂a urz膮d na 265 tysi臋cy z艂otych, czujesz to?

– Jak to okrad艂a, jakim sposobem – dopytywa艂am, bo mimo, 偶e z Ka艣k膮 nie mia艂am najlepszych relacji, to jako艣 nie dochodzi艂o do mnie, 偶e mog艂a okra艣膰 urz膮d, je艣li przez cztery lata marzy艂a o tym, by wr贸ci膰 na dawne stanowisko pracy.

– Pos艂uchaj, us艂ysza艂am. By艂o tak od 2011 r., 偶e skanowa艂a fikcyjne faktury, na prawdziwe firmy, 偶e zakupi艂a od nich to i owo. Podrabia艂a podpisy i przedk艂ada艂a opisane faktury w kasie i tak jej si臋 nabi艂o tyle pieni臋dzy. Czujesz to, us艂ysza艂am, a ja?

Wesz艂am na forum naszego cichego miasteczka i przeczyta艂am, 偶e pani Kasia faktycznie nas, jako spo艂ecze艅stwo okrad艂a. Z kicia wysz艂a za kaucj膮, ale mieszka艅cy tego jej nie daruj膮, bo mamy bardzo ambitne spo艂ecze艅stwo i je艣li pani Kasia pojawi si臋 w mie艣cie, to odbior膮 jej markow膮 torebk臋, albo p艂aszczyk i tak b臋d膮 odbiera膰 swoje pieni膮dze, a wi臋c pani Kasia jest spalona w naszym cichym miasteczku, a spo艂ecze艅stwo po cichu gada, 偶e nie mo偶e si臋 jej upiec. Tacy jeste艣my solidarni w tym ma艂ym i cichym miasteczku.

Ps. Czy ja si臋 ciesz臋 z tego telefonu? Ale偶 oczywi艣cie, bo to z艂a kobieta by艂a. 馃榾