Nie wierzę w reklamy

Nie mogę spokojnie patrzeć na reklamy, w których mama gotuje dla swoich dzieci jakieś tam dania z „Pomysłem”. Przecież taka mama morduje swoje dziecko serwując mu od maleńkości wielką dawkę chemii i jakiś tam świństw zapakowanych w śliczną torebeczkę.

Zastanawia mnie dlaczego matki nie czytają tego, co jest po drugiej stronie opakowania, bo ślepo wierzą reklamie, że można swoje dziecko nakarmić szybko i smacznie. Przecież nazwa  na odwrocie taka jak aromaty z glutenem  od razu powinny zapalić czerwoną lampkę z głowie mam.

Kiedy gotowałam dla swoich malutkich dzieci, to zawsze używałam świeżych warzyw, które po odpowiednim przetworzeniu smakowały i były przede wszystkim zdrowe i bezpieczne dla moich dzieci. Teraz wszystko można kupić w tych szalonych małych torebeczkach z różnych firm specjalizujących się w szybkich daniach, zrobionych w pięć minut, bo wystarczy wsypać i zabełtać, a już momentalnie ma się sos do polania makaronu, albo wsypać świństwo do pulpetów i już!

Mamy na rynku tak wiele ciekawych warzyw, które powinny brać pod uwagę młode mamy, które niech nie idą na łatwiznę, a czytają skład tych magicznych torebeczek.

Kiedyś mąż kupił mi takiego pomysła do mięsa mielonego, bo już nie trzeba było niczego dodawać, gdyż proszek automatycznie zagęszczał, a ja powąchałam to i czułam samą chemię, a nie zioła jakie ponoć były do tego dodane. Nie wierzę w reklamy i nie kupuję niczego  sproszkowanego, a dodaję sama i wiem, że to jest zdrowe. 

https://www.youtube.com/watch?v=w6G8W1AQATo

19 myśli na temat “Nie wierzę w reklamy

  1. Samo zdrowie. Serio!!! Skrobia modyfikowana, to po „ludzku” maczka ziemniaczana, a maltodekstryna, to cukier prosty, ktory sie z ta nieszczesna skrobia wiaze… Nic zlego w skladzie mi sie w oczy nie rzucilo I szczerze powiem jakbym miala pod reka, to bym moze I uzyla sama w domu. Co wiecej, maltodekstryna jest cukrem, ktory jest dobry dla cukrzykow, w przeciwienstwie od cukru normalnego. A jak wiadomo cukier jest konserwantem (naturalnym)…
    Sa gorsze rzeczy, ktore jemy lub pijemy. Zwlaszcza napoje gazowane, ktore lekka reka dajemy dzieciom (nagminny blad w trakcie upalow). Woda, woda I jeszcze raz czysta woda. Moze byc gazowana, ale nie lemoniadki, pranzadki I inne swinstwa w postaci coca-coli…
    A teraz do sedan – sa nasze, polskie dobre firmy, ktorym niestety nie wystarcza juz renoma. Dzisiaj trzeba pokazywac sie na srebrnym ekranie, zeby zaistniec w swiadomosci ludzi. Kiedys szlo sie do sklepu I kupowalo jeden rodzaj koncentratu pomidorowego, jedna smietane I jeden proszek do pieczenia. Dzisiaj jest tyle roznych firm na rynku, oferujacych coraz to inne nowosci, ze te nasze stare I dobre (zdrowe) firmy musza uczestniczyc w „wyscigu” o klienta. Do takich firm naleza Winiary, ktore poszerzyly oferte o „Pomysl na…”. Znam (z drugiej reki poznalam) I uzywalam. Sa ludzie, ktorzy beda sie sugerowali reklamami I zyli na proszkowym jedzeniu, a sa tacy, ktorzy beda wszystko robili wlasnorecznie. I powiem szczerze – nie ma „zlotego srodka”, bo moze sie okazac, ze zupka w proszku z Winiar jest zdrowsza od takiej, ze „swierzych” warzyw. Dlaczego? Bo warzywa na taka zupke przechodza testy laboratoryjnie w siedzibie firmy, a te, ktore my kupujemy w sklepie, czy na rynku moga byc sprowadzane z Chin I naladowane taka chemia, ze powinny w nocy same swiecic. Ostatnio „u nas”, czyli tu, gdzie mieszkamy, tutejszy odpowiednik Sanepidu zakazal importu wszelakich warzyw I owocow z Chin – jest calkowity szlaban. Dlaczego? Bo znaleziono w warzywach wiruz WZW typu A (wirusowe zapalenie watroby typu A). Bardzo niebezpieczna choroba. Powiesz, ze sklep ma ze sprawdzonego zrodla? Poniekad – zrodlo moze byc sprawdzone, ale moze sie zdarzyc, ze jak dostawcy zabraknie wlasnego towaru, podjedzie na gielde I kupi chinski „chlam”. Kto to sprawdzi?
    Pozdrawiam serdecznie,

    Beata

    Polubienie

    1. No i Beata dała mi popalić ha ha, a ja stara szkoła jestem w takim razie, choć przyznać muszę, że teraz odżywiać się zdrowo nie jest łatwo, ponieważ jak piszesz wszystko prawie jest naładowane chemią i o zgrozo warzywa i owoce też. Nie mniej ja nie używam tych wszystkich wynalazków, bo wolę sama przyprawić np. mięso czosnkiem, cebulą i tak też pekluję mięso, bez udziwniaczy. Napoje słodkie to nie w moim domu, choć od czasu o czasu napiję się coli, bo jakoś dziwnie mi czasami smakuje hi hi.

      Polubienie

  2. Te reklamy są jeszcze „do przełknięcia”. Najciekawsze są te, wg których przeziębienie = grypa. Dużo osób wierzy, że można wypić np. cudowny płyn musujący i pilotować samolot, albo udać się na górską wyprawę ratowniczą.
    Raz tylko widziałem w tv jak lekarz ośmielił się wystąpić przeciw lobby farmaceutycznemu i powiedział, że do jego gabinetu nie trafiają osoby chore na grypę, bo nie są w stanie tam dotrzeć.

    Polubienie

  3. Ja również od pewnego czasu staram się kupować jak najmniej produktów wysoko przetworzonych. Nawet wędliny w miarę możliwości robię sobie sama w zakupionym niegdyś szynkowarze. Nie kupuję niczego w proszku, żadnych gorących kubków, rosołków, pomysłów na cośtam. Nawet chleb już przestał być chlebem. Dzieciom gotowałam wszystko świeże, nawet sama robiłam twarożki ze zsiadłego wiejskiego mleka. Może dlatego nie miały nigdy żadnych alergii i rozwijały się wzorcowo.
    Pozdrawiam

    Polubienie

  4. Czarownico ja też robię swoją wędlinę na chleb, bo ta kupna dwa dni w lodówce i jeść się nie daje.
    Chleb u nas jest w miarę dobry i nie narzekam, ale jakby co, to mam przepis na chleb, co już praktykowałam.
    Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

      1. Już piszę 🙂
        1 kg mąki pszennej, lub żytniej
        1 łyżka stołowa soli
        7 dkg drożdży
        3 szklanki wody
        Drożdże rozkruszyć na mąkę, wsypać sól, wlać wodę. Wymieszać. Można dodać słonecznik, albo inne ziarna .Włożyć d brytfanki i posmarować na wierzchu jajkiem. Piec 40 min.

        Polubienie

  5. Moje dzieci, Elu, pluły gotowymi zupkami na odległość. Nigdy poza sokami nie kupowałam żadnych papek. Teraz młode mamy w większości korzystają z dań gotowych, nie patrząc na ich skład. Trują swoje dzieci już od urodzenia. Kachy, nawet te od Nestle też mają zapach sztuczny chemiczny i do tego kalorii w nadmiarze. Syn niedawno przyniósł mi paczkę takiej kaszki dla dzieci. Mnie odpychały nie do zniesienia aromaty, a każda łyżka rosła mi w buzi. Dzieci tym się karmi, a reklamy bombardują mamy z każdej strony. Nie dziwmy się, że maluchy mają nadwagę.
    Pozdrawiam Elu.:)

    Polubienie

  6. mnie się wydaje , że w tych realiach w jakich przyszło nam żyć możemy tylko wybierać mniejsze zło . W Polsce na razie nikt za bardzo nie myśli o ekologii . Wszystko mamy zanieczyszczone i wodę i powietrze i glebę … więc jakoś trudno wierzyć w te produkty eko i eko ziemiopłody itd 🙂 Zgadzam się z autorką tekstu , że trzeba zwracać uwagę na etykiety , nie korzystać z gotowców z datą ważności do końca tysiąclecia i mieć świadomość zagrożeń . Nie mniej gdy wyszła afera z solą drogową dodawaną do żywności – jakoś nigdzie jej na etykietach nie uwzględniano , a i o ukaraniu winnych też jakoś nie słyszałam … tak więc podczas czytania etykiet musimy zachować czujność . 🙂

    Polubienie

  7. Ja nadziwić się nie mogę, że takie reklamy i wiele innych……. są w mediach publicznych. Mam tu radio na myśli też. Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

  8. Czasy drogie panie są takie jakie są, gdzieś ostatnio chyba w „Polityce” czytałam, jak ktoś powiedział, że teraz zdrowe, normalne produkty, które powinny być w każdym sklepie i w normalnej cenie sa teraz towarem luksusowym niemal.To prawda, spójrzcie na różnego rodzaju jarmarki np, Bożonarodzeniowy we Wrocławiu, bo akurat tam mam najbliżej, jarmarki produktów ekologicznych, regionalnych itp. które odbywają się przy różnych okazjach, tam możźna nabyć produkty zwykle te „tradycyjne” robione tradycyjnie, zdrowo itd. Cena ich jest zwykle kosmiczna, od słodyczy po nabiał i wędliny, a chyba nie tak powinno być, ale co zrobić, idzie się po najmniejszej linii oporu; więcej, taniej, byle jak, byle więcej sprzedać, mięso zmieszać z wodą, żeby było cięższe, czekolady „wzbogacić” sztucznymi dodatkami a minimalną zawartoscią kakao.Tak jest, co zrobić, pozostaje tylko kupować z rozmysłem, choć czasem na to nie ma czasu…..i pieniędzy….

    Polubienie

  9. Przyznam bez bicia, korzystam czasem z czerwonego barszczu z proszku ale tylko dlatego, że prawdziwy jest pracochłonny. Jestem oburzona chrzanem, który chrzanem jest jedynie w 60-ciu procentach.
    Wędlina kupiona jako „prosto od gospodarza ze świniobicia” na Święcie Kwiatów w Skierniewicach była obrzydliwa mimo iż polecana i ponad 30 zł za kg.
    Nie mam czasu na własną produkcję wędlin bo muszę zarabiać. Nic tylko się powiesić zanim nie zdechnę otruta chemicznym żarciem…
    Całuski ~kalinaxa, krzycz o tym głośno, może ktoś usłyszy…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s