50 twarzy Greya – moje kino, kiedy śmiałam się do rozpuku

Wczoraj mieliśmy w domu awarię kablowej telewizji, a więc postanowiłam wieczorem obejrzeć jakiś film i padło, na co? Padło na „50 twarzy Greya” Skoro cały świat się ekscytuje tym filmem i już zarobił krocie, to sobie pomyślałam, że czemu niby mam nie obejrzeć tak rozsławionego filmu i wiecie co? Zamiast jakoś się wczuć, to pękałam ze śmiechu i po seansie stwierdziłam, że straciłam swój czas, a czemu?

Młoda kobieta jeszcze bez żadnego doświadczenia w sprawach damsko – męskich, dziewica, trafia na swojej drodze do dorosłości na jakiegoś bogatego zboczka, który upatrzył sobie ją z tłumu młodych dziewczyn i zaproponował układ w alkowie sado – macho, polegający na wiązaniu, biciu, i takich tam innych tortur w celu zaspokojenia seksualnego.

Ten cwaniaczek pokrzywdzony w latach młodzieńczych umyślił sobie, że to on w sypialni będzie Panem, a ona niewolnicą godzącą się na takie, wydumane praktyki. 

Dziewczyna piękna z cudownym ciałem, że tylko łyżkami ją jeść, a ten jej proponuje, że zbije ją po pupie pejczem i kiedy tak jej przywalał, a ta zaczęła płakać z bólu, to ja sobie pomyślałam, że ta dziewczyna wyjątkowo paskudnie trafiła i zrobiło mi się jej żal.

Niby się zakochała i z tej miłości pozwoliła mu na takie brutalne praktyki, ale w końcu zrozumiała, że nie o to jej chodzi w związku i pogoniła zboczka, ale nie wiem czy raz na zawsze, czy on w końcu zrozumiał, że też ją kocha, bo zakończenie filmu nie jest oczywiste.

Tak więc, ja wielka romantyczka i wielbicielka wielkich miłości zniesmaczyłam się, ale może ja już się nie znam, że sprawy łóżkowe coraz częściej zmierzają w kierunku wymyślnych praktyk, aby w sypialni nie pojawiła się nuda, a więc ludzie nagminnie kupują pejcze, kajdanki, kleszcze i się wiążą i się torturują i się bzykają, bo adrenalina ma być na  wagę „50 twarzy Greya. ” 😀

Ps. To nie jest moje kino i polecam bardzo dobry film o miłości szaleńczej pt. „Serena”, bo to jest dopiero opowieść o skomplikowanej miłości.

 

10 myśli na temat “50 twarzy Greya – moje kino, kiedy śmiałam się do rozpuku

  1. Czytałam trylogię- rewelacja. Poszłam na film do kina, przeżyłam ogromne rozczarowanie. Zgadzam się z powyższym komentarzem: ani nie podnieci, ani nie rozpali. Nie wiadomo czy śmiać się czy płakać… 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s