Archiwum dnia: 13 marca, 2015

Bi艂 j膮 bez 艣lad贸w!

Elwira i Jacek poznali si臋 w czasie upalnego lata na pla偶y. Jacek gra艂 z kolegami w siatk贸wk臋 i kiedy pi艂ka spad艂a na koc Elwiry podbieg艂 po ni膮 i od razu wpadli sobie w oko. Pochyli艂 si臋 nad opalaj膮c膮 si臋 dziewczyn膮 i obdarzy艂 j膮 swoim czaruj膮cym u艣miechem, a ona odwzajemni艂a si臋 zalotnie i mo偶na powiedzie膰, 偶e tak narodzi艂a si臋 ich wielka mi艂o艣膰 od pierwszego wejrzenia.

Poprosi艂 j膮, 偶eby zgodzi艂a si臋 i艣膰 z nim na piwo do pubu, aby si臋 zabawi膰 i bli偶ej pozna膰 i Elwira nie odm贸wi艂a. Ch艂opak naprawd臋 wpad艂 jej w oko, bo taki opalony wspaniale 聽i interesuj膮co si臋 prezentowa艂. Jacek by艂 wysokim, wysportowanym, m艂odym cz艂owiekiem, a ona by艂a filigranow膮 blondynk膮 z du偶ymi, niebieskimi oczami i u艣miechem pe艂nym bia艂ych z臋b贸w, kt贸re odbija艂y si臋 cudownie na opalonej twarzy.

Pasowali do siebie jak diabli i kiedy zjawili si臋 w pubie, to kuple Jacka przybili z nim pi膮tk臋, 偶e wyrwa艂 tak sza艂ow膮 dziewczyn臋 i na to konto wszyscy zam贸wili nast臋pne piwo, kiedy Elwira troch臋 zawstydzona pr贸bowa艂a znale藕膰 si臋 w towarzystwie koleg贸w swojego ch艂opaka.

By艂o upalne lato, a wi臋c ich randki odbywa艂y si臋 najcz臋艣ciej na pla偶y, gdzie wylegiwali si臋 na gor膮cym piasku i szeptali sobie czu艂e s艂贸wka. Biegali co rusz si臋 wyk膮pa膰 w ciep艂ym morzu jak szaleni i zakochani i ju偶 wszyscy wiedzieli, 偶e stanowi膮 nieroz艂膮czn膮 par臋 i im kibicowali w tak intensywnym uczuciu.

By艂o wida膰, 偶e si臋 kochaj膮 i pewnego romantycznego wieczoru przy blasku ksi臋偶yca i szumi膮cych falach przyci膮gn膮 j膮 do siebie, a ona si臋 nie broni艂a. Kochali si臋 nad brzegiem morza nami臋tnie i d艂ugo, a ona mdla艂a w jego ramionach zupe艂nie si臋 zatracaj膮c w jego dotyku i u艣ciskach i by艂a taka szcz臋艣liwa, 偶e trafi艂a na m臋偶czyzn臋 o tak subtelnym charakterze, kt贸ry nie robi艂 nic wbrew niej. Sama tego chcia艂a i on tego chcia艂, a wi臋c ten wiecz贸r pod gwiazdami by艂 dla nich wyj膮tkowy.

Zasz艂a szybko w ci膮偶臋 i by艂o jej troch臋 g艂upio mu o tym powiedzie膰, ale przecie偶 musia艂a. Zabra艂 j膮 samochodem na wycieczk臋, gdzie mieli sp臋dzi膰 cudowny weekend na ulubionej polanie jedz膮c i si臋 przytulaj膮c, ale ona by艂a bardzo smutna i wycofana.

Spyta艂, co jej jest, a wi臋c nie mia艂a wyj艣cia i wyduka艂a bardzo niepewnie, 偶e jest w ci膮偶y. Zapad艂a cisza i Jacek d艂ugo nie reagowa艂 i wcale si臋 nie ucieszy艂 z tej wiadomo艣ci, a jej z oczu sp艂ywa艂y 艂zy, bo tak ba艂a si臋 jego reakcji.

Po d艂u偶szej chwili przytuli艂 j膮 i powiedzia艂, 偶e nie spodziewa艂 si臋 takiej wiadomo艣ci, bo to stanowczo za wcze艣nie, ale skoro si臋 sta艂o, to on bierze to na klat臋 i si臋 zmierzy z nowym wyzwaniem, bo tak bardzo j膮 kocha.

Ul偶y艂o jej i zacz臋li planowa膰 艣lub. Elwira chcia艂a cichego i kameralnego 艣lubu, gdzie b臋d膮 tylko rodzice i rodze艅stwo w jakim艣 malutkim ko艣ciele, ale Jacek j膮 przekona艂, 偶eby 艣lub by艂 z rozmachem i w ko艅cu naliczy艂 wesele na dwie艣cie os贸b, bo tyle mia艂 kuzyn贸w i kuzynek, a i rodzina Elwiry te偶 聽do ma艂ych nie nale偶a艂a.

Do 艣lubu prowadzi艂 Elwir臋 ojciec, a na widok tak pi臋knej panny m艂odej w ko艣ciele rozbrzmia艂y brawa i tak sobie przysi臋gli, 偶e b臋d膮 dla siebie wsparciem w zdrowiu i chorobie. Jacek by艂 tak wzruszony, 偶e wypowiadaj膮c przysi臋g臋 ma艂偶e艅sk膮 dr偶a艂 mu g艂os, co by艂o przyj臋te przez go艣ci jako przejaw wielkiej mi艂o艣ci, kt贸ra zaprowadzi艂a ich przed o艂tarz.

Zaraz zamieszkali razem, bo Jacek 艣wietnie zarabia艂 i sta膰 go by艂o na wynaj臋cie mieszkania, kiedy Elwira nie zd膮偶y艂a uko艅czy膰 szko艂y piel臋gniarskiej, bo tak wszystko szybko si臋 potoczy艂o, a wi臋c po urodzeniu szcz臋艣liwie synka pozosta艂a w domu, aby ca艂kowicie odda膰 si臋 wychowaniu dziecka i zaj臋ciu si臋 du偶ym domem.

Wpad艂a w kaszki, pieluchy i gotowanie obiadu dla m臋偶a, kt贸ry przebywa艂 w pracy wiele godzin, aby na to wszystko zarobi膰 i ona to docenia艂a. By艂a sama w domu z dzieckiem, a kiedy Jacek wieczorem wraca艂 by艂a na tyle zm臋czona, 偶e momentalnie zasypia艂a, ale Jacek domaga艂 si臋 seksu i cz臋sto budzi艂 j膮 z pierwszego snu.

Z czasem zorientowa艂a si臋, 偶e wysz艂a za cz艂owieka porywczego, bo kiedy kt贸rego艣 razu wr贸ci艂 p贸藕no do domu, a dziecko jeszcze nie spa艂o, rzuci艂 maluchem raptownie o kanap臋, a j膮 z艂apa艂 za gard艂o i potrz膮sn膮艂 tak mocno, 偶e odbi艂a si臋 od tej kanapy, chwytaj膮c dziecko w ramiona i z b贸lu upad艂a z nim na pod艂og臋, a on zasadzi艂 jej kopniaka w brzuch.

Przeprasza艂 i t艂umaczy艂, 偶e go ponios艂o, bo jest zm臋czony, gdy偶 tyra jak w贸艂 na ni膮 i na dziecko i na to, by im niczego nie brakowa艂o.

Pogodzili si臋 seksem, ale z czasem wraca艂 do domu coraz p贸藕niej i czu艂a od niego alkohol i pachnia艂 trawk膮. Kiedy taki przychodzi艂, to sprawdza艂 czysto艣膰 w domu i potrafi艂 znale藕膰 najmniejsz膮 plamk臋 na dywanie, kt贸rej ona nie zauwa偶y艂a. W takich momentach wciska艂 jej szmat臋 i kaza艂 szorowa膰 dywan, fugi w 艂azience, bo twierdzi艂, 偶e Elwira nic w domu nie robi i si臋 zwyczajnie opieprza, kiedy on na ni膮 tyra.

By艂a tak wytresowana i dla 艣wi臋tego spokoju nauczy艂a si臋 trzyma膰 dom w nieskazitelnej czysto艣ci, aby tylko mu si臋 nie narazi膰. Dziecko i perfekcyjne dbanie o dom j膮 wyka艅cza艂o, ale nie chcia艂a w domu awantur.

Bi艂 j膮 jednak za wszystko, co mu nie pasowa艂o i kiedy podczas spotkania towarzyskiego Elwira oznajmi艂a, 偶e chce odda膰 dziecko do 偶艂obka, a sama chce wr贸ci膰 do szko艂y, gdy偶 pragnie dalej si臋 uczy膰 na piel臋gniark臋 i mie膰 swoje pieni膮dze, to po powrocie do domu zn贸w j膮 zbi艂 i oznajmi艂, 偶e jej miejsce jest w domu i da艂 jej biciem do zrozumienia, 偶e to on tu rz膮dzi.

Bi艂 tak, aby nie by艂o 艣ladu i Elwira to znosi艂a i nigdy nie zg艂osi艂a pobicia na policji i nigdy nie zrobi艂a obdukcji, gdy偶 wci膮偶 go cholernie i 艣lepo kocha艂a. Wci膮偶 stara艂a si臋, by go niczym nie zdenerwowa膰 i tak mija艂y lata, 偶e nikt nie wiedzia艂, 偶e jest kobiet膮 katowan膮.

Potrafi艂a w towarzystwie si臋 u艣miecha膰, czym kry艂a swojego m臋偶a tyrana, ale kiedy艣 nie wytrzyma艂a po urodzeniu drugiego dziecka.

Zn贸w j膮 zaszufladkowa艂 jak kur臋 domow膮 i zn贸w j膮 bi艂 kiedy dzieci by艂y wed艂ug niego niegrzeczne i zn贸w j膮 bi艂 tak by nie by艂o 艣lad贸w. Zn贸w przychodzi艂 do domu na膰pany i pijany i pewnego razu, kiedy m艂odszego syna chcia艂 uciszy膰 przyk艂adaj膮c mu poduszk臋 do twarzy – nie wytrzyma艂a.

Wzi臋艂a n贸偶 z kuchni i wbi艂a mu go prosto w serce, a potem patrzy艂a jak leje si臋 z niego krew i umiera i nie wezwa艂a pogotowia, a czeka艂a, a偶 jej oprawca sko艅czy sw贸j 偶ywot, na idealnie wypranym przez ni膮 dywanie.

Postawiono jej zarzut zab贸jstwa, a kiedy si臋 broni艂a, 偶e by艂a przez lata bita i poni偶ana to s膮d nie da艂 jej wiary i skaza艂 j膮 na 15 lat pozbawienia wolno艣ci, bo zakochana kobieta nie zbiera艂a 偶adnych dowod贸w i nikt jej nie uwierzy艂, 偶e przesz艂a przez piek艂o!

Kobiety s膮 bite i problem jest zamiatany pod dywan, ale s膮 kampanie, by u艣wiadomi膰 rz膮dz膮cym, 偶e problem wci膮偶 istnieje, a nie robi膮 z tym NIC! To jest skandal!