Depresja kobiety po stracie dziecka

Czesław i Joanna byli siedem lat po ślubie i przez ten cały czas starali się o wymarzone dziecko. Na dziecko bardziej napierała Joanna, bo czuła w sobie niesamowity instynkt macierzyński i dlatego uczyła się, by być przedszkolanką. Kochała dzieciaki, zwłaszcza takie najmniejsze i dlatego pragnęła mieć swoje.

Kiedy zaszła po latach w upragnioną ciążę, to cieszyła się jak wariatka, że oto w końcu się udało. Była bardzo skrupulatna i chodziła w terminie na wszystkie badania wyznaczone przez lekarza.

Oglądała się w lustrze i sprawdzała jak dzieciątko rośnie w jej brzuchu i była taka szczęśliwa, a lekarz zapewniał ją, że wszystko przebiega prawidłowo, a więc nie ma się czym martwić. Każde badanie usg utwierdzało ją, że dziecko rozwija się i rośnie w jej brzuchu, a z czasem lekarz oznajmił jej, że będzie to syn.

Czesław dużo pracował, ale to nie przeszkadzało jej, bo wiedziała, że teraz pieniądze będą bardziej potrzebne, a więc sama chodziła po sklepach i szykowała wyprawkę dla malucha i każdy malutki kaftanik i każde malutkie śpioszki wprawiały ją w znakomity nastrój.

Układała do wszystko w pokoju dla malucha, gdzie przywieziono jej łóżeczko i niezbędne sprzęty, by wszystko miało mieć swoje miejsce. Czesław odświeżył pokój i nalepił na ścianach zabawne, bajowe zwierzątka i tak powoli szykowali się na przyjście swojego, wymarzonego dziecka.

Joanna w siódmym miesiącu ciąży stwierdziła, że czas iść na zwolnienie lekarskie, aby przygotować się w spokoju do porodu i nabierać sił. Chciała odpocząć od pracy i pragnęła zadbać bardziej o siebie, by przygotować się  do tego ważnego dnia.

Przed porodem miała wyznaczone ostatnie usg i badanie u ginekologa. Lekarz długo ją badał, a jej serce podchodziło do gardła, bo czuła, że chyba coś nie jest w porządku z jej dzieckiem. Kiedy lekarz drżącym głosem oznajmił jej, że jej syn jest martwy w jej brzuchu, zaczęła na niego wrzeszczeć i poleciła zrobić badanie powtórnie, bo przecież godzinę temu czuła ruchy w swoim brzuchu.

Niestety, ale dziecko obumarło i Joanna rozsypała się na kawałki. Kiedy ją mąż przywiózł do domu, jej pierwszym ruchem było trzaśnięcie przed nim drzwiami i ukryła się w ich sypialni, z której nie wychodziła tygodniami. Była zrozpaczona, wściekła na męża i na świat. Nie chciała z nim rozmawiać i nie chciała rozmawiać ani z rodzeństwem, ani z rodzicami. Chciała być sama ze swoją wielką traumą i nie mogła pojąć, że tuż przed porodem jej dziecko umarło. 

Obwiniała za to siebie i swoją macicę i była wściekła na męża, że spłodził jej dziecko z jakąś wadą genetyczną i za to ona musi teraz tak cierpieć , że nigdy nie będzie jej dane przytulić swojego synka do piersi.

Popadła w stan odrętwienia i depresji i odrzucała każde zaloty męża. Nie pożądała go już i czuła do niego obrzydzenie. Chodziła po domu w rozciągniętych dresach, zaniedbana i zbolała, a on nie mógł na nią taką patrzeć. Zaprowadził ją do psychiatry, a leki jakie brała jeszcze bardziej oddaliły ich od siebie, bo spała całymi dniami zaniedbując jego i dom.

Wkurzył się i spakował swoje rzeczy. Wyniósł się do kobiety, która z czasem stała się jego kochanką. Kochanka zawsze zadbana, chętna na seks i na wyjście do kina, oraz na  drinka. Kobieta, nie marudząca z dużym apetytem na bliskość i tak Czesław zostawił żonę wciąż odrzucającą jego pomoc i zaloty.

Były Joanny urodziny, o których on nie zapominał. Wymknął się kochane i kupił śliczny naszyjnik dla Joanny i z kwiatami przybył, by pokazać jej, że wciąż o niej pamięta i myśli. O dziwo była na swoje urodziny prześliczna. Ubrała się w seksowną, czerwoną sukienkę. Upięła fantazyjnie swoje czarne, kręcone włosy i założyła wysokie szpilki. Wyglądała obłędnie i po kilku kieliszkach wina poszli do łóżka i kochali się tak, jakby nic złego między nimi się nie wydarzyło. Czesław był szczęśliwy, ale rano, kiedy oprzytomnieli z namiętności znów go pogoniła z domu, twierdząc, że już go nie kocha i niech spada do tej swojej kochanicy.

Po kilku tygodniach zaczęła intensywnie wymiotować. Myślała, że ma grypę żołądkową, ale te wymioty pojawiały się z każdym kęsem czegokolwiek. Zrobiła test i okazało się, że jest znów w ciąży.

Popadła w panikę i chciała w pierwszych myślach usunąć to dziecko. Bardzo się bała, że umrze jej kolejne dziecko i wszystko wróci ze zdwojoną siłą!

Biła się z myślami, ale postanowiła urodzić to dziecko i wychować je sama, ale nie pragnęła wiedzieć jaka będzie jego płeć.  Całą ciążę przechodziła w dobrej formie i lekarze znów ją zapewniali, że dziecku nic nie jest i wkrótce będzie szczęśliwą matką.

Kiedy leżała na sali przed porodem, wysłała do Czesława sms-a, że właśnie zaraz będzie rodziła jego dziecko. Nie spodziewała się, że rzuci wszytko i będzie przy niej, ale w głębi duszy tego pragnęła i była skłonna wybaczyć mu tę kochanicę, bo zdała sobie sprawę, że wciąż go kocha.

Był przy porodzie, bo przyleciał do szpitala jak na skrzydłach, a kiedy urodziła się jego śliczna córeczka, to tulił ją w ramionach, a łzy zalewały mu twarz. Poczuł, że odzyskał Joannę i w końcu będzie miał prawdziwą rodzinę, która po cichu mu szepnęła, że jest oto matką drugiego ich dziecka, bo synek wciąż jest w jej sercu i nigdy go nie zapomni.

Czesław zrozumiał swoją żonę i zrozumiał, że zawsze ją kochał i kocha, a kochanka była tylko odskocznią od problemów, której właściwie nigdy nie kochał!

4 myśli na temat “Depresja kobiety po stracie dziecka

  1. Utracić dziecko to jest straszny cios dla obojga rodziców. Oboje po takiej traumie potrzebują wsparcia. Dobrze jak wzajemnie się wspierają. Gorzej jak nie potrafią.

    Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

  2. Utrata dziecka to straszna trauma i to budzi moje współczucie dla bohaterki opowiadania . To ,że wykorzystała znanego już jej samca do kolejnego zapłodnienia – mogę zrozumieć. Ale tego , że chciała z nim dalej być po tym jak się zachował – tego nie pojmuję. Osobiście uważam ,że ta kobieta nadal ma jakiś problem ze sobą a jej facet ukrył morale poniżej pasa . Dla mnie on jest zwykłym dupkiem .

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s