Czy to była wielka przyjaźń?

Maria i Krystyna siedziały w biurze w jedym z urzędów całe 25 lat. Znały się od liceum i bardzo się polubiły. Zawsze razem jak najlepsze przyjaciółki jeździły na te same obozy i na te same koncerty. Mogły  na siebie liczyć w każdej sytuacji życiowej. Kiedy jedna się z nich zakochała, to druga w razie czego zawsze służyła dobrym słowem, kiedy w związku coś się działo. Nie mogły bez siebie żyć i każdą wolną chwilę spędzały razem.

To była bardzo rzadko spotykana przyjaźń i w zasadzie nikt nie śmiał wchodzić między te dwie, śliczne dziewczyny. Obie zdawały na te same studia, w tym samym mieście. Obie mieszkały na tej samej stancji i jeśli jednej było krucho z kasą, to druga zawsze wspomogła w miarę swoich możliwości. Były nierozłączne i nie dały sobie w kaszę dmuchać, kiedy na imprezach dostawiał się niechciany koleś.

Kiedy jedna płakała, to druga wycierała łzy i były sobie bliższe niż czasami jak to bywa w rodzeństwie.

Niektórzy podejrzewali, że coś jest z nimi nie tak i szeptali, że może są lesbijkami, ale one z tego śmiały się w duchu, bo nic z tych rzeczy, a połączyła je tylko i wyłącznie ta sama energia i sposób patrzenia na życie. Były sobie bliskie, bo czytały taką samą literaturę, kochały wiersze i muzykę i zawsze miały ze sobą mnóstwo do przegadania.

Pewnego razu w mieście ogłoszono nabór pracowników do nowego wydziału pewnego urzędu i obie przeszły pomyślnie rozmowy i tak zostały zatrudnione w tym samym wydziale, wielce szczęśliwe, że ich przyjaźń będzie miała ciąg dalszy.

Były wakacje i wybrały się w góry, które obie uwielbiały. Już miały plan jak to będą całymi dniami spacerowały szlakami, a wieczorem w karczmie wypiją kilka lampek wina przy góralskiej muzyce. Chciały odpocząć, ale nie biernie. Miały aparaty fotograficzne i zrobiły setki zdjęć i to też je łączyło.

Były strasznie żywotne i rzucały się w oczy i pewnego razu przysiadło się do nich dwóch przystojnych mężczyzn i jakoś tak się stało, że każdy z nich wybrał dla siebie jedną z nich.

Maria wpadła w oko Andrzejowi, a Krystyną zainteresował się Rafał. Od tego momentu cała czwórka przemierzała szlaki śmiejąc się i żartując. Coś zaczęło się dziać i obie kobiety poczuły to coś.

Minął rok i razem w kościele stanęły na ślubnym kobiercu ze swoimi ukochanymi. Przed ślubem szalały z zakupem sukien ślubnych i postanowiły, że wesele też razem zorganizują i będzie to wesele, jakiego jeszcze nie było. Każda z nich zaprosiła swoje rodziny i w końcu na sali musiało się zmieścić dwieście osób.

To było cudowne wesele, takie, że wszyscy je zapamiętali, a po weselu  kobiety jakby się rozdzieliły i każda z nich budowała swoje gniazdo ze swoim mężem.

Może nikt nie uwierzy, ale zaszły w ciążę prawie w tym samym czasie i obie urodziły bliźnięta. To był niesamowity cud i przypieczętowanie ich przyjaźni. Dzieci rosły i też się ze sobą przyjaźniły, a rodzice spotykali się w każde imieniny, urodziny i wszelkie święta.

Kiedy Krystyna obchodziła ze swoim mężem 19 rocznicę ślubu na Mazurach, to stało się coś bardzo złego. Mąż Krystyny dostał zawału i nie było dla niego ratunku. To był wielki cios dla Marii i jej męża. Wszyscy ogromnie przeżywali tak ogromną stratę, a Maria była blisko koleżanki i robiła wszystko, by  pomóc koleżance się podźwignąć.

Kiedy Krystyna stanęła jako tako na nogi, to Maria zaczęła się w pracy skarżyć, że coś niedobrego dzieje się z jej mężem. Zaczął znikać i często wracał do domu bardzo późno, zmęczony i bez chęci na seks. Była bardzo zatroskana, że w jej małżeństwie coś nie gra i z tego zwierzała się Krystynie.

Koleżanka podnosiła ją na duchu, że może on jest przepracowany i ma masę obowiązków, a może jest chory i ukrywa to i tak obie dywagowały, ale…

Pewnej wiosny Krystyna oznajmiła Marii, że jedzie w góry sama, bo musi odpocząć i nabrać dystansu, oraz musi postanowić jak dalej ma żyć. Wciąż nie podniosła się po śmierci męża i musi wyjechać, by to wszystko sobie poukładać.

W tym samym czasie mąż Marii oznajmił jej, że ma kurs i musi na kilka dni wyjechać, aby podwyższyć swoje kwalifikacje, by więcej zarabiać, bo dzieciaki na studiach potrzebują pieniędzy.

Maria była spokojna o męża, ale w nocy miała dziwny sen, bardzo niepokojący, że mąż ją zdradza.

Szybko się ubrała i nocą  wyruszyła w drogę, bo coś jej tu nie grało. Wsiadła w samochód i  jechała cztery godziny, a kiedy dotarła o świcie w góry od razu skierowała się do pensjonatu, gdzie się wszyscy poznali.

W recepcji wybłagała nr pokoju swojej koleżanki i kiedy zapukała z drżącym sercem, drzwi otworzył jej mąż, a Krystyna leżała w ciepłym, rozkochanym łóżku.

Maria wybiegła z pensjonatu i wsiadła do samochodu, a za chwilę zabiła się na pierwszym zakręcie, pozostawiając tych dwoje z gigantycznym poczuciem winy!

15 myśli na temat “Czy to była wielka przyjaźń?

  1. historia trochę nierzeczywista, taka bliskość w przyjaźni nie istnieje. W prawdziwych relacjach zachowuje się trochę dystansu i przestrzeni dla siebie. Z tej opowiastki wynika, że ci, którzy zdradzili byli źli a osoba, która popełniła samobójstwo – dobra. Stereotyp i niepotrzebne uproszczenie. No i to poczucie winy…. Poproszę chusteczkę….

    Polubienie

  2. Ostatnie zdanie nie pasuje mi do tej historii. Mało kto ma poczucie winy. Ja przez 6 lat byłam z człowiekiem, który zawsze deklarował swoją wielką przyjaźń i miłość, a miał ponad 10 kochanek w tym czasie i ani nigdy nie przeprosił, ani wyrzutów sumienia nigdy nie miał….
    A tych dwoje z opowieści ma drogę wolną i….żyli długo i szczęśliwie. C’est la vie :((((

    Polubienie

    1. miałam podobnie. znałam trichę krócej. ale jaka to miała byc miłość i przyjaźń, taka co to się nie zdarza. „bede się tobą opiekował nawet po śmierci”…. a jak przyszło co do czego to 😉 okazało się, że byłam jedną z kilku „koleżanek”…. a tak w zasadzie nic nie obiecywał. wyrzutów sumienia nie ma, przeprosić też nie przeprosił i problemu nie widzi,
      o koleżankach, które miałam nie wspomnę. życie nigdy nie jest takie proste, jak to opisane tutaj. Miałam kiedys przyjaciółkę pod podstawówki. wystawiła mnie do wiatru. potem zaprzyjaźniła się ze mną inna dziewczyna. najuczciwsza i njafajniejsza jaką znałam… to ja wystawiłam do wiatru ją,,,,życie bywa skomplikowane.
      teraz wyznaję zasadę „chron mnie Panie przed przyjaciółmi, z wrogami sama sobie poradze…” 😉

      Polubienie

  3. A ja w przyjazn nie wierze, nie wierze i tyle,ma sie przyjaciol w dobrym chwilach a w ciezkich juz nie, mam swoje lata o wiem cos na ten temat.Tez kiedys myslalam i wierzylam ale gdy nadeszly cienkie lata okazalo sie ze jak w zyciu ze ci przyjaciele od dziecinstwa ktorym wielokrotnie pomagalam odsuneli sie a dlaczego? no bo po co im ktos kto juz nie dysponuje taka kasa jak kiedys, kto nie ma juz tyle czasu.
    Mam sporo znajomych ale tylko znajomych, lubie nadal ludzi ale juz sie tak nie zblizam do nich i juz nikomu tak nie ufam, szkoda ale tak jest.

    Polubienie

    1. To, że Tobie się nie udało to nie znaczy, że przyjaźń nie istnieje. Może to co łączyło Cie z ludźmi z dzieciństwa to były raczej wspólne wspomnienia i przeżycia, a nie podobieństwo w sposobie myślenia i podobne wartości…

      Polubienie

    1. i znow taki sam scenariusz tych opowiadanek- wszystko bylo cuuuudowne, cuowne one, takie wspaniale i idealne, cudowne malzenstwo, cudowni ludzie, cudowne wesele i zdrada i sie zabila. Wciaz te same motywy. NUDAAAA

      Polubienie

  4. Przyjaźń pewnie była, ale, jak to zwykle w życiu bywa, do czasu! Największymi wrogami prawdziwej przyjaźni są celowo wbijające się klinem osoby trzecie, lub takie właśnie sytuacje! Ludzie lubią niszczyć więzi innych, takie, których sami nie mają! ;/ Zazdrość i zawiść jest wszechpotężna!

    Polubienie

  5. Ja mam niestety złe doświadczenia z przyjaciółkami. Zawsze chciałam mieć taką „pokrewną duszę”, jak ta opisana w tekście, tak rozumieć się bez słów, ale niestety… Jedna taka mi się trafiła, wiele lat się przyjaźniłyśmy, ale gdy mocno schudłam (ona była tłuściutka, ja zaokrąglona) i zaczęłam bardziej dbać o siebie, przyjaźń się skończyła. Aha, no i oczywiście chłopcy zawsze byli dla niej ważniejsi ode mnie. Druga przyjaźniła się ze mną od 4 klasy podstawówki, a nawet nie zaprosiła mnie na swoje wesele. Trzecia z kolei wykorzystywała mnie finansowo, psychicznie i emocjonalnie, a sama nie dawała z siebie prawie nic. Kiedy zdałam sobie z tego sprawę i odcięłam się od niej, wielce się obraziła, nic nie rozumiejąc. Dla czwartej praca i wyjazd za granicę stały się ważniejsze ode mnie. A piąta zrobiła mi wielkie świństwo w czasie, gdy właśnie bardzo potrzebowałam wsparcia – była tak rozchwiana emocjonalnie, że doprowadziła mnie do nerwicy. Kolejna obraziła się na mnie, bo spóźniłam się na spotkanie (sama również się spóźniała i nigdy nie usłyszała ode mnie wymówki). Dziękuję! Żadnych więcej przyjaciółek! Ludzie albo są nienormalni, albo myślą tylko o sobie. Zresztą mój mąż ma bardzo podobne doświadczenia. Przyjaciół miał, póki był komuś potrzebny, żeby pomóc. A jesteśmy ludźmi, którzy są bardzo koleżeńscy i dla dobrego przyjaciela oddalibyśmy wszystko. Ale cóż! Moje byłe przyjaciółki, pozdrawiam was środkowym palcem i serdecznie wam życzę:WYPCHAJCIE SIĘ!!:-//

    Polubienie

    1. Domyślam się, że ta pierwsza była załamana kiedy ciągle się mizdrzyłaś i jej dopiekałaś po schudnięciu. Nie potrafiłaś też zrozumieć, że partner czy praca, naprawdę są ważniejsi niż koleżanki, których można mieć wiele. Nr 2 zapewne robiła wesele tylko dla rodziny. Nr 3 nigdy nie była przyjaciółką, więc o co masz pretensje? A nr 5 pewnie miała swoje problemy i też potrzebowała Twojego wsparcia, czego Ty w swoim egoizmie nie zauważyłaś. Innymi słowy nie dziwota, że nie masz bratniej duszy.

      Polubienie

  6. Moja Babcia (pojutrze kończy 90 lat) zwykła mawiać: „Twoja najlepsza przyjaciółka pierwszą kochanką Twojego męża”. Nie wiem, czy mówi to z własnego doświadczenia (dziadek zmarł wiele lat temu, ale z tego co pamiętam byli dobrym małżeństwem), ale wole na sobie nie testować i wszelkie „przyjaciółki” trzymam na bezpieczny dystans.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s