Archiwum dnia: 22 kwietnia, 2015

Dawno nie by艂o kuchni :)

M膮偶 kupi艂 dwie niewielkie cukinie i tu pochwa艂a, 偶e mimo wczesnej wiosny, to wci膮偶 s膮 dost臋pne.

Lubimy tak:

Kroj臋 cukinie w niezbyt grube plastry i robi臋 dresing, a wi臋c kilka 艂y偶ek oliwy, do kt贸rej wciskam dwa z膮bki czosnku, sol臋, pieprz臋 i tak zanurzam ka偶dy plaster i pozostawiam na troch臋, by cukinia si臋 przegryz艂a. Mo偶na wstawi膰 do lod贸wki kiedy zdobi si臋 wi臋ksz膮 parti臋 i spo偶ytkowa膰 na drugi dzie艅.

Potem tylko na patelni臋 grillow膮, cho膰 na zwyk艂ej te偶 i tak sobie zapiekamy. Trwa to chwilk臋, bo cukinia szybko mi臋knie i ju偶 jest gotowa do spo偶ycia. Bardzo proste danko, ale dla nas smaczne.

Ch臋tnie poczytam o sprawdzonych przepisach z tego warzywa, albo z dyni lub z patisona.聽

Nigdy rodzice nie wiedz膮, jakie geny przeka偶膮 swojemu dziecku!

Ola i Jan od trzech lat starali si臋 o dziecko. Kiedy tylko test nie wykazywa艂 ci膮偶y, to Ola popada艂a w ob艂臋dn膮 rozpacz, bo przecie偶 na karku mia艂a ju偶 po trzydziestce.

Jan j膮 pociesza艂, ale z ka偶d膮 jej rozpacz膮 sam zacz膮艂 w膮tpi膰, 偶e kiedykolwiek doczekaj膮 si臋 swojego upragnionego dziecka. Mieli wszystko, bo du偶y dom, dobr膮 prac臋, a jednak t臋sknili za male艅stwem, kt贸re dope艂ni艂oby ich szcz臋艣cia.

Ola si臋 leczy艂a, ale jako艣 marnie to wszystko wychodzi艂o i ju偶 my艣leli o adopcji, a nawet przez my艣l przechodzi艂a im surogatka, cho膰 to nielegalne.

Kiedy ju偶 ca艂kiem stracili nadziej臋, to pewnego poranka Ola 聽pobieg艂a do toalety i wymiotowa艂a, bo tak 藕le si臋 poczu艂a. My艣la艂a, 偶e si臋 czym艣 zatru艂a, ale kiedy nie pojawi艂a si臋 nast臋pna miesi膮czka, czym pr臋dzej pobieg艂a kupi膰 test i czym pr臋dzej go zrobi艂a.

Kiedy zobaczy艂a dwie kreski, to wpada艂a w tak膮 eufori臋, 偶e ta艅czy艂a po pokoju ze szcz臋艣cia i powiadomi艂a czym pr臋dzej m臋偶a i wszystkich znajomych i rodzic贸w, bo szcz臋艣cie rozrywa艂o jej dusz臋 i chcia艂a, aby ca艂y 艣wiat si臋 z ni膮 cieszy艂.

Ci膮偶a przebiega艂a ksi膮偶kowo i Ola nie musia艂a bra膰 偶adnych zwolnie艅, bo czu艂a si臋 艣wietnie, a wymioty min臋艂y i nie mia艂a 偶adnego wstr臋tu do jedzenia, nic z tych rzeczy.

Oboje wpadli w wir zakup贸w i urz膮dzali pokoik dla malucha, a ju偶 wiedzieli, 偶e b臋d膮 mieli synka. Zastanawiali si臋 nad imieniem. Jan chcia艂 by by艂 ma艂y Heniu, po dziadku, a Ola wola艂a Franka, te偶 po swoim dziadku, kt贸ry by艂 dla niej najlepszym dziadkiem na 艣wiecie.

Stan臋艂o wi臋c na Franku, a Ola kupuj膮c ubranka dla swojego dziecka, wpada艂a w eufori臋 i ka偶de ubranko ca艂owa艂a i nie mog艂a doczeka膰 si臋 porodu.

W szpitalu zastrzeg艂a sobie, 偶e chce rodzi膰 si艂ami natury i nie ma by膰 偶adnej cesarki. Chcia艂a czu膰, 偶e rodzi swoje wyt臋sknione dziecko i po trzech godzinach urodzi艂a 艣licznego i zdrowego Franka, swojego synka ukochanego.

Kiedy po艂o偶yli jej male艅stwo przy piersi od razu je pokocha艂a 聽i czu艂a si臋 matk膮 najszcz臋艣liwsz膮 na 艣wiecie.

Ola wzi臋艂a urlop wychowawczy, aby Franka mie膰 na matczynym oku w jego najwa偶niejszych latach rozwoju. Uczy艂a go wszystkiego i kocha艂a jak wariatka. By艂a bardzo troskliw膮 mam膮 i dawa艂a mu moc mi艂o艣ci.

Kiedy Franiu sko艅czy艂 trzy lata, uznali, 偶e czas go wypu艣ci膰 w 艣wiat i ma艂y zacz膮艂 chodzi膰 do najlepszego przedszkola. Wszytko by艂o dobrze, ale opiekunki zg艂asza艂y, 偶e Franio woli bawi膰 si臋 z dziewczynkami i razem z nimi ubiera i czesze lalki, a ch艂opcami w grupie si臋 wcale nie interesuje.

Nie zmartwi艂o to Oli wcale, bo je艣li tak wybiera, to widocznie taki jest, 偶e woli by膰 z dziewczynkami i wcale nie dar艂a z tego powodu szat.

Jednak i w domu zauwa偶y艂a, 偶e nie bawi si臋 zabawkami, jakie Jan mu kupowa艂, a by艂y to samochody policyjne i stra偶ackie, a wola艂 przytula膰 mi臋kkie misie i maskotki kolorowe.

Jednego dnia pojecha艂a z Frankiem do super marketu i w stoisku z ubrankami Franek si臋 upar艂, by kupi艂a mu sukienk臋 i r贸偶owe buciki. Kiedy powiedzia艂a, 偶e owszem kupi mu ubranko, ale to b臋d膮 spodnie, to Franek si臋 rozp艂aka艂 i w spazmatycznym szlochu rzuci艂 si臋 聽na pod艂og臋. Kiedy go uciszy艂a, to oznajmi艂 jej, 偶e chce lalk臋 do zabawy i niech tatu艣 mu ju偶 nie kupuje 偶adnych samochod贸w, bo on nie lubi i nie b臋dzie si臋 tym nigdy bawi艂.

Oli zapali艂a si臋 lampka, 偶e jej syn jest inny i 藕le si臋 czuje w swojej sk贸rze. Nie rozpacza艂a i kiedy Jan oponowa艂 i si臋 w艣ciek艂, 偶e jego syn jest bab膮, to Ola bra艂a go w obron臋 z ca艂ych si艂 i t艂umaczy艂a, 偶e ma go zaakceptowa膰, takim jakim jest.

Przyszed艂 czas, 偶e Franek musia艂 ju偶 i艣膰 do szko艂y, do pierwszej klasy i za 偶adne skarby nie chcia艂 ubra膰 ch艂opi臋cej garderoby, a wi臋c Ola mia艂a schowan膮 sukienk臋 i tak ubra艂a swojego syna na przywitanie szko艂y.

Kiedy Jan to zobaczy艂, to o ma艂o nie uderzy艂 Oli i oznajmi艂, 偶e je艣li tak wy艣le syna do szko艂y, to on si臋 wyprowadzi, bo spali si臋 ze wstydu, 偶e ma w domu dziwol膮ga.

Wyprowadzi艂 si臋 faktycznie, a Ola ubiera艂a swoje dziecko w damskie ciuchy i wcale z tego powodu nie cierpia艂a, bo pragn臋艂a by Franek, a raczej Franka by艂a szcz臋艣liwym dzieckiem.

Jan mieszka艂 sam, ale strasznie t臋skni艂 za Ol膮 i wiedzia艂, 偶e jego syn, a mo偶e c贸rka, cierpi katusze z powodu swojej inno艣ci. Nie m贸g艂 tego znie艣膰, 偶e jego dziecko jest z tego powodu szykanowane.

Odwa偶y艂 si臋 i pewnego dnia i te偶 ubra艂 si臋 w sukienk臋 i damskie buty. Zrobi艂 sobie makija偶 i poszed艂 pod szko艂臋 Franciszki, aby j膮 odebra膰, czym wzbudzi艂 salwy 艣miechu i niezrozumienia. W ten spos贸b chcia艂 wyrazi膰, 偶e rozumie i solidaryzuje si臋 ze swoim dzieckiem.

Min臋艂o par臋 lat i w zwi膮zku z przeprowadzon膮 kuracj膮 i operacj膮 mieli w domu ukochane dziecko, kt贸re z ch艂opca zmieni艂o si臋 w dziewczynk臋.

Zacz臋li szpera膰 w przesz艂o艣ci i z poda艅 rodzinnych wynika艂o, 偶e dziadek Oli – Franek te偶 czu艂 si臋 bardzo 藕le w swoim ciele, ale nigdy tego nie ujawni艂 oficjalnie.