Dziś idę na łatwiznę – art. z „Wysokich Obcasów” – Matki w Finlandii

Wydaje mi się, że ten art. świetnie mi tu pasuje, ponieważ staram się poruszać na blogu różne tematy. Matki w Polsce pewnie zagryzają zęby, że innym matkom w świecie lepiej się żyje i posiadanie dzieci, to czysta przyjemność, skoro państwo o te matki dba. Mnie, jako seniorkę także taki model się podoba, kiedy czytam, że macierzyństwo nie wszędzie jest drogą przez mękę i z ledwością wiązanie końca z końcem, a także miotaniem się między  karierą zawodową, aby mieć na wychowanie dzieci, a spokojnym odchowanie swojego potomstwa.
Mam nadzieję, że autorka tego tekstu nie koloryzuje. Zapraszam do zapoznania się z tekstem, bo dla polskich matek jest to swego rodzaju wsadzenie kija w mrowisko.
„Jako matce opiekującej się dwuletnim dzieckiem w domu przysługuje mi prawo do wynagrodzenia. Miły gest poprawiający samopoczucie. Tak często polskie mamy mówią o sobie: nic nie robię, siedzę w domu z dzieckiem. W Finlandii to nie nazywa się „nic”
To zabawne, ale kiedy zaglądałam na stronę „Wysokich Obcasów”, przez dość długi czas nie skojarzyłam, że akcja „Polki bez granic” może dotyczyć mnie samej. Od dziesięciu lat żyję za granicą. Najpierw sześć lat w Stanach, teraz już blisko cztery w Finlandii. Ale i wcześniej nosiło mnie po świecie. W czasie studiów wzięłam rok dziekanki, żeby zostać „operką” w Niemczech. Później wyjechałam na sześć miesięcy do USA i na trzy do Irlandii.Każde z dwojga moich dzieci przyszło na świat w innym kraju. Nigdy nie żyły w Polsce. Córeczka mówi biegle po angielsku, synek pewnie niedługo zacznie po fińsku. A mimo to na co dzień nie zastanawiam się, czy jestem emigrantką, czy expatką. Myślę, że w naszym współczesnym, nowoczesnym, demokratycznym i zachodnim świecie nie ma już czegoś takiego jak emigracja. W dobie internetu, Skype’a, tanich linii lotniczych, braku granic w Europie, jesteśmy wszyscy bardzo blisko.Przyjazd do Helsinek był dla mnie, dla nas, jak wejście w ciepłe i wygodne kapcie. Tu wszystko jest tak proste, tak dopasowane do człowieka, że zagubienie się w tym państwie i społeczeństwie jest niemal niemożliwe. Nawet brak języka nie przeszkadza, ponieważ wszyscy mówią po angielsku. Na początku często porównywaliśmy to nowe fińskie życie do dawnego, amerykańskiego.

W USA byłam przede wszystkim dziennikarką, potem zostałam mamą. W Finlandii jestem przede wszystkim mamą, tu urodziłam nasze drugie dziecko.

Jak to jest być mamą w tym nordyckim kraju?

Komfortowo. Krótko po otrzymaniu stałego pobytu dowiedziałam się, że jako matce opiekującej się dwuletnim dzieckiem w domu przysługuje mi prawo do wynagrodzenia. Przecież jeśli poszłabym do pracy, moim dzieckiem zajmowałaby się przedszkolanka. A tak ja wykonuję tę pracę sama. Miły gest poprawiający samopoczucie. Tak często polskie mamy mówią o sobie: nic nie robię, siedzę w domu z dzieckiem. W Finlandii to nie nazywa się „nic”. Oczywiście takie samo prawo ma ojciec dziecka, ale tu w praktyce jednak mamy dłużej zostają w domu. Miejsce pracy trzymane jest przez trzy lata.

Każde dziecko ma też zagwarantowane miejsce w przedszkolu. Jeżeli rodzice wybiorą prywatną placówkę, państwo i miasto dofinansowują koszty, i jest to znowu około 400-500 euro miesięcznie. Innym ukłonem w stronę rodziców jest prawo do bezpłatnego korzystania z komunikacji miejskiej, jeżeli podróżuje się z dzieckiem w wózku. Mamy nie muszą też czuć się zamknięte w domu z dzieckiem.

W Helsinkach od stu (!) lat istnieje sieć parków zabaw (leikkipuisto). Są to duże place zabaw z budynkiem, w którym mieści się świetlica, sala zabaw, kuchnia, toaleta. Pracują tam opiekunowie, często organizowane są zajęcia dla maluchów. Popołudniami pełnią też funkcję świetlic dla dzieci szkolnych. To tu chętnie przedpołudnia spędzają mamy z maluchami. Latem w każdym takim parku punkt dwunasta jest wydawany obiad dla dzieci. Bezpłatnie. Trzeba tylko przynieść własny talerz i sztućce. Przychodzą tłumy dzieciaków, jest wspólne śpiewanie i zabawy plenerowe.

Fińskie mamy są cierpliwe i spokojne. Nigdy nie byłam świadkiem krzyczenia na dziecko. Ale i dzieci poprawnie się zachowują. Być może udziela się im ten spokój. Finowie chyba w ogóle są cierpliwi. Nie widzę irytacji na twarzach, kiedy tramwaj się spóźnia – a bywa, że nie jest na czas, albo kolejka do kasy jest zbyt długa. Kierowcy prowadzą spokojnie i powoli, nikt się nie ściga. Może to efekt mandatów, których wysokość jest zależna od dochodów. Są też skromni, co widać w ich ubiorze, modzie i fińskim designie: prostym, skromnym, użytkowym i bardzo praktycznym. Designie, który uwielbiam w każdej postaci. Za półtora roku będę mogła coś powiedzieć o fińskiej szkole, jak nasza córka zacznie edukację. W Helsinkach i Espoo działa parę publicznych szkół anglojęzycznych. Nauka jest darmowa, fiński program nauczania, jest też wykładany fiński jako drugi język.

Na razie nasze dzieci są w przedszkolach. Starsze w angielskim (prywatnym), młodsze w fińskim (publicznym). Nie bardzo znam polskie realia, ale tu jest jak w domu. Przedszkole mojego dwuletniego synka to dwanaścioro dzieci i trzy wychowawczynie, które często mają jeszcze do pomocy osobę dochodzącą. Ostoja spokoju. Dają ciepło i bezpieczeństwo swoim małym podopiecznym. Przedszkole córki jest już dużo większe, ale panuje tam atmosfera przyjacielskiego spotkania. Nauczycielki są zawsze do dyspozycji, uważne, ciepłe, serdeczne. Każda ma pod opieką około ośmiorga dzieci. A dzieciaki nie chcą wracać do domu.”

Autorka prowadzi bloga kiitoshelsinki.blogspot.com 

5 myśli na temat “Dziś idę na łatwiznę – art. z „Wysokich Obcasów” – Matki w Finlandii

  1. a nam pozostaje tylko westchnąć … jak sobie przypomnę ile przeszłam gdy moja trójka była w wieku przedszkolnym to do dziś włos mi się jeży na głowie … 🙂 Sama wychowywałam dzieci i znikąd żadnej pomocy , żadnej ulgi . Szkoda gadać .

    Polubienie

  2. Ferdyurko i wystarczą nasze wspomnienia, kiedy w sklepach nic nie było. Nie było śpioszków, pieluch i tak dalej. Powinnyśmy byc z siebie dumne, że się mimo wszystko jakos udało, a te młode matki teraźniejsze niby mają wszystko pd ręką, a i tak sa nieszczęśliwe, nie licząc matek, które są samotne i patologiczne.

    Polubienie

    1. oczywiście , że jestem dumna z siebie , że dałam radę i stanęłam na wysokości zadania mimo tylu przeciwności . A moje dzieci twierdzą ,że miały świetne dzieciństwo . Nie mniej było mi bardzo ciężko podołać samej wszystkiemu . A tu proszę okazuje się ,że są raje dla matek … gdzie i stwarza się warunki i docenia pracę kobiety /matki – wprost nie do uwierzenia 🙂 ~Kalinaxo dziwisz się teraźniejszym niezadowolonym matkom ? No cóż ja uważam ,że to jest pokolenie rozpieszczonych dzieci wychowywanych w duchu nicnierobienia ,bo przecież „jeszcze się w życiu narobi” i przyzwyczajonych do tego , że wszystko im się należy . Stąd są tacy roszczeniowi i niezadowoleni . Często mam wrażenie , że nie dorośli jeszcze do pełnionych ról i to ich niby dorosłe życie czasem bardziej przypomina zabawę w mamę i tatę , rodzinę a nie świadome ,dojrzałe bycie mamą ,tatą i rodziną . Oczywiście wiem i dostrzegam to , że polityka prorodzinna w naszym państwie jest prawie żadna i , że tak nie powinno być . Ale to jedna strona medalu , druga to mentalność współczesnych ich brak odporności na trudy życia .
      Można by dyskutować w nieskończoność …pozdrawiam 😉

      Polubienie

  3. Bardzo dużo racji jest w tym co napisałaś Ferdydurko. Jest taki profil na FB – beka z mamuś na forach, czy jakoś tak. Tam jest przekrój matek w Polsce, które piszą tak, że w głowie się nie mieści. Piszą tak, że nam kiedyś nawet takie mysli się w głowach nie pojawiały. Pokolenie nie uczących się, choć pod nosem mają Internet, z którego można czerpać wiedzę o macierzyństwie też. Miałam jedną książkę jak nalezy opiekować się dzieckiem, jak je karmić i jak rozpoznawać choroby i to starczyło.

    Masz rację, rozmawiać można w nieskończoność.

    Miłego dnia 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s