Archiwum dnia: Maj 3, 2015

Na miłość nigdy nie jest za późno, ale jest jedno ale…

Julia wychowywała się w rozbitej rodzinie, gdzie matka z ledwością wiązała koniec z końcem, by Julii i  jej siostrze niczego, w miarę nie brakowało. To był trudny okres, kiedy rodziny nie miały za wiele pieniędzy, a aby jakoś żyć trzeba było pracować za marne grosze. Trudno było mamie Julii, ale dawała radę. Wszystkie mieszkały w mieszkaniu dwupokojowym, które trzeba było ogrzewać samemu, aby nie marznąć i mieć w kranie ciepłą wodę.

Julia i jej siostra nie miały prawa narzekać, bo mama stawała na wysokości zadania i nie odczuły za bardzo braku mężczyzny w domu.

Uczyły się obie w miarę dobrze, co cieszyło matkę i miała nadzieję, że będzie im w życiu lepiej, bo nauka to potęgi klucz. Miała nadzieję, że po szkole wyjdą dobrze za mąż i będą miały dobrych i pracowitych mężów, a potem urodzą jej wnuki i to będzie nagroda za to, że tak bardzo się starała.

Julia uwielbiała czytać książki i pochłaniała je wprost jedna za drugą. W ten sposób poznawała inny świat i identyfikowała się z bohaterkami powieści wchodząc po przez książki do pałaców i często była księżniczką, albo zwykłą chłopką, a to wszystko zależało od fabuły połykanej  powieści.

Mijały lata i dziewczyny doroślały, aż przyszedł moment, że siostra Julii wyszła za mąż i wyjechała za mężem daleko od domu rodzinnego i Julia została sama z matką.

Nie spieszyło się jej do za mąż pójścia i dobrze jej było jak jest. Swój wolny czas spędzała najchętniej z książką i bibliotekarki nie nadążały odkładać dla niej pozycji, bo w mig je czytała.

Kiedy je tak czytała, to poczuła zew do pisania i zapisywała zeszyty swoimi opowiadaniami, ale pisała je tylko dla siebie, do szuflady. Zebrała się tego pokaźna ilość, skrzętnie chowana przed światem.

Wszystkie jej koleżanki powychodziły za mąż już, a więc kiedy pojawił się na horyzoncie pewien chłopak, zabiegający o względy Julii, to po pewnym czasie zgodziła się i powiedziała przed ołtarzem magiczne słowo – tak i w ten sposób stała się żoną bardzo dobrego i pracowitego chłopaka.

Nie wiadomo, czy go kochała, czy też wyszła za mąż, bo już był ten czas, a może dlatego, że koleżanki były już mężatkami, a ona nie chciała być inna.

Mąż Julii to był dobry człowiek, taki spolegliwy, który bardzo ją kochał i ciężko pracował, by zarobić na dwoje dzieci, które im się z czasem urodziły. Julia nie pracowała, bo nie musiała, a mężowi  wystarczyło, że wychowuje ich dzieci i zajmuje się domem i tak było przez wiele lat. Kiedy dzieci podrosły, to Julia zajęła się obejściem koło domu i w ogrodzie spędzała dużo czasu. Dbała o ogród i swoje warzywne grządki, a także lubiła mieć swoje kwiaty i drzewa owocowe. Wszystkie plony wekowała, gdyż zima była długa, a więc na stole zawsze był własnej roboty kompot, czy też  sałatki i pyszne ogórki  swojej produkcji.

Czas leciał jak szalony i nie obejrzeli się, kiedy stuknęło im 35 lat pożycia małżeńskiego, kiedy to dzieci zdołały pokończyć szkoły i wyfrunęły z domu. Starzeli się już we dwoje i w zasadzie wszystko było w porządku, ale do czasu.

Julia otrzymała sanatorium na podratowanie zdrowia i nie chciała jechać za bardzo, ale dobry mąż spakował ją i kazał kategorycznie jechać i się kurować. Sam osobiście zawiózł ją na miejsce do tego sanatorium, nad samym morzem. To był wspaniały miesiąc lipiec i Julia trafiła na cudną, bo słoneczną pogodę.

Spacerując brzegiem morza, zaraz po zabiegach napawała się spokojem i często siadała na leżaku, by czytać. Znów miała czas na książki, które mogła pochłaniać w spokoju i nikt od niej nic nie chciał.

W sanatorium zapoznała bardzo miłą panią, w swoim wieku i nie wiadomo, co się między nimi wydarzyło, ale spojrzały na siebie pierwszy raz i od razu zaiskrzyło między tymi dwiema, już nie młodymi kobietami.

Wylądowały w łóżku w sanatorium o czym nikt nie wiedział. Kochały się w szaleństwie i wielkiej ekstazie, przysięgając sobie miłość na całe życie. Nie wstydziły się swoich ciał i swojej nadwagi oraz obwisłych piersi, bo dla siebie były najpiękniejsze na świecie. Nie wchodziły z łóżka, badając swoje ciała i je poznając. Wciąż odkrywały w miłosnych uniesieniach coś nowego i nie chciały, aby te chwile dobiegły końca. Płakały, że za chwilę turnus się skończy i będą musiały się rozstać.

Julia odkryła, że nigdy nie pociągali jej właściwie mężczyźni, a jej mąż to była wielka pomyłka, bo dopiero przy swojej kochance czuje się szczęśliwa i spełniona, ale zaczęła się bać, co dalej? Jej kochanka też się bała, że nagle to wielkie uczucie się skończy i trzeba będzie się rozstać, choć pokochała Julię i nie wyobrażała sobie, aby nigdy więcej miały się nie spotkać.

Julia zaczęła oszukiwać męża, że poznała wspaniałą kobietę, która nagle stała się jej wielką przyjaciółką i raz na miesiąc kłamała mężowi, że jedzie ją odwiedzić, bo nie chce jej stracić. Tłumaczyła  mężowi, że to jest taka przyjaźń, która się nie zdarza i mąż Julii tym sprytnym sposobem żyje od dwóch lat w nieświadomości, że jego żona jedzie do kochanki, by się wykochać.

Julia ma swój blog w sieci i kiedy przeczytałam, że składa serdeczne życzenia swojemu mężowi z okazji urodzin i deklaruje swoją wielką miłość i oddanie, to mnie zebrało się na wymioty! Na wymioty i nie dlatego, że w wyobraźni mam widok dwóch kobiet w łóżku już nie młodych, a tylko dlatego, że kłamstwo i obłuda mnie w tym wszystkim przerosła i mam nadzieję, że to się nigdy nie wyda, bo staruszek mógłby paść na zawał. Trzeba jeszcze dodać, że Julia jest zdeklarowaną katoliczką, co kompletnie się kłóci z życiem w grzechu prowadzonym,  bo albo rybka, albo akwarium. 

Reklamy

„Kochanice króla” – moje kino

Obejrzałam film pt. „Kochance króla” ze świetną obsadą dwóch uznanych aktorek, a więc z Natalie Portman i Scarlett Johansson.

Kto lubi filmy historyczne i kostiumowe, bo będzie miał wielką gratkę i oddali w się w czasy panowania Henryka VIII podczas sprawowania rządów w ówczesnej Anglii.

Kobieta w tamtych czasach była dla króla istotą do rodzenia synów jako następców tronu, a jeśli nie spełniła oczekiwań władcy, była zepchnięta i bardzo często stracona.

Film opowiada o Annie i Marii Boleyn, które przez własnego ojca zostały wepchnięte do łóżka Henryka VIII i obie na tej intrydze uplecionej przez ojca dziewcząt, mocno zostały doświadczone. Anna została ścięta, a pokorna Maria wychowała córkę Anny – Elżbietę, która objęła mimo wszystko tron w Anglii.

Nie wiadomo na ile w filmie jest prawdy, a ile fikcji i wyobraźni reżysera, ale uważam ten film  za wart uwagi, gdyż mimo wszystko przenosi nas zgrabnie w tamte okrutne czasy panowania kochliwego króla Henryka VIII.