Archiwum dnia: 13 Maj, 2015

Dar od losu, rozwodu ju偶 nie b臋dzie!

Olka i Jowita nie widzia艂y si臋 przez 30 lat, bo ostatni raz widzia艂y si臋 na balu maturalnym. Lubi艂y si臋 w szkole 艣redniej, cho膰 pochodzi艂y z r贸偶nych miejscowo艣ci, ale pomieszkiwanie we wsp贸lnym pokoju w internacie bardzo je do siebie zbli偶y艂o.

Ka偶da z nich po maturze posz艂a w swoj膮 stron臋 i ka偶dego roku pami臋ta艂y o sobie w okresie 艣wi膮t, imienin, kiedy to wysy艂a艂y sobie okoliczno艣ciowe kartki.

Kiedy dowiedzia艂y si臋, 偶e ich szko艂a organizuje imprez臋 z okazji rocznicy istnienia szko艂y i zaproszone zosta艂y na uroczysto艣膰 starsze roczniki nie waha艂y si臋. Obie si臋 wybra艂y, aby spotka膰 si臋 z innymi, powspomina膰 i po prostu 聽zrelaksowa膰.

聽Olka i Jowita by艂y ju偶 po pi臋膰dziesi膮tce, takie dojrza艂e panie, a panowie, czyli koledzy z klasy tak偶e si臋 zmienili, bo siwizna i brzuszki si臋 przez te lata pojawi艂y, ale wszyscy si臋 rozpoznali i 艣miechu by艂o co nie miara.

Odby艂a si臋 cz臋艣膰 oficjalna, taka wspomnieniowa, na kt贸rej byli nauczyciele, kt贸rzy uczyli 聽ich w tamtych czasach, ale wielu ju偶 zabrak艂o. By艂y kwiaty i podzi臋kowania i oczywi艣cie lampka szampana z 偶yczeniami, aby za pi臋膰 lat spotka膰 si臋 znowu w niezmienionej i tak licznej ilo艣ci absolwent贸w, kt贸rzy mieli w sobie sentyment do szko艂y, kt贸ra wypu艣ci艂a ich w doros艂y 艣wiat.

Jowita i Olka nie posz艂y na studia, gdy偶 obie bardzo szybko wysz艂y za m膮偶, ale nic nie wiedzia艂y o sobie i o tym jak potoczy艂o si臋 ich 偶ycie. Mieszka艂y od siebie oddalone o setki kilometr贸w i tylko 艂膮czy艂y je te kartki kilka razy w roku i by艂y siebie spragnione, gdy偶 okaza艂o si臋 na imprezie, 偶e wci膮偶 s膮 sobie bliskie. Te lata absolutnie niczego nie zmieni艂y.

Po cz臋艣ci oficjalnej zaproszono wszystkich na wielki bal, na kt贸rym przygrywa艂a orkiestra graj膮ca stare kawa艂ki z m艂odo艣ci. Wiara rzuci艂a si臋 na parkiet i wszyscy byli zachwyceni organizacj膮 tego spotkania.

Jowita i Olka mia艂y inny plan i zam贸wi艂y dwie butelki czerwonego wina ukrywaj膮c 聽si臋 w pobocznej salce, kt贸r膮 roz艣wietla艂y 艣wiece i by艂o bardzo kameralnie. Chcia艂y by膰 same i obie jako艣 wiedzia艂y, 偶e maj膮 sobie wiele do powiedzenia.

Musia艂y si臋 po latach ze sob膮 oswoi膰, a wino im w tym pomog艂o bardzo. Olka zacz臋艂a pierwsza po pierwszej lampce wina i oznajmi艂a Jowicie, 偶e z艂o偶y艂a pozew o rozw贸d, gdy偶 musi odzyska膰 po tych traumatycznych latach swoj膮 twarz.

Wyci膮gn臋艂a co艣 z torebki i poda艂a Jowicie jaki艣 list do przeczytania, aby ta zrozumia艂a w mig, 偶e jej rozw贸d to nie jest 偶adna fanaberia.

Jowita za艂o偶y艂a okulary i w 艣wietle 艣wiec zacz臋艂a lektur臋 i czyta艂a:

– Drogi m贸j m臋偶u, musz臋 z tob膮 wzi膮膰 rozw贸d, bo ju偶 nie znios臋 tych wszystkich k艂amstw i matactw. My艣la艂am, 偶e wysz艂am za m膮偶 za prawego cz艂owieka, a okaza艂e艣 si臋 zwyk艂膮 艣wini膮 i tch贸rzem. Wyda艂o si臋 na samym pocz膮tku naszego zwi膮zku, 偶e b臋dziesz mia艂 dziecko z t膮 lafirynd膮, co to j膮 bzyka艂o p贸艂 miasta i to ci wybaczy艂am. Przep艂aci艂am to swoim zdrowiem i utrat膮 kobieco艣ci. Chcia艂am to wszystko jako艣 posk艂ada膰, bo przecie偶 mieli艣my ju偶 swoje dzieci, a ja stara艂am si臋 z ca艂ych si艂, by nasze dzieci mia艂y ojca. Nie przyzna艂e艣 si臋 nigdy, 偶e ten dzieciak jest tw贸j i nie mia艂e艣 na tyle odwagi, by mnie opu艣ci膰 i i艣膰 do tego NIC! Okej, po pr贸bie samob贸jczej uzna艂am, 偶e od tej pory b臋dziesz dobrym m臋偶em i ojcem i b臋dziemy ju偶 偶yli d艂ugo i szcz臋艣liwie, ale za chwil臋 dowiaduj臋 si臋, 偶e masz romans z salow膮 w naszym szpitalu. Nie przyzna艂e艣 si臋 oczywi艣cie, ale po rozmowie z t膮 kobiet膮 po dw贸ch miesi膮cach, otrzyma艂am od niej list, 偶e mnie przeprasza, i偶 zrobi艂a mi ba艂agan w moim 偶yciu i wyprowadza si臋, bo wychodzi za m膮偶. Ty ten list podar艂e艣 w z艂o艣ci i zn贸w si臋 wszystkiego wypar艂e艣. Okej, przesz艂am do porz膮dku dziennego i dalej biega艂am do pracy, pra艂am i prasowa艂am, aby ten dom wygl膮da艂 na zadbany, a nasze dzieci nie odczu艂y, 偶e cierpi臋.

Kocha艂am ci臋 i wyci膮ga艂am z ka偶dej opresji w nadziei, 偶e wyjdziemy na prost膮 i w ko艅cu b臋d臋 spokojna, 偶e 偶adna baba mi ju偶 nie zagrozi, ale to by艂 znowu b艂膮d. Po latach dowiedzia艂am si臋, 偶e pykasz babsko z jakie艣 ze sklepu, co to jej m膮偶 si臋 powiesi艂 i tak j膮 pociesza艂e艣 przez osiem lat. Kurcze, dlaczego ja tego nie zauwa偶y艂am, bo nasz seks te偶 by艂 satysfakcjonuj膮cy. U艣pi艂e艣 moj膮 czujno艣膰 posuwaj膮c i mnie, tak, 偶e czu艂am si臋 spe艂niona.

Kiedy si臋 dowiedzia艂am, 偶e posuwasz nas dwie, zacz臋艂am zagl膮da膰 do kieliszka i pi艂am na um贸r, bo nie mog艂am si臋 z tym pogodzi膰. Co zrobi艂e艣? Nas艂a艂e艣 na mnie lekarza psychiatr臋, aby mnie zamkn膮艂 do psychiatryka, a ja wywrzeszcza艂am, 偶e to ciebie powinni leczy膰 jako seksoholika, bo to ty zrobi艂e艣 z mojego 偶ycia piek艂o i w s膮dzie wygra艂am.

Niby si臋 uspokoi艂e艣, ale nagle dowiaduj臋 si臋, 偶e idziesz na 艣lub c贸rki swojej kochanki i robisz tam zdj臋cia, co zostaje wstawione do sieci, a potem o艣wiadczasz mi, 偶e idziesz na komuni臋 do syna swojej nie艣lubnej c贸rki, to szlag mnie trafi艂 i powiedzia艂am do艣膰!

Nadmieni臋, 偶e gdyby nie ja i moja determinacja i moje leczenie w siedmiu szpitalach by艂by艣 ju偶 nikim. Kochanki patologiczne by zapi艂y ciebie na 艣mier膰 i dawno by艣 le偶a艂 w grobie, albo w rowie. To ja zawsze wyci膮ga艂am w stosunku do ciebie pomocn膮 d艂o艅. T艂umaczy艂am, 偶e to moja rodzina, stworzona na gruzach jest najwa偶niejsza, ale nagle mnie ol艣ni艂o i dosz艂am do wniosku, 偶e jeste艣 nie reformowalny i mimo prawie sze艣膰dziesi膮tki na karku niczego nie poj膮艂e艣. Id藕 precz z mojego 偶ycia. Id藕 i legalnie pieprz kogo tam chcesz. Opu艣膰 m贸j dom, kt贸ry stara艂am si臋 stworzy膰. Id藕 bzyka膰 swoje kochanki, a mnie to ju偶 zwisa i powiewa, bo ja by艂am ca艂e 偶ycie szczera i lojalna, a ty 艣mieciu jak zdradza艂e艣, tak b臋dziesz to robi艂 i w ko艅cu to zrozumia艂am. W ci膮gu jednego dnia otrze藕wia艂am i mnie ol艣ni艂o.

Ile mia艂e艣 tych kochanek – 8,9,10, pewnie sam ju偶 si臋 nie mo偶esz doliczy膰, ale ja o wielu wiedzia艂am, a jednak zaciska艂am z臋by, bo nie raz kl臋cza艂e艣 i b艂aga艂e艣 o przebaczenie, 偶e ju偶 nigdy wi臋cej. W ko艅cu dojrza艂am do tego, 偶e szkoda jest resztki mojego 偶ycia dla ciebie. Dzieci s膮 ju偶 du偶e i doskonale sobie w 偶yciu radz膮, a ja te偶 sobie dam rad臋, bo jestem teraz bardzo silna.

Zostaniesz sam jak palec na stare lata, bo ja ju偶 ci nie podam szklanki wody, a dzieci si臋 na ciebie wypi臋艂y, bo te偶 zrozumia艂y, 偶e jeste艣 kawa艂 drania.

Czekaj na pozew rozwodowy i to jest moje ostatnie zdanie w temacie naszego ma艂偶e艅stwa!

Jowita przeczyta艂a ten dramatyczny list i 艂zy la艂y si臋 jej po twarzy.

– Bo偶e ile ty prze偶y艂a艣 i nigdy mi si臋 nie poskar偶y艂a艣 przez te lata – wyszepta艂a.

– Musia艂a艣 go kocha膰 nad 偶ycie, a on okaza艂 si臋 nie wart tej mi艂o艣ci, a my z Jankiem wci膮偶 si臋 kochamy i nie wyobra偶am sobie, bym mia艂a przej艣膰 przez takie piek艂o i wiesz…

Nagle zadzwoni艂 telefon Olki, kt贸ry przerwa艂 rozmow臋 kole偶anek.

– Mamo, to ja. Nie chc臋 psu膰 ci zabawy, ale mam przykr膮 wiadomo艣膰. Ojciec biega艂 jak ka偶dego poranka i znaleziono go martwego na 艣cie偶ce. Zawa艂 mamo!

Kiedy Olka us艂ysza艂a tak膮 wiadomo艣膰 pola艂a wino do kieliszk贸w i oznajmi艂a Jowicie, 偶e maj膮 co oblewa膰, bo rozwodu ju偶 nie b臋dzie.

Chapeau bas dla wszystkich wychowuj膮cych moje wnuki :)

Wczoraj z okazji Urodzin mojego dziecka zostali艣my zaproszeni na ma艂膮 kolacj臋, aby uczci膰 ostatni膮 tr贸jk臋 w wieku mojego dziecka. Tak, tak ostatni膮 tr贸jk臋, jakby nie liczy膰. 馃檪

Wchodz臋 do ogrodu, a tam moja wnusia ci臋偶ko pracuje. Postanowi艂a pom贸c Mamie i zabra艂a si臋 za mycie szkieletu pod nowe meble na taras. Znaczy meble stare, ale tapicerka b臋dzie nowiutka, a szkielet drewniany tak偶e b臋dzie od艣wie偶ony.

Praca pali艂a si臋 jej w r膮czkach, gdy偶 bardzo dok艂adnie my艂a 艣ciereczk膮 ka偶dy kawa艂ek szkieletu. Nie pomin臋艂a 偶adnego zakamarka, a podczas pracy to sobie pogada艂y艣my o wszystkim, bo jak wida膰 na zdj臋ciu ma kolorowe w艂osy, kt贸re pokolorowa艂y wszystkim dzieciom panie przedszkolanki z okazji akcji – ubieramy si臋 optymistycznie na pomara艅czowo.

Ciesz臋 si臋, 偶e w 聽przedszkolu organizuje si臋 takie akcje i dzieci 聽bior膮 w nich czynny udzia艂 聽i na przyk艂ad w przedszkolu, do kt贸rego chodz膮 moje wnuki od drugiej c贸rki by艂a akcja, bardzo drastyczna wr臋cz, gdy偶 zorganizowano tydzie艅 bez zabawek, ale to nie znaczy, 偶e dzieci si臋 nudzi艂y.

W ruch poszed艂 papier, kartony, no偶yczki i klej. Dzieci znosi艂y plastikowe butelki i tak powsta艂a orkiestra. Z karton贸w powstawa艂y domki, a z gazet r贸偶ne cude艅ka. Oj dzia艂o si臋 i takim sposobem rozwijana jest w dzieciach kreatywno艣膰, a mnie Babci podobaj膮 si臋 takie akcje i ciesz臋 si臋, 偶e moje wnuki maj膮 聽sw贸j 艣wiat w gronie innych dzieci.聽

Jestem na bie偶膮co z tym, co maluchy robi膮 w swoich grupach, gdy偶 podgl膮dam te przedszkola na Facebooku i daje mi to rado艣膰, 偶e wiem jak mija im dzie艅.聽

Trzeba odda膰 wielkie podzi臋kowania tym wszystkim paniom, kt贸re na co dzie艅 po艣wi臋caj膮 si臋 dzieciakom w przedszkolach i organizuj膮 im mas臋 kreatywnych zada膰 i ucz膮 tak wiele. Jest to wielka praca i po艣wi臋cenie, 偶e ka偶dego dnia moje wnuki ucz膮 si臋 czego艣 nowego.

Wklej臋 par臋 zdj臋膰 zwi膮zanych z wielkim po艣wi臋ceniem nauczycielek i opiekunek w przedszkolach moich wnuk贸w. Chyl臋 czo艂a 馃檪

 

5-6-latki „Pieguski”聽
same ASY!
Nied艂ugo id膮 do pierwszej klasy;
Piegus nie skar偶y i nie krzyczy,
umie ju偶 czyta膰, wspaniale liczy;
Grzeczni , mili, 艂adni tacy;
Tacy w艂a艣nie przedszkolacy,
z naszej Weso艂ej 18.