Archiwum dnia: 30 Maj, 2015

Przysz艂a baba do lekarza!

Dzie艅 dobry 馃檪

Na zachodzie Polski wci膮偶 mamy zimny maj. Nie wiedzie膰 kiedy i gdzie, ale si臋 przezi臋bi艂am i od przedwczoraj mocny m臋czy mnie kaszel. Budz臋 si臋 w nocy i najgorzej jest nad ranem i boli mnie od tego wysi艂ku ju偶 klatka piersiowa.

Pomy艣la艂am sobie, 偶e nie ma 偶art贸w i wybra艂am si臋 wi臋c do lekarza, bo mo偶e to zapalenie p艂uc, czy te偶 jakie艣 inne chor贸bsko. Os艂ab艂am troch臋, bo mnie mocno m臋czy i poprosi艂am m臋偶a, aby mnie podwi贸z艂 do przychodni, gdy偶 naprawd臋, ale jestem w kondycji nie za bardzo.

Z dr偶eniem serca jechali艣my, bo ja ju偶 dawno nie by艂am u znachora i nie mia艂am poj臋cia, czy w sobot臋 o艣rodek pracuje, a w sieci nie chcia艂o mi si臋 sprawdza膰.

Ci膮gn臋 drzwi, uf otwarte, a wi臋c 艣mia艂o wchodz臋, a z jakiego艣 pokoju s艂ysz臋 – tutaj prosz臋!聽

Jest pok贸j, przypominaj膮cy dy偶urk臋, a wi臋c zachrypni臋tym g艂osem pytam, czy przyjmuje dzisiaj jaki艣 lekarz?

Postawna pani odpowiada mi, 偶e nie jaki艣 lekarz, a lekarz dy偶urny. Ups!

Na starcie zosta艂am zjechana, ale ugryz艂am si臋 w j臋zyk i odpowiedzia艂am, 偶e w艂a艣ciwie ma pani racj臋.

– W jakim celu – us艂ysza艂am od pani piel臋gniarki. Aby si臋 os艂ucha膰 – odpowiedzia艂am.聽

-To niech dow贸d da i niech siada, bo zaraz lekarz przyjdzie, ups!

Poczu艂am si臋 jak w czasach komunistycznych, bo pani piel臋gniarka kiedy ju偶 mnie posadzi艂a, to zagadn臋艂a do mojego m臋偶a, kt贸ry czeka艂 na korytarzu.

– I jak tam panie L. Mamusia zdrowa? Ups.

Za chwil臋 kto艣 do mnie zmierza艂, ale nie wygl膮da艂 mi na lekarza, gdy偶 nie mia艂 na sobie bia艂ego kitla, a koszulk臋 ratownika medycznego.

Jednak us艂ysza艂am, 偶e mam wchodzi膰 za „lekarzem” do gabinetu.

Oczywi艣cie najpierw biurokracja po raz drugi i czekam grzecznie na krzese艂ku, kiedy zostanie dope艂niona kolejna weryfikacja mojej osoby.

– I z czym pani do mnie przysz艂a, us艂ysza艂am wreszcie. Opowiadam wi臋c swoje objawy, a lekarz bierze s艂uchawki i mnie bada. – Gard艂o prosz臋 pokaza膰!

Nie ma pani zapalenia 偶adnego, a jest to zwyk艂a wirus贸wka, a wi臋c niech se pani kupi teraflu i po kolei mi jeszcze wymienia co kupi膰, podaj膮c nieznane mi kompletnie nazwy lek贸w. Lekarz zwierza mi si臋, 偶e sam m臋czy艂 si臋 dwa tygodnie z czym艣 podobnym i dalej nie zapisuje mi nazw lek贸w. Prosz臋, by mi to zanotowa艂, bo nie spami臋tam. A on dalej, 偶e antybiotyk jest niepotrzebny, bo to tak jak bym pi艂a oran偶ad臋 i takie tam inne dziwactwa mi opowiada艂, ups! 聽Patrzy艂am na niego i zastanawia艂am si臋 gdzie ja trafi艂am, bo zamiast pomocy otrzyma艂am wyk艂ad, co mnie zacz臋艂o nudzi膰, ale w ko艅cu napisa艂 mi nazw臋 dw贸ch lek贸w, a ja za torebk臋 i w nogi, czym dalej od tego dziwnego miejsca, jak z filmu „Pora umiera膰”. 馃榾

Najlepsze jeszcze by艂o w aptece, gdy偶 chyba bardziej zawierzy艂am farmaceutce, kt贸rej opisa艂am moje objawy, a ta spojrzawszy na kartk臋 z nazwami lek贸w 聽powiedzia艂a mi, 偶e ten „lekarz” dzisiaj wszystkim przepisuje teraflu, a wi臋c wr贸ci艂am do domu z zupe艂nie innymi lekami, kt贸re poleci艂a mi pani w aptece.

Istny kabaret i jeszcze takiej dziwacznej sytuacji ze s艂u偶b膮 zdrowia, to ja nie prze偶y艂am.