Archiwum dnia: 31 Maj, 2015

Potwory w szko艂ach bez tarczy i fartuszka

Dzie艅 dobry.聽

Kochani! Jest czasami tak, 偶e nie mo偶na oboj臋tnie przej艣膰 obok jakiego艣 tekstu i ja nie mog艂am przej艣膰 obok ni偶ej wklejonego. Musz臋 mie膰 ten tekst na blogu poniewa偶 tre艣膰 tego artyku艂u pokazuje, jak bardzo zmienia si臋 艣wiat i obyczaje.聽

Pami臋tacie z pewno艣ci膮 swoje lata w szkole podstawowej, a potem 艣redniej i my艣l臋, 偶e uczyli艣my si臋 w kryszta艂owych czasach, kiedy przestrzegali艣my podstawowych zasad, i偶 nauczyciel by艂 zaraz po rodzicach. Byli艣my karni i zdyscyplinowani i w zasadzie nikomu do g艂owy nie przysz艂o, aby zniewa偶y膰 swojego nauczyciela, czy te偶 wychowawc臋 klasy.

Czasy si臋 zmieniaj膮, a m艂ode pokolenia chamiej膮 i niech mi tu nikt nie m贸wi, 偶e takie zachowania spowodowane s膮 problemami w rodzinie i tym, 偶e rodzice si臋 rozwodz膮.

Za naszych czas贸w te偶 rozpada艂y si臋 rodziny. By艂 w domu obecny alkohol, bo ojciec pi艂 na um贸r, a matka z ledwo艣ci膮 wi膮za艂a koniec z ko艅cem, a jednak mimo r贸偶nych problem贸w nie zachowywali艣my si臋 w taki spos贸b jak jest to opisane.

Wed艂ug mnie to bezstresowe wychowanie jest powodem, 偶e ju偶 nikt nie potrafi zapanowa膰 nad zubo偶eniem mentalnym nowego pokolenia. Ucze艅 si臋 nie boi nauczyciela, a rodzic nauczycielowi powierza wychowanie swojego dziecka i rodzic wymaga bezwzgl臋dnie i obarcza szko艂臋 za niepowodzenia. 聽Popl膮tanie z pomieszaniem stworzy艂o potwor贸w bez tarczy i fartuszka.

Agata: Pi臋膰 lat temu, z dyplomem polonistyki trafi艂a do gimnazjum. Marzy艂a: b臋d臋 pedagogiem, jak z filmu 鈥濻towarzyszenia Umar艂ych Poet贸w”. Spotka艂a zblazowanych, agresywnych uczni贸w. S艂owo 鈥瀞pier鈥.aj” na porz膮dku dziennym.

Dzi艣 m贸wi: 鈥 My艣la艂am: 鈥濼o moja wina”. Jestem za m艂oda, za s艂aba psychicznie, nie mam autorytetu. Gdzie艣 pope艂niam b艂膮d. A potem rozmowy w pokoju nauczycielskim: 鈥濼a klasa to koszmar”, 鈥濨ez rewolwera nie podchod藕. Co si臋 dzieje z tymi dzie膰mi? Co si臋 dzieje z rodzicami? Dlaczegoagresj臋聽nazywaj膮 umiej臋tno艣ci膮 walki o swoje? Dlaczego m贸wi膮 dziecku:鈥濼w贸j nauczyciel to piz鈥, nie przejmuj si臋”.

Agata.聽: W torbie nosi hydroksyzyn臋. Dr膮偶膮 jej r臋ce. Najgorzej jest w weekend. Sama my艣l o poniedzia艂ku: dreszcze. Jeszcze miesi膮c, byle do wakacji. Potem odchodzi ze szko艂y. Nie ze szko艂y beznadziejnej, w ma艂ej miejscowo艣ci. Z jednej z lepszych szk贸艂 w du偶ym mie艣cie. Wysoko w rankingach, ceniona.

Opowiada: 鈥 Klasa. Wi臋kszo艣膰 ch艂opak贸w. Wyro艣ni臋ci. Testosteron i adrenalina w powietrzu. Kilka zahukanych, grzecznych dziewczynek i jedna liderka. 13 lat, d艂ugie tlenione w艂osy, piersi, kr臋cenie biodrami, makija偶.鈥濴olitka”聽pomy艣la艂am, jak j膮 zobaczy艂am. Obcis艂e spodnie, wystaj膮ce stringi. Ch艂opcy przez ca艂膮 lekcje chichocz膮: 鈥濵iau, ale cipeczka”. Po klasie kr膮偶膮 karteczki. 鈥濸opchn膮艂bym j膮 dzi艣 w d…”. 艁api臋 jedn膮 z nich. My艣l臋: 鈥濶ie b臋d臋 rozkr臋ca膰 awantury, to upokarzaj膮ce i dla nich, i dla mnie”. Na przerwie prosz臋 Ani臋, 偶eby zosta艂a. 鈥濧niu, nie ubieraj si臋 tak do szko艂y鈥.”. Ania 偶uje gum臋, patrzy w pod艂og臋. 鈥濧niu鈥” powtarzam. Znudzone 鈥濪obrze”. Tego samego wieczoru maile:聽鈥瀂azdro艣cisz jej macioro, bo sama masz wielk膮 d鈥.”. 鈥濷dpier… si臋 od naszej Anki”.

Fot. Flickr / [url=http://bit.ly/1FTapn3]Blink Ofanaye[/url] / [url=https://creativecommons.org/licenses/by-nc-sa/2.0/]CC BY-NC-SA[/url]
Fot. Flickr /聽Blink Ofanaye聽/聽CC BY-NC-SA

鈥濵o偶e autor chcia艂 si臋 bzyka膰?”
Pocz膮tki nie by艂y z艂e. To ambitne dzieci, inteligentne. Pomys艂owe. Ale nie respektuj膮ce 偶adnych zasad. Jeden z ch艂opc贸w w trakcie lekcji wyci膮ga kanapki. M贸wi臋: 鈥濶ie jemy podczas lekcji”. On: 鈥濧 kto mi zabroni”. Wzywam matk臋. Prosz臋 i t艂umacz臋. Ona: A czy mo偶e pani respektowa膰 wolno艣膰 mojego syna?!

Trudno pracowa膰 z dzie膰mi, kt贸re ucz膮 si臋 od rodzic贸w: szanuj tylko siebie, walcz, m贸w co chcesz, nikt nie ma prawa ci臋 ogranicza膰.

Pocz膮tek lekcji. 10 minut uciszania, a potem 15 sprawdzania obecno艣ci. Bo trwa kabaret. Temat X. 鈥濩o autor chcia艂 przez to powiedzie膰”. W klasie rechot: 鈥濵o偶e chcia艂 si臋 bzyka膰?” 鈥濵o偶e si臋 na膰pa艂 i bredzi艂?”. 鈥濩zy mog臋 prosi膰 o cisz臋?” pytam. Zn贸w rechot:聽鈥濸rosi膰 zawsze mo偶esz, s…”.

Rozmawiam z innymi聽nauczycielkami.聽Obwiniam si臋. 鈥濳ochana, m贸j o艣miolatek napisa艂 na tablicy 鈥 ch… i d…. Wzywam rodzic贸w. A pani nie umie sama wyt艂umaczy膰, ze s艂owa ch… i d… s膮 normalne?” 鈥 s艂ysz臋. T艂umacz臋; 鈥濵o偶e normalne, ale z jaki艣 powod贸w ludzie nie chodz膮 bez majtek. Ja im to wyt艂umaczy艂am. Teraz prosz臋 pa艅stwa. Oni nie mog膮 si臋 tak zachowywa膰”. Wzruszenie ramion.

Fot. Flickr / [url=http://bit.ly/1KDLiHH]Vlastimil Ott[/url] / [url=https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/]CC BY-SA[/url]
Fot. Flickr /聽Vlastimil Ott聽/聽CC BY-SA

鈥濶o taki wiek” s艂ysz臋.Prosz臋 o spotkanie z nasz膮 dyrektork膮. Brak wsparcia. 鈥濸ani klasa jest wyj膮tkowo rozwydrzona, rozumiem. Rodzice s膮 straszni, wiem. Ale pani musi umie膰 radzi膰 sobie z tym sama. Potrzeba si艂y, stawiania granic. Przecie偶 nie rozwi膮偶臋 klasy”. To tyle. 呕adnej innej pomocy.

Tak, zgadzam si臋. W klasie jest lider. Kuba. To on dyktuje warunki. Rodzice po rozwodzie. Walcz膮cy ze sob膮. On po 艣rodku, bezradny. Przecie偶 ja to widz臋. Po艣rodku lekcji dostaj臋 samolotem z papieru w plecy. 鈥瀂amilcz, kur鈥”. Po lekcji p臋kam, jestem okrutna. 鈥濳uba, bardzo ci臋 boli, 偶e twoi rodzice si臋 tob膮 nie zajmuj膮?”. Nie powinnam. Kuba ma 艂zy w oczach. Czuj臋 si臋 pod艂a. A potem my艣l臋: to nie dziecko, to potw贸r. Ale w gruncie rzeczy wiem, 偶e to tylko dziecko.

Spokojne dziewczynki nie mog膮 si臋 uczy膰, bo ch艂opcy na lekcji bekaj膮, 艣miej膮 si臋, tarzaj膮 po pod艂odze. Wyrzucam ich z klasy, gro偶臋 jedynkami, wpadaj膮 rodzice: 鈥濶iech pani znajdzie inne metody, to skandal”.聽鈥濪ebilka, a nie pedagog”.

Kolejne spotkania z psychologiem szkolnym. Dzieci wbijaj膮 wzrok w buty, 偶uj膮 gum臋. A potem rozpadaj膮 si臋 przy mocniejszych pytaniach psychologa. O mi艂o艣膰, rodzin臋, samotno艣膰. Albo reaguj膮 agresj膮. Jedna z matek: 鈥濩zy pani jest popie….ona, 偶e wypytuje syna o m臋偶a?”. A psycholog o nic nie wypytywa艂a. Chcia艂a tylko zrozumie膰 sk膮d u ch艂opca taka agresja.

Rodzice, gdzie jeste艣cie?
Rodzice,聽gdzie jeste艣cie z tym waszym brakiem mi艂o艣ci? Zaj臋ciem sob膮, narcyzmem? Gdzie? Rodzice m贸wi膮: To nauczyciel musi mie膰 autorytet i da膰 rad臋.

A ja si臋 pytam: Jak mamy da膰 rad臋, jak nie stawiacie im granic? Bo jeste艣cie zaj臋ci, zm臋czeni prac膮, bo was nie ma, rozstajecie si臋. I w porz膮dku. Ale prosz臋, we藕cie te偶 za swoje dzieci odpowiedzialno艣膰. Bo to jest cholernie niesprawiedliwe! Nauczcie wasze dzieci, 偶e wa偶ne s膮 zasady. Jak one maj膮 poradzi膰 sobie w 艣wiecie, kiedy my艣l膮, 偶e mog膮 wszystko i zawsze? Bo mog膮. Nie kochacie ich jak trzeba, wi臋c pozwalacie na wszystko, 偶eby u艣pi膰 wyrzuty sumienia.

Jedna z dziewczynek podchodzi do mnie: 鈥濶iech pani si臋 nie z艂o艣ci na Ma膰ka. Tata od nich odszed艂, mama wci膮偶 pracuje. Jego 偶ycie to gry komputerowe”.

Agata: 鈥濸ami臋tam reporta偶 o przemocy w szkole. Matematyczka z wroc艂awskiego liceum le偶y na OIOM- ie. Pod艂膮czona do kropl贸wki, liczne opatrunki. Ucze艅 zaatakowa艂 j膮 siekier膮, straci艂a palce u r膮k. S膮d skaza艂 go na kilka lat wi臋zienia. Chocia偶 by艂 nieletni, za czyn odpowiada艂 jako doros艂y.

http://mamadu.pl/119073,ty-macioro-swinio-piz-o-nie-nudz-umyj-sie-smierdziuchu-szokujace-wyznanie-nauczycielki-przesladowanej-przez-trzynastolatkow