Archiwum dnia: 12 czerwca, 2015

Nie sam膮 polityk膮 Polak 偶yje

Dzie艅 dobry. 馃檪

Tyle si臋 dzieje w polityce, 偶e g艂owa ma艂a, aby to wszystko w g艂owie pomie艣ci膰. Kiedy pisa艂am post o macierzy艅stwie, to nie wiedzia艂am, 偶e Premier Kopacz robi porz膮dki w rz膮dzie, 偶e a偶 ziemia si臋 zatrz臋s艂a. Odeszli i podali si臋 do dymisji Ministrowie, kt贸rzy powinni niezw艂ocznie by膰 usuni臋ci ju偶 rok temu, kiedy afera pods艂uchowa wysz艂a na 艣wiat艂o dzienne i pad艂y te s艂ynne s艂owa, 偶e pa艅stwo polskie w艂a艣ciwie nie istnieje i mamy w pa艅stwie ch…uj, dup臋 i kamieni kup臋.

Premier Tusk spraw臋 zami贸t艂 pod dywan, a niejaki Zbigniew Stonoga wywl贸k艂 afer臋 na Facebooku i zaraz u Pani Kopacz wzros艂a adrenalina, ale niew膮tpliwie jest to Tuska wina!

I co teraz? Teraz si臋 dzieje i teraz przez kilka miesi臋cy PO i PiS b臋d膮 si臋 zagryza膰, bo b贸j to b臋dzie ostatni. Na no偶e p贸jd膮 i spodziewam si臋, 偶e afery pods艂uchowej to wcale nie jest koniec z chwil膮 odej艣cia skompromitowanych.

Moim skromnym zdaniem Pani Premier Kopacz za p贸藕no wzi臋艂a si臋 za oczyszczanie swojego podw贸rka. Gdyby wywali艂a imprezowicz贸w od samego pocz膮tu na pysk, kt贸rzy za nasze pieni膮dze panoszyli si臋 w knajpach i pili drogie wina, zagryzaj膮c o艣miorniczkami, to teraz nie mia艂by absolutnie 偶adnych k艂opot贸w z utrzymaniem na przyzwoitym poziome s艂upk贸w sonda偶owych.

Teraz ju偶 jest o kilka miesi臋cy za p贸藕no, bo PiS wyci膮gn膮艂 bezczeln膮 Stonog臋, kt贸ra rozwali艂a system w ci膮gu jednej doby. Tu postawi膰 trzeba jeszcze pytanie, kto stoi za Stonog膮, bo wszystkie gwiazdy na niebie wskazuj膮 na PiS, kt贸ra o dziwo wolna by艂a od wszelkich pods艂uch贸w i to jest niewiarygodne. Czy偶by cz艂onkowie PiS spotykali si臋 w innych knajpach, gdzie nikt nie podk艂ada艂 偶adnych pluskiew. Ciekawe, ciekawe.

Mamy dw贸ch Prezydent贸w jeszcze do sierpnia i dw贸ch rz膮dzi膰 chce. Prezydent Komorowski otrzepa艂 si臋 po przegranej, a Prezydent Duda chwyci艂 wiatr w 偶agle i ju偶 rz膮dzi na ca艂y gwizdek. Gratuluj臋 Polakom, 偶e oto mamy Prezydenta wszystkich Polak贸w i tu trzeba wstawi膰 tylko:

Bo oto si臋 okaza艂o, 偶e:

Brawo Polacy, 偶e wybrali艣cie sobie Prezydenta i owszem, ale tylko popieraj膮cego jedn膮 i s艂uszn膮 opcj臋, czyli PiS, a za tym idzie oczywi艣cie wprowadzenie w 偶ycie pa艅stwa ko艣cielnego, gdy偶 prof. Chazana ju偶 uniewinniono za ochron臋 uszkodzonego p艂odu i zwolennika tego, 偶e kobiety, kt贸re zajd膮 w ci膮偶臋 w wyniku gwa艂tu te偶 rodzi膰 b臋d膮 musia艂y.
Ale do艣膰 tej polityki, kt贸ra jak to si臋 m贸wi jest brudna i dla nas maluczkich to tylko strata nerw贸w, gdy偶 my jeste艣my tylko wa偶ni kiedy idziemy do lokali wyborczych, bo 艂adnie o to prosz膮 nas politycy. Potem wszystko wraca do normy. Wiecie, 偶e zdymisjonowani Ministrowie otrzymaj膮 odprawy trzy krotne swoich pobor贸w? He he i o czym tu gada膰, skoro tak by艂o, jest i b臋dzie, 偶e polityk zawsze sobie poradzi i z g艂odu nie zginie.
Wracam wi臋c do przyziemnych spraw i z profilu Krystyny Jandy ukrad艂am jej ostatni tekst. Zapraszam do przeczytania, bo dla nas maluczkich takie tre艣ci s膮 najbli偶sze sercu i warto nad tym tekstem na chwil臋 si臋 zatrzyma膰 i zastanowi膰.

Trzeba piel臋gnowa膰 przyja藕艅.

Nie doceniamy tego, nie przyk艂adamy si臋. A potem po kolei tracimy, gubimy tych, z kt贸rymi jako艣 milej, lepiej, w podobnym rytmie, z podobnym poczuciem humoru, wra偶liwo艣ci膮, kt贸rzy jako艣 bli偶si ni偶 inni. A z up艂ywaj膮cymi latami o takich coraz trudnej. Bo z up艂ywem dni, okazuje si臋 偶e r贸偶nimy si臋 od spotkanych ludzi coraz cz臋艣ciej, mamy skrajnie inne do艣wiadczenia, wspomnienia, opinie, sympatie, upodobania. A tamci, kt贸rzy byli jak my, gdzie艣 pogin臋li, rozeszli si臋, zmienili, zawiedli, albo my艣my zawiedli.

Wi膮偶emy si臋 z kim艣 na sta艂e. Mi艂o艣膰 za艣lepia nam umys艂 i izolujemy si臋 z kochan膮 osob膮 od innych, 偶eby szcz臋艣cie konsumowa膰 zach艂annie, nie dziel膮c si臋. Albo rzucamy swoich przyjaci贸艂, 偶eby zaprzyja藕ni膰 si臋 ze znajomymi kochanej osoby鈥otem zwi膮zki si臋 ko艅cz膮, rozpadaj膮, stygn膮 i nagle orientujemy si臋 偶e jeste艣my sami. 呕e przed chwil膮 przyjaciele odsuni臋ci przez nas, nie maj膮 ochoty, lub trudno im wr贸ci膰, do tego co by艂o przedtem. A nowe przyja藕nie ? Bardzo trudne. Przy rozwodach, tylko jedno z ma艂偶e艅stwa zostaje z przyjaci贸艂mi, tak jest zazwyczaj.

Ca艂e 偶ycie 艣ledzimy, wydzwaniamy, troszczymy si臋 o dzieci. Ich sukcesy, kl臋ski, wydarzenia, koleje losu. Pomagamy w k艂opotach. Niestety najcz臋艣ciej nie mo偶emy liczy膰 na wzajemno艣膰. Odsuwani, zbywani, lekcewa偶eni, czujemy si臋 kochani ale niestety w specjalny tylko spos贸b. Inny. Zreszt膮 dzieci nie mog膮 zast膮pi膰 przyjaci贸艂. To zupe艂nie inna relacja , pe艂na naszego poczucia winy, nawet je艣li nie ma do niej podwod贸w.

Na koniec, zostajemy sami. Cho膰by byli jacy艣 ludzie dooko艂a, w g艂臋bi, zostajemy sami. A wtedy cz臋sto stajemy si臋 艂atwym 艂upem ludzi niegodziwych, k艂amc贸w, naci膮gaczy emocjonalnych, wampir贸w energetycznych, ludzi udaj膮cych przyja藕艅. I koniec. Jeste艣my bezradni.

Obserwuj臋 to od lat. Wielokrotnie.

Tak, trzeba sobie zbudowa膰 grup臋 znajomych, przyjaci贸艂 id膮c przez 偶ycie. Potem o te relacje, przyja藕nie dba膰. Piel臋gnowa膰 wsp贸lne wspomnienia, zwyczaje, przyjemno艣ci. Dzwoni膰, spotyka膰 si臋, pami臋ta膰 o rocznicach, rozmawia膰. . Odwiedza膰 si臋 w rocznic臋 艣mierci matki, urodzin, imienin. Zadzwoni膰 kiedy dzieci wyprowadzaj膮 si臋 tam z domu i ponarzeka膰 razem na byle to. Wys艂ucha膰, wys艂ucha膰 nieszcz臋艣膰, co boli, wsp贸艂czu膰, by膰 razem鈥

Trzeba. Bo bez tego, w dniu kiedy idziesz na przyk艂ad na operacj臋 nie masz do kogo zadzwoni膰 . Wczoraj p贸藕nym wieczorem, noca w zasadzie, zadzwoni艂 m贸j telefon:

鈥 To Ty?

– Ja. A kto m贸wi?

– No ja, Alina.

– Jaka Alina?

– K鈥.鈥︹︹cka

– Ach to Ty Alina. Wszelki duch Pana Boga chwali! My艣my si臋 nie s艂ysza艂y ponad 40 lat!

– No w艂a艣nie. A ja jutro id臋 na operacj臋 .

– Czego ?

– Serca. I nie mam do kogo zadzwoni膰, nikogo kogo mog艂abym zawiadomi膰. M臋偶a nie ma. Do dzieci 鈥膮 za granic膮. Nie chc臋. Dzwoni臋 , bo teraz wiem 偶e pomy艣lisz o mnie jak b臋d臋 jutro rano na stole.

– Pomy艣l臋. Odwiedz臋 Ci臋 p贸藕niej.

– Ok. Podam ci臋 w szpitalu w papierach 偶e mo偶esz si臋 dowiadywa膰 o moje zdrowie . Chcesz?

– Chc臋.

– No dobrze. No to dobranoc.

– Alina! Alina!

Dzi艣 jest po operacji. Dzwoni艂am. Jest jeszcze na sali pooperacyjnej. Zadzwoni臋 wieczorem.

 

I na koniec tego wpisu taka refleksja!

Rozmowa kwalifikacyjna na studium: doradztwo polityczne.
Profesor rozmawia z kandydatk膮.
– Co pani wiadomo na temat ruch贸w partyjno-politycznych w Polsce?
Dziewczyna milczy.
– No to co pani wie o prezydencie elekcie Dudzie?
Dziewczyna milczy.
– A wie pani chocia偶, kto to jest Kaczy艅ski? Miller, Maciarewicz?
Dziewczyna milczy….
– A sk膮d pani pochodzi?
– Zachodniopomorskie, Wyspa Wolin panie profesorze.
Profesor podszed艂 do okna, uciek艂 wzrokiem w dal, chwil臋 si臋 zastanawia i pod nosem do siebie:
– Kurwa mo偶e by tak to wszystko pierdoln膮膰 i zamieszka膰 na Wyspie Wolin…?